Sałnikow w Kanale Otwartym: Putin obiecuje Polsce i Węgrom ziemie zachodniej Ukrainy

Denis Sałnikow, rosyjski analityk, był gościem Grzegorza Ślubowskiego w programie Kanał Otwarty. Rozmowa dotyczyła wystąpienia Władimira Putina, w którym zapowiedział on utratę przez Ukrainę „zachodnich ziem”, serii ataków ukraińskich dronów na magazyny rosyjskiej firmy Wildberries, nasilających się represji wobec przeciwników wojny w Rosji, a także rosnącego ryzyka nowej fali mobilizacji przed wrześniowymi wyborami do Dumy Państwowej.

Putin: Rosja jedynym gwarantem integralności terytorialnej Ukrainy

Punktem wyjścia rozmowy było wystąpienie Władimira Putina podczas obchodów Dnia Marynarki Wojennej w Petersburgu, w którym rosyjski prezydent stwierdził, że Ukraina prędzej czy później straci swoje zachodnie ziemie na rzecz Polski, Węgier i Rumunii, a jedynym gwarantem integralności terytorialnej Ukrainy była dotąd Rosja. Prowadzący zapytał analityka, w jakim celu Putin powtarza tę narrację, skoro podobne twierdzenia o rzekomych planach Polski wobec zachodniej Ukrainy pojawiały się już na początku wojny.

Sałnikow ocenił, że przekaz ten jest kierowany zarówno do odbiorców zewnętrznych, jak i wewnętrznych, a jego głównym celem jest przedstawienie Rosji nie jako agresora, lecz jako kraju działającego tak, jak — zdaniem Kremla — działałyby wszystkie inne państwa w podobnej sytuacji. Zaznaczył, że dla Putina demokracja i poszanowanie suwerenności innych państw od zawsze stanowiły jedynie fasadę, za którą kryje się zupełnie inne podejście do polityki zagranicznej i wewnętrznej.

Ataki dronów na magazyny Wildberries i spór o ich własność

Prowadzący zwrócił uwagę, że mimo niepowodzenia rosyjskiego planu szybkiego zwycięstwa, na terytorium Rosji trwają regularne ataki ukraińskich dronów na magazyny firmy Wildberries — dużej platformy e-commerce. Zapytał analityka, dlaczego akurat ta firma stała się celem, skoro na rynku działają też inne, większe platformy, takie jak Ozon.

Sałnikow przedstawił jako hipotezę, że wybór Wildberries może wiązać się ze strukturą właścicielską firmy, powiązaną z osobami z otoczenia administracji prezydenckiej. Zaznaczył, że dotąd zaatakowano co najmniej siedem magazynów w różnych częściach Rosji — pierwszy atak miał miejsce 18 lipca w obwodzie moskiewskim, a ostatnia, nieudana próba 25 lipca dotyczyła magazynu w obwodzie swierdłowskim pod Jekaterynburgiem, gdzie dron spadł w pobliżu, ale nie trafił w cel. Zdaniem cytowanych przez analityka rosyjskich blogerów wojennych (tzw. zetbloggerów), los tego magazynu jest już praktycznie przesądzony.

Odnosząc się do skali ataków, przywołał wywiad, jakiego prezydent Zełenski udzielił w Kijowie Laurze Loomer, blogerce związanej z amerykańskim ruchem MAGA — ukraiński prezydent miał w nim stwierdzić, że Ukraina dysponuje obecnie dronami zdolnymi razić cele w odległości do 3 tysięcy kilometrów w głąb Rosji, a w ciągu najbliższego roku planuje rozszerzyć ten zasięg do 5, a nawet 10 tysięcy kilometrów. Sałnikow zastrzegł, że nie wiadomo, w jakim stopniu jest to propaganda, a w jakim realny plan operacyjny.

Pytany o skutki propagandowe tych ataków wewnątrz Rosji, ocenił, że wybór magazynów Wildberries jako celu mógł nie być trafiony z punktu widzenia efektu społecznego — w przeciwieństwie do ataków na rafinerie, reakcje społeczne na uderzenia w Wildberries są mieszane. Zwrócił uwagę na skalę firmy: jej obroty w ubiegłym roku odpowiadały niemal 3 proc. rosyjskiego PKB, a cała branża marketplace’ów w Rosji generuje około 5 proc. PKB. Opisał też charakterystyczną dla rosyjskiego rynku sieć punktów odbioru zamówień (PWZ), zatrudniającą łącznie z pracownikami magazynów dziesiątki tysięcy osób w niemal dziesięciu tysiącach punktów na terenie całego kraju. Zaznaczył, że według dostępnych informacji istnieje realne ryzyko, że firma może zbankrutować jesienią tego roku.

Konflikt o własność Wildberries i próba wrogiego przejęcia

Analityk przypomniał głośną historię sprzed dwóch lat, gdy w głównym biurze Wildberries w Moskwie doszło do zbrojnego starcia związanego z próbą przejęcia firmy. Wyjaśnił, że Wildberries została założona w 2007 roku przez małżeństwo Tatjany Kim i jej męża, a w 2024 roku Kim — najbogatsza kobieta w Rosji — postanowiła połączyć biznes z mniejszą firmą reklamową powiązaną z osobami z Kaukazu Północnego. Mąż Kim określił tę operację jako próbę wrogiego przejęcia i zwrócił się o pomoc do Ramzana Kadyrowa oraz bezpośrednio do Putina. Podczas starcia w biurze firmy, w którym po obu stronach uczestniczyli ludzie związani ze środowiskiem MMA i kaukaską przestępczością zorganizowaną, zginęło dwóch ochroniarzy. Sałnikow zwrócił uwagę na wymowny szczegół — część zatrzymanych napastników uniknęła procesu, zgłaszając się na wojnę na Ukrainie i natychmiast wyjeżdżając na front.

Analityk sprecyzował, że nie ma pewności, czy inicjatywa przejęcia wyszła od samego Kadyrowa, czy dołączył on do sprawy później, po tym jak Tatjana Kim próbowała odsunąć męża od zarządzania firmą i zwróciła się o wsparcie do innych postaci z Kaukazu Północnego, w tym do znanego oligarchy z Dagestanu Sulejmana Kerimowa. Powołał się na śledztwo niezależnego zespołu dziennikarskiego, według którego w 2025 roku niemal 99 proc. zysków firmy trafiło do tych osób oraz do ludzi związanych z administracją prezydencką — w tym do Antona Wajno — podczas gdy sama Tatjana Kim miała otrzymać ostatecznie jedynie około 1 proc. zysków.

Pytany, kto może dziś stać za faktyczną kontrolą nad Wildberries, Sałnikow ponownie zastrzegł, że przedstawia jedynie hipotezę roboczą, wskazując na dwie osoby blisko związane z administracją prezydencką — Antona Wajno, członka Rady Bezpieczeństwa, oraz osobę określoną jako powiązaną ze służbami specjalnymi. Przywołał też teorię, według której na dwa tygodnie przed pierwszym atakiem dronowym Wildberries zmieniła warunki umowy ze sprzedawcami korzystającymi z platformy, zrzekając się odpowiedzialności za odszkodowania w przypadku zniszczenia towaru wskutek ataków — co mogłoby sugerować wcześniejszą wiedzę o planowanych uderzeniach. Zaznaczył przy tym, że strona ukraińska tłumaczy ataki sprzedażą na platformie towarów podwójnego zastosowania, choć jest to jednocześnie platforma, przez którą w wielu mniejszych rosyjskich miastach sprzedaje się praktycznie wszystko, łącznie z lekami i żywnością. Opisał, że w rosyjskich mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej relacji przedsiębiorców, którzy stracili cały dorobek życia wskutek ataków na magazyny, choć — jak zaznaczył — nie przekłada się to na wzrost niezadowolenia wobec władz Rosji.

Sygnały zmęczenia wojną wśród sojuszników Rosji

Prowadzący zwrócił uwagę na narastające trudności wewnętrzne Rosji, w tym problemy z paliwem oraz sytuację na Krymie, praktycznie odciętym od dostaw energii elektrycznej. Sałnikow odniósł się do niedawnego spotkania Putina z prezydentem Kazachstanu Kasymem-Żomartem Tokajewem w Omsku, podczas którego kazachski przywódca miał otwarcie stwierdzić, że wojnę należy zamrozić, a jej przyczyny są dla innych krajów regionu niezrozumiałe — w przeciwieństwie na przykład do konfliktu ormiańsko-azerskiego. Analityk ocenił to jako kolejny sygnał braku pełnego poparcia dla wojny nawet w bliskim otoczeniu Rosji.

Przywołał też ubiegłotygodniowe spotkanie Siergieja Ławrowa z Markiem Rubio, podczas którego strona amerykańska miała stwierdzić, że warunki uzgadniane wcześniej między Putinem a Trumpem na Alasce — określane w rosyjskich mediach jako „duch Anchorage” i „formuła 28 punktów” — straciły aktualność, ponieważ sytuacja na froncie zmieniła się na korzyść Ukrainy.

Represje wobec przeciwników wojny: „ustawa o śmierci cywilnej”

Ślubowski zwrócił uwagę na wystąpienie przewodniczącego Dumy Państwowej Wiaczesława Wołodina, w którym ten poszukiwał wroga wśród imigrantów, oraz zapytał o nową propozycję odbierania praw i majątku Rosjanom, którzy wyjechali z kraju i wypowiedzieli się przeciwko wojnie. Sałnikow potwierdził, że pierwsze analizy tej ustawy określają ją mianem „ustawy o śmierci cywilnej” — osoba umieszczona na odpowiedniej liście traci dostęp do zarządzania własnymi finansami, do kont i aplikacji bankowych, do ochrony sądowej, traci ważność prawa jazdy oraz możliwość dysponowania nieruchomością i samochodem pozostawionymi w Rosji. Porównał ten mechanizm do metod, jakimi Związek Radziecki rozprawiał się z osobami uznanymi za zdrajców, zaznaczając, że jest to kolejna warstwa istniejących już od czterech lat ograniczeń nakładanych na obywateli krytykujących wojnę, opartych na przepisach o „dyskredytacji armii”, terroryzmie i ekstremizmie.

Pytany, czy to ryzyko dotyczy go osobiście, analityk odpowiedział, że na razie nie, ale zaznaczył, że każdy uznany za ekstremistę lub „agenta zagranicznego” może zostać objęty represjami bardzo szybko.

Kontrola nad przestrzenią polityczną przed wyborami do Dumy

Zapytany, czy w Rosji istnieją jeszcze jakiekolwiek „wyspy niezależności” w życiu społecznym i publicznym, Sałnikow ocenił, że wszystko, co dotyczy polityki, znajduje się dziś pod pełną kontrolą władz. Jako przykład wskazał Borysa Nadieżdina, kandydata w poprzednich wyborach prezydenckich, który został uznany za „agenta zagranicznego” i pozbawiony prawa startu w wyborach do Dumy zaplanowanych na wrzesień — po raz pierwszy od dziesięcioleci działalności opozycyjnej Nadieżdin miał rozważać wyjazd z Rosji, by nie narażać na represje osób, które go wspierały. Represjom administracyjnym poddano też co najmniej 12 kandydatów z listy partii Jabłoko, systemowej opozycji funkcjonującej w rosyjskiej polityce od dawna — otrzymali oni wyroki administracyjne uniemożliwiające start w wyborach.

Prowadzący dopytał, czy represje dotyczą wyłącznie liberalnej opozycji, czy również środowisk prowojennych krytykujących sposób prowadzenia wojny jako zbyt mało zdecydowany. Sałnikow przywołał przykład blogera Ilji Riemiesłowa, który zbudował swoją markę na krytyce Aleksieja Nawalnego i Fundacji Walki z Korupcją, jednak około pół roku temu zaczął otwarcie krytykować Putina, a ostatnio został zatrzymany i umieszczony w zakładzie psychiatrycznym. Analityk określił to jako powrót do praktyki tzw. psychiatrii karnej, znanej z czasów stalinowskich i okresu Andropowa, stosowanej wobec osób, których nie można łatwo zdyskredytować w inny sposób.

Ryzyko przełożenia wyborów i budowa systemu elektronicznej mobilizacji

Pytany, czy wrześniowe wybory do Dumy mogą stać się punktem zapalnym prowadzącym do destabilizacji władzy, analityk wskazał na krążące pogłoski, według których Wiktor Zołotow, szef Rosgwardii, wraz z częścią przedstawicieli FSB, namawiają Putina do wykorzystania sytuacji nadzwyczajnej i odłożenia wyborów o kilka miesięcy lub lat — na razie jednak inni przedstawiciele administracji prezydenckiej sprzeciwiają się temu pomysłowi i wybory pozostają zaplanowane zgodnie z harmonogramem. Sałnikow ocenił, że Ukraina prowadzi wojnę w sposób relatywnie „cywilizowany” w porównaniu z Rosją i nie spodziewa się ataków na cele cywilne w trakcie samego głosowania, choć uderzenia w rafinerie i pogorszenie sytuacji gospodarczej mogłyby teoretycznie skłonić władze do odwołania wyborów.

Na pytanie o ryzyko nowej fali mobilizacji analityk odpowiedział, że pozostaje ona legalnie możliwa, ponieważ ustawa wprowadzona we wrześniu 2022 roku nigdy nie została uchylona. Wskazał, że od kilku miesięcy Rosja intensyfikuje różne metody pozyskiwania nowych rekrutów — rozszerzono między innymi listę przestępstw, po popełnieniu których więźniowie mogą zgłosić się na wojnę, o kolejnych 11 kategorii ciężkich przestępstw z rosyjskiego kodeksu karnego. Opisał też przypadki w Petersburgu i obwodzie leningradzkim, gdzie policja wspólnie z przedstawicielami punktów mobilizacyjnych zatrzymywała ludzi na ulicach i sprawdzała, czy nie otrzymali wcześniej wezwań do stawienia się w punkcie poborowym, nie realizując ich — metodę tę porównał do praktyk stosowanych na Ukrainie.

Najistotniejszym elementem, na jaki zwrócił uwagę, jest budowany przez Rosję system elektronicznych wezwań mobilizacyjnych, którego nie było jeszcze podczas chaotycznej mobilizacji z września 2022 roku. Wyjaśnił, że nowy mechanizm, wdrożony na portalu usług państwowych Gosusługi (odpowiedniku polskiego mObywatela), działa w ten sposób, że sam fakt wysłania wezwania — niezależnie od tego, czy odbiorca je otworzył — uruchamia dwutygodniowy termin na stawiennictwo. Niezastosowanie się do wezwania skutkuje utratą dostępu do kredytów, przedłużenia prawa jazdy oraz wyrobienia nowego paszportu zagranicznego potrzebnego do wyjazdu z kraju.

Zapytany o potencjalne skutki społeczne takiego rozwiązania, Sałnikow ocenił, że system elektronicznych wezwań ma przede wszystkim uniemożliwić ucieczkę z kraju, w przeciwieństwie do sytuacji z 2022 roku, gdy na granicach z Kazachstanem, Gruzją i Białorusią tworzyły się wielokilometrowe kolejki samochodów uciekających przed mobilizacją. Odniósł się też do porównania ruchu tzw. żon zmobilizowanych, powstałego po 2022 roku, z ruchem matek żołnierzy znanym z czasów wojny czeczeńskiej w latach 90. — zaznaczył, że o ile w latach 90. istniały jeszcze w Rosji wolne media, przez które taki ruch mógł dotrzeć do społeczeństwa, o tyle dziś podobne inicjatywy są systematycznie uznawane za „agentów zagranicznych” lub organizacje ekstremistyczne i zwalczane przez państwo, mimo że nie kwestionują one samej wojny, a jedynie domagają się powrotu bliskich do domu.

Na zakończenie rozmowy analityk ocenił, że aparat represji w Rosji jest dziś na tyle rozbudowany, że nawet w przypadku ogłoszenia nowej mobilizacji trudno spodziewać się realnych protestów społecznych — wskazał, że Rosgwardia formalnie włączyła mobilizację do listy sytuacji nadzwyczajnych, do których musi być przygotowana, i otrzymała po buncie Jewgienija Prigożyna w 2023 roku dodatkowe ciężkie uzbrojenie. Zaznaczył, że pozostaje otwartym pytaniem, czy w razie wydania rozkazu użycia siły wobec ewentualnych protestujących ktokolwiek w szeregach Rosgwardii lub wojska odmówiłby jego wykonania.


Rozmowę przeprowadził Grzegorz Ślubowski. Materiał „Putin Zachodnia Ukraina, Polska, Rosja bombardowania mobilizacja – Denis Salnikov” dostępny na kanale „Kanał Otwarty” na YouTube, liczącym 221 tys. subskrybentów. Opublikowany 29 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *