Joanna Miziołek i Eliza Olczyk omówiły w podcaście Niedyskretnie o politykach w Super Expressie kryzys polsko-ukraińskich relacji, nastroje banderowskie w ukraińskim wojsku i sprawę Orderu Orła Białego.
Nastroje banderowskie w wojsku — Zełenski wybrał łagodniejszą opcję
Olczyk powołała się na książkę Zbigniewa Parafianowicza Kłopot z Zełenskim, w której autor pisze, że w ukraińskim wojsku są ogromne nastroje banderowskie. Decyzja Zełenskiego o nadaniu jednostce imienia bohaterów UPA była według tych informacji najłagodniejszą z dostępnych opcji — wojsko chciało nadawać nazwy naprawdę okropnych ludobójców. Zełenski to w jakimś sensie powstrzymał, ale to tylko pokazuje, co się dzieje na Ukrainie. Miziołek dodała, że ruchy nacjonalistyczne były widoczne na Ukrainie już od Euromajdanu — wtedy działał Prawy Sektor i podobne formacje.
Z tego samego powodu — bo wojsko chce tego i głosy nacjonalistów są w nim silne — obie rozmówczynie zgodziły się, że Zełenski się nie cofnie. Wycofanie się z decyzji o nazwie jednostki oznaczałoby dla niego poważne problemy wewnętrzne.
Olczyk zauważyła, że Zełenski ma przecież po czterech latach wojny mnóstwo świeżych bohaterów — mógłby nadać jednostce imię ofiar Buczy albo pułku Azow, który długo bronił się w Doniecku i trafił do niewoli. Miziołek odparła, że to właśnie jest sedno problemu — wojsko napędzane jest czymś innym. Jako przykład przytoczyła historię polskiej konsul, która pojechała odwiedzać ukraińskich żołnierzy w szpitalu, zrobiła sobie zdjęcie na tle flagi banderowskiej i wrzuciła je na Facebooka, najwyraźniej nie zwracając na to uwagi.
Order Orła Białego — Nawrocki bez wyjścia
Olczyk oceniła, że jeżeli Zełenski nie wycofa się z decyzji o nazwie jednostki podczas Forum Odbudowy w Gdańsku pod koniec czerwca, Nawrocki jest bez wyjścia — musi odebrać order, bo w przeciwnym razie pokazałby brak siły i brak sprawczości. Miziołek wyraziła odmienną opinię co do tempa: uważa, że przewlekanie sprawy nie służy prezydentowi i decyzja powinna być podjęta w najbliższych dniach, tak albo tak — bo czekanie do końca czerwca tylko szkodzi wizerunkowi.
Olczyk zwróciła uwagę, że sygnałem obrażenia się Zełenskiego na Polskę jest przeniesienie jego samolotu, który na stałe rezydował na lotnisku w Rzeszowie Jasionce, na lotnisko w Kiszyniowie. Stamtąd leciał na ostatnie spotkania zamiast z Jasionki. To miało być symbolem, że relacje nie są już tak bliskie jak dawniej.
Kowal i ekshumacje — Parafianowicz o zakazie fotografowania szczątków
Olczyk przytoczyła kolejny wątek z książki Parafianowicza — że Paweł Kowal nie pozwolił dziennikarzom fotografować szczątków ofiar ludobójstwa, w tym szczątków dzieci z wbitymi w czaszki gwoździami. Olczyk oceniła to krytycznie. Miziołek była ostrożniejsza — każdy ma inną wrażliwość i Kowal mógł chcieć chronić godność szczątków. Niemniej obie zgodziły się, że efekt był taki, iż Ukraina natychmiast po zamknięciu ekshumacji zaczęła głosić, że ofiar jest mniej niż mówią Polacy i że to NKWD mordowało. Gdyby były zdjęcia, tej narracji trudniej byłoby bronić.
Obie rozmówczynie sprostowały błędne doniesienia medialne, jakoby zgoda na ekshumacje w Hucie Pieniackiej stanowiła załagodzenie sporu. Miziołek powiedziała wprost: huta pieniacka niczego nie załatwia, bo tych miejsc na Ukrainie są tysiące.
Dyplomacja zawiodła przez lata
Olczyk oceniła, że polska dyplomacja przez cały czas trwania wojny nie dawała rady. Tłumaczenie brzmiało: wybuchła wojna, więc nie będziemy rozgrzebywać starych spraw historycznych. Tymczasem to Ukraińcy te sprawy rozgrzebywali i korzystali z faktu, że walczą — bo skoro walczą, to Polska nie będzie na nich naciskać. Wielokrotnie były starania, żeby Zełenski złożył kwiaty pod pomnikiem ofiar rzezi wołyńskiej czy chociaż wypowiedział słowo przepraszam. Nie zrobił tego. Miziołek przypomniała, że Aleksander Kwaśniewski przepraszał za Jedwabne — i czy w związku z tym ustały ataki na Polskę, że antysemityzm Polacy wysysają z mlekiem matki? Nie. Może więc i w tym przypadku przeproszenie niczego by nie zmieniło.
Obie zgodziły się, że Zełenski metodycznie szedł na bezczelnego — i to jest według Parafianowicza jego ulubiona metoda. Miziołek dodała, że ta strategia ma swoje granice: z banderą do Unii Europejskiej Ukraina nie wejdzie — mówił to kiedyś Kaczyński, teraz to samo piszą niemieckie media i mówią, że Zełenski naruszył wartości europejskie.