Arleta Bojke w materiale opublikowanym na Kanale Zero przedstawiła sylwetkę Dmitrija Miedwiediewa — byłego prezydenta i premiera Rosji — analizując jego przemianę z liberalnego polityka, będącego nadzieją Zachodu na porozumienie z Kremlem, w jednego z najbardziej jadowitych propagandystów rosyjskich skierowanych przeciwko Polsce i Zachodowi.
Miedwiediew i Belweder — cel nie jest poważny, ale skutek realny
Bezpośrednim punktem wyjścia był wpis Miedwiediewa sugerujący, że Polska powinna zostać pozbawiona Belwederu, bo rezydencja prezydenta RP została zbudowana za pieniądze rosyjskiego skarbu carskiego. Komentatorka wyjaśniła kontekst: wpis pojawił się w reakcji na pozew złożony 12 czerwca do sądu okręgowego w Warszawie o wydanie nieruchomości Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej w Gdańsku — budynku, który Rosjanie powinni byli opuścić zgodnie z decyzją ministra Sikorskiego z listopada ubiegłego roku, a do tej pory tego nie zrobili. Bojke zaznaczyła, że historycznie Belweder był rezydencją królowej Bony, po włosku oznacza piękny widok, a za carskie pieniądze jedynie go przebudowano — jednak całą tę historię uznała za nieistotną, bo Miedwiediew i tak nie zamierza Belwederu odbierać i doskonale o tym wie. Cel jest inny: postraszyć, odebrać poczucie bezpieczeństwa, wkurzyć i rozbijać jedność.
Anatomia rosyjskiej gry informacyjnej
Bojke wskazała, że Miedwiediew pełni dziś dokładnie tę samą rolę, jaką niegdyś w rosyjskiej polityce spełniał Władimir Żyrinowski — lider partii LDPR udającej opozycję w rosyjskim parlamencie. Żyrinowski zawsze wypowiadał się najostrzej jak tylko się dało i służył jako sonda: sprawdzał gdzie zaboli, co podzieli, jaki jest potencjał do rozgrywania drugiej strony. Bojke przypomniała, że oficjalne pismo z rosyjskiej Dumy — z dokładnym projektem rozbioru Ukrainy między Polskę a Rosję — wpłynęło niegdyś do polskiej ambasady w Moskwie właśnie z partii Żyrinowskiego. Tamta próba się nie udała. Za to sprawa orderu Orła Białego i Miedwiediew — trafili. Koalicja rządząca gremialnie zaczęła podawać dalej jego wpis chwalący decyzję Nawrockiego, przedstawiając prezydenta jako stronnika Kremla — mimo że Nawrocki figuruje na liście rosyjskiego MSW jako osoba poszukiwana i jest w oficjalnych dokumentach uznany za wroga Rosji. To był dokładnie cel operacji.
Przemiana z liberała w jastrzębia
Bojke nakreśliła drogę, jaką Miedwiediew przebył od 2008 roku, gdy został prezydentem Rosji na cztery lata po to — jak oceniła — by popilnować żyrandola na Kremlu, podczas gdy Putin formalnie musiał zejść na stanowisko premiera ze względu na konstytucyjny zakaz trzeciej kadencji. W tamtym czasie Miedwiediew był przedstawiany jako liberał, miłośnik Deep Purple, zapalony użytkownik nowych technologii, który jadał hamburgery z Barackiem Obamą, dostał nowego iPhone’a od Steve’a Jobsa, odwiedzał Dolinę Krzemową i próbował zbudować jej rosyjski odpowiednik. Dla Zachodu był symbolem nadziei na liberalizację Rosji. Dziś pisze o podłym Zachodzie, hienie Europy, długim rzędzie trumien i eksterminacji Polaków.
Redaktorka przytoczyła serię wpisów Miedwiediewa po 2022 roku: w marcu 2022 roku nazwał polskie elity wspólnotą politycznych imbecyli i oskarżył Polskę o patologiczną rusofobię oraz działanie jako wasal Stanów Zjednoczonych. W kwietniu 2023 roku, po zajęciu przez Warszawę budynku rosyjskiej szkoły przy ambasadzie, stwierdził, że Polska jako państwo powinna przestać istnieć, dopóki są tam rusofobowie u władzy, a Polacy walczący po stronie Ukrainy powinni zostać bezlitośnie eksterminowani jak śmierdzące szczury. W maju tego samego roku pisał o konieczności zadania miażdżącej klęski ukronazistom, Stanom Zjednoczonym i podłej Polsce. Sugerował też, że Polska powinna utracić państwowość, odwołując się do faktu, że ziemie zachodnie otrzymała jako prezent od Stalina — co w jego logice oznaczało polską niewdzięczność wobec Rosji. W lutym tego roku znów groził bronią atomową.
Bojke zaznaczyła, że te wpisy są często za ostre nawet jak na rosyjską telewizję państwową, gdzie i tak mówi się bardzo grubo. Miedwiediew może powiedzieć wszystko — a Kreml zawsze może oznajmić, że to wyłącznie jego prywatne stanowisko, nieprzedstawiające oficjalnego stanowiska Federacji Rosyjskiej. To ten sam schemat, który Rosja stosowała w 2014 roku, gdy twierdziła, że separatyści na wschodzie Ukrainy to miejscowa ludność, a nie rosyjscy żołnierze.
Dlaczego Miedwiediew się zmienił
Bojke odrzuciła tezę, że przemiana Miedwiediewa wynika wyłącznie z rzekomego problemu z alkoholem — choć przyznała, że takie sugestie pojawiają się zarówno w śledztwach rosyjskich dziennikarzy opozycyjnych, jak i w komentarzach samych Rosjan. Prawdziwa przyczyna jest prostsza: przyzwyczajenie do ogromnego luksusu, który możliwy jest wyłącznie w Rosji pod skrzydłami Putina. Fundacja Walki z Korupcją Aleksieja Nawalnego ujawniła posiadłości i schematy korupcyjne Miedwiediewa, nazywając go pieszczotliwie Dimonem — co doprowadzało go do furii, a jego rzeczniczka krzyczała na dziennikarzy, że on nie jest dla nich żadnym Dimonem. Opuszczenie tego systemu oznaczałoby rezygnację z majątku i przywilejów. Bojke oceniła, że Miedwiediew jest dziś pacynką Putina do walki informacyjnej z Zachodem, a nie jego bliskim współpracownikiem znającym decyzje Kremla — i tak wbrew temu, co napisał w swoim wpisie pewien polityk Koalicji Obywatelskiej, którego Bojke celowo nie wymieniła z nazwiska.
Apel do polskich polityków i mediów
Komentatorka zakończyła jednoznacznym apelem: polska polityka byłaby lepsza, gdybyśmy wpisów Miedwiediewa nie cytowali, nie podawali dalej i nie ekscytowali się nimi publicznie. Analiza tych wpisów przez ekspertów wyciągających z nich wykładnię rosyjskiej polityki — tak. Masowe podawanie ich dalej przez polskich polityków i media — nie, bo to dokładnie o to Kremlowi chodzi.
Materiał dostępny na Kanale Zero na YouTube, liczącym 2,32 miliona subskrybentów. Opublikowany 2 lipca 2026 roku.