Maria Stepan w komentarzu dla Kanału Zero oceniła, że podróż amerykańskich wysłanników Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera do Moskwy i Kijowa niczego nie zmieniła w sytuacji wojny rosyjsko-ukraińskiej — mimo trzygodzinnych rozmów z Władimirem Putinem oraz spotkań w Kijowie, Amerykanie wrócili do Waszyngtonu bez konkretnego rezultatu, a koniec wojny pozostaje odległy.
Brak przełomu mimo rozmów na Kremlu
Autorka podkreśliła, że ani Rosja, ani Ukraina nie zwalniają tempa działań wojennych — w Rosji nadal płoną kolejne rafinerie, a na Ukrainie niszczone są kolejne wieżowce i magazyny. Zwróciła uwagę, że w Rosji zbliżają się wybory do Dumy, po których jej zdaniem należy się spodziewać kolejnej mobilizacji, natomiast Ukrainę czeka kolejna, prawdopodobnie jeszcze trudniejsza niż poprzednia, zima — bez prądu, gazu, a być może nawet bez dostępu do jedzenia i wody.
Komentatorka oceniła, że prezydent Donald Trump wkrótce straci zainteresowanie tą wojną, ponieważ w listopadzie w Stanach Zjednoczonych odbędą się wybory połówkowe, po których rozpocznie się prekampania prezydencka. Jej zdaniem oznacza to, że Ukraina ma najwyżej trzy do czterech miesięcy na wykorzystanie amerykańskiego pośrednictwa — po tym czasie Stany Zjednoczone zajmą się sprawami wewnętrznymi, a Ukrainie pozostanie liczyć wyłącznie na wsparcie Europy.
Spotkanie na Kremlu i symboliczne gesty
Autorka opisała przebieg wizyty amerykańskiej delegacji, która najpierw spotkała się z Władimirem Putinem w Moskwie, po czym udała się do Kijowa — nie bezpośrednio, lecz przez Rzeszów w Polsce, skąd do stolicy Ukrainy dotarła pociągiem. Zwróciła uwagę, że jeszcze przed rozmowami pokojowymi w Kijowie Amerykanie zwiedzili sobór Sofijski, jedną z najstarszych świątyń z czasów Rusi Kijowskiej, co określiła jako symboliczny gest o dużym znaczeniu dla Ukraińców, porównywalny do roli Wawelu dla Polaków.
Komentatorka oceniła wypowiedzi członków amerykańskiej delegacji po spotkaniu z Putinem jako świadczące o wyraźnym oczarowaniu rosyjskim przywódcą i atmosferą rozmów — w tym podziękowania za trzydniową politykę wstrzymania ataków na Kijów i Moskwę, którą Rosja miała zagwarantować na czas wizyty. Autorka zaznaczyła jednak, że mimo tej deklaracji Rosja skierowała rakiety i bomby na lotnisko Boryspol pod Kijowem, argumentując, że formalnie nie jest ono częścią samego miasta. W odpowiedzi strona ukraińska przeprowadziła atak na rafinerię w Riazaniu, jedną z największych w Rosji.
Sedno sporu: kontrola nad ostatnimi 20 procentami Donbasu
Autorka wyjaśniła, dlaczego rozmowy nie przyniosły przełomu — Rosja mogłaby rozważać zakończenie wojny wyłącznie pod warunkiem, że Ukraina odda pozostałe 19–20 procent obwodu donieckiego, wciąż znajdujące się pod jej kontrolą. Dla Ukrainy taki krok oznaczałby jednak, jej zdaniem, śmierć państwa — choćby chwilowo zatrzymał działania wojenne, docelowo doprowadziłby do upadku całego kraju. Powodem jest tzw. pas fortec — 50-kilometrowy system umocnień złożony z zębów smoka, drutu kolczastego, pól minowych i stanowisk bojowych, budowany od 11–12 lat na terenie sprzyjającym obronie. Gdyby Rosja przejęła kontrolę nad tym obszarem, otworzyłaby sobie drogę przez ukraiński step w kierunku Kijowa. Autorka zaznaczyła, że zarówno Moskwa, jak i Kijów zdają sobie z tego sprawę, dlatego obie strony twardo negocjują, a według szacunków specjalistów przywoływanych w materiale Rosja mogłaby przełamać ukraińską obronę w tym rejonie siłą militarną najwcześniej za rok.
Putin przekonany o zwycięstwie, Amerykanie bez nowych sankcji
Komentatorka oceniła, że Putinowi udało się przekonać amerykańskich wysłanników, iż rosyjska armia odnosi obecnie sukcesy na froncie — i że sam rosyjski przywódca wydaje się w to głęboko wierzyć, co jej zdaniem tłumaczy jego niechęć do rozmów pokojowych. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow miał po spotkaniu wyrażać zachwyt atmosferą rozmów, określanych jako prowadzone we wzajemnym zaufaniu, a doradca Putina Jurij Uszakow ocenił spotkanie jako merytoryczne, konstruktywne i szczere, trwające trzy godziny i dziesięć minut. Według relacji strona amerykańska miała przyjechać na Kreml przygotowana z szeregiem propozycji zakończenia wojny, jednak Putin miał je ostudzić, przekonując rozmówców o sukcesach rosyjskiej armii i możliwości osiągnięcia celów tzw. specjalnej operacji wojskowej.
Autorka oceniła, że w tej sytuacji nie należy się spodziewać zaostrzenia sankcji wobec Rosji, skoro Amerykanie uwierzyli w jej przewagę na froncie, ani ustępstw ze strony Ukrainy — Wołodymyra Zełenskiego określiła jako polityka, który bywa krytykowany, ale nie jest samobójcą gotowym oddać kluczowe terytorium. Przed Ukrainą rysuje się ciężka zima, którą Putin — zdaniem komentatorki — chce wykorzystać, by „zamrozić” kraj, natomiast przed Rosją stoi potencjalna, jawna lub ukryta, mobilizacja obejmująca nawet pół miliona osób.
Kulisy wizyty: różne strategie Moskwy i Kijowa
W dalszej części komentarza autorka opisała, jak obie strony przygotowały się do wizyty amerykańskiej delegacji. W Moskwie Witkoffa i Kushnera przywitał Kirił Dmitriew, negocjator Putina określany przez komentatorkę jako „Ukrainiec w ekipie Putina” ze względu na kijowskie pochodzenie i wykształcenie — to on, jak przypomniała autorka, zapoczątkował odmrażanie kontaktów na linii Moskwa–Waszyngton, m.in. rozdając kongresmenom czekoladki z podobizną Putina. Przed wizytą na Kremlu Dmitriew zaprosił amerykańskich negocjatorów do ekskluzywnej moskiewskiej restauracji Aurora, specjalizującej się w rybach i owocach morza sprowadzanych z całego świata.
Strona ukraińska obrała, jak zaznaczyła autorka, zupełnie inną taktykę — w niedzielę rano, tuż przed przyjazdem amerykańskiej delegacji do Kijowa, na Instagramie prezydenta Ukrainy pojawiły się zdjęcia z porannej narady zespołu negocjacyjnego, przekazujące przekaz gotowości do rzeczowych rozmów. W skład ukraińskiej delegacji negocjacyjnej weszli: Rustem Umierow, szef Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy i były minister obrony, Andrij Jermak (określony w materiale jako szef kancelarii prezydenta i były szef wywiadu wojskowego HUR), oraz Dawid Arachamija, szef frakcji parlamentarnej partii Sługa Narodu i doświadczony negocjator — to oni przywitali Witkoffa i Kushnera na dworcu kolejowym w Kijowie.
Udział Europy w rozmowach
Autorka odnotowała, że do Kijowa przyjechali również przedstawiciele Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec, co prezydent Ukrainy określił jako drugą rundę rozmów o pokoju. Zełenski miał przy tym podkreślać, że kluczowym uczestnikiem tej układanki pozostają Stany Zjednoczone — rozmowy mogą się toczyć w formacie Rosja–Stany Zjednoczone–Ukraina, ewentualnie rozszerzonym o Europę, a ostateczny kształt zależy od tego, na co zgodzi się Rosja. Komentatorka zakończyła materiał stwierdzeniem, że mimo braku przełomu, pewna nadzieja na dalsze rozmowy jednak istnieje.
Materiał opracowała i przedstawiła Maria Stepan w programie „FIASKO WYSŁANNIKÓW TRUMPA. PUTIN I ZEŁENSKI NIE USTĄPIĄ” na kanale YouTube Kanał Zero (2,35 mln subskrybentów), opublikowanym 7 września 2026 roku.