Korowaj w Kanale Otwartym: Budanow uwierzył we własną boskość, a to jest niebezpieczne — ukraińskie służby zamieszane w zamach na oligarchę w Monako

Nowe

Ppłk rez. Maciej Korowaj, były oficer wywiadu, był gościem Igora Janke w programie „Mgła wojny” na kanale Kanał Otwarty. Rozmowa dotyczyła transformacji ukraińskich służb wywiadowczych pod wodzą Kyryła Budanowa – od „biednych służb” do jednych z najskuteczniejszych na świecie – zamachu na ukraińskiego biznesmena w Monako oraz prognoz dotyczących dalszego przebiegu wojny w Ukrainie.

Zamach na Wadima Jermołajewa

Janke poprosił Korowaja o analizę zamachu na ukraińskiego biznesmena Wadima Jermołajewa – Korowaj napisał wcześniej analizę tej sprawy dla monakijskiej prasy (Monaco Hebdo). Wyjaśnił, że Jermołajew to ukraiński oligarcha prowadzący biznesy również na Krymie, który po aneksji płacił podatki Federacji Rosyjskiej, następnie uciekł na Cypr (gdzie uzyskał obywatelstwo), a później przeniósł się do Monako – podobnie jak wielu innych rosyjskich i ukraińskich oligarchów, tworzących nieformalny „Batalion Monako”: grupę bogaczy trzymających majątek na Zachodzie zamiast wspierać wysiłek obronny państwa. Zaznaczył, że według ukraińskiej prasy Jermołajew był skonfliktowany z obecną władzą w Kijowie po unieważnieniu wygranego przez jego firmę przetargu.

Korowaj opisał przebieg samego zamachu: ładunek wybuchowy typu domowej roboty (IED, wypełniony śrubami, nakrętkami i kulkami łożyskowymi) umieszczono w plecaku przy wejściu do mieszkania. Eksplozja ciężko raniła samego Jermołajewa, a jego partnerka straciła nogi – cel przeżył, co Korowaj interpretuje jako częściowo nieudaną, ale precyzyjnie zaplanowaną operację. Podkreślił, że Monako jest wyjątkowo trudnym terenem do przeprowadzenia takiej akcji – na obszarze około kilometra kwadratowego zainstalowanych jest około 600 kamer – co wskazuje na zaangażowanie służby wywiadowczej dysponującej odpowiednimi zasobami analitycznymi i operacyjnymi, a nie działania pojedynczego zamachowca.

Wykonawczyni, ucieczka i szybkie „zamknięcie” sprawy

Janke przypomniał, że sprawczynią zamachu okazała się kobieta przebrana za mężczyznę, która następnie uciekła do Kijowa i tam została zabita w piwnicy przez byłego funkcjonariusza CHUR (ukraińskiego wywiadu wojskowego), aresztowanego w niejasnych okolicznościach. Oficjalna wersja ukraińskich mediów mówi o inicjatywie byłych funkcjonariuszy wywiadu wojskowego pozostających w konflikcie interesów z Jermołajewem.

Korowaj wyraził wątpliwość co do tej wersji, wskazując na typowy schemat operacji służbowych: szybkość wykonania zlecenia, ewakuacja wykonawczyni, jej likwidacja (by nie mogła zdradzić zleceniodawców) i „sprzedanie” gotowej wersji śledczym. Ocenił, że przeniesienie śledztwa na teren Ukrainy, gdzie kontrolę nad jego przebiegiem sprawuje strona ukraińska, jest „idealnym rozwiązaniem” dla realnych zleceniodawców. Zaznaczył, że wykonawczyni najprawdopodobniej działała za pieniądze, a nie z pobudek ideologicznych – co czyni ją słabym gwarantem dochowania tajemnicy i tłumaczy jej szybką likwidację.

Postawił tezę, że za zamachem mogły stać ukraińskie służby, wskazując na możliwy szerszy cel operacji: zastraszenie całego „Batalionu Monako” w kontekście zbliżającego się końca wojny, gdy zgromadzone przez oligarchów za granicą zasoby finansowe będą potrzebne w rozgrywkach politycznych i procesie odbudowy Ukrainy po przejściu kraju z trybu wojennego na demokratyczny.

Metodologia ukraińskich służb – „sterylność” kontra Monako

Korowaj zwrócił uwagę na nietypowość zastosowanego środka rażenia – zwykle operacje ukraińskiego wywiadu (SBU i CHUR) prowadzone na terenie Rosji są, jak to określił, „sterylne” i trudne do jednoznacznego przypisania, mimo wykorzystania bomb czy dronów. W Europie zastosowano jednak zupełnie inną technologię, ponieważ – jego zdaniem – Ukraińcy zdawali sobie sprawę, że europejskie służby nie pozwolą na pozostawienie takiej sprawy nierozwiązanej, więc świadomie „dano” jakąś wersję do zamknięcia śledztwa. Podkreślił, że cel operacji nie ograniczał się do fizycznej eliminacji – chodziło również o przekazanie sygnału ostrzegawczego reszcie środowiska: „jeśli chcecie być bezpieczni, musicie się z nami dogadać”. Janke skomentował to jako metodę przypominającą typowo rosyjski sposób prowadzenia polityki poprzez zastraszanie, na co Korowaj odpowiedział, że to właśnie filozofia „totalnej wojny wywiadów”, którą Ukraińcy przyjęli w walce z Rosją i konsekwentnie eksportują na inne kierunki działania.

Janke wspomniał osobiste wrażenia z czasów mieszkania w Rosji – jak duże wrażenie na Rosjanach robiła skuteczność ukraińskich działań na początku wojny, przywołując zamachy w Petersburgu i Moskwie. Podał przykład nieudanego zamachu na Aleksandra Dugina, w którym zamiast niego zginęła jego córka – ocenił, że mimo tej pomyłki, chodziło prawdopodobnie o wyeliminowanie samego Dugina. Korowaj potwierdził, że mimo pojedynczych niepowodzeń, całościowa skuteczność ukraińskich służb robiła i robi wrażenie z czysto technicznego punktu widzenia analizy modus operandi.

Janke zapytał wprost, czy taka aktywność ukraińskich służb w Europie niesie zagrożenie dla Polski, biorąc pod uwagę liczną ukraińską diasporę w kraju. Korowaj ocenił, że „okno” swobody działania ukraińskich służb na terenie Europy – wynikające z tego, że lokalne kontrwywiady z powodów politycznych jeszcze ich intensywnie nie zwalczają – zaczyna się powoli zamykać wraz ze zbliżającym się końcem wojny, i że Polska powinna dać Ukraińcom wyraźny sygnał, iż tego typu brutalne metody prowadzenia polityki nie będą tolerowane.

Transformacja ukraińskiego wywiadu i rola Kyryła Budanowa

Korowaj przedstawił szeroką panoramę operacji przypisywanych ukraińskim służbom na przestrzeni ostatnich lat: działania wymierzone w rosyjską triadę nuklearną, likwidacje generałów sztabu generalnego, ataki na okręty rosyjskiej „floty cieni” na Morzu Śródziemnym, szkolenie rebeliantów w Afryce Środkowej walczących z rosyjskimi najemnikami, a także „porządkowanie spraw” uciekinierów-oligarchów za granicą. Porównał poziom profesjonalizmu tych operacji do metodologii izraelskich służb w walce z organizacjami terrorystycznymi, oceniając transformację ukraińskiego wywiadu od „biednych służb” do jednych z najskuteczniejszych na świecie jako bezprecedensowy, geometryczny postęp w ciągu zaledwie czterech lat wojny.

Za architekta tej zmiany uznał Kyryła Budanowa, obecnego szefa kancelarii prezydenta Ukrainy, wcześniej długoletniego szefa CHUR. Wyjaśnił, że kluczową decyzją Budanowa było odrzucenie zachodniego modelu rozdziału wywiadu (zbierania i analizy informacji) od działań kinetycznych (operacji specjalnych). Korowaj podał tu konkretny przykład różnicy prawnej: polskie służby prowadzą wyłącznie działania rozpoznawcze i informacyjne, bez możliwości prowadzenia działań kinetycznych – nie mogą np. przeprowadzić operacji schwytania czy zabicia zabójcy polskiego żołnierza na granicy, ponieważ prawo na to nie pozwala. Ukraińcy świadomie odrzucili ten model, zachowując komponent kinetyczny bezpośrednio przy służbach specjalnych, co pozwoliło budować kompetencje operacyjne w sposób ciągły i skumulowany.

Korowaj opisał też metodę Budanowa polegającą na weryfikowaniu starych oficerów poprzez wysyłanie ich z powrotem na front (do walki w ramach ATO) i selekcjonowaniu tych, którzy się sprawdzili, przy jednoczesnym otwarciu instytucji na nowych, zdolnych ludzi i skróceniu ścieżki decyzyjnej między szefem a oficerami operacyjnymi – co budowało w podwładnych poczucie sprawczości i umiejętność samodzielnego podejmowania decyzji. Podsumowując fenomen Budanowa, przywołał historyczną analogię: wywiad Armii Krajowej był skuteczny z tego samego powodu – działając pod okupacją, ściągał najzdolniejszych, najbardziej inteligentnych ludzi, którzy potrafili wykorzystać swoje umiejętności w pracy wywiadowczej. Podkreślił uniwersalną zasadę: „służby wywiadowcze nie tworzy sprzęt, tylko tworzą ludzi” – i to właśnie umiejętność przyciągania i kształcenia takich ludzi, a nie technologia, była kluczem do sukcesu Budanowa.

Struktura ukraińskich służb i rywalizacja o zasoby

Janke zapytał wprost, czy w ukraińskim aparacie bezpieczeństwa istnieje konflikt między wywiadem wojskowym a cywilnym. Korowaj potwierdził, że taka rywalizacja jest prawdopodobna, wynikająca z naturalnej walki o ograniczone zasoby – zarówno finansowe, jak i ludzkie – między służbami, które zawsze w mniejszym lub większym stopniu ze sobą konkurują.

Wyjaśnił przy tym szczegółowo strukturę i podział zadań ukraińskiego aparatu wywiadowczego. SBU poszła nieco inną drogą niż CHUR – trzeba pamiętać, że jest to służba znacznie większa, w ramach której funkcjonują zarówno komórki wywiadu, jak i kontrwywiadu, przy czym zadania te są rozłożone inaczej niż w wywiadzie wojskowym. Obok tego istnieje jeszcze ukraiński wywiad cywilny – służba często zupełnie pomijana w publicznej debacie, stosunkowo niewielka, ale, jak podkreślił Korowaj, bardzo elitarna, funkcjonująca de facto przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych i wspierająca zarówno działania samego MSZ, jak i najwyższych decydentów państwowych. Zaznaczył jednak, że to właśnie CHUR i SBU stanowią główne „miecze” ukraińskiego systemu bezpieczeństwa, odpowiedzialne przede wszystkim za działania na terenach okupowanych oraz w tzw. bliskiej zagranicy Ukrainy.

Granice działań wywiadowczych wobec sojuszników

Janke zapytał, czy kraje NATO – w tym Polska – rzeczywiście powstrzymują się od prowadzenia działań wywiadowczych wobec państw sojuszniczych. Korowaj, unikając ujawniania szczegółów operacyjnych, wyjaśnił, że obowiązkiem każdego wywiadu jest realizacja interesów własnego państwa poprzez różne odcienie działań – od analizy źródeł otwartych, przez wywiad operacyjny i technologiczny. Przyznał, że istnieje nieformalna zasada niepodejmowania pełnowymiarowych działań ofensywnych na terenie kraju sojuszniczego, ale zaznaczył, że różne państwa różnie do tego podchodzą – przywołał przykład amerykańskiej CIA, która intensywnie szpiegowała w Niemczech, podsłuchując nawet kanclerz Angelę Merkel. Ocenił, że Ukraińcy, w przeciwieństwie np. do Polski, nie mają tego typu ograniczeń w takim samym stopniu, co potwierdza sprawa monakijska.

Filozofia zabijania przywódców – dlaczego Ukraińcy nie celują w Putina

Janke zapytał, czy Ukraina i Rosja prowadzą też ukrytą wojnę wymierzoną bezpośrednio w najważniejszych przywódców przeciwnika – przywołał wcześniejsze zamachy na samego Budanowa i jego żonę oraz krążące w rosyjskim środowisku „jastrzębim” opinie, że Zełenski dawno powinien zostać „załatwiony”. Korowaj wyjaśnił to metaforą pokerową: jeśli gracze są już rozpoznani i „oznaczeni”, nie opłaca się zmieniać talii kart, bo trzeba budować wiedzę od nowa – chyba że sytuacja jest na tyle niekorzystna, że zmiana może się opłacić. Jako przykład przywołał amerykański nalot na Iran wymierzony w elitę establishmentu, licząc na wymianę pokoleniową – co ostatecznie nie przyniosło zakładanego efektu. Podsumował, że eliminacja Budanowa, Zełenskiego czy Putina niesie zbyt duże ryzyko operacyjne przy niepewnym rezultacie, a dodatkowo Budanow – mimo formalnego odejścia z funkcji szefa CHUR – celowo zbudował system na tyle silny, by przetrwał nawet ewentualną utratę lidera, co samo w sobie stanowi formę ochrony.

Dyplomacja wywiadowcza i kanały kontaktu między wrogimi służbami

Korowaj opisał mechanizm nieformalnych kontaktów między służbami państw pozostających w konflikcie, nazywając to „dyplomacją wywiadowczą” – działającą poniżej oficjalnych kanałów dyplomatycznych, czasem za pośrednictwem państw trzecich (wymienił jako możliwe przykłady Stany Zjednoczone, Pakistan, Chiny czy Turcję), gwarantujących bezpieczeństwo spotkania na neutralnym terenie. Porównał tę praktykę do „czerwonego telefonu” z okresu zimnej wojny, funkcjonującego nie tylko między przywódcami państw, ale też na znacznie niższym szczeblu, między samymi służbami – co pozwala unikać niekontrolowanej eskalacji. Wskazał na udokumentowane wcześniej spotkanie szefów wywiadów – Budanowa i jego rosyjskiego odpowiednika Kostiukowa – jako przykład takiej „dyplomacji wywiadowczej” na najwyższym szczeblu, poprzedzonej wcześniejszymi ustaleniami na niższych poziomach. Wspomniał przy tym, że po ustaleniach między obiema stronami przyjęto zasadę niezabijania rodzin funkcjonariuszy służb (co nie dotyczy jednak oligarchów, jak pokazuje przypadek partnerki Jermołajewa).

Kompleks boskości Budanowa – ryzyko dla przyszłości

Janke zwrócił uwagę na wypowiedzi Kyryła Budanowa, w których miał on twierdzić, że naród ukraiński jest narodem wybranym przez Boga i że Ukraińcy, walcząc dziś dosłownie o przetrwanie, mogą sobie pozwolić na wszystko – co, jego zdaniem, budzi niepokojący sygnał ostrzegawczy w kontekście ewentualnych przyszłych działań ukraińskich służb wobec Polski, gdzie mieszka przecież bardzo liczna ukraińska diaspora.

Korowaj przyznał, że taka postawa jest rzeczywiście niebezpieczna, ale jednocześnie psychologicznie zrozumiała. Zwrócił uwagę, że jeśli na biurku szefa służby lądują raporty dotyczące operacji prowadzonych na przestrzeni od Kamczatki po Gibraltar, a nawet Afrykę, i to on jest faktycznie „panem życia i śmierci” na tak ogromnym obszarze, to nietrudno o wykształcenie się poczucia własnej wyjątkowości, a nawet boskości. Podkreślił, że tego rodzaju narcystyczna ucieczka w takie postrzeganie rzeczywistości bywa charakterystyczna dla osób, które muszą samodzielnie organizować i podejmować decyzje o ogromnej wadze, bez możliwości oparcia się na kimkolwiek innym – co samo w sobie jest bardzo niebezpiecznym mechanizmem psychologicznym.

Janke dopytał wprost, czy to niebezpieczne, jeśli Budanow rzeczywiście wierzy w to, co mówi. Korowaj potwierdził, że tak – i wyjaśnił, że właśnie dlatego umiejętność balansowania pomiędzy tym pierwiastkiem poczucia boskości a trzeźwą, realistyczną oceną rzeczywistości operacyjnej jest unikalną, rzadką zdolnością, jaką posiadają wyłącznie najlepsi oficerowie wywiadu. Zapytany żartobliwie przez Janke, czy sam posiadał taką zdolność, Korowaj odpowiedział z dystansem, że raczej nie, na co Janke skwitował, że sam stara się trzymać bliżej ziemi niż tej boskości.

Nielegałowie i „raje” dla służb

W dalszej części rozmowy Janke i Korowaj omówili zjawisko tzw. nielegałów – oficerów wywiadu funkcjonujących pod fałszywą tożsamością przez lata, często całe życie, oraz historyczne „raje” dla działań wywiadowczych, takie jak Wiedeń czy Berlin Zachodni w czasach zimnej wojny. Janke przywołał wspomnienie lektury książki o izraelskich agentach działających pod przykryciem w Egipcie jako małżeństwo (mężczyzna jako biznesmen, kobieta jako jego żona) – opisał, że tacy oficerowie po latach służby mieli poważne problemy psychiczne wynikające z życia w podwójnej rzeczywistości, a po ujawnieniu „wady produktu” bywali przez własne służby odsuwani na boczny tor bez dalszego wsparcia. Korowaj potwierdził, że to bardzo chroniona wiedza w każdej służbie – sam przyznał, że zna funkcjonowanie nielegałów tylko teoretycznie i nigdy nie miał z tym bezpośrednio do czynienia, podkreślając, że oficerowie mający dostęp do takiej wiedzy nigdy się nie ujawniają.

Korowaj ocenił, że Monako, mimo swojej reputacji, jest dziś miejscem trudnym operacyjnie ze względu na gęstą sieć monitoringu oraz bliską współpracę monakijskiego wywiadu z francuskimi i włoskimi służbami – bardziej sprzyjającym terenem do prowadzenia takich operacji pozostaje Ameryka Łacińska, gdzie lokalne służby kontrwywiadowcze nie są tak silnie skoncentrowane na sprawach rosyjsko-ukraińskich. Wspomniał o praktyce budowania przez rosyjski wywiad fałszywych tożsamości (np. jako obywatele meksykańscy) i „legend” utrzymywanych przez lata, czasem obejmujących całe rodziny, łącznie z dziećmi nieświadomymi prawdziwej tożsamości rodziców – proces ten określił jako niezwykle kosztowny i czasochłonny, ale najbardziej sprawdzony rodzaj zasobu operacyjnego każdej większej służby wywiadowczej, nie tylko rosyjskiej.

Prognoza końca wojny i ryzyko eskalacji z NATO

Na zakończenie Janke zapytał, czy obserwowane przez Korowaja zjawiska – słabnąca kontrola Putina, zmiana pokoleniowa w rosyjskich elitach, gwałtowny wzrost liczby śledztw dotyczących przejmowania majątków oligarchicznych w rosyjskich regionach – skłaniają go do przekonania, że wojna zbliża się do jakiegoś rozwiązania. W tym kontekście Korowaj nawiązał do wcześniejszej rozmowy Janke z gościem imieniem Denis, Rosjaninem mieszkającym w Polsce, dotyczącej zmiany pokoleniowej wchodzącej już na wyższe szczeble rosyjskiej władzy – przesłał pozdrowienia dla Denisa i wykorzystał ten wątek jako punkt wyjścia do pytania, czy Putin nadal kontroluje te zmiany pokoleniowe, czy raczej mu się wymykają.

Korowaj rozwinął tu ważną tezę strategiczną: Putin funkcjonuje politycznie głównie dlatego, że udowodnił, iż to z nim, a nie z kimkolwiek innym, rozmawia Zachód (przywołał spotkanie z Trumpem na Alasce) – i to jest jego główne źródło legitymizacji wewnętrznej. Postawił tezę, że jeśli Polska i Zachód chcą doprowadzić do faktycznego „rozmontowania” Rosji, powinny szukać porozumienia nie z Putinem, lecz z młodszym pokoleniem rosyjskich elit, operacyjnie lub w inny sposób – ponieważ eskalacja konfliktu (hybrydowa, militarna, a nawet nuklearna) służy paradoksalnie obu stronom rosyjskiej polityki wewnętrznej: i tym, którzy chcą, by Putin pozostał (bo dowodzi to, że wciąż jest partnerem do rozmów), i cichej opozycji liczącej, że ewentualna porażka Putina utoruje drogę do zmiany na kogoś młodszego.

Odmówił wskazania konkretnej daty zakończenia wojny, ale przedstawił szczegółową prognozę: słabość Rosji na froncie ukraińskim, przy niemożności prowadzenia konwencjonalnego ataku na państwa NATO, może skłonić Kreml do prowokowania konfliktu podprogowego lub hybrydowego wymierzonego w interesy Zachodu – w tym Stanów Zjednoczonych – na tyle spektakularnego, by wymusić militarną odpowiedź NATO. Wyjaśnił, że taki scenariusz odpowiadałby zarówno Rosji zmieniającej doktrynę nuklearną (dopuszczającą odpowiedź nuklearną na zagrożenie konwencjonalne dla „żywotnych interesów”), jak i mógłby doprowadzić do sytuacji analogicznej do kryzysu kubańskiego – punktu kulminacyjnego, po którym możliwe stają się negocjacje korzystne dla obu stron (np. wycofanie infrastruktury wojskowej w zamian za analogiczne ustępstwa Zachodu). Ocenił, że taki scenariusz „win-win” byłby korzystny politycznie dla Putina, umożliwiając mu przedstawienie przegrywanej wojny na Ukrainie jako sukcesu, i że dążą do niego zarówno zwolennicy, jak i cisi przeciwnicy obecnego rosyjskiego przywódcy wewnątrz systemu.

Podkreślił przy tym, że obecna fala przejmowania majątków oligarchicznych w Rosji nie ogranicza się do elit na szczycie, lecz obejmuje też licznych, mniej znanych regionalnych oligarchów – ocenił, że zsumowane zasoby tego „planktonu oligarchicznego” na poziomie regionalnym są w istocie większe niż majątki elit centralnych. Powtórzył kluczową daną: liczba śledztw dotyczących przejęć majątkowych w regionach wzrosła o 600% według danych FSB i Prokuratury Federalnej, co jest bezpośrednim, policzalnym wskaźnikiem skali tego procesu.


Materiał „Zamach w Monako, ukraińskie służby w Polsce, Budanow uważa, że jest Bogiem” (program „Mgła wojny”) dostępny jest na kanale Kanał Otwarty na YouTube, liczącym 220 tys. subskrybentów. Rozmowę prowadził Igor Janke.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *