Poprawność polityczna to najgorsza strategia wobec problemów migracyjnych — Janke i Ślubowski w Kanale Otwartym

Igor Janke i Grzegorz Ślubowski w wewnątrzredakcyjnym komentarzu Kanału Otwartego rozmawiali o politycznej awanturze wokół pobicia pary Ukraińców we Wrocławiu, narastających napięciach polsko-ukraińskich oraz o szerszym kryzysie polityki migracyjnej w Europie, odwołując się do niedawnych ataków w Berlinie i Paryżu oraz doświadczeń Szwecji, Danii i Australii.

Pobicie we Wrocławiu i polityczna awantura wokół niego

Ślubowski przedstawił przebieg zdarzenia: doszło do niego w sklepie, gdzie Ukrainka wraz z mężem zwrócili uwagę trójce Polaków, prawdopodobnie w związku z niewłaściwym zachowaniem w kolejce. Od słowa do słowa, przy motywach związanych ze wschodnim akcentem rozmówców, doszło do poważnego pobicia. Dwóch sprawców zostało zatrzymanych, jeden usłyszał zarzuty, trzeci pozostawał poszukiwany, a wszyscy trzej mieli być związani ze środowiskiem uprawiającym sporty walki.

Janke zwrócił uwagę na zasadnicze pytanie leżące u podstaw dyskusji: czy to zdarzenie stanowi problem migracyjny między przedstawicielami dwóch narodów, czy po prostu akt chuligaństwa, jaki zdarza się wszędzie. Zaznaczył jednak, że rozmowa nie dotyczy samego faktu pobicia, lecz szerszego zjawiska narastającego napięcia między Polakami a Ukraińcami, wynikającego ze zmęczenia częścią społeczeństwa obecnością dużej grupy ludzi mówiących innym językiem. Zaznaczył przy tym, że nie chce cofać się do punktu wyjścia całego sporu, czyli decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia związanego z UPA – decyzji, która, jego zdaniem, wywołała obecną falę napięć, choć samo zmęczenie i irytacja w polskim społeczeństwie narastały już wcześniej. Podkreślił, że jedyne, co można w tej sytuacji zrobić, to apelować do wszystkich stron o niepodsycanie konfliktu, niezależnie od tego, jak ocenia się samą politykę Zełenskiego, ponieważ eskalacja napięć nie służy nikomu.

Ślubowski ostudził ten wątek, zwracając uwagę, że statystycznie skala tego narastania nie jest aż tak duża, choć rzeczywiście częściej słyszy się o takich przypadkach medialnie – w obie strony, zarówno o atakach na Ukraińców, jak i Ukraińców na Polaków, choć bez dokładnych danych.

Rozmówcy odnieśli się do politycznej reakcji na wydarzenie: premier Donald Tusk zaapelował do prezydenta Karola Nawrockiego o zareagowanie na sprawę, argumentując, że skoro prezydent sam uczestniczył w przeszłości w ustawkach kibicowskich, powinien teraz potępić podobne środowisko. Janke zauważył, że podobnie kiedyś sam do siebie przyznawał się Donald Tusk. Ocenił całą sytuację jako typową grę polityczną – premier i prezydent regularnie szukają okazji do wzajemnych ataków, co nie służy uspokojeniu nastrojów. Ślubowski określił samą sprawę pobicia jako stosunkowo błahą w skali problemów kraju – nikt nie zginął, a podobne pobicia zdarzają się w Polsce codziennie – od razu jednak zastrzegając, że nie chce umniejszać wagi zjawiska. Obaj zgodzili się, że mimo instrumentalnego wykorzystania sprawy przez polityków, sam apel o wzajemny szacunek między obywatelami a migrantami jest zasadny.

Życie „obok siebie” czy „razem”

Janke podkreślił, że Ukraińcy pracujący i mieszkający w Polsce w większości są dobrze zintegrowani, mówią po polsku i respektują lokalne zasady, w przeciwieństwie do sytuacji imigrantów w części krajów zachodnich, jak Wielka Brytania czy Szwecja, gdzie – jego zdaniem – nie ma tam młodocianych gangów napadających na ludzi. Ślubowski przyznał mu rację co do skali, ale zakwestionował samo określenie relacji polsko-ukraińskich jako „życia razem”, oceniając je raczej jako „życie obok siebie”. Wskazał na pierwotną przyczynę napięć: poczucie krzywdy części polskiego społeczeństwa, wynikające z przekonania, że sami byli w przeszłości gorzej traktowani niż obecni ukraińscy uchodźcy, a także oczekiwanie integracji językowej, któremu część Ukraińców, jego zdaniem, nie chce sprostać.

Janke odpowiedział, że w jego osobistym doświadczeniu nie spotyka się z problemem barier językowych – wszędzie rozmawia z Ukraińcami po polsku i ocenia, że bardzo dobrze się integrują i ciężko pracują. Ślubowski doprecyzował, że nie miał na myśli spotykanych na co dzień Ukraińców, lecz konkretne środowiska pielęgnujące pamięć postaci historycznych kontrowersyjnych z polskiej perspektywy i chcące zachować sposób życia znany z Ukrainy. Ocenił ogólnie, że wielokulturowość na każdym poziomie i w każdym państwie jest bardzo trudna i wzmaga konflikty, mimo że różnica cywilizacyjna między Polakami a Ukraińcami jest, jego zdaniem, minimalna w porównaniu na przykład z migracją z Syrii.

Historyczna analogia: Rzeczpospolita wielokulturowa

Janke przywołał historię dawnej Rzeczypospolitej jako państwa wielokulturowego, gdzie mimo istniejącego antysemityzmu i napięć między grupami, ludzie żyli obok siebie – z Wołyniem jako najbardziej dramatycznym przykładem konfliktu. Ślubowski zakwestionował tę analogię, zwracając uwagę, że upadek II Rzeczypospolitej i agresja sowiecka oraz niemiecka pokazały, że wiele mniejszości narodowych – w tym w większości Ukraińcy oraz część mieszkańców Śląska witających wojska niemieckie – nie czuło tego państwa jako swojego. Janke przyznał, że problem jest trudny, ale podkreślił konieczność mierzenia się z nim, przywołując dane, że blisko 7 procent osób mieszkających obecnie w Polsce to nie są Polacy, a w niektórych miejscowościach odsetek ten sięga jednej trzeciej czy nawet połowy mieszkańców – co uznał za problem wymagający przeciwdziałania tworzeniu się gett i enklaw oderwanych od reszty polskiego społeczeństwa. Zaznaczył przy tym, że Polska zaczęła już prowadzić politykę migracyjną, przyjmując strategię na lata 2025–2030, choć Ślubowski zauważył, że samo przyjęcie strategii to dopiero początek drogi.

Zamach w Berlinie i atak w Paryżu jako ostrzeżenie

Ślubowski przeszedł do niedawnego zamachu w Berlinie, gdzie podczas Parady Równości kierowca – Abdullah Balu, urodzony w Niemczech obywatel niemiecki syryjskiego pochodzenia – wjechał samochodem w tłum, powodując śmierć 65-letniej Polki, która przyjechała na paradę z Warszawy wraz z córką. Ocenił to jako paradoks: ofiarą ataku podczas demonstracji promującej różnorodność i prawa migrantów stała się osoba przybyła właśnie z tego środowiska solidarności. Janke przywołał krążące w mediach społecznościowych nagranie Niemki komentującej tragedię ze słowami rozczarowania, że liczyła na to, iż sprawcą okaże się „biały katolik, biały chrześcijanin” – co określił jako absurd obrazujący realny, długo tłumiony w Niemczech i Szwecji problem, o którym przez lata nie wolno było otwarcie mówić.

Ślubowski przywołał też niedawny atak nożowniczy w Paryżu, gdzie sprawca dźgał kobiety na ulicy, wypowiadając przy tym określone słowa, po czym został schwytany – wskazując na Francję jako kolejny przykład silnie wielokulturowej metropolii zmagającej się z podobnymi incydentami. Janke skomentował, że kraje o tradycji imperialnej, jak Francja czy Wielka Brytania, z natury rzeczy mierzą się dziś z tym problemem w największym natężeniu, które narastało przez dziesięciolecia i dziś stało się powszechnie dostrzegane jako realne i poważne.

Modele polityki migracyjnej: Australia, Dania, Szwecja

Ślubowski zapytał, w którym momencie kraje zachodnie popełniły błąd, sugerując, że Janke opowiada się za koniecznością emigracji ekonomicznej dla rozwoju gospodarczego starej Europy. Janke zaprzeczył, by twierdził, że migracja jest konieczna, i przedstawił kilka odrębnych zjawisk. Opisał polską sytuację przedwojennej emigracji zarobkowej z Ukrainy, głównie mężczyzn, która po wybuchu wojny gwałtownie się nasiliła i zmieniła charakter – najpierw część mężczyzn wyjechała, później napłynęła fala kobiet-uchodźczyń, które z czasem same stały się migrantkami zarobkowymi, szybko się adaptując. Ocenił to jako korzystne dla wielu polskich firm, wskazując jednocześnie na spór między przedsiębiorcami oczekującymi taniej siły roboczej a osobami zwracającymi uwagę na koszty integracji i napięć społecznych, które migracja generuje.

Jako przykład skutecznej, konsekwentnej polityki migracyjnej Janke przywołał Australię – kraj zbudowany przez imigrantów, prowadzący jasno określoną politykę kwotową uwzględniającą kryteria kulturowe, zawodowe i edukacyjne, przez lata krytykowaną przez Zachód jako rzekomo restrykcyjną, a dziś coraz powszechniej akceptowaną, także przez polski rząd. Jako drugi przykład wskazał Danię, kraj, który – w przeciwieństwie do wcześniej niepotrzebującej migrantów Szwecji – bardzo szybko zareagował na pojawiające się problemy, wprowadzając restrykcyjną politykę integracyjną (obowiązek nauki języka, respektowania kultury, podejmowania pracy) oraz szybkiego wydalania osób z wyrokami sądowymi – co ciekawe, według Janke, wprowadziły rządy socjaldemokratyczne, a nie prawicowe.

Kontrastowo omówiono przypadek Szwecji, która przez lata zaprzeczała istnieniu problemu. Janke przypomniał kontrowersyjną wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego sprzed lat o istnieniu w Szwecji stref bezprawia, wówczas powszechnie krytykowaną przez środowiska liberalne jako kłamstwo. Opisał własną wizytę w Szwecji na zaproszenie Komisji Europejskiej, podczas której przedstawiciele centroprawicowego rządu potwierdzili istnienie gigantycznego problemu, w tym stref, do których policja boi się wjeżdżać, oraz ocenili, że rozwiązanie sytuacji przy konsekwentnej polityce zajmie co najmniej 20 lat. Zaznaczyli przy tym, że większość szwedzkich mediów wciąż unika otwartego mówienia o problemie ze względu na poprawność polityczną.

Poprawność polityczna i wzrost poparcia dla ugrupowań radykalnych

Ślubowski ocenił poprawność polityczną jako najgorszą możliwą strategię wobec takich problemów – zamiatanie ich pod dywan sprzyja rozwojowi skrajnych ruchów politycznych, które wprawdzie trafnie diagnozują problem, ale proponują rozwiązania często gorsze niż sam problem. Janke zgodził się, wskazując, że liberalne elity polityczne w Europie przez lata ignorowały realne obawy obywateli, tym samym dostarczając paliwa ugrupowaniom radykalnym – przywołując przykład Marine Le Pen we Francji, mówiącej o tych problemach od dawna mimo potępienia głównego nurtu, a także niemieckiej AfD i austriackiej FPÖ. Ocenił, że brak reakcji elit na realne problemy prowadzi do narastania frustracji i agresji społecznej, co w efekcie skutkuje wydarzeniami takimi jak wrocławskie pobicie.

Ślubowski przełożył tę diagnozę na sytuację polską, oceniając to jako smutne stwierdzenie, że Polska podąża tą samą drogą – polskie elity również przez ostatnie dwa lata nie dostrzegały narastającego problemu, który obecnie ujawnił się w pełnej sile, generując poparcie dla ugrupowań politycznych zwracających na niego uwagę. Przywołał też przykład niemieckich Turków sprowadzanych w latach 70. do pracy w przemyśle samochodowym, którzy sprowadzili następnie swoje rodziny i żyli w odrębnych, niezintegrowanych społecznościach – jako ostrzeżenie przed patrzeniem na migrację wyłącznie przez pryzmat korzyści ekonomicznych.

Ryzyko związane z dziećmi poza systemem edukacyjnym

Janke przyznał, że polski przypadek różni się od niemieckiego, ponieważ Ukraińcy nieźle się integrują, zastrzegł jednak, że nie oznacza to braku ryzyka w przyszłości. Wskazał na konkretne zagrożenie: dzieci, które nie zostały włączone do polskiego systemu edukacyjnego, ucząc się zamiast tego zdalnie w trybie online, mogą w przyszłości pozostać bez wykształcenia i dokumentów, bez możliwości znalezienia pracy – co czyni je łatwym celem dla grup przestępczych i gangów. Ślubowski odpowiedział, że choć problem integracji obiektywnie może nie być duży, sam sukces wyborczy ugrupowania Grzegorza Brauna pokazuje, że rosnąca grupa Polaków odbiera ten problem jako realny, niezależnie od faktycznej skali zjawiska.

Konieczność konsekwentnej polityki łączącej potrzeby gospodarcze i spójność społeczną

Janke podsumował, że nie neguje istnienia problemu, lecz ocenia go jako nieporównywalny ze skalą doświadczaną przez Niemcy czy Szwecję. Podkreślił, że każdy ma prawo do własnych odczuć wobec migracji, które należy szanować, choć nigdy nie usprawiedliwia to przemocy fizycznej ani słownej agresji. Ocenił, że Polska musi prowadzić bardzo konsekwentną i ostrożną politykę strategiczną, godzącą z jednej strony realne potrzeby gospodarcze, a z drugiej konieczność zachowania społecznej kohezji i jedności, co – jego zdaniem – jest osiągalne, ale wymaga świadomego i systematycznego podejścia, a nie spontanicznej reakcji na kolejne kryzysy.


Rozmowę przeprowadzili Igor Janke i Grzegorz Ślubowski. Materiał „Wrocław, Ukraińcy, pobicie, Berlin, Polka ofiara, migranci kryzys Europa – Ślubowski, Janke” dostępny jest na kanale Kanał Otwarty na YouTube, liczącym 222 tys. subskrybentów. Opublikowany 29 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *