Dziewięć bomb lotniczych na Kramatorsk w jeden dzień — reportaż z Donbasu

Dziennikarka Karolina Kuzema, autorka kanału relacjonującego sytuację na froncie wschodnim Ukrainy, opisała w swoim najnowszym materiale dramatyczny dzień w Kramatorsku i Słowiańsku — 20 sierpnia 2026 roku miasto zostało uderzone dziewięcioma kierowanymi bombami lotniczymi (KAB) w ciągu zaledwie kilku godzin.

Cel wyjazdu: pomoc dla żołnierzy

Kuzema wyjaśniła na wstępie, że głównym celem jej wyprawy do obwodu donieckiego, którą odbywała wraz z ojcem Jarosławem, kapelanem 81. Brygady, było przekazanie sprzętu łączności sfinansowanego ze zbiórki prowadzonej przez zrzutka.pl dla Batalionu Donbas — łącznie dziesięciu terminali Starlink, trafiających do 28. i 81. Brygady. Zaznaczyła, że wcześniej regularnie odwiedzała ten region, mieszkając w Kramatorsku w 2022 roku, a później przenosząc się do obwodu charkowskiego, skąd nadal prowadzi swoje relacje.

Miasto w przygotowaniach mimo bliskości frontu

Autorka opisała, że mimo odległości wynoszącej zaledwie około 10 kilometrów od linii frontu, w Słowiańsku trwały prace drogowe — kładziono nowy asfalt i wymieniano rury, co skomentowała z gorzką ironią, przywołując podobne sytuacje z innych miast frontowych, takich jak Kostiantyniwka, gdzie podobne inwestycje prowadzono tuż przed najcięższymi walkami. Zwróciła uwagę na powszechność siatek maskujących rozwieszonych nad ulicami obu miast oraz na zniszczony most na trasie między Słowiańskiem a Kramatorskiem.

Skala ewakuacji i zniszczeń

Kuzema przytoczyła dane przekazane przez towarzyszącego jej kapelana — z Kramatorska i Słowiańska, gdzie obowiązuje przymusowa ewakuacja, codziennie wyjeżdża około 1500 osób. Przypomniała, że przed wojną Kramatorsk liczył około 140 tysięcy mieszkańców a oba miasta te były ważnymi ośrodkami przemysłowymi, o czym świadczą dziś zrujnowane zakłady, w tym Nowokramatorski Zakład Maszynowy (NKMZ). Zaznaczyła, że w obu miastach przebywają dziś nie tylko ich rdzenni mieszkańcy, lecz także uchodźcy z już zniszczonych miejscowości Donbasu, takich jak Drużkiwka czy Kostiantyniwka.

Bezpośredni świadek ataku na centrum handlowe

W trakcie nagrywania materiału doszło do ataku kierowaną bombą lotniczą na budynek, w którym mieściło się niewielkie centrum handlowe Czudo Market — miejsce, do którego autorka planowała się udać kilkanaście minut później, by odebrać zamówione wcześniej naszywki (szewrony) na aukcję charytatywną. Kuzema zrelacjonowała, że od ogłoszenia alarmu do wybuchu minęło jej zdaniem około 10 sekund, a wywiad wcześniej ostrzegał przed możliwością takiego ataku na konkretny obiekt. Opisała chaos bezpośrednio po uderzeniu — kolejne eksplozje w mieście następowały w odstępach kilkunastu–dwudziestu minut, zmuszając ją i towarzyszącego jej kapelana do wielokrotnej ucieczki w bezpieczniejsze miejsca.

Według relacji autorki, w ciągu niespełna dwóch godzin od pierwszego ataku doszło łącznie do dziewięciu uderzeń na miasto. Kuzema zaznaczyła, że oficjalne dane mówiły w tym czasie o braku ofiar śmiertelnych w Kramatorsku i co najmniej siedmiu rannych, wyrażając jednak osobiste wątpliwości co do pełnej wiarygodności tych wstępnych informacji, zastrzegając jednocześnie, że nie dysponuje żadnymi twardymi dowodami przeczącymi oficjalnemu przekazowi. Dla porównania wskazała, że tego samego dnia w wyniku ataków na Kijów zginęło piętnaście osób.

Zniszczony blok mieszkalny i inne cele

Autorka opisała ze szczególnym poruszeniem widok całkowicie zniszczonego bloku mieszkalnego w pobliżu dawnego hotelu „Szafir” — jak zaznaczyła, uderzenie doprowadziło do pożaru na najwyższych piętrach i zawalenia się znacznej części budynku. Określiła to jako symbol tego, co Rosjanie starają się zrobić z Kramatorskiem i Słowiańskiem, po tym, jak w jej ocenie zrównali już z ziemią większość pozostałych miast regionu.

Wśród innych trafionych obiektów wymieniła kolejny oddział firmy kurierskiej Nowa Poczta (określając to miejsce jako regularnie atakowane w ostatnich miesiącach), magazyn sieci sklepów budowlanych Epicentr — nie pierwszy raz będący celem podobnych ataków — a także cerkiew należącą do patriarchatu moskiewskiego, zlokalizowaną na wyjeździe z miasta w kierunku Drużkiwki. Autorka skomentowała, że dla strony rosyjskiej żadne miejsce, w tym obiekty sakralne, nie stanowi przeszkody dla ostrzału.

Emocjonalne podsumowanie i pożegnanie z regionem

Kuzema, porównując obecną sytuację do stanu miasta sprzed zaledwie trzech tygodni, oceniła skalę zniszczeń jako drastycznie większą niż kiedykolwiek wcześniej podczas jej regularnych wizyt w regionie od 2017–2018 roku. Przyznała się do silnego poczucia zagrożenia i strachu, jakiego nie doświadczała od dłuższego czasu, ogłaszając decyzję o czasowym zawieszeniu dalszych wyjazdów na Donbas — zaznaczając jednak, że traktuje to jako przerwę, a nie ostateczne pożegnanie, powołując się na podobną decyzję, którą podjęła i zmieniła w przeszłości.


Materiał opublikowany na kanale „Karolina Kuzema” na YouTube, liczącym 4,79 tys. subskrybentów, pod tytułem „Oszukać przeznaczenie? Donbas płonie, a podpalacze są bezkarni”. Autorka: Karolina Kuzema, montaż: Michał Foltak. Opublikowany 23 sierpnia 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *