Kramatorsk okrążany, Chiny testują broń antydronową — Jankowski i Piskorski w Wbrew Cenzurze
Rosyjskie wojska mogą szykować manewr okrążający wobec ukraińskiej twierdzy w Kramatorsku, a ataki na infrastrukturę portową znacząco ograniczają zdolności eksportowe Ukrainy — to główne wątki cotygodniowej audycji „Raport z Frontów” na kanale Wbrew Cenzurze, prowadzonej przez Tomasza Jankowskiego i Mateusza Piskorskiego.
Manewr okrążający wokół Kramatorska
Jankowski, powołując się na rosyjskie źródła — zastrzegając jednocześnie, że strona ukraińska w większości ich nie potwierdza — poinformował, że wojska rosyjskie zaczęły obchodzić Kramatorsk, jedną z ostatnich kontrolowanych przez Ukrainę twierdz na Donbasie, od strony zachodniej. W ubiegłym tygodniu rosyjskie źródła informowały o zajęciu miejscowości Nowa Mikołajówka i Andrejewka-Obrzcina, które — jak zauważył prowadzący — leżą na zachód od Kramatorska, co może wskazywać na przygotowania do szerszego manewru okrążenia aglomeracji Słowiańsk–Kramatorsk–Drużkówka.
Piskorski ocenił, że tego typu taktyka — odcinanie linii komunikacyjnych i zaopatrzeniowych zamiast czołowych szturmów przynoszących ogromne straty, jak w przypadku Bachmutu kilka lat temu — jest dziś powszechnie stosowana przez armię rosyjską, również w obwodzie zaporoskim, gdzie w ostatnich dniach zajęto kilka miejscowości na północ od Orzichowa. Jego zdaniem świadczy to o tym, że rosyjskie dowództwo nie jest ani gotowe, ani chętne do prowadzenia szturmów czołowych.
Na sugestię Jankowskiego, że Rosjanom może zależeć na przejęciu miast w stanie względnie nienaruszonym, Piskorski odpowiedział, że to mało prawdopodobne — miasta są regularnie ostrzeliwane i bombardowane, a im dłużej trwać będzie okrążenie, tym bardziej ucierpi ich infrastruktura, głównie za sprawą artylerii i dronów. Jankowski dodał, że decyzja o manewrze okrążającym może świadczyć o przekonaniu rosyjskiego dowództwa o własnej przewadze liczebnej i powietrznej, a także o nadziei na wycofanie się wojsk ukraińskich po okrążeniu miast.
Problemy z amunicją do systemów Patriot i rakietami Flamingo
Jankowski przypomniał wcześniejsze doniesienia o nieskuteczności ukraińskiej obrony przeciwlotniczej, dodając, że ukraińskie dowództwo przestało już informować o wynikach odpierania rosyjskich ostrzałów — wcześniej regularnie publikowane raporty (np. o liczbie zestrzelonych wobec wystrzelonych rakiet) zniknęły, co tłumaczone jest chęcią utrzymania morale w społeczeństwie.
Piskorski poinformował, że prezydent USA Donald Trump wykluczył produkcję pocisków PAC-2 do systemów Patriot na terytorium Ukrainy. Nadzieje pokładano w niemieckiej fabryce w Bawarii, której w 2024 roku przekazano licencję na produkcję tej starszej wersji amunicji koncernu Raytheon — jednak jej moce produkcyjne wynoszą jedynie 260 sztuk rocznie, a tysiąc sztuk zostało już zamówione przez Holandię, Hiszpanię i same Niemcy. W efekcie produkcja na potrzeby Ukrainy mogłaby teoretycznie ruszyć dopiero w 2030 roku. Jankowski skomentował, że nawet przy przesunięciu priorytetów dostarczona ilość starczyłaby na zaledwie około pięciu rosyjskich ostrzałów.
Powołując się na niemiecki portal Focus, Jankowski przekazał, że Rosjanie — dzięki samolotom wczesnego ostrzegania — są w stanie przechwytywać około 90 procent ukraińskich rakiet Flamingo, uznawanych wcześniej za broń mogącą odmienić przebieg wojny. Piskorski dodał, że tożsamość producenta rakiety Flamingo pozostaje niejasna — spółka Firepoint, której medialny wizerunek budowany jest wokół historii młodej prezes wcześniej zajmującej się projektowaniem wnętrz i meblarstwem, nieoficjalnie ma należeć do Timura Mindicza, przebywającego obecnie w Izraelu. Jankowski przypomniał, że nazwisko to wiązane było wcześniej z aferą dotyczącą wydatkowania środków na zbrojenia.
Ostrzały infrastruktury i blokada portów
Jankowski ocenił, że rosyjskie ataki na ukraińską infrastrukturę — określone jako symetryczna odpowiedź na wcześniejsze ukraińskie uderzenia w cywilne obiekty na terytorium Rosji — przynoszą coraz wyraźniejsze efekty. Powołując się na portal E-Prawda, poinformował, że w ostatnim tygodniu zbombardowanych zostało aż 13 obiektów należących do Naftohazu, spółki zajmującej się dystrybucją gazu na Ukrainie, a także dochodzi do ostrzałów stacji paliw. Według przytoczonych przez niego danych, wydajność transportu kolejowego i drogowego utrzymuje się na poziomie 70–80 procent stanu sprzed rosyjskich ostrzałów, choć Rosjanie coraz częściej trafiają również w lokomotywy.
Znacznie gorzej, jak wskazał Jankowski, wygląda sytuacja transportu wodnego — wydajność portów morskich, w tym Odessy i Mikołajowa, spadła do około 20 procent, a po atakach na porty rzeczne Izmaił i Reni, które miały przejąć część eksportu, ich wydajność wynosi już tylko 50 procent.
Piskorski wyjaśnił strategiczne znaczenie portów w Izmaile i Reni, leżących w żeglownej części delty Dunaju — funkcjonowały one jako węzeł przeładunkowy między statkami morskimi a barkami rzecznymi, stanowiąc zastępczą arterię eksportu ukraińskiego zboża po zablokowaniu głównych portów morskich. Zaznaczył, że ataki na te obiekty wymagają wyjątkowej precyzji, ponieważ po drugiej stronie Dunaju leży terytorium Rumunii, państwa członkowskiego NATO — zdarzały się już przypadki, gdy przejęte przez Ukraińców rosyjskie drony typu Szahed czy Geran spadały na terytorium rumuńskie, choć określił to jako sporadyczne w skali całości rosyjskich ataków na oba porty. Dodał, że w Reni stacjonowała wcześniej jednostka operacji specjalnych floty ukraińskiej, koordynująca ataki na Morzu Czarnym przy użyciu bezzałogowych jednostek nawodnych, a przez oba porty przechodziły także dostawy uzbrojenia trafiającego następnie w głąb kraju.
Na pytanie Jankowskiego, czy można już mówić o odcinaniu Ukrainy od świata, Piskorski odpowiedział, że transport drogowy i kolejowy z Polski nadal odbywa się bez większych przeszkód, ponieważ infrastruktura mostowa i wiaduktowa nie została zniszczona — obecnie realizowany jest raczej scenariusz politycznej blokady morskiej, a nie blokady lądowej. Jankowski dodał, że ukraiński sektor rolny oszacował już swoje straty na ponad miliard euro i domaga się ich sfinansowania przez Unię Europejską.
Zarzuty o manipulację doniesieniami medialnymi
Jankowski przedstawił krytyczną analizę artykułu opublikowanego w brytyjskim „The Telegraph”, który miał wskazywać, że nowe rosyjskie bazy do startu dronów zostały zbudowane tak, by w ich zasięgu znalazły się Polska i inne kraje NATO. Jego zdaniem artykuł zawiera co najmniej dwie manipulacje: po pierwsze, przywołany zasięg tysiąca kilometrów dotyczy nowszej wersji drona Geran-V, podczas gdy oryginalna wersja ma zasięg jeszcze większy i obejmuje kolejne kraje na zachód; po drugie, według Jankowskiego bazy zaplanowano tak, by objąć zasięgiem przede wszystkim terytorium Ukrainy, a znalezienie się Polski w promieniu rażenia wynika ze względów czysto geograficznych, a nie celowego planowania wobec Polski. Jankowski postawił tezę, że tego typu publikacje mają na celu utrzymywanie krajów takich jak Polska czy państwa bałtyckie w poczuciu zagrożenia, co miałoby uzasadniać zachodnią, zwłaszcza brytyjską, pomoc wojskową.
Piskorski rozwinął ten wątek, opisując mechanizm, w jakim — jego zdaniem — funkcjonuje relacja między zachodnimi mediami a decyzjami zbrojeniowymi: polska klasa polityczna, podejmująca decyzje o wielomiliardowych zamówieniach zbrojeniowych, potrzebuje uzasadnienia w postaci alarmistycznych publikacji prestiżowych zachodnich tytułów, takich jak „The Telegraph”, które następnie są powielane przez media polskojęzyczne i wykorzystywane jako argument za kolejnymi wydatkami na zbrojenia mimo dużego deficytu budżetowego. Jankowski dodał, że tego typu doniesienia są później przywoływane przez polskich polityków i ekspertów jako niepodważalny dowód zagrożenia ze strony Rosji.
Piskorski, w żartobliwym tonie, określił cytowanego w artykule brytyjskiego eksperta jako osobę otrzymującą wynagrodzenie za komentarze utrzymane w z góry ustalonym tonie, sugerując istnienie mechanizmu wykorzystującego zachodnich ekspertów do uwiarygodniania takich publikacji wobec opinii publicznej.
Rozwój rosyjskiej technologii dronowej
Jankowski zwrócił uwagę na tempo, w jakim Rosja nadrabia wcześniejsze straty w technologii dronowej, wskazując, że ograniczony zasięg Gerania-V wynika z jego rozbudowanego uzbrojenia. Piskorski dodał, że poza dronami opartymi na konstrukcji Shahed, Rosja dysponuje obecnie wieloma innymi modelami dronów. Na pytanie Jankowskiego, czy wiarygodne są rosyjskie zapewnienia o niezależności od importu komponentów, Piskorski wyraził przypuszczenie, że część podzespołów — w tym półprzewodniki i mikroprocesory — nadal pochodzi z Chin.
Przerwa i apel o wsparcie kanału
W tym miejscu materiału pojawił się krótki wstawiony apel — zaznaczony w transkrypcie jako odrębny głos — z prośbą o wsparcie finansowe dla Fundacji Swobód Obywatelskich im. Andrzeja Leppera, z odesłaniem do numeru konta w opisie materiału.
Konflikt USA–Iran jako wojna niskiej intensywności
Jankowski przedstawił tezę, według której konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Iranem będzie kontynuowany jako wojna o niskiej intensywności, powołując się na dane liczbowe dotyczące strat amerykańskich w dotychczasowej fazie starcia oraz problemy USA z uzupełnianiem zapasów uzbrojenia, co miałoby wykluczać scenariusz inwazji lądowej. Piskorski przypomniał, że kilka dni wcześniej Donald Trump zapowiedział gotowość do masowych bombardowań Omanu w razie potrzeby, co jego zdaniem wskazuje na brak ograniczeń w amerykańskich zasobach zbrojeniowych według deklaracji samego prezydenta. Ocenił, że konflikt będzie się tlił przez wiele lat, aż do momentu, w którym możliwe będzie przedstawienie amerykańskiej opinii publicznej narracji o zwycięstwie.
Na pytanie Jankowskiego, czy możliwa jest zmiana kursu politycznego USA prowadząca do wycofania się z konfliktu, Piskorski odpowiedział przecząco, wskazując na ciągłość polityki amerykańskiej niezależnie od zmian personalnych — przywołując przykład Ukrainy oraz fakt, że Trump kontynuuje wsparcie wywiadowcze mimo wcześniejszej krytyki „wojny Bidena”. Porównał obecną sytuację do wojny w Wietnamie, zaznaczając jednak kluczową różnicę: brak obecności lądowej i poborowego charakteru wojska sprawia, że nie należy się spodziewać porównywalnej skali protestów społecznych w USA, ponieważ koszty finansowe pozostają dla przeciętnego Amerykanina abstrakcyjne, w przeciwieństwie do trumien żołnierzy wracających z frontu.
Jankowski przywołał dane Washington Post, według których Stany Zjednoczone miały utracić jedną czwartą floty dronów MQ-9 Reaper (spośród 185 posiadanych przed rozpoczęciem konfliktu) o łącznej wartości strat rzędu 1,3 miliarda dolarów za około 50 maszyn, a całkowity koszt wojny miał już wynieść 67 miliardów dolarów — zastrzegając przy tym wątpliwości co do metodologii tego wyliczenia, opartego na kwotach dofinansowania budżetu Ministerstwa Wojny wnioskowanych przez Trumpa do Kongresu.
Jankowski zwrócił też uwagę na zapowiedzi strony irańskiej, podchwycone również przez media izraelskie, dotyczące gotowości do działań ofensywnych — w tym w rejonie Cieśniny Ormuz, którą Trump miał ogłosić nowym terytorium Stanów Zjednoczonych. Piskorski sprecyzował, że chodzi o intensyfikację ataków na okręty i jednostki marynarki amerykańskiej, prowadzonych już wcześniej, wskazując na doniesienia o problemach zaopatrzeniowych załogi jednego z amerykańskich lotniskowców oraz zdolność Iranu do ograniczania działania floty USA w Zatoce Perskiej, Morzu Arabskim i Zatoce Omańskiej. Piskorski wspomniał również o rosnącym w amerykańskich środowiskach komentatorskich sceptycyzmie wobec Izraela i próbach obarczania odpowiedzialnością premiera Beniamina Netanjahu za wciągnięcie Trumpa w konflikt.
Obaj prowadzący odnieśli się krótko do wcześniej opisywanego przez kanał sojuszu określanego jako „trójkąt”, a obecnie — jak zaznaczył Jankowski — rozszerzonego do formatu „kwadratu”, oceniając, że jest to częściowo efekt uboczny wojny USA–Iran, choć jego docelowa geopolityczna orientacja pozostaje niejasna.
Chińska technologia antydronowa
Jankowski poinformował o doniesieniach dotyczących chińskiej firmy Weijing Ruili Technology, która — według źródeł chińskich — miała opracować skuteczną technologię wykrywania rojów dronów, łączącą akustykę, sztuczną inteligencję, termowizję i dalmierze laserowe. Zwrócił uwagę, że impulsem do tych doniesień były wcześniejsze informacje South China Morning Post o całkowitym niepowodzeniu tajwańskiej technologii wykrywania radiowego podczas manewrów wojskowych na Tajwanie. Jankowski zaznaczył przy tym, że materiały promocyjne firmy, w tym wygenerowany komputerowo film prezentujący neutralizację roju dronów, mogą mieć charakter bardziej reklamowy niż potwierdzony w praktyce.
Piskorski, nawiązując do praktyki testowania zachodniej broni — w tym systemów spółki Palantir — w realnych warunkach wojny na Ukrainie, wyraził wątpliwość, czy chińska firma byłaby gotowa poddać swoją technologię analogicznemu testowi bojowemu, bez którego — jego zdaniem — nie sposób ocenić jej rzeczywistej skuteczności. Jankowski zwrócił uwagę na ryzyko finansowe takiego kroku dla firmy w razie niepowodzenia, zaznaczając jednocześnie, że ewentualne przekazanie technologii stronie rosyjskiej nie zostałoby oficjalnie potwierdzone przez Pekin. Piskorski odpowiedział, że analogicznie nie ujawnia się wszystkich technologii testowanych przez stronę ukraińską, a front pozostaje najlepszym poligonem doświadczalnym dla producentów uzbrojenia. Zastrzegł jednak, że taki system miałby charakter obronny, nie ofensywny — służący np. do ochrony granicy rosyjsko-ukraińskiej przed rojami dronów wysyłanych w głąb Rosji.
Jankowski zasugerował, że zauważalny w ostatnim miesiącu wzrost skuteczności rosyjskiego przechwytywania ukraińskich dronów może mieć związek czasowy z pojawieniem się informacji o chińskiej technologii antydronowej, zaznaczając jednocześnie, że nie da się tego jednoznacznie potwierdzić. Piskorski podkreślił, że pozostaje to na poziomie hipotezy niemożliwej obecnie do zweryfikowania, a redakcja stara się opierać wyłącznie na możliwych do potwierdzenia informacjach.
Zapowiedź wydarzenia
Na zakończenie materiału Piskorski zapowiedział organizowaną 12 września w Warszawie „Konferencję suwerenistów”, podczas której — jak zapowiedział — ma zostać założone stowarzyszenie skupiające społeczność kanału, z udziałem gości z Polski i zagranicy. Bilet wstępu określono na 200 złotych, przy ograniczonej liczbie miejsc.
Materiał poprowadzili Tomasz Jankowski i Mateusz Piskorski. Film dostępny na kanale „Wbrew Cenzurze” na YouTube, liczącym 37,8 tys. subskrybentów, pod tytułem „Ukraina odcinana od świata”. Opublikowany 20 sierpnia 2026.






