Kuśmierczyk: Polska daje się prowokować. Ukraina buduje tożsamość na konflikcie z nami, bo potrzebuje kozła ofiarnego w drodze do UE

Marcin Kuśmierczyk — autor kanału Polityka Zagraniczna — w obszernym komentarzu przeanalizował dwa ukraińskie kroki podjęte po sporze o order Orła Białego: ogłoszenie nowego orderu integracji europejskiej oraz projekt Ukraińskiego Panteonu Narodowego. Ocenił, że oba działania są celową provokacją i wpisują się w szerszą strategię Zełenskiego — zarówno wewnętrzną, jak i skierowaną ku Zachodowi.

Dwa ukraińskie kroki — order europejski i Panteon Narodowy

Zełenski ogłosił nowy order Europy, przyznawany Ukraińcom i obcokrajowcom zaangażowanym w integrację Ukrainy z UE. Symbolika jest podwójna — z jednej strony odpowiedź na odebranie mu polskiego odznaczenia, z drugiej podkreślenie, że droga do Unii Europejskiej pozostaje priorytetem ukraińskim.

Znacznie poważniejszym krokiem jest Ukraiński Panteon Narodowy — projekt mający wytyczać nowy szlak ukraińskiej tożsamości i upamiętniać najważniejsze postacie w historii Ukrainy. Jako pierwszą uhonorowano Iwana Mazepę — postać co najwyżej ambiwalentną z polskiej perspektywy, urodzoną w Rzeczpospolitej Obojga Narodów, będącą paziem polskiego króla, współpracującą kolejno z Rosjanami i Szwedami, ale niebudzącą po polskiej stronie żadnych większych emocji. Kuśmierczyk zaznaczył jednak, że ważniejsze od samej postaci Mazepy są komunikaty towarzyszące inauguracji Panteonu — ze słów Zełenskiego i Budanowa wyraźnie wynika, że adresatem jest Polska. „Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować” — słowa Zełenskiego były skierowane do Polaków, bo nikt wcześniej nie mówił Ukraińcom, że Mazepa nie powinien być ich bohaterem.

Budanow sformułował to jeszcze bardziej dobitnie. Kuśmierczyk ocenił, że nowy fundament ukraińskiej polityki tożsamościowej, budowany — co Budanow wprost deklaruje — na pokolenia, jest w istotnej mierze oparty na konflikcie z Polską. To jest, jego zdaniem, znacznie groźniejsze niż wymiana orderów — bo Panteon to projekt długoterminowy, a w obecnej atmosferze należy liczyć się z tym, że prędzej czy później wśród jego bohaterów pojawi się ktoś jednoznacznie kojarzony z ludobójczą ideologią ukraińskiego skrajnego nacjonalizmu z czasów II wojny światowej.

Zamiast się oburzać — warto się zastanowić, dlaczego

Kuśmierczyk zaapelował o zdrowy rozsądek i brak czysto emocjonalnej reakcji po polskiej stronie. Skoro Polska jest prowokowana, ktoś chce wywołać w niej emocjonalne zachowanie — nie chodzi o unikanie konfrontacji, lecz o to, by nie dać się ustawić w roli, jaką oponent chce nam narzucić.

Ukraińska narracja jest taka, że genezą sporu nie było nadanie jednostce imienia bohaterów UPA, lecz to, że prezydent Polski zareagował zbyt mocno, odbierając Zełenskiemu order. Z ukraińskiej perspektywy jest to czysta gra statusowa — Ukraina walcząca o niezależność od Rosji nie może pisać historii wedle polskich instrukcji. Tej narracji towarzyszy, jak ocenił Kuśmierczyk, absolutne zaczadzenie, czyli bardzo dziwna interpretacja historii i nikła wiedza o tym, co działo się na terenach dzisiejszej Ukrainy przed i po II wojnie światowej — spłycana do poziomu, gdzie Józef Piłsudski bywa porównywany do największych zbrodniarzy XX wieku.

Wewnętrzna polityka — Zełenski konsoliduje scenę wokół siebie

Kuśmierczyk wskazał na kluczowy mechanizm — konfrontacja z Polską służy Zełenskiemu na wewnętrznej scenie ukraińskiej. Im bliżej końca wojny, tym dynamiczniej rozgrywa się walka o władzę. Prowadząc konfrontacyjną politykę wobec Polski, Zełenski wybija argumenty z ręki bardziej radykalnym oponentom, bo nikt nie może się mu sprzeciwić — nie można było nie przyłączyć się do gestów po odesłaniu orderu, bo ukraińska emocja społeczna tego wymagała. Nawet dawni przeciwnicy polityczni musieli się podporządkować. Polityka konfrontacyjna z Polską wyraźnie wzmocniła Zełenskiego — zamknęła przestrzeń do rozmowy o jego problemach wewnętrznych, takich jak skandale korupcyjne. Efekt jedności wokół flagi, którą dzierży prezydent.

Teoria o „wracaniu Ukraińców do domu” — Kuśmierczyk sceptyczny

Odniósł się do teorii, że Ukraina celowo zaostrza relacje polsko-ukraińskie po to, by zniechęcić ukraińskich migrantów w Polsce do pozostania i skłonić ich do powrotu. Ukraina będzie miała po wojnie kolosalne problemy demograficzne — mniej niż 30 milionów mieszkańców, z których ponad 10 milionów to emeryci, i już otwarcie mówi o państwowej polityce migracyjnej. Jednak Kuśmierczyk podchodzi do tej teorii sceptycznie z trzech powodów.

Po pierwsze, media społecznościowe i spory polityczno-historyczne to jedno, a życie codzienne to zupełnie inna rzeczywistość — większość zwykłych ludzi nie interesuje się polityką historyczną i nie będzie miała pretensji do ukraińskiego sąsiada o to, że Zełenski nadał imię bohaterów UPA jakiejś jednostce wojskowej. Po drugie, nie doceniamy atrakcyjności polskiego modelu kulturowego i codzienności — ciężko byłoby zniechęcić kogoś do życia w Polsce. Po trzecie, nawet gdyby ktoś dał się zniechęcić do życia w Polsce, to zamiast wracać na Ukrainę — pojechałby raczej dalej na Zachód. Z tych powodów ta logika jest, zdaniem Kuśmierczyka, nie do końca trafna.

Ukraina potrzebuje kozła ofiarnego na drodze do UE

Drugi, jego zdaniem ważniejszy mechanizm — geopolityczny. Ukraina potrzebuje dziś dwóch rzeczy w polityce europejskiej. Po pierwsze, ostentacyjnego, symbolicznego dążenia do Unii Europejskiej — bo od 2014 roku tego oczekują Ukraińcy i politycy, którzy tej perspektywy nie dostarczą, będą wymieniani. Stąd order integracji europejskiej, stąd ciągłe deklaracje o europejskiej przyszłości. Po drugie — zewnętrznego powodu, przez który do tej Unii Europejskiej szybko wejść nie można. Bo pełne członkostwo w najbliższym czasie jest praktycznie niemożliwe — zarówno ze względu na obawy zachodnich państw (społeczne, gospodarcze, polityczne, twarde gwarancje bezpieczeństwa traktatowe), jak i ze względu na problemy po stronie ukraińskiej (wymogi reformatorskie UE są trudne do spełnienia w silnie zoligarchizowanym systemie).

Jeżeli nie byłoby zewnętrznego kozła ofiarnego, złość społeczna za brak postępów w integracji odbiłaby się na rządzących. Najpierw rolę przeszkody pełnił Orban — teraz Nawrocki zachowuje się dokładnie jak Orban. Krnąbrni, nieracjonalni Polacy, którzy wyjmują trupy z szafy, krzyczą o drugiej wojnie światowej, wiecznie w roli ofiary — taka jest i taka będzie zachodnia narracja, jeśli Polska pozostanie reaktywna. Ukraińcy mogą uchylać się od konsekwencji odwoływania się do skrajnego nacjonalizmu, bo historia wschodniej Europy jest dla zachodnich społeczeństw wielką białą plamą.

Co powinna robić Polska — działać prewencyjnie, nie reaktywnie

Polska działa wyraźnie reaktywnie — czeka na prowokację i emocjonalnie się oburza. Jeśli wszystko skończy się na oburzeniu i deklaracjach, że Ukraina bez rozliczenia historycznego nie wejdzie do UE, efekt będzie dokładnie taki, jakiego oczekuje Zełenski.

Kuśmierczyk wskazał, że celem powinno być zwiększenie kosztów kolejnych prowokacji i umiędzynarodowienie tematu — sprawienie, by zachodnie społeczeństwa zrozumiały, do czego tak naprawdę odwołuje się Ukraina, budując tożsamość na kolaborantach z Niemcami z czasów II wojny światowej. Tylko wtedy każde kolejne odwołanie do skrajnego nacjonalizmu stanie się dla Zełenskiego ryzykowne i kosztowne.

W tym kontekście sformułował konkretną myśl — gdyby był szefem polskich służb, zastanowiłby się, jak stworzyć podglebie pod akcję w zachodnich prestiżowych mediach, pokazującą symbolikę nawiązującą do kolaborantów z Niemcami obecną w ukraińskiej armii. Zadane w ten sposób pytania zmusiłyby europejskich polityków i samego Zełenskiego do odpowiedzi — i do odcinania się od środowisk skrajnie nacjonalistycznych lub karania kogoś za stosowanie takiej symboliki. To byłby jeden ze sposobów na zwiększenie kosztów każdego kolejnego kroku.

Zaapelował, by wykorzystać czas między jedną a drugą prowokacją na budowanie przewagi, zamiast tylko czekać. Polska musi przejąć inicjatywę na polu polityki symbolicznej. Umiędzynarodowienie kwestii ukraińskiego skrajnego nacjonalizmu ze wszechmiar sprzyja Polsce i nie opłaca się Ukrainie.


Komentarz wygłosił Marcin Kuśmierczyk. Materiał dostępny na kanale Polityka Zagraniczna na YouTube, liczącym 144 tysiące subskrybentów. Opublikowany 1 lipca 2026 roku.


You may also like

Page 1 of 57
Page 1 of 57

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *