Tomasz Piechal, ekspert ds. wschodnich i prowadzący podcastu „Szkice Wschodnie”, w specjalnym odcinku z okazji pierwszej rocznicy podcastu odpowiedział na pytania zgromadzonej przez rok publiczności (25 tysięcy subskrybentów kanału). Rozmowa dotyczyła możliwych scenariuszy zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej, przyszłości Rosji po Władimirze Putinie, kierunków polskiej polityki wschodniej, relacji polsko-ukraińskich w kontekście historycznym oraz osobistych wspomnień Piechala z Euromajdanu i aneksji Krymu.
Czy Rosję czeka rozpad
Piechal, odpowiadając na pytanie o możliwe scenariusze rozwoju sytuacji w Rosji po ewentualnej porażce w wojnie z Ukrainą, ocenił, że obecnie żadna ze stron konfliktu nie znajduje się wyraźnie bliżej klęski — Rosja ma poważne problemy gospodarcze, pogłębiane przez ukraińskie uderzenia dronowe, jednak Putin nie uważa, że przegrywa wojnę, i jest gotów ponosić dalsze, znaczące straty gospodarcze i ludzkie. Ocenił, że Ukrainę czeka wyjątkowo trudna zima, a Rosjanie planują rozszerzyć ataki na infrastrukturę krytyczną poza elektrownie, uderzając także w systemy wodociągowe, co mogłoby prowadzić do sytuacji quasi-pandemicznych w miastach pozbawionych bieżącej wody. Ocenił, że obecne rozmowy dyplomatyczne — w tym wizyty amerykańskich wysłanników Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera w Moskwie i Kijowie — mają charakter gry pozorów, w której obie strony starają się osiągnąć jak najkorzystniejszą pozycję przed faktycznym rozpoczęciem negocjacji.
Piechal ocenił za bardziej prawdopodobny scenariusz, w którym Putinowi nie uda się zrealizować pierwotnych celów wojny, lecz zdoła osiągnąć na tyle symboliczny sukces — na przykład pełne zajęcie Donbasu — by móc ogłosić realizację deklarowanego celu „ochrony ludności” tego regionu i przejść do jakiejś formy zamrożenia konfliktu. Odnosząc się do pytania o możliwy rozpad Rosji, wykluczył taki scenariusz, wskazując, że współczesna Rosja jest państwem znacznie bardziej scentralizowanym niż w 1991 roku, a Putin skutecznie zadbał o powiązanie regionów z centrum. Zamiast tego uznał za bardziej prawdopodobny scenariusz historyczny — krótki okres przejściowego przywódcy po odejściu Putina (analogicznie do następców innych długoletnich dyktatorów, jak Envera Hodży czy Josipa Broz Tity), po którym mógłby nastąpić przywódca przynajmniej deklaratywnie bardziej demokratyczny, choć niekoniecznie oznaczałoby to koniec imperialnych dążeń Rosji.
Czy można dotrzeć do społeczeństwa rosyjskiego z przekazem antyimperialnym
Odpowiadając na kolejne pytanie, Piechal ocenił, że przekonanie rosyjskiego społeczeństwa do demokratycznej, antyimperialnej wizji państwa jest zadaniem na pokolenia, a nie na najbliższą przyszłość — mimo że rosyjska przestrzeń informacyjna, wbrew wysiłkom władz, wciąż pozwala na krążenie różnych idei, nie widać tam wyraźnych oznak ruchu demokratycznego. Zwrócił uwagę na systematyczną, wieloletnią pracę rosyjskiego państwa nad ideologicznym wychowaniem młodego pokolenia, choć zastrzegł, że trudno ocenić, na ile te treści są przyjmowane szczerze, a na ile stanowią jedynie rytualne odgrywanie oczekiwanej postawy — jego zdaniem znaczną część rosyjskiego społeczeństwa cechuje raczej wewnętrzny nihilizm i skupienie na własnym, stabilnym życiu niż głębokie zaangażowanie ideologiczne. Zauważył, że pogarszający się komfort codziennego życia, wynikający z ukraińskich uderzeń, może sprzyjać wzrostowi niezadowolenia społecznego, co potwierdzają już badania socjologiczne, jednak pytaniem otwartym pozostaje, czy ewentualna klęska skłoniłaby Rosjan do odwrotu od tych idei, czy raczej do jeszcze silniejszego się z nimi utożsamienia.
Polska polityka wschodnia: konsensus na poziomie fundamentów, brak wizji dalszej roli
Odpowiadając na pytanie o priorytety polskiej polityki wschodniej, Piechal nie zgodził się z tezą o braku jasno określonych priorytetów na poziomie podstawowym — przywołał sformułowaną jeszcze w latach 60. i 70. przez środowisko paryskiej „Kultury” (nawiązując do tekstu Juliusza Mieroszewskiego) ideę, według której fundamentem polskiej polityki wschodniej jest wspieranie niepodległości Litwy, Ukrainy i Białorusi — ten konsensus, jego zdaniem, przetrwał i jest realizowany, czego przykładem był unijny projekt Partnerstwa Wschodniego, współtworzony przez Polskę i mający budować społeczeństwo obywatelskie w regionie postsowieckim, co po części przyczyniło się do wybuchu rewolucji godności na Ukrainie.
Piechal przyznał jednak, że Polska ma wyraźny problem z określeniem swojej dalszej roli w regionie, wykraczającej poza funkcję bufora chroniącego przed Rosją — przywołał przykład inwestycji w rafinerię w Możejkach na Litwie, początkowo wyśmiewanej, lecz z czasem uznanej za sensowną, jako przykład prób budowy gospodarczej obecności Polski w regionie. Zaznaczył, że polski biznes napotykał trudności we wchodzeniu na rynek ukraiński z powodu głębokiej korupcji i skomplikowanych relacji osobistych w tamtejszym środowisku biznesowym, a możliwości ekspansji na Białorusi ograniczała sama geopolityka. Ocenił, że kluczowym elementem budowania polskiej pozycji regionalnej pozostaje rosnąca siła własna Polski, przywołując rosnące zainteresowanie współpracą bezpieczeństwa ze strony Litwy, Łotwy, Estonii i pogłębiającą się współpracę z Czechami, jednocześnie przyznając, że w relacjach z Ukrainą wciąż pobrzmiewają wzajemne podejrzenia, w tym oskarżenia o odradzający się „polski imperializm”.
Czy wspólny interes polsko-ukraiński przetrwa zakończenie wojny
Odpowiadając na pytanie, czy wspólny interes Polski i Ukrainy przetrwa osłabienie zagrożenia rosyjskiego, Piechal ocenił, że Rosja pozostanie czynnikiem łączącym oba kraje przez co najmniej kilkanaście lat, niezależnie od formy zakończenia obecnego konfliktu, ponieważ nie wierzy w scenariusz totalnego rozpadu Rosji ani w jej definitywne pokonanie — bardziej prawdopodobne jest zamrożenie konfliktu na pewien czas. Zaznaczył jednak, że w innych obszarach — rolnictwie, transporcie, integracji europejskiej Ukrainy (perspektywę tę ocenił jako wciąż odległą ze względu na nierozwiązane problemy korupcyjne) oraz w kwestiach historycznych — konflikt interesów będzie się utrzymywał. Ocenił, że kluczowe będzie to, w jakim tonie emocjonalnym te spory będą prowadzone, wyrażając rozczarowanie postawą obecnych ukraińskich władz i instytucji, które — jego zdaniem — w kilku znanych mu przypadkach próbowały wykorzystywać polskie gesty dobrej woli do jednostronnego wynegocjowania dla siebie dodatkowych korzyści. Zaznaczył wyraźnie rozróżnienie między postawą ukraińskich władz a społeczeństwem ukraińskim jako takim. Podsumował, że nie jest optymistą co do przyszłości relacji polsko-ukraińskich, spodziewając się utrzymującego się napięcia, choć wyraził nadzieję, że najbardziej intensywna fala negatywnych emocji społecznych z czasem opadnie, tak jak to bywa w innych krajach po okresach nagłego wzrostu liczby migrantów.
Dlaczego rzeź wołyńska jest pamiętana, a operacja polska NKWD nie
Odpowiadając na pytanie, dlaczego wiedza o rzezi wołyńskiej jest w Polsce powszechna, podczas gdy pamięć o tzw. operacji polskiej NKWD (represjach z lat 30. wobec obywateli polskich na terenach włączonych do ZSRR, w wyniku których zginęło około 100 tysięcy osób) pozostaje marginalna, Piechal wskazał na kilka czynników. Po pierwsze, ocenił, że w kontekście długiej listy zbrodni sowieckich wobec Polaków pamięć zbiorowa musiała skoncentrować się na jednym, silnym symbolu — stała się nim zbrodnia katyńska z 1940 roku, wokół której koncentrowały się kluczowe rocznicowe obchody. Po drugie, wskazał, że ofiary operacji polskiej NKWD były osobami już wcześniej w pewnym sensie zapomnianymi przez Polskę — mieszkańcami terenów, które na mocy traktatu ryskiego znalazły się w granicach Związku Radzieckiego, o czym świadczy choćby mało znana dziś powieść „Nadberezyńcy” Floriana Czarnyszewicza. Po trzecie, w przeciwieństwie do ofiar Wołynia, rodziny ofiar operacji NKWD w większości nie znalazły się na terytorium powojennej Polski, co uniemożliwiło im budowanie i podtrzymywanie pamięci o tym wydarzeniu.
Piechal ocenił krytycznie wieloletnią niechęć polskiej strony do jednoznacznego określenia zbrodni wołyńskiej mianem ludobójstwa, uznając to za błąd sprzyjający narastaniu mitu opartego na poczuciu zapomnienia i odrzucenia. Wskazał, że nawet po ostatecznym opowiedzeniu się Polski w tej kwestii, strona ukraińska — w tym za prezydentury Petra Poroszenki, który mimo symbolicznego gestu uklęknięcia przed pomnikiem ofiar w Warszawie nie podjął realnych działań administracyjnych — przez lata blokowała proces ekshumacji, co pozwoliło narastać negatywnym emocjom wokół tego tematu, dodatkowo wzmocnionym późniejszym wzrostem kultu UPA na Ukrainie po wybuchu pełnoskalowej wojny. Przywołał w tym kontekście prace naukowe dr. Łukasza Adamskiego, obecnego dyrektora Centrum Mieroszewskiego, poświęcone operacji polskiej NKWD.
Wspomnienia z Euromajdanu i aneksji Krymu
Piechal podzielił się osobistymi wspomnieniami z pracy jako korespondent polskich mediów (głównie „Rzeczpospolitej”) podczas Euromajdanu, aneksji Krymu i początków separatyzmu na Donbasie. Opisał noc pacyfikacji protestu studenckiego na Majdanie, podczas której sam został pobity przez oddziały Berkutu, a wcześniej rozmawiał z ówczesnym oligarchą Petrem Poroszence (spacerującym samotnie po placu z różańcem), pytając go żartobliwie, czy sądzi, że zostanie prezydentem Ukrainy — Poroszenko miał odpowiedzieć jedynie „daj Boże”. Piechal przyznał, że zaczepił wówczas Poroszenkę częściowo dlatego, że oligarcha pochodził z Winnicy — miasta, z którym sam Piechal miał osobisty związek, tam bowiem prowadził wcześniej swoje badania naukowe podczas studiów, i miał tam wielu znajomych. Dodał również, że mimo iż Poroszenko był jednym z najbogatszych Ukraińców, jego ochroniarze celowo trzymali się w odległości 10–15 metrów za nim, by stworzyć wrażenie, że spaceruje po placu zupełnie samotnie — mimo że w rzeczywistości można było swobodnie do niego podejść.
Wspomniał też dzień strzałów do protestujących 20 lutego, w tym postrzelonego francuskiego fotoreportera, oraz wizytę w spalonym przez siły Janukowycza budynku Związków Zawodowych, będącym wcześniej centrum logistycznym protestu. Piechal wspomniał, że około trzeciej w nocy, tuż przed rozpoczęciem pacyfikacji przez oddziały Berkutu, wśród protestujących zaczęły krążyć informacje o problemach z internetem, przypominających celowe zagłuszanie sygnału. Wspomniał też, że w spalonym budynku Związków Zawodowych udało mu się dotrzeć do miejsca, z którego kilka dni wcześniej amerykański senator John McCain obserwował plac Majdanu — z tego samego okna on i jego znajomi patrzyli później na płonący, barykadowany plac.
Opisał również swoje wrażenia z okupowanego Krymu w trakcie aneksji — surrealistyczną atmosferę „zielonych ludzików” (nieoznaczonych rosyjskich żołnierzy), unikających odpowiedzi na pytania dziennikarzy, oraz kontrastujący z proeuropejskim Majdanem „karnawał separatyzmu” w Sewastopolu. Wspomniał rozmowy z miejscowymi mieszkańcami, prowadzone metodą nieformalnych spotkań przy piwie — część rozmówców, mimo prorosyjskich sympatii, wykazywała się, jego zdaniem, świadomością możliwej propagandowej natury części przekazu medialnego, podczas gdy inni, bardziej radykalni rozmówcy otwarcie demonstrowali wrogość wobec dziennikarzy zagranicznych. Opisał jeszcze jedno spotkanie w Sewastopolu — z grupą młodych, etnicznych Rosjan, którzy wcześniej próbowali ukończyć ukraińską szkołę milicyjną, lecz porzucili ją i entuzjastycznie powitali separatyzm. W miarę spożywania alkoholu jeden z nich zaczął oskarżać Piechala o bycie włoskim szpiegiem, a napięcie wzrosło jeszcze bardziej, gdy do stolika dołączył znany lokalnie diler narkotykowy o pseudonimie Sasza, noszący złoty łańcuch — to właśnie ten moment skłonił Piechala do opuszczenia towarzystwa. Przywołał również dramatyczną sytuację Tatarów krymskich, obawiających się utraty swojej ziemi po raz kolejny w historii.
Pytania osobiste: ulubione tematy, rozmówcy i wymarzeni goście
Piechal wskazał Azję, w szczególności tematykę chińsko-tajwańską, jako kierunek geopolityczny budzący obecnie jego największe zainteresowanie badawcze, oceniając obecną dekadę jako okres przełomowy, analogiczny do innych kilkunastoletnich cykli historycznych. Wśród ulubionych dotychczasowych rozmówców podcastu wymienił reportera Pawła Reszkę, analityka Daniela Szeligowskiego oraz prof. Jerzego Grala, a także dziennikarkę Barbarę Włodarczyk, której wcześniejsze materiały telewizyjne — jak przyznał — ukształtowały jego własne zainteresowanie tematyką wschodnią. Jako wymarzonych gości wskazał historyka Timothy’ego Snydera oraz reżysera Krzysztofa Zanussiego, którego przemyślenia filozoficzne miały wpłynąć na jego własne myślenie o Rosji jeszcze przed powstaniem podcastu.
Odpowiadając na pytanie o rozmowę, która według niego zasługiwała na większe zainteresowanie, niż faktycznie uzyskała, Piechal wskazał raczej na czynniki techniczne i algorytmiczne — na przykład publikację materiału w okresie rocznicowym, gdy zostaje on „zakopany” przez inne treści na platformie, lub przed długim weekendem, gdy oglądalność naturalnie spada — niż na niezadowolenie z samej treści którejkolwiek z rozmów.
Materiał „Rosja-Ukraina-Polska: co dalej? Tomasz Piechal | Q&A na 1. urodziny podcastu | Szkice Wschodnie” opublikowany został na kanale „Tomasz Piechal – Szkice Wschodnie” na YouTube, liczącym 25,3 tys. subskrybentów, 9 września 2026.