Prof. Czaputowicz w Onet Rano o kryzysie polsko-ukraińskim i pozycji Polski: Przegraliśmy. Za nasze miejsce wchodzi Ukraina

Prof. Jacek Czaputowicz, były minister spraw zagranicznych, rozmawiał z Marcinem Zawadą w Onet Rano o kryzysie polsko-ukraińskim, odebraniu orderu Orła Białego, stałej bazie wojsk amerykańskich i pozycji Polski w regionie.

Odebranie orderu byłoby głupotą

Czaputowicz ocenił, że Nawrocki wpadł we własną pułapkę. Jeżeli prezydent coś ogłasza i nie wykonuje, pokazuje słabość. Ale w tej najgorszej sytuacji — że używamy instrumentów szantażu, których nie wykonujemy — dobrze, że orderu ostatecznie nie odebrał. Odebranie byłoby niesłychaną kompromitacją. Polska musi jako naród przyjąć tę wielką godnościową porażkę, którą zaserwował prezydent. Lepiej połknąć tę żabę niż zrobić jeszcze większą głupotę.
Nawrocki uciekł do Stanów Zjednoczonych, żeby nie podjąć tej decyzji — jest atakowany przez prawą stronę i liderów Konfederacji, wpisywany jako polityk bezskuteczny. Ktoś mu to podsunął, sam się w taką sytuację wprowadził.

Transfer technologii dronowych — Ukraina się wycofała

Czaputowicz ujawnił poważną konsekwencję kryzysu: po wypowiedziach prezydenta Nawrockiego Ukraina wycofała się z transferu technologii dronowej do Polski. Polska nie będzie miała know-how, który jest dziś absolutnie kluczowy w nowoczesnej wojnie. To jest bezpośredni skutek nierozważnej polityki prezydenta — i to szkodzi polskiemu bezpieczeństwu bardziej niż jakikolwiek symboliczny gest.

Konferencja w Gdańsku i nieobecność Nawrockiego

Czaputowicz zwrócił uwagę, że do dnia rozmowy nie było wiadomo, czy prezydent Nawrocki pojedzie do Gdańska na konferencję odbudowy Ukrainy. To poważny problem, bo polskie firmy chcą tam działać, ale potrzebują sygnału, że rząd zapewni im jakieś bezpieczeństwo ekonomiczne. W sytuacji sporu i napięcia ukraińskie firmy i politycy nie będą z Polską zawiązywać kontraktów. Jeżeli Zełenski jedzie na szczyty przez Kiszyniów a nie przez Rzeszów, a Polska nie wie czy chce go przyjąć — to jest sytuacja bez dobrego wyjścia.

Stała baza wojsk amerykańskich — nie tak się robi dyplomację

Czaputowicz pochwalił sam pomysł stałej bazy — żołnierze z rodzinami są trudniejsi do wycofania, to ważny element odstraszania. Ale sposób komunikowania tej sprawy ocenił jako poważny błąd. Donald Trump bardzo nie lubi, kiedy ktoś inny informuje o decyzjach Amerykanów — a tymczasem rząd wydaje komunikaty nieustalone ze stroną amerykańską. Nie widział żadnej wypowiedzi po stronie Stanów Zjednoczonych potwierdzającej gotowość do stałej bazy. Nawet lokalizacja nie jest zadecydowana. Ministerstwo obrony wysłało list, ale co jest na niego odpowiedź — nikt nie wie. Takie zachowanie może Polskę zrazić do Amerykanów i osłabia szanse na tę bazę.

Przypomniał też, że niedawna decyzja o nierozmieszaniu 4000 żołnierzy była jego zdaniem odpowiedzią na nierozważne zapowiedzi rządu — w tym słynne exposé Sikorskiego mówiącego, że nie będziemy frajerami i nie możemy liczyć na Amerykanów. Teraz rząd robi zwrot o 180 stopni i pyta, na ile to jest wiarygodne.

Nasze bezpieczeństwo zależy od Ukrainy, nie od 5000 Amerykanów

Czaputowicz postawił tezę, która rzadko pada wprost: polskie bezpieczeństwo nie zależy przede wszystkim od pięciu tysięcy żołnierzy amerykańskich, ale od pięciuset tysięcy żołnierzy ukraińskich będących pod bronią. To jest realna siła odstraszająca — i Polska tego nie docenia.
Jednocześnie ocenił, że Polska jest przez Amerykanów traktowana jak klient z słabą armią, który bardzo dużo wydaje i w ten sposób się okupuje za bezpieczeństwo. Kupujemy Abramsy i helikoptery, które na froncie nie walczą, bo to prawdopodobnie przestarzała broń. Nie mamy oficerów — idą na emeryturę w wieku 45 lat i nie ma kto szkolić żołnierzy. Nie mamy koszar ani poligonów. Błaszczak powiedział, że gdybyśmy wprowadzili pobór, skompromitowalibyśmy się — i ma rację, bo nie mamy gdzie tych ludzi szkolić. Liczba żołnierzy w stosunku do ludności jest czterokrotnie mniejsza niż na Litwie. W związku z tym nie liczymy się — jako społeczeństwo nie jesteśmy w stanie nic poświęcić dla własnego bezpieczeństwa.

Przegraliśmy — za nasze miejsce wchodzi Ukraina

Czaputowicz postawił najtwardszą ze swoich tez, i to w trybie dokonanym: Polska przegrała swoją szansę na bycie liderem wschodniej flanki. Za nasze miejsce wchodzi Ukraina — z 500 tysiącami żołnierzy na linii frontu i 300 tysiącami na zapleczu, z powiązaniami z państwami bałtyckimi i Turcją. Ukraina będzie spinać wschodnią flankę, będzie działać jako nadzieja dla Europy. Polska dostanie to, czego chciała — będzie logistycznym zapleczem, będzie naprawiać sprzęt. Polskie firmy nie będą miały pierwszeństwa przy odbudowie Ukrainy, bo dlaczego mają być wpuszczone przed tymi, którzy więcej ryzykują.

Czaputowicz przywołał wymowne głosy z prasy sprzyjającej rządowi — publicyści Rzeczpospolitej piszą, że Polska się ogrodziła drutem kolczastym dookoła wrogów, że jesteśmy zupełnie wyizolowani. Naprawdę jesteśmy wyizolowani — i to widać, i to jest bardzo przykre.
Żałuje zmarnowanego dorobku

Czaputowicz przypomniał, że gdy był ministrem spraw zagranicznych, Polska była głównym państwem wspierającym Ukrainę — przeciwko Niemcom i Francji zaangażowanym w format normandzki. Polska budowała trójkąt lubelski, wspierała w Radzie Bezpieczeństwa. Zbudował też zbliżenie ze Stanami Zjednoczonymi — umowa o wzmocnionej współpracy wojskowej z 2020 roku, na podstawie której w ogóle te wojska w Polsce są. Strasznie ubolewa, że przez te kilka lat można było tak zmarnować cały ten dorobek.

Politycy kształtują sondaże, nie tylko na nie reagują

Na argument, że Polacy w sondażach jednoznacznie nie chcą wysyłać wojsk na Ukrainę i żadna partia tego nie zaproponuje, Czaputowicz odpowiedział: politycy nie tylko odpowiadają na sondaże, ale je kształtują. Gdy organizował konferencję bliskowschodnią z Amerykanami w Warszawie, sondaże były przeciwko. Udało się jednak przekonać opinię publiczną — między innymi dzięki przywództwu Kaczyńskiego, który uznał to za potrzebne. Liderzy czasami muszą się nurtowi społecznemu przeciwstawić. Że sondaże są takie a nie inne, wynika z długiej pracy polityków — w tym z tego, że Trzaskowski jako pierwszy proponował odebranie Ukraińcom 800 plus. Politycy sami doprowadzili do tych nastrojów.


You may also like

Page 1 of 35

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *