„To jest prawdziwe nieszczęście”. Nowy koncert mocarstw, zimowa fala uchodźców i pokój, którego nie będzie — Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Jackiem Żakowskim w „Poranku TOK FM”

Aleksander Kwaśniewski ostrzegł w „Poranku TOK FM”, że zapowiadane na 18–19 listopada spotkanie Xi Jinpinga, Donalda Trumpa i Władimira Putina w Shenzhen to realizacja ambicji podzielenia świata przez mocarstwa. To, że do myślenia o „nowej Jałcie” doszedł prezydent Stanów Zjednoczonych, nazwał „prawdziwym nieszczęściem”. Spodziewa się, że tej zimy Putin wywoła nową falę uchodźców z Ukrainy, tym razem złożoną w dużej mierze z mężczyzn i weteranów.

Kwaśniewski uważa, że sprawiedliwego pokoju w Ukrainie nie będzie, a jedynym realnym rozwiązaniem jest rozejm na obecnej linii frontu, choć Zełenskiemu byłoby niezwykle trudno go zaakceptować. Największym wygranym globalnego chaosu są jego zdaniem Chiny, które dzięki „strategicznej cierpliwości” zyskują na każdym miesiącu bałaganu.

„Żywy, nie awatar”

Jacek Żakowski powitał gościa, który pierwszy raz był w nowym studiu TOK FM, pytaniem, czy jest „żywy”, a nie jest awatarem. „Imperialne. Jakby luksusowo” – ocenił studio Kwaśniewski. „Lecimy w kosmos” – odparł prowadzący, zapowiadając jednak poważną rozmowę, bo sytuacja jest „może najpoważniejsza” w porównaniu z ich poprzednimi spotkaniami.

Na początek Kwaśniewski skomentował odejście Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z Polski 2050. Ocenił, że dla polskiej demokracji nie ma ono większego znaczenia, bo kryzys tej formacji jest widoczny od dawna i nie zdecyduje ona o wyniku wyborów w 2027 roku. Przypomniał, że konflikty ministry z koleżankami i kolegami z rządu były głośne, a złych relacji z premierem „nie trzeba się domyślać, to widać”, zwłaszcza odkąd spór przeniósł się na X. „Coś tam się wyczerpało i zamknęło” – ocenił, dodając, że konsekwencje są nieznaczące nawet dla samej Polski 2050. „Przepraszam, że to mówię, bo ja nie lubię ludzi razić, ale tak to jest” – zastrzegł.

Putin chce zimowej fali uchodźców

Żakowski, nawiązując do wcześniejszej rozmowy z ministrą Agnieszką Dziemianowicz-Bąk, zapytał o zapowiadaną przez ekspertów falę uchodźców z Ukrainy w czasie mroźnej zimy. Zasugerował, że Putinowi chodzi nie tylko o zniszczenie Ukrainy, ale też o destabilizację Europy. „To jest kalkulacja Putina, nie ma co do tego wątpliwości” – odpowiedział Kwaśniewski. Brak prądu i wody w miastach ma sprawić, że ludzie, szczególnie z dużych miast, będą musieli wyjeżdżać. Na razie starają się wynajmować mieszkania bliżej zachodniej granicy, na przykład w okolicach Iwano-Frankiwska.

Kwaśniewski uważa, że fala nie będzie tak duża jak w 2022 roku, ale będzie inna. „To nie będą kobiety z dziećmi, to będą raczej całe rodziny albo dużo większa liczba mężczyzn, często również pokiereszowanych po wojnie, niezdolnych do walki” – mówił. To trudniejsze wyzwanie, bo wielu z nich ma zespół stresu pourazowego i jest obeznanych z bronią. Na uwagę Żakowskiego, że weterani nie są zwykłymi obywatelami, odpowiedział, że to ludzie „wymagający szczególnej troski”, co powiedział „w pozytywnym sensie”. Ukraina nie jest i długo nie będzie stabilnym państwem, które mogłoby im ją zapewnić.

Polska jako kraj transferowy

Kwaśniewski zaznaczył, że pracować nad tym muszą nie tylko Polska, ale cała Europa, bo „to się może wydarzyć bardzo szybko”. Polska może być krajem transferowym, bo nie wszyscy tu zostaną. Żakowski zauważył, że dzisiejsze Niemcy nie przyjmą Ukraińców entuzjastycznie, i zastanawiał się, czy zrobi to Hiszpania. „Hiszpania jest przed wyborami, więc też nie będzie” – odparł Kwaśniewski.

Kluczowa jest według niego współpraca europejskich służb, policji i Europolu, by przeciwstawić się zjawiskom negatywnym, takim jak zorganizowane grupy przestępcze. „Nie wyobrażam sobie, żeby przy tych informacjach, które są, wszyscy byli ślepi i głusi i nic nie robili” – podkreślił.

„Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono”

Politycznie fala uchodźców da paliwo siłom grającym kartą antyukraińską. „Widzicie, to z Ukrainy przychodzi zagrożenie, w związku z tym zamknąć tę granicę, pozbyć się tych, którzy są niezbędni dla polskiej gospodarki” – tak Kwaśniewski streścił ich przekaz. Liczy jednak, że siły demokratyczne, wierne wartościom chrześcijańskim i pomocy potrzebującym, twardo staną przy swoich stanowiskach i Polska będzie pomagać.

Żakowski zapytał, czy fala nie stanie się „gwoździem do trumny” koalicji demokratycznej. Kwaśniewski odpowiedział, że gorsze od politycznego wykorzystania byłoby, gdyby okazało się, że Polska, która w 2022 roku tak pięknie i spontanicznie pomogła, w ciągu kilku lat przeszła na pozycje „antyukraińskie, ksenofobiczne i niechrześcijańskie, mówiąc prawdę”. Na pytanie, czy przeszła, odpowiedział: „Moim zdaniem nie. Mam nadzieję, że nie”. Przywołał Wisławę Szymborską: „Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono”. Wierzy, że znacząca część Polaków rozumie solidarność nie jako hasło od święta, ale jako codzienną praktykę. „Obyśmy nie musieli się przekonywać” – dodał Żakowski. „Ale wiara przenosi góry” – odparł Kwaśniewski.

„Sprawiedliwego pokoju nie będzie”

„To, że będzie na Ukrainie sprawiedliwy pokój, to zapomnijmy, tego nie będzie” – stwierdził Kwaśniewski. Żakowski podkreślił, że kluczem jest tu słowo „sprawiedliwy”, a były prezydent przytaknął.

Shenzhen: nowa Jałta?

Prowadzący zapytał o zapowiadane na 18–19 listopada w Shenzhen spotkanie Xi, Trumpa i Putina, czyli zaraz po wyborach w USA, i o to, czy to „nowa Rada Bezpieczeństwa”. Kwaśniewski zaprzeczył, ale uznał je za realizację ambicji tych trzech liderów. Jeszcze niedawno było ich dwóch. Xi robił to rozsądniej, po cichu, czekając, aż sytuacja potoczy się po jego myśli. Putin prowadził politykę imperialną otwarcie: od przemówienia na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, że wszystko trzeba zmienić, przez Gruzję, Krym i Donbas, po dzisiejszą wojnę.

„To, że doszedł do tego myślenia o koncercie mocarstw, o tej nowej Jałcie czy dzieleniu świata przez wielkich, prezydent Stanów Zjednoczonych, to jest prawdziwe nieszczęście” – podkreślił Kwaśniewski. Przyznał, że Ameryka też miała imperialne pokusy i strefy wpływów, „nie jesteśmy naiwni”. Była jednak gwarantem prawa międzynarodowego i multilateralizmu, czyli znaczenia takich organizacji jak ONZ. Dziś są one wyraźnie osłabiane, „a właściwie dezawuowane, co jeszcze gorsze”.

Trump pojedzie „pokiereszowany”

Na pytanie, czy trzej przywódcy stworzą światowy rząd i „będą nas trzymać za gardło”, Kwaśniewski odpowiedział, że nie, choć ulegają tej pokusie od dawna. Przypomniał, że spotkanie odbędzie się po wyborach połówkowych. Jeśli Amerykanie, jak pokazują sondaże, „przejrzeli na oczy” i zobaczyli, że Trump „to nie jest recepta, tylko źródło tych chorób”, i wystawią mu surową ocenę, pojedzie do Chin „bardzo pokiereszowany”. Wtedy Xi i Putin będą mniej chętni do układania się z nim. „Jak tu gadać z facetem, który za dwa lata kończy kadencję i przez te dwa lata będzie słaby?” – pytał.

Kwaśniewski dodał, że po wyborach zobaczymy, „na ile Trump będzie miał ochotę tam jechać i odbierać kondolencje”. Żakowski zauważył, że Trump może też chcieć „się trochę w świetle wielkich przywódców ogrzać, bo to może być przymrożone”.

Powrotu do starego ładu nie będzie

Kwaśniewski podkreślił, że do starego ładu powrotu nie będzie. Za cezurę uważa początek XXI wieku i ataki terrorystyczne na Nowy Jork i Waszyngton. Wydawało się, że nowy świat będzie miał kilka centrów polityczno-gospodarczych: Chiny, Stany Zjednoczone, Unię Europejską, Rosję, która jest słaba gospodarczo, ale „ciągle ma argumenty”, oraz Globalne Południe z Indiami na czele.

Dominującą rolę będą jednak odgrywać Chiny dzięki typowej dla nich „strategicznej cierpliwości”, którą nazwał „bardzo ładnym określeniem”. „Wszystko idzie w ich stronę” – stwierdził. Uzależniły świat od swojej produkcji i dostaw, od czipów po maseczki chirurgiczne i lekarstwa. Nie angażują się w żadne „awantury”, a Kwaśniewski ma nadzieję, że Tajwan pozostanie spokojny. Jednocześnie zdobywają wpływy na Globalnym Południu.

Czy Xi powie Putinowi „dość”?

Zapytany, czy w Shenzhen może zapaść decyzja o pokoju w Ukrainie, Kwaśniewski przyznał, że można sobie wyobrazić scenariusz, w którym Xi, korzystając z najsilniejszej pozycji, mówi Putinowi, że wojnę trzeba zakończyć, a Trumpowi, by przestał „mieszać i zmieniać zdanie co drugi dzień”. Żakowski przypomniał, że Chiny już raz powiedziały Moskwie „nie” w sprawie broni atomowej i wstrzymały Łukaszenkę w napędzaniu migrantów na polską granicę. „To było bardzo ważne” – przyznał Kwaśniewski.

Jedynym, co może trafić na stół, jest według niego rozejm na obecnej linii frontu, o czym mówi też Zełenski. Dla ukraińskiego prezydenta to najtrudniejsza deklaracja, bo oznacza pogodzenie się ze stratą 30 procent terytorium. „Żaden polityk w żadnym kraju nie przeszedłby tego suchą stopą” – zauważył. Rozejmowi musiałyby towarzyszyć gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy, do których dołączyliby także Chińczycy. Kwaśniewski nie wie jednak, czy Chiny to zrobią, bo na razie nie wychodzą przed szereg. „Mają czas i trzeba przyznać, że przynosi to skutki” – dodał.

Każdy miesiąc bałaganu sprzyja Chinom

Z chińskiej perspektywy wszystko idzie dobrze. Amerykanie są uwikłani w dwie trudne wojny, w Ukrainie i w Iranie. Rosja z sąsiada, którego Chiny się bały, staje się „juniorem”, uzależnionym gospodarczo i z deficytem demograficznym na Syberii, co otwiera drogę chińskiej migracji. Europa ciągle ma wybory, a Chińczycy zawsze powtarzają, że z Europą nie da się rozmawiać, bo nie wiadomo, jak te wybory wypadną.

„Każdy miesiąc, każdy rok tego bałaganu im w gruncie rzeczy sprzyja” – ocenił Kwaśniewski. Jednocześnie Chiny rozbrajają najniebezpieczniejsze elementy, jak rosyjską retorykę o użyciu taktycznej broni atomowej, której zakazały. Putin musi się podporządkować, bo bez dostaw części do uzbrojenia „leży”, a może je mieć dziś tylko z Chin i Korei Północnej.

„Ta wojna może się skończyć w pięć minut”

Kwaśniewski spodziewa się w najbliższych dniach bardzo nerwowych nacisków, bo Trump chce jeszcze przed wyborami połówkowymi 3 listopada ogłosić, że doprowadził do „dziesiątego pokoju”. „Nie wiem już, ile tych pokoi, nie wiem, gdzie one są” – zauważył. Zełenski nie może się na to zgodzić, bo będzie zmuszany do przyjęcia zasad „całkowicie nieakceptowalnych”. Po wyborach przyjdzie ewentualne spotkanie w Chinach i decyzje „trójkąta”.

Na koniec Kwaśniewski wrócił do źródła. „Ta wojna może się skończyć w pięć minut. Kiedy agresor powie, że przestaje atakować” – stwierdził. Agresorem jest Putin, który nie jest zainteresowany końcem wojny. Nawet jeśli zamrozi ją rozejmem, będzie ją kontynuował w innych formach, „ponieważ celem Putina jest mieć całą, podkreślam całą, Ukrainę w swoich rękach. Amen”.


Materiał „Kwaśniewski ostrzega przed nowym koncertem mocarstw. «To jest prawdziwe nieszczęście»” dostępny na kanale Radio TOK FM na YouTube, liczącym 111 tys. subskrybentów. Opublikowany 23 października 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *