Karolina Romanowska w Onet Rano: UPA wymordowała 18 członków jej rodziny, dziś zabiega o pojednanie

Karolina Romanowska, przewodnicząca Stowarzyszenia Pojednanie Polsko-Ukraińskie, była gościnią Marcina Zawady w programie „Onet Rano”, gdzie mówiła o swojej osobistej historii rodzinnej związanej z rzezią wołyńską, obecnym stanie relacji polsko-ukraińskich oraz działaniach swojego stowarzyszenia na rzecz pojednania obu narodów.

Osobista tragedia rodzinna

Romanowska rozpoczęła rozmowę od przedstawienia swojej osobistej historii: 12 maja 1943 roku wieś Ugły, z której pochodzi jej rodzina, została napadnięta przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii pod dowództwem osób o pseudonimach Semeniuk i Wasyl Lewkowycz „Worony”. W wyniku napaści zamordowano ponad 100 osób, w tym 18 członków jej rodziny. Podkreśliła, że to właśnie ta osobista, rodzinna historia daje jej, jak to określiła, moralne prawo do mówienia zarówno o historii, jak i o dążeniu do pojednania opartego na twardych fundamentach prawdy historycznej.

Najgorsze relacje polsko-ukraińskie od czasu wojny

Zawada przypomniał, że w tym samym studiu, od 24 lutego 2022 roku, codziennie relacjonowano wydarzenia w Ukrainie oraz pomoc płynącą ze strony polskiego społeczeństwa i polityków przekazujących sprzęt wojskowy – zaznaczył, że choć zaangażowanie medialne z czasem osłabło, nastroje przez długi czas pozostawały bardzo pozytywne.

Zapytana o obecny stan relacji polsko-ukraińskich, Romanowska oceniła je jako fatalne, twierdząc, że są to najgorsze relacje między obu narodami od czasów II wojny światowej. Zaznaczyła, że pomoc i solidarność, jaką Polacy okazali Ukrainie od pierwszego dnia wojny, była zjawiskiem niezwykłym, o którym mówiono na całym świecie, i że najważniejszy był spontaniczny odruch zwykłych ludzi. Oceniła jednak, że te relacje zostały zniszczone przez polityków – po obu stronach granicy – i że nie jest to kwestia ostatnich miesięcy czy tygodni, lecz zaniedbań ciągnących się od kilkunastu lat, choć cztery lata wojny miały na tę politykę bardzo duży wpływ. Podkreśliła, że błędy popełniły obie strony, a bezpośrednim wyzwalaczem obecnego kryzysu była decyzja prezydenta Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA.

Zawada zapytał, czy licząca już 83 lata rzeź wołyńska, o której rozmawiają jako o trudnym elemencie wspólnej historii, kiedyś przestanie dzielić oba narody – może za 50 lat. Romanowska odpowiedziała bez wahania, że nie ma innej opcji niż dążenie do zgody i rozwiązywania tych kwestii, zaznaczając jednocześnie, że oba narody zawsze będą patrzeć na te wydarzenia w nieco odmienny sposób.

Zmieniająca się atmosfera przy pomniku ofiar rzezi wołyńskiej

Romanowska opisała, jak zmieniała się na przestrzeni lat atmosfera podczas dorocznego składania wieńców pod pomnikiem rzezi wołyńskiej, w którym uczestniczą wspólnie Polacy i Ukraińcy zrzeszeni w jej stowarzyszeniu. W pierwszym roku uczestnicy próbowali ich przepędzić i dochodziło do agresji. W drugim roku były gwizdy podczas ceremonii. W trzecim roku panowała już cisza, pozwalająca oddać hołd ofiarom w spokoju. W tym roku, po raz czwarty z rzędu, uczestnicy otrzymali brawa, a wielu Polaków i Ukraińców podchodziło potem, by podziękować i porozmawiać, część dołączając własne kwiaty do wspólnego wieńca, część składając je nieoficjalnie po zakończeniu części oficjalnej.

Romanowska oceniła, że decyzja prezydenta Zełenskiego, mimo że wywołała atmosferę skandalu i poważnego napięcia, paradoksalnie zwiększyła świadomość trudnej historii polsko-ukraińskiej nie tylko wśród Polaków i Ukraińców, ale też ludzi na całym świecie – zastrzegła jednak wyraźnie, że nie uważa tego za jakikolwiek plus tej sytuacji.

Wzrost agresji po obu stronach

Zapytana o to, jak czuje się, obserwując polityków wykorzystujących temat rzezi wołyńskiej do własnych celów, Romanowska odpowiedziała, że jest to duży błąd i że po ludzku odczuwa, iż sytuacja robi się coraz gorsza – cierpią na tym zarówno rodziny wołyńskie, jak i Ukraińcy mieszkający obecnie w Polsce. Nawiązała do niedawnej sprawy zaatakowanej dziewczynki w autobusie, oceniając, że osoby dopuszczające się takich ataków muszą być bardzo słabe psychicznie i podatne na manipulację. Przywołała też inne przypadki przemocy: pobicie dziewiętnastolatka we Wrocławiu oraz pobicie nastolatka w Warszawie kilka tygodni wcześniej, zaznaczając, że sprawdziła dostępne dane i agresja występuje po obu stronach – mimo obecności 1,5 miliona Ukraińców w Polsce przestępczość utrzymuje się na porównywalnym poziomie. Wyraziła obawę, że tego typu incydenty będą się powtarzać i mogą narastać zarówno wśród Polaków, jak i Ukraińców podatnych na polityczną manipulację.

Stowarzyszenie działa bez wsparcia państwa

Romanowska podkreśliła, że jej stowarzyszenie, tworzone przez Polaków i Ukraińców – w tym rodziny wołyńskie oraz ukraińskich żołnierzy – działa w pełni społecznie, bez żadnych dotacji ani wsparcia ze strony polityków, wyłącznie z wewnętrznej potrzeby i poczucia misji. Zaapelowała, by tego typu inicjatyw oddolnego dialogu polsko-ukraińskiego powstawało znacznie więcej, oceniając, że dotychczasowy dialog prowadzony wyłącznie przez historyków od dwudziestu lat sprowadza się do tych samych sporów bez realnego postępu. Jej zdaniem kluczowe jest budowanie relacji bezpośrednio między ludźmi, a nie tylko na poziomie eksperckim.

Sceptycyzm wobec zapraszania radykalnych polityków na warsztaty pojednania

Zapytana, co powiedziałaby politykom nawołującym w Sejmie do deportacji Ukraińców lub sprzeciwiającym się wsparciu dla Ukrainy oraz jej członkostwu w Unii Europejskiej, gdyby przyszli na organizowane przez jej stowarzyszenie warsztaty pojednania, Romanowska przyznała szczerze, że nie wie, czy zaproszenie takich osób nie stanowiłoby zagrożenia dla samych warsztatów. Oceniła, że wypowiedzi tych polityków na mównicy sejmowej mają przede wszystkim na celu zdobycie głosów i poparcia, a nie wyrażenie rzeczywistych przekonań, i że trzeba mieć tego świadomość. Zaznaczyła, że sama, występując publicznie w telewizji, musi ważyć słowa i brać odpowiedzialność za to, co mówi, i wezwała polityków – nie wskazując żadnej konkretnej partii, lecz odnosząc się do sceny politycznej jako całości – by zdali sobie sprawę z powagi obecnej sytuacji.

Oceniła krytycznie, że już na samym początku wojny polscy politycy, mimo pięknego odruchu solidarności całego społeczeństwa, nie zajęli się jednocześnie trudną historią polsko-ukraińską, co doprowadziło do sytuacji, w której temat ten – jak to ujęła – „wybuchł jak bomba” właśnie teraz.

Podsumowując rozmowę, prowadzący zaapelował do widzów, by byli świadomi, że politycy często kierują się chęcią zdobycia punktów w sondażach, wyrażając nadzieję, że krótkoterminowe korzyści polityczne nie wypuszczą demonów, które trudno będzie później opanować.


Rozmowę poprowadził Marcin Zawada. Materiał „UPA wymordowała jej rodzinę. Apeluje o pojednanie!” opublikowano na kanale Onet Rano na YouTube, liczącym 309 tys. subskrybentów, 14 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *