Radosław Fogiel — poseł Prawa i Sprawiedliwości — był gościem programu 24 pytania w Polskim Radiu 24, gdzie rozmawiał z Kamilem Ryszewczykiem o projekcie ustawy o Ukraińskim Panteonie Narodowym, polskiej polityce wobec Ukrainy, aferze szpitalnej, sytuacji wewnętrznej w PiS oraz doniesieniach o rzekomej próbie otrucia prezydenta Nawrockiego.
Zełenski bez wątpienia idzie na zwarcie z Polską
Prowadzący zapytał wprost — czy Zełenski idzie na zwarcie z Polską? Fogiel odpowiedział: bez wątpienia. Trudno odnieść jakiekolwiek inne wrażenie obserwując decyzje polityczne prezydenta Ukrainy i jego współpracowników w ostatnich tygodniach, dniach i ostatnich godzinach. Propozycja ustawowa o Panteonie Narodowym została ogłoszona w sposób bardzo buńczuczny — wpis szefa gabinetu Zełenskiego zaczął się od słów: nikt nie będzie nam mówił, jakich bohaterów możemy czcić.
Fogiel postawił porównanie: UPA, banderowcy, SS Galicja to byli kolaboranci hitlerowskich Niemiec. Wyobraźmy sobie — i to nie jest przesada — niemieckiego polityka, który mówi, że nikt nie będzie mu mówił, jakich bohaterów będzie czcić, i że Niemcy chcą stworzyć Panteon, do którego trafią Goering, Himmler i inni naziści.
To nie konflikt, to rozszalała spirala eskalacji
Ryszewczyk użył słowa konflikt w kontekście relacji polsko-ukraińskich. Fogiel zakwestionował to określenie. Konflikt zakłada aktywne działanie obu stron i pewną równoważność racji. Tutaj czegoś takiego nie ma. Mamy Polskę, która oceniając zagrożenie rosyjskie od samego początku robiła wszystko, żeby Rosjanie nie wygrali. Polskę, która mówi rzeczy podstawowe — ludobójstwo na Polakach było zbrodnią, czczenie pamięci ludobójców jest dla nas bolesne, oczekiwalibyśmy, żeby nasi ukraińscy partnerzy tego nie robili. Po drugiej stronie mamy natomiast jakąś rozszalałą spiralę eskalacji. Zamiast uznać nie tylko racje historyczne i polityczne, ale również kluczowość Polski dla ukraińskiego wysiłku obronnego — mamy podejście: jazda, dokręcamy śrubę, zobaczymy jak bardzo się da.
Na argument, że trzy dni wcześniej premier Tusk mówił o wzajemnym szacunku — Fogiel skwitował: szkoda, że mówił do pustej sali, bo Zełenskiemu zabrakło tego szacunku i olał polskiego premiera.
Uspokajanie nastrojów leży w gestii strony ukraińskiej — nie Polski
Ryszewczyk zapytał, co polski rząd powinien zrobić, żeby uspokoić nastroje. Fogiel odpowiedział, że uspokajanie nastrojów raczej leży w gestii strony ukraińskiej. Ona wydaje się nic nie robić, żeby te nastroje uspokoić. To tak jakby ktoś nas napadł pod wpływem emocji na ulicy, my się bronimy i ktoś pyta, co zrobiliśmy, żeby uspokoić nastroje. Napastnik jest — i to po stronie ukraińskiej.
Fogiel odrzucił też dyplomatyczne zaklęcia, że eskalacja nie służy obu stronom. To są ogólnikowe sformułowania. Eskalacja przede wszystkim nie służy stronie ukraińskiej. To nie my mamy rosyjskie wojska u siebie w kraju — Ukraińcy powinni mieć tego świadomość. To nie my rozpoczęliśmy proces akcesyjny do Unii Europejskiej — my jesteśmy już w Unii, a nasz głos jest niezbędny do tego, żeby ktokolwiek inny się w tej Unii znalazł. Strona ukraińska powinna przeczytać odpowiednie fragmenty traktatów europejskich. Być może ktoś im powiedział, że wystarczy poparcie Niemiec — nie.
Fundament europejski — kto czci ludobójców, nie nadaje się do UE
Fogiel wskazał na bardzo konkretny instrument nacisku — rozdział pierwszy negocjacji akcesyjnych dotyczący fundamentals, czyli kwestii podstawowych i wartości. Jeżeli jakiś kraj nie wpisuje się w takie podstawowe wartości — że ludobójstwo jest złem, że czystka etniczna wymaga potępienia i ukarania, że ofiary czystki etnicznej wymagają godnego pochówku — to nie nadaje się do Unii Europejskiej. I to jest ten moment, w którym należy to bardzo jasno powiedzieć i nie iść nigdzie dalej, dopóki ta kwestia nie zostanie rozwiązana.
Ocenił, że rząd Tuska miota się od ściany do ściany i próbuje kąsać prezydenta Nawrockiego. Tusk ustawiał się w roli jakiegoś dziwnego mediatora poza sporem, tak jakby nie był premierem polskiego państwa. Teraz widzi pewne utwardzenie po stronie polityków Platformy — ale podejrzewa, że to efekt nowych danych z badania opinii publicznej, a nie przemyślanej polityki.
Order Dudy — nadmierny optymizm, ale trudno za to winić
Ryszewczyk zapytał, czy błędem było przyznanie przez Andrzeja Dudę orderu Orła Białego Zełenskiemu. Fogiel odpowiedział, że niektórzy zakładali wówczas — dziś okazuje się nadmiernie optymistycznie — że jest szansa na nowy rozdział w relacjach polsko-ukraińskich. Trudno winić kogoś za to, że widząc cień szansy próbuje się go chwytać — bo gdybyśmy mieli do czynienia z dojrzałością po stronie ukraińskiej, to rzeczywiście mogłoby doprowadzić relacje polsko-ukraińskie na nowy poziom. Okazuje się wprost przeciwnie.
Co do tego, czy sam oddałby order, gdyby go posiadał — odpowiedział, że pewnie też by go oddał, biorąc pod uwagę pogardliwy sposób, w jaki zachował się Zełenski — robiąc z tego show medialne, pakując order do przesyłki kurierskiej i złośliwie zaznaczając, że na koszty odbiorcy. Przy czym warto przypomnieć, jakie koszty ponosi polska strona na rzecz Ukrainy. Dzisiaj potrzebna jest jednak polityka na zimno, bez emocji i bez nerwów — realizowanie polskiego interesu narodowego tak, żeby partnerzy zobaczyli, że to może zaboleć.
Afera szpitalna — PiS na fali, Czarnecki narzuca tematy
Ryszewczyk zapytał o sondaże PiS-u i Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera. Fogiel przyznał, że nie ma jeszcze erupcji poparcia po 40%, ale uważa, że to w pełni realne — do wyborów ponad rok, a koalicja rządząca właśnie wpadła w poważny korkociąg afery szpitala południowego. Z jednej strony sprawa młodego lekarza Kacprzyka, z drugiej oskarżenia doktora Jędrzejewskiego, z trzeciej brak nadzoru, z czwartej kolejne szpitale wchodzą w tę aferę. Dobry wynik w wyborach jest jak najbardziej w zasięgu, bardzo dobry też jest realny.
Widać to też w narzucaniu tematów przez Czarnka — projekty ustaw dotyczące kwestii wartości jak zakaz banderyzmu i kłamstwa wołyńskiego, ale też propozycja podwyższenia drugiego progu podatkowego do 180 tysięcy złotych, żeby mniej Polaków w niego wpadało. To wróci — i nie będzie wygodne dla rządzących.
Stowarzyszenia w PiS — szum medialny, cel to wspólne zwycięstwo z Czarnkiem
Ryszewczyk zapytał o stowarzyszenia w PiS-ie i zapowiedzi ich zamrożenia przez Kaczyńskiego, które się nie zmaterializowały. Fogiel powiedział, że było w tym więcej szumu medialnego i bicia piany niż realnego sporu. Celem nie jest zamrażanie stowarzyszeń — celem jest to, żeby jako partia dużego namiotu iść razem do przodu, iść po wygraną i wspierać Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera. Temu wszystko jest podporządkowane.
Rzekoma próba otrucia Nawrockiego — Fogiel wierzy prezydentowi
Na koniec Ryszewczyk zapytał o doniesienia prof. Andrzeja Nowaka w wywiadzie z prezydentem Nawrockim o rzekomej próbie otrucia w kampanii prezydenckiej i ruch prokuratury w tej sprawie. Fogiel odpowiedział, że wierzy słowom prezydenta Nawrockiego, że takie zdarzenie miało miejsce. Zakłada, że prof. Nowak spisał relacje dokładnie i że są autoryzowane. To jest co najmniej dziwne.
Na pytanie, dlaczego Nawrocki nie ujawnił tego wcześniej — Fogiel przyznał, że nie wie. Być może po prostu był właściwy moment w rozmowie, żeby do czegoś takiego nawiązać. Jedno jest pewne — to była bardzo dziwna i niecodzienna kampania, w której rzucono przeciwko Nawrockiemu i PiS-owi absolutnie wszystkie siły. Nielegalnie odebrano finansowanie, które byłoby przeznaczone na kampanię. Tylko dzięki szczodrości Polaków Nawrocki mógł rywalizować i zwyciężyć. Żadne działanie przeciwko niemu ze strony głównego kontrkandydata czy sił go wspierających nie zaskoczyłoby Fogla.
Rozmowę przeprowadził Kamil Ryszewczyk. Program dostępny na kanale Polskie Radio 24 na YouTube, liczącym ponad 109 tysięcy subskrybentów. Materiał opublikowany 29 czerwca 2026 roku.