Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki był gościem Danuty Holeckiej w programie Gość Dzisiaj w Telewizji Republika. Rozmowa dotyczyła kryzysu polsko-ukraińskiego, kulis spotkania Nawrockiego z Zełenskim w Warszawie oraz narracji rządu Donalda Tuska wokół decyzji o odebraniu orderu.
Trzy filary dobrych relacji — których zabrakło
Bogucki ocenił, że decyzja prezydenta Nawrockiego była nieunikniona. Polska miała prawo oczekiwać refleksji po stronie ukraińskiej — po tym, co Polacy zrobili dla Ukrainy. Zamiast refleksji Kijów eskalował. Szef kancelarii wskazał trzy filary dobrych relacji międzynarodowych, których w tej sprawie zabrakło ze strony ukraińskiej: wzajemność, szacunek i prawda. Tym, którzy w Polsce krytykują prezydenta i stają po stronie niepolskich interesów, Bogucki powiedział wprost: relacje z partnerami są tylko pozorne i nic nie wnoszące, jeśli nie opierają się na tych trzech elementach.
Kulisy przekazania książki o Wołyniu
Bogucki ujawnił szczegóły spotkania prezydenta Nawrockiego z Zełenskim w Warszawie — pierwszego spotkania face to face, podczas którego to Zełenski przyjechał do Polski. W trakcie rozmowy w cztery oczy Nawrocki przekazał ukraińskiemu prezydentowi opracowanie dotyczące ludobójstwa wołyńskiego i zbrodni w Małopolsce Wschodniej. Nie było to — zaznaczył Bogucki — obraźliwy gest, lecz zaproszenie do stanięcia w prawdzie. Zełenski ujawnił ten fakt publicznie dopiero teraz, w trakcie kryzysu, jako element narracji. Bogucki skomentował to jednym zdaniem: gdyby Zełenski przeczytał tę książkę i chciał stanąć w prawdzie, tej sytuacji by dziś po prostu nie było.
Rokowania były, strona ukraińska je sabotowała
Bogucki odniósł się do zarzutu, że Polska nie próbowała rozmawiać. Rozmowy były — przyjechał szef administracji Budanow, były kontakty dyplomatyczne, był czas dla Ukrainy. Jedyny warunek akceptowalny dla strony polskiej był jeden: wycofanie się z nazwy jednostki. Strona ukraińska odkładała spotkania i propozycje, nie dając żadnego realnego sygnału gotowości do zmiany. Ostateczna decyzja o odebraniu orderu była więc konsekwencją tego, że Kijów zmarnował szansę.
Zbrodnia wołyńska wyszła w świat
Bogucki podkreślił, że jednym z nieoczekiwanych efektów kryzysu jest to, że zbrodnia wołyńska po raz pierwszy dotarła do szerokiej opinii publicznej na świecie. Media w Europie i na świecie relacjonując spór o order, przy okazji opisywały czym była UPA i co robiła. Być może — ocenił szef kancelarii — to przesilenie było potrzebne, żeby prawda wreszcie zwyciężyła i żeby część elit ukraińskich pod naporem międzynarodowej opinii publicznej zrewidowała swoje myślenie.
Nie robimy Rosji przysługi — robiła ją Platforma
Na zarzut rządu i sprzyjających mu mediów, że decyzja Nawrockiego służy Rosji, Bogucki odpowiedział, że jest dokładnie odwrotnie. To ci, którzy przeprowadzali reset z Rosją — kiedy ta już mordowała dziennikarzy i napadała na sąsiednie kraje — działali w interesie Moskwy. Sikorski wtedy mówił, że Kaczyński zażył jakieś proszki, gdy ten przestrzegał przed rosyjskim neoimperializmem. Historia pokazała kto miał rację. Bogucki ocenił, że nie ma bardziej antyrosyjskiego lidera w Europie niż prezydent Nawrocki — mówi o tym jego życiorys i każda podjęta decyzja.
Polska w odbudowie Ukrainy — rząd sam się wyeliminował
Bogucki odparł narrację, że przez decyzję Nawrockiego Polska nie będzie uczestniczyć w odbudowie Ukrainy. Wskazał, że rządu Tuska nie było na kluczowych spotkaniach dotyczących odbudowy już wcześniej — zanim w ogóle doszło do kryzysu orderowego. To nie prezydent, lecz dyplomacja rządowa sama się z tych rozmów wyeliminowała.
Zadał przy tym konkretne pytanie: program SAFE zadłuży Polaków na pokolenia, część tych pieniędzy trafi na zbrojenia Ukrainy — czy rządzący godzą się na to, żeby polskie pieniądze finansowały jednostki noszące imiona zbrodniarzy UPA?
Tusk i jego maski
Na koniec Bogucki skomentował postawę premiera Tuska, który w tej sprawie jawi się jako mąż stanu mówiący o potrzebie dialogu, a w sprawie afery szpitalnej jest zupełnie innym człowiekiem. Bogucki porównał premiera do słowiańskiego bóstwa o wielu twarzach — w zależności od sytuacji zakłada inną maskę, żeby zwieść Polaków.
Zamknął rozmowę czterowierszem generała i poety Ludwika Kropińskiego: że się utworzyła niewdzięczność przeklęta, że ten co wziął zapomniał, ten co dał pamięta. Polacy nie chcieli pamiętać o swojej pomocy, ale Ukraińcy zapomnieli o szacunku — wobec narodu, który otworzył serca, domy i granice, kiedy nikt inny tego nie robił. Niemcy proponowały wtedy wysłanie pięciuset hełmów.