Lachowski na żywo: największy kryzys polsko-ukraiński od 1991 roku. Kaskada zwrotów orderów i pytanie, co dalej

Mateusz Lachowski z kanału Korespondent.pl przeprowadził niedzielny raport na żywo poświęcony kryzysowi w relacjach polsko-ukraińskich, który jego zdaniem jest największym od momentu uzyskania przez Ukrainę niepodległości w 1991 roku. W prawie półtoragodzinnej transmisji omówił chronologię wydarzeń, najnowsze informacje i przedstawił własną ocenę sytuacji.

Jak doszło do kryzysu

Lachowski przypomniał, że kryzys rozpoczął się pod koniec maja, gdy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał dekret nadający jednemu z oddziałów — Centrum Operacji Specjalnych Północ — honorową nazwę Bohaterów UPA. Decyzja wywołała potępienie ze strony praktycznie całego polskiego środowiska politycznego, niezależnie od przynależności partyjnej. Strona ukraińska próbowała tłumaczyć, że chodzi o upamiętnienie walki z Sowietami, nie zaś o kwestię polsko-ukraińską. To tłumaczenie nie przekonało większości Polaków.

Wizyta Budanowa i dwa tygodnie bez ruchu

Do Polski przybyła delegacja ukraińska z Kyryłem Budanowem — ówczesnym szefem wywiadu wojskowego, a obecnie szefem Kancelarii Prezydenta Ukrainy — oraz Serhijem Kisłycą i Iryną Wereszczuk. Budanow spotkał się z wiceministrem Marcinem Bosackim, bo szef dyplomacji Radosław Sikorski odmówił spotkania — co było sygnałem polskiego rozczarowania.

Z wizyty nic nie wynikło. Strona ukraińska zaproponowała jedynie zmianę nazwy na Bohaterów UPA walczących z Sowietami — co dla Polski było niewystarczające. Przez kolejne dwa tygodnie nie było żadnego ruchu ze strony Kijowa. Prezydent Nawrocki czekał na telefon od Zełenskiego. Ten nie zadzwonił — zamiast tego spotkał się z premierem Tuskiem na marginesie szczytu UE.

Odebranie orderu i błyskawiczna reakcja Ukrainy

W piątek prezydent Nawrocki ogłosił odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego i opublikował orędzie wyjaśniające tę decyzję. Reakcja strony ukraińskiej była natychmiastowa — jeszcze tego samego dnia minister spraw zagranicznych Andrij Sybicha zwrócił swój Order Zasługi, a ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar uczynił to samo.

Lachowski zaznaczył, że te ordery nie są tym samym co Order Orła Białego — to ordery zasługi przyznawane obcokrajowcom za wkład w relacje z Polską. Niemniej kaskada zwrotów nie ustała: kolejnego dnia swoje odznaczenia zwrócili wszyscy trzej żyjący byli prezydenci Ukrainy, którzy je posiadali — Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko. Lachowski zwrócił uwagę, że zwłaszcza w przypadku Kuczmy było to zaskakujące — ten odwoływał się w swoim komentarzu do memorandum o pojednaniu podpisanego z Aleksandrem Kwaśniewskim, a mimo to zdecydował się na zwrot.

Zełenski odsyła order kurierem

Najbardziej zaskakującym momentem kryzysu była dla Lachowskiego decyzja samego Zełenskiego. Prezydent Ukrainy, który początkowo milczał — co dziennikarz interpretował jako celową deeskalację — opublikował post informujący o odesłaniu Orderu Orła Białego do Polski. Odesłał go kurierem — firmą Nova Poszta.

Lachowski ocenił to jednoznacznie jako zniewagę wobec Polski i najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. Powołał się na ocenę historyka profesora Antoniego Dudka, który użył tego samego słowa. Jednocześnie stwierdził, że Zełenski na tym politycznie zyska — tak jak zyskał po słynnej kłótni z Trumpem w Gabinecie Owalnym, gdy Ukraińcy zjednoczyli się wokół prezydenta. Teraz historia się powtarza: 99,5% komentarzy w ukraińskich mediach społecznościowych jest po stronie Zełenskiego, a około 90% jest krytyczna wobec Nawrockiego i Polski.

Dlaczego Lachowski uważa odebranie orderu za błąd

Lachowski kilkakrotnie podkreślił, że od początku uważał decyzję Nawrockiego za błąd — i podtrzymuje tę ocenę. Jego argumentacja jest dwutorowa.

Po pierwsze: odebranie orderu w niczym nie zaszkodziło Zełenskiemu, a nawet mu pomogło wewnętrznie — przykryło afery korupcyjne w jego otoczeniu i zmobilizowało opinię publiczną po jego stronie. Problem z nazwą jednostki pozostał nierozwiązany.

Po drugie: Polska naraziła się na śmieszność, bo odpowiedzią na gest symboliczny były kolejne gesty symboliczne, z których każdy eskalował napięcie. Lachowski uważa, że skuteczniejszym narzędziem byłoby na przykład zakazanie wjazdu do Polski politykom ukraińskim, którzy aktywnie gloryfikują UPA — to byłoby dla nich dotkliwe, a nie prowadziłoby do kaskady zwrotów orderów.

Moisiejczuk i „pieprzyć Polskę” — do czego Lachowski podchodzi z rezerwą

Lachowski odniósł się do słynnego wpisu profesora Andrzeja Nowaka, który powołał się na ukraińskiego byłego deputowanego Ihora Moisiejczuka twierdzącego, że Zełenski miał powiedzieć „pieprzyć Polskę” w reakcji na ostrzeżenia, że decyzja o nazwie jednostki pogorszy relacje z Warszawą. Dziennikarz zachował wyraźny dystans: Moisiejczuk jest od lat poza polityką, jest uwikłany w afery korupcyjne i jest skonfliktowany z Zełenskim. Nie wiadomo, skąd miałby mieć tę wiedzę. Lachowski przekazał tę informację z dziennikarskiego obowiązku, ale nie traktuje jej jako wiarygodnej.

Snyder: to był błąd Ukrainy

Lachowski przytoczył wypowiedź Timothy’ego Snydera — wybitnego historyka specjalizującego się w Europie Wschodniej, cenionego zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie — który stwierdził wprost, że nadanie nazwy Bohaterów UPA było błędem. Snyder argumentował, że obecna wojna nie powinna być łączona z II wojną światową ani z UPA, bo jest to zła lekcja dla samych Ukraińców. Obecna wojna jest moralnie prostsza i to z niej Ukraina powinna czerpać symbole i narrację narodową.

Co dalej — konferencja URC i ekshumacje

Lachowski poinformował, że rozmawiał z trzema ukraińskimi politykami, w tym jednym z partii Zełenskiego — wszyscy twierdzą, że szanse na przyjazd prezydenta Ukrainy do Gdańska na konferencję odbudowy URC są niewielkie. Sam zaznaczył, że będzie na tej konferencji.

Wyraził też niepokój o los porozumień ekshumacyjnych — od 2017 do 2024 roku Ukraina blokowała wszelkie polskie wnioski o poszukiwania i ekshumacje na Wołyniu. Lachowski ma nadzieję, że politycy zatrzymają się na gestach i symbolach, i że spór nie cofnie tych porozumień.

Sytuacja na froncie

W ostatniej części relacji Lachowski omówił sytuację militarną. Ukraińcy przeprowadzili serię ataków na Krym i infrastrukturę naftową Rosji — płonęły magazyny paliw, reaktor ciepłowni pod Symferopolem, mosty i fabryki. Na Krymie brakuje paliwa. Jednocześnie na froncie w Donbasie Rosjanie zajęli Raje Oleksandrivkę i osiągają sukcesy w Kostiantyniwce, gdzie zabudowania miejskie utrudniają Ukraińcom używanie dronów.

Podsumowanie

Lachowski zakończył apelem o deeskalację po obu stronach. Jego zdaniem politycy — zarówno polscy, jak i ukraińscy — kierują się w tej chwili własnym interesem wyborczym, a nie dobrem relacji bilateralnych. Najgorsze, co może teraz nastąpić, to dalsze eskalowanie napięcia wokół rocznicy rzezi wołyńskiej 11 lipca.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *