„Nie mylmy wroga rosyjskiego z ukraińskim” — aktor apeluje przed Dniem Niepodległości Ukrainy

Nowe

Andrzej Seweryn, aktor, reżyser i dyrektor Teatru Polskiego, był gościem Jacka Nizinkiewicza w programie „Rzecz o Polityce”, gdzie zaapelował o udział w obchodach Dnia Niepodległości Ukrainy na placu Zamkowym w Warszawie i skrytykował rosnące w Polsce nastroje antyukraińskie oraz pojawiające się w debacie publicznej postulaty deportacji.

Apel o solidarność 24 sierpnia

Zapytany, dlaczego warto wziąć udział w obchodach Dnia Niepodległości Ukrainy na placu Zamkowym o godzinie 18.30, mimo że część Polaków zaczyna odwracać się od Ukrainy, Seweryn odpowiedział, że nigdy w jego życiu o jego działaniach nie decydowały trendy, lecz przekonania i wrażliwość. Wskazał trzy powody swojego zaangażowania. Po pierwsze — sąsiedzi Polski giną na polu walki i należą im się słowa podziękowania, wyrazy szacunku oraz pomoc, którą uważa za wynikającą ze zwyczajnej ludzkiej przyzwoitości. Po drugie — przywołał naukę Chrystusa mówiącą o pomaganiu ludziom w cierpieniu, zaznaczając, że Polska w swojej historii wielokrotnie pomagała cierpiącym, tak jak na początku wojny w Ukrainie. Po trzecie, celowo używając słowa, które może być odebrane negatywnie — wskazał na zwyczajną kalkulację polityczną: ci, którzy dziś atakują w Polsce obywateli ukraińskich, w tym bijąc dzieci i kobiety, są jego zdaniem nie tylko godni najwyższego potępienia, ale po prostu naiwni, bo nie rozumieją, że przegrana Ukrainy oznacza przegraną Polski — myślą, jak to ujął, zbyt krótkowzrocznie.

Seweryn przyznał, że historia relacji polsko-ukraińskich jest skomplikowana, a miejscami wręcz tragiczna i pełna zbrodni — to jednak przeszłość, którą trzeba analizować i wobec której trzeba stanąć otwarcie, ale która nie powinna wpływać na obecne relacje do tego stopnia, by prowadzić do agresji. Podkreślił, że nie wolno mylić prawdziwego wroga, jakim jest Rosja, z wewnętrznym „wrogiem” ukraińskim — nazwał to kompletnym pomieszaniem pojęć, wynikającym w jego ocenie z dążenia pewnych środowisk do zdobycia władzy. Zaapelował do obywateli, by nie dawali się tak łatwo manipulować, przywołując tytuły artykułów sugerujące, że Rosja już wygrała wojnę o wpływ na polską opinię publiczną. Na stwierdzenie prowadzącego, że Polska przegrywa wojnę informacyjną, Seweryn odpowiedział, że właśnie dlatego uważa spotkanie na placu Zamkowym za ważne — chciałby, by w Londynie, w Waszyngtonie, w Moskwie czy w Pekinie wiedziano, że w Polsce są obywatele niezgadzający się z agresją wobec Ukraińców w Polsce ani z agresją Rosji wobec Ukrainy.

Skąd bierze się niechęć części Polaków

Zapytany, skąd bierze się rosnąca niechęć części Polaków do Ukraińców, skoro na początku wojny Polska pomagała bardziej niż wiele innych krajów, Seweryn zastrzegł, że nie jest socjologiem ani politologiem, lecz zwykłym obywatelem zabierającym głos publicznie. Zasugerował, że w tle mogą leżeć kwestie ekonomiczne, choć zastrzegł, że nie chce wchodzić w szczegóły polityki Unii Europejskiej wobec ukraińskiej gospodarki, bo nie jest w tym specjalistą. Ocenił, że solidarność okazywana na początku wojny miała swoje granice wytrzymałości — zarówno po stronie polskiej, jak i ukraińskiej — i że znaczącą rolę odegrała w tym kwestia Wołynia, tamtej zbrodni i tragedii. Przywołał własne doświadczenia z Przemyśla, gdzie miał kontakt zarówno z Polakami, jak i Ukraińcami, i wskazał na przykład kanclerzy Republiki Federalnej Niemiec — Helmuta Kohla i Willy’ego Brandta — którzy potrafili w sposób bezdyskusyjny zamanifestować swój stosunek do trudnej przeszłości; ocenił, że Polacy mają prawo do większego zrozumienia swojej tragedii ze strony ukraińskich partnerów, mimo że była to tragedia wspólna.

Odnosząc się do decyzji prezydenta Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia związanego z UPA, Seweryn przyznał, że decyzja ta była trudna do zaakceptowania dla społeczeństwa polskiego, ale ocenił, że zabrakło w tej sprawie dialogu — być może również woli do jego prowadzenia. Podkreślił, że choć żaden kraj nie powinien narzucać drugiemu jego własnej historii, istnieją sytuacje i wrażliwości, które powinny być brane pod uwagę, a cała sprawa wymaga czasu i dialogu. Dopytany wprost, czy Zełenski popełnił błąd, nadając jednostce imię bohaterów UPA, Seweryn zastrzegł, że jako aktor i reżyser, a nie polityk, nie zna okoliczności tej decyzji — wyraził jednak żal, że w otoczeniu prezydenta zabrakło refleksji na ten temat, przywołując wieloletnie, choć niedokończone, próby poważnego dialogu i prac związanych z miejscami pochówku polskich ofiar zbrodni wołyńskiej. Ocenił, że w tej trudnej sprawie każde słowo się liczy, bo różne siły polityczne czyhają na pretekst, by rozbudzać nastroje służące im w drodze do władzy.

Zapytany o decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy — decyzję szybką i twardą, będącą reakcją na krok Zełenskiego — Seweryn przyznał, że również żałuje tej decyzji, zastrzegając jednocześnie, że wraz z tym poglądem może dziś znajdować się w mniejszości, gdyż nastroje społeczne w Polsce się zmieniają.

Manipulacja, dezinformacja i głosy polityków

Pytany, skąd bierze się odwracanie się Polaków od Ukraińców, Seweryn ocenił, że w dużej mierze ludzie stali się przedmiotem manipulacji — jako przykład podał twierdzenie, jakoby Ukraińcy mieli pierwszeństwo w dostępie do służby zdrowia, określając to jako zwyczajne, oczywiste kłamstwo, wygodnie wykorzystywane jako pretekst do wrogości. Przywołał również nagranie satyryka Kuby Preissnera, w którym osoba proszona o pomoc, zapytana skąd pochodzi, rozejrzała się i szeptem odpowiedziała, że z Ukrainy — Seweryn pytał retorycznie, do czego Polacy doprowadzili, skoro Ukraińcy stają się w Polsce większymi ofiarami agresji niż napotykani na ulicach Rosjanie, oraz jak można usprawiedliwić maltretowanie dzieci i kobiet. Przyznał, że mimo wszystko wierzy, iż polskie społeczeństwo kryje w sobie mądre i dobre pokłady, które powinny się manifestować, nawet jeśli wymaga to odwagi — łącznie z gotowością, by na manifestacji solidarności ktoś mógł w niego rzucić kamieniem. Zapytany, czy się tego obawia, odpowiedział, że ma nadzieję, iż do tego nie dojdzie i że władze zagwarantują spokojny przebieg zgromadzenia, a w ostateczności zadziała kodeks karny — na uwagę prowadzącego, że kodeks karny może zadziałać dopiero po ewentualnym incydencie, Seweryn odparł, że w takim razie niech działa „po”, jeśli dojdzie do przestępstwa.

Prowadzący przywołał także głosy innych osób publicznych opowiadających się za dalszym wspieraniem Ukrainy — kompozytora prof. Krzesimira Dębskiego, autora książki o Wołyniu, mającego trudną rodzinną historię związaną z Ukrainą, oraz zmarłej Wandy Traczyk-Stawskiej, uczestniczki powstania warszawskiego, sprzeciwiającej się „szczuciu” Polaków na Ukraińców. Skontrastował te głosy z wypowiedziami polityków — prezydenta Karola Nawrockiego, mówiącego że Ukraina „z banderą” nie wejdzie do Unii Europejskiej, lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego, wypowiadającego się w podobnym tonie, a także Tobiasza Bocheńskiego, deklarującego chęć deportacji nielegalnie pracujących Ukraińców w razie zwycięstwa PiS w wyborach 2027 roku, oraz związanego dziś z Konfederacją Janusza Kowalskiego, opowiadającego się za deportacją wszystkich Ukraińców. Seweryn odpowiedział, że niezależnie od intencji stojących za tymi wypowiedziami — a do samych intencji nie chciał się odnosić — wszystkie te głosy służą w jego ocenie agresorowi, czyli Rosji, i wyraził nadzieję, że osoby podzielające takie poglądy nabiorą tej świadomości.

Zapytany o toczącą się równolegle dyskusję polityczną wokół dalszego militarnego wsparcia dla Ukrainy, w tym przekazywania systemów Patriot, wobec sprzeciwu opozycji, Seweryn odmówił oceny — zastrzegł, że nie zna się na szczegółach uzbrojenia i wolałby porozmawiać raczej o teatrze, ale jasno opowiedział się za koniecznością zrobienia wszystkiego, by przeszkodzić Rosji i zapobiec jej zwycięstwu w tej wojnie, nie precyzując przy tym, jakiego rodzaju wsparcia dotyczy to stanowisko.

Sondaż o deportacjach i osobisty stosunek do tematu

Prowadzący przywołał sondaż opublikowany wcześniej przez „Rzeczpospolitą”, z którego wynika, że 67 procent badanych popiera deportację nielegalnie pracujących w Polsce Ukraińców w wieku poborowym, przy czym największe poparcie dla takiego rozwiązania notowane jest wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości — zauważając, że dla samych Ukraińców, ale i dla części Polaków, może to być bolesne, bo oznacza w praktyce wsparcie dla wysyłania ludzi na wojnę. Seweryn, przyznając że zna tego rodzaju poglądy, zareagował z wyraźnym niepokojem, pytając retorycznie, co tacy ludzie właściwie tu robią, skoro w ich mniemaniu „powinni być w okopach” — po czym doprecyzował własne stanowisko: jeśli ktoś nie chce brać udziału w wojnie, ma do tego prawo, nawet jeśli jest to sytuacja tragiczna, gdy kolega z klasy ginie na froncie, a dana osoba odmawia walki. Ocenił, że to część szerszego, trwającego od stuleci pytania o organizację społeczeństw i obowiązki wobec państwa, w którym coraz większą rolę odgrywa indywidualny interes i prawa jednostki — przywołał w tym kontekście przykład żołnierzy w armii izraelskiej odmawiających służby z powodów religijnych lub innych przekonań. Przyznał wprost, że nie ma gotowej odpowiedzi na temat deportacji, ale samo to słowo określił jako „koszmarne” — bo przeprowadzenie deportacji oznaczałoby w praktyce łapanki, na co się nie zgadza, dodając, że nie chciałby też, aby jego własny syn ginął w okopach.

Zapytany o własne doświadczenie 33 lat spędzonych we Francji i ewentualne przejawy niechęci ze strony tamtejszych aktorów czy reżyserów wobec niego jako Polaka, Seweryn odpowiedział, że choć ktoś mógł kiedyś tak myśleć, on sam nigdy nie spotkał się z żadnym aktem wrogości czy agresji z powodu polskiego pochodzenia. Prowadzący, dzieląc się podobnym własnym doświadczeniem z zagranicznych studiów, zauważył, że jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę, że Polacy sami są narodem migrantów, którzy musieli wyjeżdżać i uciekać, chociażby w czasach komunizmu. Seweryn skwitował to stwierdzeniem, że Polacy mają krótką i wybiórczą pamięć — zauważył, że Polska staje się krajem coraz bogatszym, o gospodarce uznawanej na świecie, gdzie ludziom żyje się lepiej, po czym zapytał retorycznie, czym właściwie zagraża agresywnie traktowanym Ukraińcom — kobieta proszona o pomoc w domu, dziecko uczące się w polskiej szkole, ludzie pracujący i płacący podatki. Ocenił, że obecność w Polsce kilkuset tysięcy Ukraińców, w tym osób wykształconych i wnoszących inny dorobek kulturowy, powinna być dla Polski szansą, a nie zagrożeniem, przypominając też, że są oni chrześcijanami. Odnosząc się do uwagi prowadzącego, że część opinii publicznej irytuje się na widok Ukraińców jeżdżących dobrymi samochodami czy ubierających się zamożnie, Seweryn odpowiedział, że nie zna takich opinii i jest mu przykro, że w ogóle się pojawiają — określił to jako całkowitą aberrację, wskazując, że sam bez problemu mija na drogach różne samochody, niezależnie od tablic rejestracyjnych, i nie widzi w tym żadnego problemu.

Ocena przebiegu wojny i zapowiedź obchodów

Zapytany, czy ma poczucie, że Ukraina jest bliżej zwycięstwa nad Rosją, czy raczej rośnie zagrożenie, Seweryn zwrócił uwagę, że sam fakt, iż wojna trwa już cztery lata, a Rosja jej nie wygrała, jest z jego strony jako obywatela zauważalnym faktem — zastrzegł, że oceny przebiegu działań militarnych pozostawia specjalistom. Podkreślił, że temat Ukrainy stał się tematem światowym, a nie marginalną operacją wojskową — zauważył też, że wraz z pojawieniem się na arenie międzynarodowej Donalda Trumpa oraz wybuchem innych dramatycznych konfliktów na świecie, temat ten stał się nieco bardziej marginalny w globalnej uwadze, choć uważa, że ktoś te konflikty świadomie wywołał lub do nich doprowadził — nie czując się przy tym uprawnionym do dalszych spekulacji na ten temat. Zwrócił uwagę, że także Ukraińcy uczą się prowadzenia tej wojny, w tym wykorzystania dronów, i że po obu stronach działa silna propaganda. Ocenił, że sam czas trwania wojny — dłuższy niż konflikt Niemiec czy Francji w pewnych historycznych porównaniach, które przywołał — pokazuje, że Rosja nie wygrywa. Zwrócił też uwagę na wyzwania powojenne: konieczność zajęcia się rannymi i okaleczonymi żołnierzami po zakończeniu wojny, a także na to, że polityczne napięcia wewnątrz Ukrainy nie ustają nawet w czasie wojny, przywołując sytuację wokół byłego ministra Fedorowa i towarzyszące jej manifestacje. Wspomniał również o niedawnym spotkaniu przywódców państw w Gdańsku, zauważając, że wiele stron zabiega już dziś o przyszłe kontrakty odbudowy Ukrainy.

Na zakończenie wątku ukraińskiego Seweryn zapowiedział, że podczas obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy na placu Zamkowym usłyszymy najpewniej hymn ukraiński, zastrzegając, że nie przygotowywał programu samej uroczystości. Ponownie zachęcił wszystkich do zamanifestowania solidarności z walczącą Ukrainą, a prowadzący zamknął ten wątek apelem, by wspierać Ukrainę do samego końca.

Pozostałe wątki rozmowy

W dalszej części rozmowy, niezwiązanej z tematyką ukraińską, Seweryn ocenił pozytywnie wsparcie obecnego rządu, Ministerstwa Kultury i Urzędu Marszałkowskiego dla Teatru Polskiego, zaprzeczając jakimkolwiek próbom politycznej ingerencji w repertuar czy obsadę w ciągu swojej 16-letniej kadencji dyrektorskiej. Odniósł się też do niedawnego wyróżnienia Nagrodą Fundacji Geremka oraz spotkania z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i premierem Donaldem Tuskiem, mówiąc o głębokim wzruszeniu, a pytany o poczucie tożsamości narodowej po latach spędzonych we Francji, określił się jako „dość prosty polski patriota”. Bronił dorobku reżysera Andrzeja Wajdy w roku jego stulecia, nazywając go wielkim polskim patriotą i twórcą pracującym nad wielką literaturą polską, a odnosząc się do Romana Polańskiego, ocenił, że musi on mierzyć się z konsekwencjami swojej tragicznej sprawy do końca życia. Na zakończenie skierował do młodych ludzi przesłanie, by zwolnili tempo życia, ograniczyli czas spędzany w mediach społecznościowych i technologii oraz sami byli autorami własnego losu.


Rozmowę przeprowadził Jacek Nizinkiewicz w programie „Rzecz o Polityce”. Gościem był Andrzej Seweryn, aktor, reżyser, dyrektor Teatru Polskiego. Materiał nadawany na żywo 24 sierpnia 2026 roku pod tytułem „Andrzej Seweryn: W Dniu Niepodległości Ukrainy okażmy jedność z państwem zaatakowanym przez Rosję”.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *