Dorota Łoboda — rzeczniczka klubu Koalicji Obywatelskiej — była gościem programu 24 Pytania, gdzie rozmawiała o kryzysie w relacjach polsko-ukraińskich, wygaszeniu specjalnej pomocy dla Ukraińców w Polsce, planach budowy stałych baz USA, rzekomej próbie otrucia prezydenta Nawrockiego, umorzeniu śledztwa ws. Jarosława Kaczyńskiego, areszcie dla Zbigniewa Ziobry, aferze szpitala południowego oraz reformie ochrony zdrowia.
Panteon Narodowy Ukrainy — decyzja nie do zaakceptowania, jeśli znajdą się tam zbrodniarze UPA
Na pytanie, jaka powinna być polska reakcja, jeśli w ukraińskim Panteonie Narodowym zostaną upamiętnieni odpowiedzialni za rzeź wołyńską, Łoboda zastrzegła, że nie wiadomo jeszcze, czy do tego dojdzie. Sam fakt tworzenia panteonu jest zrozumiały — Ukraina to państwo budujące swoją tożsamość i potrzebujące bohaterów narodowych. Jeśli jednak znajdą się tam zbrodniarze UPA odpowiedzialni za ludobójstwo na Wołyniu, będzie to decyzja nie do zaakceptowania — Ukraina może to zrobić, ale musi liczyć się z pogłębieniem i tak poważnego kryzysu w relacjach z Polską.
Zwróciła uwagę, że polscy posłowie KO z frakcji EPP już składają poprawkę do corocznego raportu Parlamentu Europejskiego o Ukrainie, potępiającą zbrodnię wołyńską i wskazującą, co UPA czyniła na Wołyniu. Oceniła, że debata o UPA w Parlamencie Europejskim to dobry kierunek — Europa dowie się o polskiej historii. Kolejne decyzje po stronie polskiej będą uzależnione od tego, czy Zełenski zatrzyma się w upamiętnianiu ludzi, którzy dla niego są bohaterami, a dla Polaków zbrodniarzami.
Podkreśliła, że najgorszym skutkiem tego kryzysu są zmiany postaw społecznych — sondaż Rzeczpospolitej pokazuje, że jedna trzecia Polaków pogorszyła swoje zdanie na temat Ukraińców. Jeszcze przed tą aferą dochodziło w Polsce do ataków na tle narodowościowym na nastolatków ukraińskich. Politycy po obu stronach — zarówno Nawrocki, jak i Zełenski — powinni studzić emocje, a nie je podsycać. Zełenski powinien pamiętać nie tylko o morale żołnierzy, ale też o milionach Ukraińców rozsianych po całym świecie, którzy przez takie decyzje cierpią.
Wygaszenie pomocy dla Ukraińców — u źródeł weto Nawrockiego
Na pytanie o wygaśnięcie 1 lipca pomocy dla Ukraińców w miejscach stałego zakwaterowania (głównie matki z dziećmi i rodziny w potrzebie), Łoboda zaznaczyła, że Ukraińcy zostali zrównani ze wszystkimi innymi cudzoziemcami — nie odebrano im czegoś, co było standardem, lecz wygaszono wyjątkowe uprawnienia, których inni cudzoziemcy nie mieli. Zaznaczyła jednak, że u źródeł tej sytuacji leży weto Karola Nawrockiego wobec specustawy pomocowej i jego zapowiedź, że żadnych rozwiązań dających specjalną pomoc Ukraińcom już nie podpisze. Przyznała, że minister Dziemianowicz-Bąk wskazała możliwość udzielania pomocy przez samorządy, ale oceniła, że należy przyjrzeć się, czy takie rozwiązania nie będą krzywdzące dla tych, którzy po prostu nie mogą pracować. Nigdy nie była zwolenniczką całkowitego wygaszania tej pomocy — są osoby, którym Polska powinna pomagać w imię solidarności.
Stałe bazy USA — Polska gotowa, decyzja leży po stronie Trumpa
Łoboda potwierdziła, że Polska jest na ostatniej prostej do deklaracji ze strony USA w sprawie stałych baz wojskowych, ale mogła ręczyć wyłącznie za gotowość polskiego rządu — za decyzję Donalda Trumpa i jego administracji ręczyć nie może, bo to element nieprzewidywalny. Oceniła jednak, że jesteśmy bliżej tego rozwiązania niż kiedykolwiek wcześniej. Odpierając zarzuty kancelarii prezydenta, że rząd nic nie robi w tej sprawie, zaapelowała, by politycy rozliczali przede wszystkim siebie — jeśli prezydent Nawrocki ma dobre relacje z Trumpem, niech zadba, żeby właściwa decyzja ze strony Waszyngtonu popłynęła.
Rzekoma próba otrucia Nawrockiego — historia absurdalna, ale prokuratura musi reagować
Pytana o doniesienia z wywiadu rzeki prof. Andrzeja Nowaka z Karolem Nawrockim dotyczące rzekomej próby otrucia prezydenta podczas kampanii wyborczej 15 maja ubiegłego roku, Łoboda stwierdziła, że to historia tak absurdalna, że trudno ją traktować poważnie. Jej pierwszym pytaniem po przeczytaniu tej relacji było: dlaczego Nawrocki nie trafił do szpitala, dlaczego nie powiadomiono służb, dlaczego nie udzielono mu pomocy medycznej skoro opis sytuacji jest tak dramatyczny. Nie wie, po co prezydentowi była ta historia, w którą jej zdaniem mogą uwierzyć tylko najbardziej zagorzali wyznawcy. Mimo to — skoro głowa państwa stawia tak poważny zarzut, prokuratura nie miała wyjścia i musi traktować to z całą powagą.
Umorzenie śledztwa ws. Kaczyńskiego — dowód na niezależność prokuratury
Łoboda oceniła umorzenie śledztwa w sprawie Jarosław Kaczyńskiego jako z całą pewnością dowód niezależności prokuratury — przyznała, że to nie sprawa, którą szczególnie śledziła, i nie znała szczegółów uzasadnienia. Podkreśliła jednak, że jest to argument w debacie z prawą stroną sceny politycznej pokazujący, że prokuratura nie działa na zlecenie żadnej partii.
Areszt tymczasowy dla Ziobry — spóźniony, ale posuwa sprawę naprzód
Potwierdzając podtrzymanie aresztu tymczasowego dla Zbigniewa Ziobry, Łoboda przyznała, że decyzja przyszła za późno — lepiej byłoby, gdyby zapadła, gdy Ziobro był jeszcze na terenie Unii Europejskiej, by możliwe było wystawienie europejskiego nakazu aresztowania. Teraz posunie do przodu przygotowywanie wniosku o ekstradycję, choć to długi i żmudny proces. Szanse na sprowadzenie Ziobry do Polski oceniła na 50/50, choć, jak dodała, łatwo nie będzie.
Afera szpitala południowego — niektóre wątki się potwierdzają, inne wykluczają
Na pytanie o możliwe kolejne dymisje w związku z aferą szpitala południowego, Łoboda stwierdziła, że na razie nie wie, bo niektóre wątki się potwierdzają, inne wykluczają. Podkreśliła, że w szpitalu trwają wszystkie możliwe kontrole — audyt miasta, postępowanie prokuratury, kontrole NFZ — i osoby bezpośrednio odpowiedzialne za nieprawidłowości zostaną ukarane.
Pytana jako była radna Warszawy, jak było możliwe, że organy nadzorujące szpitale miejskie nic nie zauważyły, Łoboda odpowiedziała, że dlatego właśnie odwołano zarząd szpitala i radę nadzorczą. Od wiceprezydenta trudno oczekiwać, by wiedział, jakie faktury wystawia dany lekarz — zwłaszcza że faktury na półtora miliona rocznie, jak się okazało, nie są niczym nadzwyczajnym w środowisku medycznym i mogły umknąć wyższemu nadzorowi. W tym konkretnym przypadku problem polegał na tym, że lekarz najprawdopodobniej nie wykonywał pracy, a ktoś na poziomie szpitala akceptował te faktury.
Na pytanie o ewentualną protekcję polityczną nad Dawidem Kacprzykiem — lekarzem, który objął różne stanowiska w warszawskich szpitalach — Łoboda oceniła to za nieprawdopodobne, wskazując, że na szpitalnych oddziałach ratunkowych brakuje lekarzy i nie walczą oni o tamte stanowiska. Zaznaczyła też, że Kacprzyk nie był koordynatorem całego SOR, lecz koordynatorem grafików lekarzy — co, jak sam przyznał oddając część pieniędzy, obejmowało też faktury wystawiane nienależycie za dyżury, których faktycznie nie pełnił.
Reforma ochrony zdrowia — limity zarobków i godzin pracy lekarzy
Łoboda poinformowała, że klub KO ma o 15:00 spotkanie z minister zdrowia i szefem NFZ, gdzie dowiedzą się więcej o przygotowywanym pakiecie ustaw. Ze strony KO oczekuje, że powstaną mechanizmy pozwalające weryfikować czas pracy lekarzy oraz narzucające limity zarówno na zarobki w publicznej ochronie zdrowia, jak i na liczbę godzin, które lekarze mogą przepracowywać dla bezpieczeństwa systemu. Przyznała, że jako pierwszy krok rząd zabrał się za zebranie rzeczywistych danych o zarobkach lekarzy — do tej pory Naczelna Izba Lekarska twierdziła, że tylko 1% lekarzy zarabia tak dużo, ale okazało się, że takich danych w ogóle nie było.
Wskazała, że problemem nie są lekarze na etatach, lecz ci na kontraktach — w powiatach z brakiem specjalistów dyktują oni warunki szpitalom, które nie mają wyjścia i muszą płacić. Rozwiązaniem może być konsolidacja szpitali i likwidacja dublujących się oddziałów, co zwiększyłoby konkurencyjność i osłabiło pozycję negocjacyjną pojedynczych lekarzy. W planach jest też mapa potrzeb zdrowotnych, która wskaże, które oddziały są potrzebne w danym powiecie, a które są zbędnym dublowaniem.
Rekonstrukcja rządu — nic nie wiem, to ulubiony temat wakacyjny
Na pytanie o rekonstrukcję rządu i doniesienia medialne o „policzonych dniach” minister Sobierańskiej-Grędys i chmurach nad ministrem Żurkiem, Łoboda stwierdziła, że rekonstrukcja rządu to zawsze ulubiony temat wakacyjny mediów. Nie słyszała o planowanej rekonstrukcji ani o tym, by minister zdrowia miała stracić stanowisko lub zaufanie premiera. Co do ministra Żurka — przyznała, że nad Ministerstwem Sprawiedliwości chmury wiszą od początku tej kadencji, bo rozplątywanie pajęczyny PiS z ośmiu lat jest niezwykle trudne. Czytała w mediach o konflikcie między ministrem Żurkiem a Prokuratorem Krajowym Kornellukiem i uznała, że panowie muszą sobie z tym sami poradzić.
Rozmowę przeprowadził prowadzący programu 24 Pytania. Materiał dostępny na kanale polsatnews.pl na YouTube, liczącym 500 tysięcy subskrybentów. Wyemitowany 2 lipca 2026 roku.