Wysadzenie torów pod Garwolinem przyspieszyło nową umowę z Ukrainą a Polska nie będzie ścigać Ukraińców w wieku poborowym – Tomasz Siemoniak w podcaście „Przysposobienie Obronne”

Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych, był gościem Doroty Roman w wideopodcaście „Gazety Wyborczej” „Przysposobienie Obronne”. Rozmowa dotyczyła nocnego incydentu z niezidentyfikowanym obiektem, który wleciał w polską przestrzeń powietrzną i pozostawił po sobie krater w miejscowości Tarnawa Kolonia, nowej umowy polsko-ukraińskiej o zwalczaniu przestępczości, zagrożenia infiltracją środowisk migranckich przez rosyjskie i białoruskie służby, wymiany informacji wywiadowczych z sojusznikami oraz upublicznionej niedawno ekspertyzy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczącej systemu Pegasus.

Nocny incydent: krater w Tarnawie Kolonii

Siemoniak odniósł się do wydarzeń nocnych, gdy w wyniku potężnego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez niezidentyfikowany obiekt, który pozostawał w niej przez sześć minut, po czym zniknął z radarów — w miejscu jego domniemanego upadku, w miejscowości Tarnawa Kolonia, strażacy zabezpieczali dziesięciometrowy krater. Minister wyjaśnił, że każdy atak w pobliżu polskiej granicy automatycznie uruchamia system dyżurnych myśliwców, a noc była intensywna dla wojska i wszystkich zaangażowanych służb. Zaznaczył, że dowództwo operacyjne pozostaje w bieżącym kontakcie ze stroną ukraińską, dysponującą własnymi systemami radarowymi śledzącymi rakiety i drony, a ustalenie szczegółów — w tym zbadanie krateru i ewentualnych szczątków — wymaga czasu. Podkreślił, że nie jest to pierwszy przypadek przekroczenia polskiej granicy przez rosyjskie pociski i że Polska jest na tego typu sytuacje przygotowana, a najważniejsze jest to, że incydent nie spowodował ofiar.

Nowa umowa z Ukrainą o zwalczaniu przestępczości

Prowadząca zapytała o przygotowywaną nową umowę polsko-ukraińską o zwalczaniu przestępczości, mającą zastąpić dotychczasową, pochodzącą z 1999 roku — jej ostateczne zatwierdzenie pozostaje w gestii prezydenta. Siemoniak wyjaśnił, że bezpośrednim impulsem do przyspieszenia prac nad umową była sprawa wysadzenia torów kolejowych pod Garwolinem w listopadzie poprzedniego roku, gdzie okazało się, że sprawcami były osoby wcześniej skazane na Ukrainie, które uciekły przed odbyciem wyroku. Zaznaczył, że umowa nie dotyczy współpracy służb specjalnych, która odbywa się na odrębnych zasadach, lecz koncentruje się na przestępczości kryminalnej — prace prowadzą ministerstwa spraw wewnętrznych obu krajów. Podkreślił, że proces jest skomplikowany ze względu na stan wojny na Ukrainie, gdzie przestępczość funkcjonuje w innym kontekście, a także ze względu na skalę — w Polsce przebywa obecnie 1,7–1,8 miliona obywateli Ukrainy.

Odnosząc się do pytania o zakres działania ukraińskich funkcjonariuszy na polskim terytorium, minister zapewnił, że żadne działania obcych służb nie mogą odbywać się na terenie Polski bez zgody i udziału przedstawicieli polskich władz — z pewnymi wyjątkami uzasadnionymi racjonalnością, jak np. uzbrojona ochrona zagranicznych przywódców współpracująca ze Służbą Ochrony Państwa. Zaznaczył, że umowa opiera się na wzajemnym zaufaniu i wspólnym interesie obu krajów w zwalczaniu przestępczości, w tym w obliczu obaw związanych z możliwym wzrostem przestępczości i handlu bronią po zakończeniu wojny.

Bezpieczeństwo informacji niejawnych i profesjonalizm ukraińskich służb

Pytany o ryzyko wycieku informacji niejawnych ze strony ukraińskiej do Rosji, Siemoniak wskazał, że tę kwestię regulują odrębne umowy o wzajemnej ochronie informacji niejawnych, jakie Polska ma podpisane z kilkudziesięcioma państwami. Zapewnił, że nie ma w tym zakresie szczególnych obaw, podkreślając wysoki profesjonalizm ukraińskich służb — podczas wizyty w Kijowie w lutym miał okazję szczegółowo zapoznać się z ich funkcjonowaniem. Zaznaczył, że w warunkach wojennych świadomość konsekwencji nieochronienia tajemnicy — łącznie z ryzykiem utraty życia — kształtuje zupełnie inny poziom odpowiedzialności niż w krajach niedotkniętych bezpośrednio wojną, choć zastrzegł, że w każdym kraju, także na Ukrainie, nie można wykluczyć penetracji służb przez obce wywiady.

Wydalanie drobnych pomocników rosyjskich służb zamiast ich więzienia

Minister opisał praktykę współpracy policyjnej w zakresie przekazywania informacji o osobach poszukiwanych ukrywających się w Polsce. Wyjaśnił, że Polska prowadzi politykę wydalania z kraju Ukraińców zaangażowanych w drobne przestępstwa związane z aktami dywersji — na przykład osób fotografujących telefonem miejsce ataku dywersyjnego na zlecenie rosyjskich służb — zamiast kosztownego przetrzymywania ich w polskich aresztach. Zaznaczył, że taka polityka odpowiada też interesowi Ukrainy, która może takie osoby skierować do służby wojskowej. Przyznał jednocześnie, że w przeszłości, przy sprawie wysadzenia torów pod Garwolinem, strona polska nie otrzymała wcześniej od Ukrainy informacji o przestępczej przeszłości zatrzymanych osób — co przyspieszyło prace nad nową umową, choć zastrzegł, że w warunkach wojennych, zwłaszcza na terenach nieobjętych pełną kontrolą, trudno oczekiwać kompletnej wiedzy po stronie ukraińskiej.

Polska nie będzie ścigać uchylających się od mobilizacji

Prowadząca dopytała wprost, czy na mocy nowej umowy ukraińskie organy będą mogły żądać od polskiej strony rozpracowywania Ukraińców w wieku poborowym przebywających w Polsce, biorąc pod uwagę, że unikanie mobilizacji jest na Ukrainie przestępstwem przeciwko obowiązkowi wojskowemu. Siemoniak jednoznacznie zaprzeczył — podkreślił, że temat ten był wielokrotnie omawiany, także na forum unijnym wśród ministrów spraw wewnętrznych państw członkowskich, i choć Ukraina naturalnie byłaby zainteresowana obecnością osób podlegających mobilizacji na swoim terytorium, żadne państwo europejskie, w tym Polska, nie zamierza takich osób ścigać ani poddawać ekstradycji. Zaznaczył, że umowa celowo prowadzona jest przez resorty spraw wewnętrznych i koncentruje się wyłącznie na poważnej przestępczości kryminalnej, natomiast sprawy zdrady czy szpiegostwa ścigane są w odrębnym trybie.

Odnosząc się do pytania o działające w Polsce ukraińskie firmy detektywistyczne i agencje ochrony, minister zaznaczył, że każdy tego typu podmiot musi działać w oparciu o polskie prawo i posiadać odpowiednie polskie koncesje — umowa nie zmienia tej zasady i koncentruje się przede wszystkim na organizacji skutecznego ścigania przestępców po obu stronach granicy.

Infiltracja środowisk migranckich przez Rosję i Białoruś

Pytany o skalę penetracji środowisk migranckich w Polsce przez rosyjskie i białoruskie służby, Siemoniak potwierdził, że zjawisko to występuje, choć nie da się go precyzyjnie zmierzyć. Porównał je do praktyk znanych z czasów PRL, gdy służby komunistyczne intensywnie inwigilowały środowiska emigracji politycznej, takie jak paryska „Kultura” czy Radio Wolna Europa — podobne działania państwa niedemokratyczne prowadzą dziś wobec własnych emigrantów politycznych. Doprecyzowując pytanie o osoby, które za pieniądze lub pod wpływem szantażu pomagają w rosyjskich aktach dywersji mimo ukraińskiego obywatelstwa, minister wskazał na obowiązujący i w ostatnich latach rozszerzony artykuł 130 Kodeksu karnego dotyczący współpracy z obcymi służbami. Przywołał majową sprawę osób prowadzących rozpoznanie obiektów polskiej infrastruktury krytycznej jako przykład tego typu działań, zaznaczając, że nasilenie działań rozpoznawczych może, choć nie musi, zapowiadać kolejne akty dywersji — decyzje o ich przeprowadzeniu należą do obcych służb dysponujących praktycznie nieograniczonymi zasobami.

Radykalizacja młodzieży przez gry komputerowe

Prowadząca zapytała o zjawisko wykorzystywania gier komputerowych do profilowania i radykalizowania młodych ludzi w kierunku aktów przemocy w świecie realnym. Siemoniak potwierdził, że tematem tym zajmują się zarówno Ministerstwo Cyfryzacji wraz z NASK, jak i Dowództwo Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni, śledząc zjawiska ekstremizmu i radykalizmu w sieci. Zaznaczył jednak, że służby nie są w stanie wyłapać każdego takiego przypadku, apelując o czujność rodziców, nauczycieli i znajomych, oraz zastrzegając, że samo istnienie gier opartych na przemocy nie czyni ich automatycznie zagrożeniem — problemem jest celowa manipulacja i radykalizacja wykorzystująca taki kontekst.

Wymiana informacji wywiadowczych działa całą dobę

Minister opisał codzienny charakter współpracy sojuszniczej w zakresie wymiany informacji, szczególnie w wymiarze wojskowym — ochrona przestrzeni powietrznej odbywa się w ramach struktur NATO 24 godziny na dobę, a każde poderwanie samolotów dyżurnych, jak dzisiejszej nocy, jest natychmiast widoczne i akceptowane przez dowództwo sojusznicze, gotowe zwiększać dostępne zasoby — jak miało to miejsce podczas wtargnięcia dronów w nocy z 9 na 10 września poprzedniego roku, gdy uruchomiono pełny potencjał NATO, łącznie z samolotami do tankowania w powietrzu. Potwierdził bliską i codzienną współpracę wywiadowczą ze służbami Stanów Zjednoczonych, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz państw bałtyckich, zastrzegając jednocześnie, że nigdy nie ujawnia się źródeł konkretnych informacji, by nie zagrozić dalszej współpracy.

Odnosząc się do doniesień medialnych, w tym artykułu „The Telegraph” i wypowiedzi ministra Radosława Sikorskiego oraz dziennikarza Witolda Jurasza, dotyczących wcześniejszych ostrzeżeń amerykańskich o skali rosyjskiego zagrożenia, Siemoniak odmówił komentowania konkretnych źródeł, potwierdzając jedynie ogólną zasadę intensywnej współpracy wywiadowczej. Przypomniał przy tym analogiczną sytuację z końca 2021 roku, gdy amerykańska delegacja celowo i jawnie poinformowała ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego o zbliżającym się wybuchu wojny na Ukrainie — ocenił, że było to świadome działanie mające na celu maksymalne nagłośnienie ostrzeżenia, w tym poprzez zorganizowane wówczas spotkanie z przedstawicielami opozycji w Kancelarii Premiera.

Ocena przygotowania Polski na falę uchodźców w 2022 roku

Prowadząca zwróciła uwagę, że mimo wcześniejszych ostrzeżeń, po wybuchu pełnoskalowej wojny w lutym 2022 roku granica polsko-ukraińska okazała się nieprzygotowana, a organizację pomocy uchodźcom w dużej mierze wzięli na siebie sami mieszkańcy. Siemoniak, przypominając, że jego formacja polityczna była wówczas w opozycji i nie krytykowała rządu w tym okresie narodowej jedności, ocenił, że ówczesny rząd podjął słuszną decyzję o otwarciu granic, umożliwiając spontaniczną solidarność społeczną — podkreślił, że żadne państwo na świecie nie byłoby w stanie perfekcyjnie przyjąć w ciągu kilku dni kilkuset tysięcy uchodźców. Zaznaczył, że zaangażowanie samorządowców, kół gospodyń wiejskich i strażaków ochotniczych było integralną częścią działania polskiego państwa, a nie działaniem obok niego.

Pytany, czy w trakcie otwartej granicy w 2022 roku do Polski mogły przedostać się osoby związane z rosyjskimi służbami, minister potwierdził, że wątek ten od początku był przedmiotem zainteresowania służb, a późniejsze akty dywersji rzeczywiście wiązały się z osobami, które wjechały do Polski w tamtym okresie. Zaznaczył jednak, że w większości przypadków (poza sprawą wysadzenia torów) chodziło o tzw. agentów jednorazowych — osoby niebędące wcześniej przygotowywanymi agentami, lecz podejmujące się za relatywnie niewielkie kwoty podłożenia ładunku wybuchowego, ucząc się sposobu wykonania z materiałów dostępnych w internecie. Ocenił, że tego typu wydarzenia miały zaskakujący charakter dla wszystkich, natomiast obecnie polskie państwo jest już przygotowane na podobne scenariusze, uwzględnione we wcześniejszych analizach ryzyka na lata 2024–2025.

Ekspertyza ABW w sprawie Pegasusa

Na zakończenie rozmowy, w nawiązaniu do doniesień TVN24 o ekspertyzie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczącej systemu inwigilacyjnego Pegasus, sugerującej możliwy dostęp strony izraelskiej do zbieranych danych bez gwarancji ich pełnej hermetyczności, Siemoniak potwierdził istnienie takiej opinii, przygotowanej przez ekspertów ABW w ramach pracochłonnej analizy. Zastrzegł, że dokument ma status ściśle tajny i nie może ujawniać jego treści — decyzję o ewentualnym upublicznieniu wybranych elementów pozostawił prokuraturze i prokuratorowi generalnemu, współpracującemu w tej sprawie z sejmową komisją śledczą. Zaznaczył, że wątek braku pełnej polskiej kontroli nad tym oprogramowaniem był znany od dawna, a komisja śledcza zdecydowała się odłożyć publikację raportu końcowego, uznając nowe informacje za wystarczająco istotne, by wymagały dodatkowej analizy.

Rozmowę przeprowadziła Dorota Roman. Materiał „Polska nie będzie ścigać Ukraińców w wieku poborowym. Rozmowa z Tomaszem Siemoniakiem” dostępny w ramach wideopodcastu „Gazety Wyborczej” „Przysposobienie Obronne” na kanale „Gazeta Wyborcza” na YouTube, liczącym 49,4 tys. subskrybentów. Opublikowany 30 lipca 2026. Wydawczynią podcastu była Weronika Walenciak, realizacja Marcin Tynkowski.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *