Dominik Puchała z Instytutu Narutowicza i Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW był gościem Piotra Nowaka w programie „Goście Szczepańskiego” na kanale Reset Obywatelski. Rozmowa dotyczyła narastających w Polsce postaw antyukraińskich, mechanizmów dezinformacji w mediach społecznościowych oraz psychologicznych podłoży radykalizacji części mężczyzn.
Incydent w autobusie jako symptom szerszego zjawiska
Nowak otworzył rozmowę pytaniem o odwagę potrzebną do zaczepienia 11-letniej dziewczynki w autobusie. Puchała odpowiedział, że nie wie, czy w ogóle potrzeba tu jakiejkolwiek odwagi, ale podkreślił, że incydent ten jest symptomem czegoś znacznie szerszego – narastających w Polsce postaw antyukraińskich, widocznych zwłaszcza w mediach społecznościowych, gdzie komentarze niedawno uznawane powszechnie za rosyjską propagandę są dziś powtarzane nie tylko przez boty finansowane prawdopodobnie z zagranicy, ale też przez samych Polaków pod niemal każdym postem dotyczącym Ukrainy.
Amplifikatorzy propagandy i podatny grunt
Nowak wprowadził termin „amplifikatorzy” – ludzie, którzy przyjęli propagandę z sieci jako własny pogląd, mając przy tym poczucie posiadania „sekretnej wiedzy”. Puchała, powołując się na badania Centrum Badania nad Uprzedzeniami, wyjaśnił, że każda ekspozycja na treści nienawistne wobec dowolnej grupy społecznej powoduje odwrażliwienie i pogorszenie postaw – nie jest to cecha wyłącznie polska. Zauważył jednak, że w Polsce grunt pod obecną falę przygotowały wcześniej istniejące, marginalne środowiska, takie jak kanał Wrealu24 Marcina Roli, propagujące podobne treści na długo przed obecnym kryzysem. Treści te stopniowo przemieszczały się z marginesu do głównego nurtu, aż w końcu, jak ocenił Puchała, „ten moment przeminął” i dawni „skrajni szurni” przestali być tak postrzegani.
Jako czynniki tej zmiany wskazał zmęczenie niesioną pomocą (istotne głównie na początku inwazji, np. wśród rodzin przyjmujących uchodźców pod własny dach) oraz – co uznał za kluczowe – stałą ekspozycję na nienawistne narracje, które z czasem normalizują nawet tak drastyczny temat jak wojna. Podkreślił stanowczo, że nie ma żadnych obiektywnych podstaw dla narracji o „nadwyrężonej gościnności” Polaków – Ukraińcy w żaden sposób obiektywnie nie obciążają polskiego społeczeństwa.
Social media jako zrośnięta z rzeczywistością infosfera
Nowak, przywołując rozmowę z kierowcą aplikacji przewozowej o wkładzie Ukraińców w polską gospodarkę (budownictwo, transport, usługi), zapytał, czy obraz rzeczywistości kreowany w mediach społecznościowych nie stał się dla części ludzi bardziej realny niż codzienne doświadczenie. Puchała odrzucił rozdzielanie „rzeczywistości prawdziwej” od „rzeczywistości social mediów”, twierdząc, że oba wymiary zrosły się w jedno – co samo w sobie nie jest złe, biorąc pod uwagę pracę zdalną czy kontakt z bliskimi przez internet. Zaznaczył jednak, że badania potwierdzają: im częściej ktoś korzysta z mediów społecznościowych, tym mniej jest wrażliwy na treści nienawistne – to skutek uboczny, z którym trudno sobie poradzić bez państwowej kontroli nad platformami technologicznymi.
Potrzeba edukacji medialnej i emocjonalnej
Nowak, dzieląc się osobistą refleksją o poprawie samopoczucia po ograniczeniu czasu w mediach społecznościowych, zapytał o potrzebę lekcji uczących odpowiedzialnego korzystania z „portali algorytmicznych”. Puchała przypomniał nieudaną próbę wprowadzenia w Polsce przedmiotu, który mógłby pełnić taką funkcję (obecnie znów ma być obowiązkowy, choć jego losy ocenił jako niepewne). Wskazał dwa kluczowe elementy takiej edukacji: rozwijanie zdolności poznawczych pozwalających odróżnić angażujący, lecz fałszywy nagłówek od wartościowej informacji, oraz uczenie ludzi nieracjonowania emocjonalnego, gdy dana treść dotyczy własnej grupy narodowej. Jako przykład podał trudność Polaków w przyjęciu informacji o zbrodniach popełnianych przez Polaków wobec Ukraińców, przy jednoczesnej gotowości do przyjmowania informacji o zbrodniach ukraińskich wobec Polaków – co wynika, jego zdaniem, z polsko-centrycznej wizji historii nauczanej w szkołach, nieuwzględniającej perspektyw innych narodów.
Zalew informacji jako narzędzie wpływu
Nowak opisał zmianę w konsumpcji informacji – od porannej gazety i wieczornego dziennika telewizyjnego do ciągłego, natychmiastowego dostępu do „streamu” wiadomości przez smartfon, wywołującego wydzielanie kortyzolu i dopaminy. Zwrócił uwagę, że wiele osób nie rozumie mechanizmu działania algorytmów i traktuje wyświetlane im treści jako obiektywny obraz świata, co czyni społeczeństwo podatnym na tanie kosztowo ataki dezinformacyjne (np. wynajęcie „farmy trolli”). Puchała potwierdził tę diagnozę, wyjaśniając, że przy dzisiejszym nadmiarze niewyselekcjonowanych informacji łatwiej jest manipulować obrazem rzeczywistości. Jako ilustrację podał reakcję osób przekonanych, że Ukraińcy popełniają wyjątkowo dużo przestępstw – gdy konfrontuje się je ze statystykami, odrzucają dane jako nieprawdziwe, ponieważ te są niezgodne z już przyjętym obrazem świata.
Dlaczego ludzie odrzucają dowody sprzeczne z ich przekonaniami
Nowak podzielił się przykładem własnego posta o Ukraińcach wpłacających do systemu ochrony zdrowia więcej niż z niego czerpiących (dane NFZ) – post osiągnął ponad 20 tysięcy reakcji, w większości negatywnych, a linkowanie źródła nie przekonywało krytyków. Puchała wyjaśnił, że ludzie odrzucają liczby niezgodne z własnym poglądem niezależnie od autorytetu źródła, ponieważ mechanizm ten nie jest specyficzny dla internetu, choć w sieci bywa wzmacniany przez system polubień i punktacji społecznej. Przywołał własne doświadczenie z wystąpienia w TVP Info, gdzie prezentacja „nudnych” wyników badań o postawach wobec Ukraińców, wraz z ostrzeżeniem przed pogorszeniem nastrojów po odebraniu orderu prezydentowi Zełenskiemu przez Karola Nawrockiego, wywołała lawinę ponad 600 komentarzy, w tym gróźb śmierci i wyzwisk „banderowiec” – w tym od realnych, zidentyfikowanych osób, w tym nazwanego z imienia i nazwiska profesora Żerki (który akurat nie groził, lecz wyzywał).
Opisał też drugi przypadek – wystąpienie w TVP z dr. Kazimierzem Wójcickim, który powiedział jedynie, że AK i UPA były formacjami analogicznymi dla obu narodów, bez podważania zbrodni ukraińskich na Polakach – co i tak wywołało reakcję skutkującą odsunięciem go od zapraszania do programu. Puchała wyjaśnił to przekonaniem Polaków o własnej niewinności historycznej, którego jakiekolwiek problematyzowanie wywołuje gwałtowną, obronną reakcję.
Standardy debaty publicznej i granice Twittera
Nowak zapytał o ostrą wymianę zdań między Adrianem Zandbergiem a Dariuszem Mateckim dotyczącą incydentu w Bielsku-Białej, sugerując obniżenie standardów debaty publicznej pod wpływem mediów społecznościowych. Puchała częściowo się zgodził, ale zastrzegł, że platformy takie jak Twitter, premiujące kąśliwe i wulgarne wypowiedzi, nie stanowią całej rzeczywistości – na LinkedInie czy w bezpośrednich rozmowach z sąsiadami ludzie zachowują się inaczej, co uznał za istotne rozróżnienie.
Odpowiedzialność polityków i najgorszy scenariusz
Pytany o najbardziej pesymistyczny scenariusz rozwoju sytuacji, Puchała stwierdził, że w mediach społecznościowych nie ma dolnej granicy degradacji dyskursu, ale w realnym świecie liczy na odpowiedzialność państwa reagującego jednoznacznym potępieniem takich incydentów jak ten w autobusie. Ocenił postawę prezydenta Nawrockiego, wyciągającego zaszłości historyczne w środku pełnoskalowej wojny sojuszniczego kraju, jako nieodpowiedzialną i przyczyniającą się do najgorszych scenariuszy na ulicach – zaznaczając jednak, że taka skala przemocy jeszcze nie ma miejsca. Podkreślił, że krótkoterminowe korzyści sondażowe polityków wykorzystujących temat wojny mogą przynieść długoterminową szkodę całemu społeczeństwu.
Śledztwo Nowaka ws. najścia na ukraińską firmę w Poznaniu
Nowak przedstawił wyniki własnego dziennikarskiego śledztwa (opublikowanego na łamach OKO.press) dotyczącego sprawców najścia na biuro ukraińskiej firmy w Poznaniu – zidentyfikował ich jako działaczy skrajnie prawicowego środowiska związanego z partią Korwin. Opisał Przemysława Grzegorka, 46-letniego rencistę mieszkającego z matką, wieloletniego przybocznego Janusza Korwin-Mikkego, publikującego treści antysemickie i homofobiczne, przeciwnika docieplania budynków jako rzekomo „obcego kulturowo” narzucanego przez UE rozwiązania. Drugim z uczestników najścia miał być mężczyzna z zarzutami szpiegostwa na rzecz Rosji (zatrzymany przez ABW w marcu), używający w środowisku judo pseudonimu „Adolf”, którego byłym kolegą partyjnym jest obecny wiceprzewodniczący Konfederacji Przemysław Wipler.
Mechanizm radykalizacji mężczyzn
Nowak zapytał o wzorzec psychologiczny mężczyzn wchodzących w radykalne środowiska prawicowe – ludzi niewygrywających w życiu, szukających gratyfikacji i uznania. Puchała wyjaśnił to potrzebą przynależności, szczególnie u osób samotnych, dla których grupa polityczna staje się substytutem innych relacji społecznych (jak męska szatnia czy piwo z kolegami z pracy) i centralnym elementem tożsamości, za który są gotowi ponosić realne ryzyko prawne. Zwrócił uwagę na ironię sytuacji: mężczyźni nachodzący legalnie działającą ukraińską przedsiębiorczynię i żądający od niej tłumaczeń reprezentują formację deklaratywnie broniącą wolnego rynku przed ingerencją państwa.
Puchała zastrzegł jednak wyraźnie, że nie należy sprowadzać całego zjawiska wyłącznie do „zaniedbanych, niedocenionych mężczyzn” – wskazał na przykład Grzegorza Brauna, osoby odnoszącej sukcesy i prezentującej się dobrze, a mimo to zdolnej do podobnych działań wymierzonych w mniejszości, zwłaszcza żydowską.
Kryzys autorytetów i poszukiwanie silnych mężczyzn
Nowak zasugerował, że część mężczyzn silnie potrzebuje autorytetu w obliczu erozji tradycyjnych ról społecznych (fizyczna praca, bycie żywicielem rodziny) i dlatego fascynuje się postaciami jak Sławomir Mentzen czy Grzegorz Braun, sugerując potrzebę promowania przez środowiska liberalno-demokratyczne własnych, nietoksycznych wzorców męskości (przywołując przykład piłkarza Erlinga Haalanda jako pozytywnego wzorca sukcesu bez toksycznych cech). Puchała odniósł to do szerszego zjawiska autorytaryzmu – skłonności do zwracania się ku silnej władzy lub tradycji w sytuacjach niepewności i zagrożenia, niekoniecznie prowadzącej do pozytywnych skutków, w zależności od charakteru władzy, ku której się zwracamy.
Kontrola nad mediami społecznościowymi
Nowak zaproponował wprowadzenie obostrzeń regulacyjnych dla twórców internetowych o dużych zasięgach (np. powyżej 30 tysięcy subskrybentów), na wzór rady radiofonii i telewizji, z możliwością zawieszenia działalności za powielane kłamstwa – wymieniając jako przykłady Konrada Berkowicza i Ewę Zajączkowską-Hernik. Puchała zgodził się co do potrzeby większej kontroli nad gigantami technologicznymi, precyzując, że nie chodzi o cenzurę w potocznym, negatywnym sensie, lecz o egzekwowanie istniejącego prawa – zwłaszcza zakazu nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, który już dziś jest w Polsce czynem karalnym.
Nowak przywołał własne studia na politologii w Poznaniu, gdzie profesor Jacek Sobczak, specjalista od prawa prasowego, uczył go, że w Polsce istnieje zarówno cenzura prewencyjna, jak i represyjna, i że w zasadzie każde państwo posiadające skodyfikowane prawo prasowe stosuje jakąś formę cenzury — np. zakaz nawoływania do nienawiści czy gróźb karalnych też jest cenzurą, tyle że taką, której „jak najbardziej potrzebujemy”.
Nowak zaproponował żartobliwie utworzenie jedynego, legalnego, ogólnoeuropejskiego portalu społecznościowego przez Komisję Europejską, na co Puchała zareagował sceptycznie, przywołując nieudane doświadczenia polskich alternatyw dla YouTube’a, współzakładanych przez Marcina Rolę oraz Tomasza Sakiewicza z „Gazety Polskiej”.
Program „Goście Szczepańskiego” wyemitowano na żywo 14 lipca 2026 roku, prowadził Piotr Nowak. Materiał „Jak Polacy zaczęli nienawidzić Ukraińców” opublikowano na kanale Reset Obywatelski na YouTube, liczącym 93,9 tys. subskrybentów.