Polski egzamin dla lekarzy spoza UE jako bariera dla ukraińskich specjalistów — system, który eliminuje nawet doświadczonych lekarzy

Zaledwie 8,8% ukraińskich lekarzy zdało tegoroczną wiosenną edycję Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego (LEW) — wynika z danych Centrum Egzaminów Medycznych, do których dotarła „Rzeczpospolita”. Egzamin ten jest warunkiem uzyskania prawa do wykonywania zawodu w Polsce przez lekarzy z dyplomem spoza Unii Europejskiej.

Wyniki egzaminu

W pierwszej tegorocznej sesji LEW, która odbyła się 26 maja, wzięło udział 89 lekarzy z Ukrainy, 92 z Białorusi oraz 28 Polaków z dyplomem uzyskanym poza UE. Egzamin zdało odpowiednio 12 Ukraińców (8,8%), 28 Białorusinów (30,4%) i 2 Polaków (7,1%). Wśród zdających znaleźli się również 4 lekarze z Rosji — żaden nie zdał (0%).

LEW składa się z 200 pytań testowych jednokrotnego wyboru, a do zaliczenia wymagane jest uzyskanie co najmniej 60% punktów. Od momentu wprowadzenia egzaminu w 2021 roku lekarze z Ukrainy podeszli do niego 1 928 razy — zdało zaledwie 165 osób, co daje zdawalność na poziomie 8,5%. Mediana wyników ukraińskich lekarzy w tegorocznej sesji wiosennej wyniosła 99 punktów.

Różnice systemowe

Według Damiana Pateckiego, koordynatora działu kształcenia Centralnego Ośrodka Badań, Innowacji i Kształcenia Naczelnej Izby Lekarskiej, słabe wyniki są efektem strukturalnych różnic między systemami kształcenia medycznego. Polski model oparty jest na tradycji pruskiej — rygorystyczny, oparty na precyzyjnych wymogach proceduralnych, bez miejsca na uznaniowość. Ukraiński system kształcenia lekarzy określa jako bardziej postradziecki.

Różnice widoczne są również na poziomie specjalizacji. Ukraińska „internatura” w dziedzinie chirurgii trwa zazwyczaj 3 lata, podczas gdy polska rezydentura — 5 lat. Polskie komisje skrupulatnie weryfikują programy nauczania, liczbę godzin oraz liczbę samodzielnie wykonanych zabiegów, co w przypadku stwierdzenia różnic może skutkować skierowaniem na dodatkowy staż uzupełniający trwający od roku do dwóch lat.

Głos lekarzy

Frustrację środowiska dobrze ilustruje przypadek Igora Gumiennego — ukraińskiego lekarza w trakcie specjalizacji z kardiochirurgii w Polsce, na co dzień pracującego w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Gumienny posiada cztery ukraińskie specjalizacje i wieloletnie doświadczenie operacyjne, a mimo to do uzyskania uznania dyplomu w Polsce musiał podejść do egzaminów łącznie osiem razy.

Jak zaznacza, obecny system weryfikacji bywa szczególnie frustrujący dla dojrzałych specjalistów przyjeżdżających do Polski w wieku około 40 lat — lekarzy z setkami przeprowadzonych skomplikowanych operacji i kilkoma specjalizacjami za sobą.

Prawo wykonywania zawodu i weto prezydenta

Sytuację ukraińskich lekarzy w Polsce komplikuje również wymóg językowy. Prezydent Karol Nawrocki zawetował przepis, który miał przedłużyć o rok — do 1 maja 2027 roku — termin na złożenie certyfikatu językowego na poziomie B1 przez lekarzy spoza UE pracujących w Polsce w ramach trybu uproszczonego.

W efekcie okręgowe izby lekarskie przystąpiły do wygaszania warunkowych praw wykonywania zawodu (PWZ) lekarzom, którzy nie dostarczyli wymaganego dokumentu w terminie. Do 11 czerwca prawo wykonywania zawodu straciło 441 medyków spoza UE. Według szacunków Naczelnej Izby Lekarskiej kolejnych około 800 lekarzy może podzielić ten los.

Najwięcej PWZ-ów wygasiła dotychczas Dolnośląska Izba Lekarska we Wrocławiu (129), Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie (99), Warmińsko-Mazurska Izba Lekarska (52) oraz Wielkopolska Izba Lekarska (42).
Sprawa nabrała dodatkowego wymiaru, gdy Prokuratura Okręgowa w Warszawie zwróciła się do Naczelnej Izby Lekarskiej o wyjaśnienia w związku z odbieraniem PWZ-ów ukraińskim lekarzom nieznającym języka polskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *