Paweł Kowal — szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych i przewodniczący rządowej Rady do Spraw Współpracy z Ukrainą — był gościem programu Gość Poranka na żywo z Gdańska, gdzie trwa Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy. Kowal odniósł się do nieobecności Zełenskiego, skali konferencji, szans polskich firm oraz mechanizmów finansowania odbudowy.
Nieobecność Zełenskiego — konferencja i tak ma wymiar historyczny
Na pytanie, czy nieobecność prezydenta Zełenskiego rzuca cień na konferencję i czy jest to jej polityczne osierocenie, Kowal nie zgodził się z tą analogią. Wskazał, że delegację ukraińską prowadzi premierka Julia Swyrydenko — którą niektórzy nazywają matką chrzestną konferencji o odbudowie Ukrainy, bo to ona wymyśliła ten format jeszcze przy okazji konferencji w Lugano. Jej obecność nadaje wydarzeniu bardziej gospodarczy charakter — co Kowal ocenił pozytywnie. Stwierdził, że pod tym względem konferencja w Gdańsku wejdzie do historii jako najmocniejsza ze wszystkich dotychczasowych — mocniejsza niż Rzym, Berlin i Londyn. Biznes jest świetnie przygotowany, polski biznes jest doskonale reprezentowany, kontaktuje się z biznesem europejskim i przyszedł z konkretnymi projektami — nie z planami na dalekiej przyszłości, lecz z biznesplanami i finansowaniem gotowym do uruchomienia.
Największa konferencja polityczno-gospodarcza w Europie w tym roku
Kowal podkreślił bezprecedensową skalę wydarzenia. Konferencja w Gdańsku to jak dwa razy Davos — największe polityczno-gospodarcze wydarzenie w Europie w bieżącym roku. Uczestniczy w niej prawie 70 delegacji rządowych. W ciągu dwóch dni równolegle toczą się obrady i ciągiem podpisywane są umowy, porozumienia i listy intencyjne — łącznie około dwustu, w tym kilkanaście z bezpośrednim udziałem polskich firm. Ogłaszane są nowe inicjatywy finansowe z udziałem Polski, w tym z udziałem prywatnych firm. Kowal zaznaczył, że nie wszystkie polskie projekty były jeszcze na oficjalnej liście w momencie rozmowy — już po jej sporządzeniu otrzymał informację o kolejnych projektach wartych kilkaset milionów euro, przygotowanych przez jedną z organizacji międzynarodowych wyłącznie na projekty energetyczne dla polskich firm.
Energetyka odnawialna i logistyka — główne branże dla polskich firm
Przeglądając listę projektów pod kątem polskiego biznesu, Kowal zwrócił uwagę na dwie dominujące dziedziny. Pierwsza to energetyka — szczególnie energetyka odnawialna. Druga to budowa magazynów i logistyka. Wskazał też na konkretne duże transakcje — jak plany przejęcia przez PZU największego ubezpieczyciela na Ukrainie, które są już w toku i nie są odległym planem, lecz konkretem. Zaznaczył, że projekty nie powstają z dnia na dzień na konferencji — wymagają przygotowania biznesplanu i pipeline’u, co trwa kilka miesięcy. Konferencja jest tylko finiszem dla projektów będących już w trakcie przygotowania. Kowal odrzucił też koncepcję, że Polska powinna odpowiadać za konkretny sektor odbudowy Ukrainy — jego zdaniem tak już o tym się nie myśli, bo rynek sam układa projekty według możliwości i popytu.
Finansowanie z Ukraine Facility i organizacji międzynarodowych
Kowal wyjaśnił, że znaczna część projektów jest finansowana z unijnego pakietu Ukraine Facility — Komisja Europejska wspiera je poprzez instrumenty finansowe. Obok tego działają inne organizacje międzynarodowe, w tym energetyczne, które przygotowały duże pakiety wsparcia dla biznesu. Polska, płacąc składki do tych organizacji, ma udział w tych pakietach. Ze względu na położenie geograficzne Polska jest też naturalnym partnerem w różnych układankach biznesowych związanych z odbudową — i tę pozycję na mapie Kowal ocenił jako atut, który trudno przecenić.
Ryzyka obniżone — rząd wykonał swoją rolę
Na pytanie o obawy polskich firm przed wchodzeniem na ukraiński rynek w czasie trwającej wojny Kowal stwierdził, że rząd zrobił wszystko, żeby obniżyć ryzyka. Konkretnie: zapewniono niższe oprocentowanie, ubezpieczenia oraz gwarancje Komisji Europejskiej sięgające 90%. Jego zdaniem ryzyka są już tak obniżone, że jeśli ktoś wchodzi z projektem, ma realną szansę na powodzenie. Ostateczna decyzja należy zawsze do właściciela firmy — i Kowal tego nie kwestionował. Na pytanie, czy kto pierwszy ten lepszy i nie warto czekać, odpowiedział, że to jest zawsze ryzyko właściciela — rząd swoją rolę w zakresie obniżenia tego ryzyka uważa za w pełni wykonaną.
Wiele inwestycji związanych z nieruchomościami będzie musiało poczekać na zakończenie działań wojennych — ale duże projekty handlowe i energetyczne można realizować już teraz, i takie właśnie dominują w portfelu projektów prezentowanych w Gdańsku.