Profesor Andrzej Nowak w obszernym wykładzie na Kanale Zero przeanalizował trzy postacie z ukraińskiej historii przywołane przez prezydenta Karola Nawrockiego w uzasadnieniu decyzji o odebraniu orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu — jako przykłady alternatywnej, dobrej tradycji polsko-ukraińskiego współdziałania, przeciwstawionej kultowi UPA i Bandery.
Kontekst sporu i wystąpienia prezydenta Nawrockiego
Nowak otworzył wykład od bieżącego kontekstu — kanikuły, upału, ale i nieslabnącej temperatury sporu polsko-ukraińskiego wywołanego decyzją Zełenskiego o uhonorowaniu bohaterów UPA. Ocenił to jako świadomą prowokację prezydenta Ukrainy, która spotkała się z konieczną odpowiedzią, przecinającą wieloletnią grę pozorów wokół pamięci o UPA — decyzją prezydenta Nawrockiego. Zachęcił widzów, niezależnie od własnych poglądów na ten spór, do wnikliwego przeczytania wystąpienia Nawrockiego uzasadniającego odebranie orderu.
Nawrocki w swoim wystąpieniu wskazał, że Zełenski w sposób oczywisty prowadzi antypolską, prowokacyjną politykę służącą zabezpieczeniu jego prywatnych interesów, zagrożonych przez zaciskający się system oskarżeń o afery korupcyjne. Zaznaczył jednak, że decyzja o odebraniu orderu nie jest wymierzona w ukraińską armię walczącą przeciw rosyjskiej agresji ani w sam naród ukraiński. Nawrocki przywołał przy tym przykłady dobrej pamięci w stosunkach polsko-ukraińskich, na których można było oprzeć politykę historyczną państwa chcącego wejść do Europy, a nie ją rozwalać — sprowadzone do trzech nazwisk: Petra Konaszewicza-Sahajdacznego, Filipa Orlika i Symona Petlury.
Petro Konaszewicz-Sahajdaczny — Kozak, który szturmował bramy Kremla i bronił Chocimia
Nowak rozpoczął od najstarszej postaci. Sahajdaczny urodził się w 1582 roku na terenie dzisiejszej Samborszczyzny — zachodniej Ukrainy — w czasach, gdy Stefan Batory dopiero formował Kozaków Zaporoskich jako formację pomocniczą Rzeczpospolitej w walkach z Moskwą i planowanych przeciwko Imperium Osmańskiemu. Wtedy rola tej formacji w historii Polski nie była jeszcze określona.
W kolejnych dekadach Kozaczyzna stała się potężnym wzmocnieniem militarnym Rzeczpospolitej, która stała wówczas u szczytu swojej potęgi, walcząc jednocześnie na kilku frontach — ze Szwecją na północy, z Moskwą dążącą do zebrania wszystkich ziem ruskich, oraz z nowym, potężnym wrogiem na południu — Imperium Osmańskim. Kozacy byli jednak zarazem wsparciem i zagrożeniem — jako ludzie żyjący wyłącznie z wojny, niezwykle odważni i bitni, ale stale nastawieni na konflikt, prowokowali starcia, których Rzeczpospolita wolałaby uniknąć. Ich wyprawy czajkami — długimi łodziami kozackimi — na wybrzeża Imperium Osmańskiego terroryzowały ludność cywilną, docierając aż pod Stambuł, prowokując konflikty z Turkami, których szlachta polska nie chciała.
Sahajdaczny wybił się jako przywódca Kozaków już w wieku dwudziestu kilku lat, zostając prawdopodobnie wybranym atamanem wojsk kozackich. W czasie wojny polsko-rosyjskiej 1609-1618 roku, toczonej o osadzenie na moskiewskim tronie syna Zygmunta III, późniejszego Władysława IV, kozacy Sahajdacznego odegrali wielką rolę. Z jednej strony Sahajdaczny prowadził niezalegalizowane przez Rzeczpospolitą wyprawy czajek przeciwko Turkom, niebezpieczne w momencie wojny z Rosją. Z drugiej, gdy plan osadzenia polskiego królewicza na moskiewskim tronie się załamał — bo ludność moskiewska odrzuciła cara pochodzącego od znienawidzonych lachów — a polska załoga na Kremlu musiała skapitulować z głodu po półtorarocznym oblężeniu w listopadzie 1612 roku, to właśnie formacja kozacka wsparła próbę odzyskania Kremla. W 1617-1618 roku wojska regularne pod wodzą hetmana Chodkiewicza i Kozacy pod wodzą Sahajdacznego dosłownie szturmowały bramy Kremla toporami. Nie udało się — siły polsko-litewsko-kozackie okazały się zbyt szczupłe.
Gdy uspokoiła się granica z Rosją po zawarciu rozejmu przywracającego Polsce Smoleńszczyznę i Czernihowszczyznę — Rzeczpospolita osiągnęła wtedy maksimum swojego zasięgu terytorialnego, blisko milion kilometrów kwadratowych — Sahajdaczny bez autoryzacji króla Zygmunta III ponownie wyprawił swoje czajki na Turków. Sprowokowało to sułtana do wystąpienia z całą potęgą Imperium Osmańskiego, by nie tylko pomścić wyprawy kozackie, ale podporządkować Rzeczpospolitą islamowi. W 1620 roku doszło do strasznej klęski pod Cecorą, w której zginął hetman Stanisław Żółkiewski. W następnym roku cała armia osmańska, licząca 120-150 tysięcy żołnierzy pod wodzą samego sułtana, stanęła pod Chocimiem, gdzie zamknęło się nieco ponad pięćdziesiąt tysięcy obrońców Rzeczpospolitej i chrześcijaństwa — bo gdyby Rzeczpospolita wtedy upadła, runąłby jeden z dwóch filarów obrony chrześcijańskiej Europy przed islamem, obok Cesarstwa Habsburskiego.
Z tych pięćdziesięciu kilku tysięcy obrońców obozu chocimskiego dwadzieścia kilka tysięcy stanowiło regularne wojsko polsko-litewskie, a ponad trzydzieści tysięcy — Kozacy. To Kozacy byli główną siłą bojową pod wodzą Sahajdacznego, która z wielkimi stratami obroniła szaniec. Oblężenie zakończyło się niepowodzeniem Turków, którzy odstąpili od Chocimia, a Rzeczpospolita ocaliła swoje istnienie. Sahajdaczny, obok hetmana Chodkiewicza, który zmarł w trakcie obrony, i Stanisława Lubomirskiego, który przejął dowodzenie po chorującym królewiczu Władysławie, był najważniejszym dowódcą tej jednej z najważniejszych bitew w historii militarnej Rzeczpospolitej. Zmarł z odniesionych ran w 1622 roku w Kijowie, pochowany w Ławrze Pieczerskiej.
Nowak zaznaczył przy okazji, że pytanie o sens sojuszu z Turcją przeciw Moskwie wciąż powraca — przywołał niedawną wizytę prezydenta Nawrockiego w Turcji, dysponującej najsilniejszą po USA armią lądową w NATO, jako symbol tego pytania. Ale niezależnie od tego, Sahajdaczny jako hetman kozacki wiernie służący Rzeczpospolitej do końca, odgrywający tak zacną rolę w obronie jej granic w Wielkiej Bitwie Chocimskiej, może i powinien być pamiętany na Ukrainie jako symbol niezwykłej waleczności Kozaków, a w polskiej i ukraińskiej pamięci jako symbol braterstwa broni.
Filip Orlik — autor pierwszej ukraińskiej konstytucji, lojalny emigrant na rzecz Polski
Drugą postacią jest Filip Orlik — szlachcic czesko-polsko-rusińskiego pochodzenia, żyjący na początku XVIII wieku. Wyróżnił się jako pisarz w hetmanacie utworzonym po podziale Ukrainy, gdy Rzeczpospolita przegrała rywalizację z Moskwą w drugiej połowie XVII wieku i wycofała się ze wschodniej Ukrainy. Tam Moskwa utworzyła swój podporządkowany sobie hetmanat na czele z Iwanem Mazepą, a Orlik został jego najbliższym współpracownikiem jako pisarz.
Początkowo orientacja Mazepy i Orlika zwracała się ku Moskwie, opierając o nią nadzieje na autonomię kozaczyzny. Ale gdy pojawiła się szansa na niepodległość przy boku agresywnej militarnie Szwecji, atakującej zarówno Rosję, jak i Rzeczpospolitą pod wodzą genialnego króla Karola XII, Mazepa porzucił Piotra I i przeszedł na stronę Karola XII oraz wiernego mu polskiego króla Stanisława Leszczyńskiego. W 1708-1709 roku nawiązało się to nowe, specyficzne braterstwo broni polsko-kozackie, w którym Mazepa — wcześniej wróg Rzeczpospolitej — stanął ramię w ramię z jej obrońcami przeciw Rosji.
Gdy Mazepa zmarł wkrótce po klęsce pod Połtawą w 1709 roku, pałeczkę tej antymoskiewskiej orientacji ukraińskiej przejął jego najbliższy współpracownik, Filip Orlik. Przez ponad 30 lat kontynuował tę linię jako emigracyjny działacz polityczny, opierając nadzieje na odzyskanie niepodległości Ukrainy przede wszystkim o Polskę, a także o Francję i w jakiejś mierze Szwecję.
Orlik przeszedł do historii Ukrainy, gdy w 1712 roku wydał akt traktowany dziś przez Ukraińców jako pierwsza konstytucja państwa ukraińskiego — konstytucję Wojska Zaporoskiego, wzorowaną na polskiej tradycji prawnej, polskich konstytucjach sejmowych. Niezależnie od tego, jak się ocenia ten akt, jest to niewątpliwie bardzo ważny dokument w historii ukraińskiej świadomości politycznej. Co istotne — Orlik nie występował przeciwko Polsce. To minimum pozwala uznać uczczenie go na Ukrainie za coś jednoznacznie dobrego z punktu widzenia zgody polsko-ukraińskiej.
Gdy Piotr I utrwalał swoją przewagę w Europie Wschodniej po pokonaniu Szwecji i podporządkowaniu sobie Rzeczpospolitej, narodził się pomysł współpracy narodów zagrożonych przez rosyjski imperializm. Filip Orlik stał się dobrym patronem tego antyimperialnego, antyrosyjskiego kierunku, budując wytrwale obraz zagrożenia rosyjskim imperializmem na Zachodzie, we Francji, aż do swojej śmierci w 1742 roku, współpracując do końca z ośrodkiem politycznym skupionym wokół Stanisława Leszczyńskiego — króla na emigracji we Francji, ponownie wybranego przez większość obywateli Rzeczpospolitej w 1733 roku i pozbawionego tronu brutalną interwencją militarną Rosji.
Symon Petlura — najważniejsza i najobszerniejsza część wykładu
Trzecim, najobszerniej omówionym bohaterem był Symon Petlura. Nowak zaznaczył, że to postać z zupełnie innej epoki — urodzona w 1879 roku w Połtawie, tej samej, w której rozstrzygnął się los projektu niepodległościowego Mazepy w przegranej bitwie pod Połtawą.
Petlura urodził się w czasach, gdy władze carskie jednoznacznie tępiły wszelkie przejawy ukraińskiej samodzielności — minister Piotr Wałujew, a potem car Aleksander II wydawali edykty uderzające w możliwość legalnego używania języka ukraińskiego. Ziemie ukraińskie były wówczas podzielone między dwa imperia — zachodnia część, Galicja Wschodnia, znajdowała się pod zaborem austriackim i tam ruch ukraiński ścierał się głównie z tradycją polską, zwłaszcza w walce o Lwów. Większość ziem ukraińskojęzycznych znajdowała się jednak pod panowaniem carów — i tam wykształcił się inny, socjalistyczno-autonomistyczny nurt ukraińskiego ruchu narodowego.
Ten socjalistyczny charakter ruchu wynikał naturalnie z faktu, że wywodził się on z warstw niższych — szlachta i ziemiaństwo na tych terenach były polskie albo rosyjskie, a kapitał przemysłowy, zwłaszcza cukrowniczy, rosyjski lub żydowski. Walka o równouprawnienie języka ukraińskiego łączyła się więc naturalnie z hasłami wyzwolenia społecznego.
Petlura studiował początkowo w seminarium duchownym w Połtawie — podobnie jak swego czasu młody Stalin — ale, podobnie jak on, wystąpił z seminarium i przyłączył się do ruchu socjalistyczno-autonomistycznego, którego celem była budowa autonomii ukraińskiej w ramach Imperium Rosyjskiego — nie jeszcze niepodległość. Przyspieszenie ruchu nastąpiło wraz z rewolucją 1905 roku — pierwsza Duma Państwowa ujawniła silną reprezentację nurtu ukraińskiego, pokazując, że w Imperium żyje nie tylko Rosjanie i zbuntowani Polacy, ale i silny żywioł ukraiński.
W rozwoju programu politycznego tego ruchu istotną rolę odegrał Mychajło Hruszewski, twórca wpływowego wzorca historii ukraińskiej, w którym głównym wrogiem była Polska, złe polskie panowanie i szlachta. Ten uproszczony schemat ukształtował wyobraźnię elit ukraińskiego ruchu narodowego również na Ukrainie wschodniej i środkowej, nie tylko w nastawionej antypolsko Galicji.
Petlura, działający w ukraińskiej partii socjaldemokratycznej, stał się postacią pierwszoplanową dopiero w burzliwych wydarzeniach I wojny światowej i rewolucji rosyjskiej. Gdy w lutym-marcu 1917 roku wybuchła rewolucja obalająca carat, w Kijowie powstała Ukraińska Centralna Rada, która w manifeście z marca 1917 roku zadeklarowała szeroką autonomię, lecz w ramach federalnej Republiki Rosyjskiej. Po przewrocie bolszewickim w październiku-listopadzie 1917 roku, gdy stało się jasne, że celem bolszewików jest zniszczenie narodów jako takich, a nie nadawanie im niepodległości, Ukraińska Centralna Rada ogłosiła w styczniu 1918 roku pełną niepodległość Ukraińskiej Republiki Ludowej ze stolicą w Kijowie.
9 lutego 1918 roku Niemcy, prowadzące ofensywę przeciw bolszewikom jeszcze niegotowym do podpisania traktatu, zawarły z Ukraińską Centralną Radą Traktat Brzeski. Nowak nazwał to największym nieszczęściem w historii Ukrainy — bo był to w istocie akt usankcjonowania wielkiej Ukrainy przez Imperium Germańskie, który zawrócił w głowie ukraińskim politykom. Przyjęli oni za swój cel stworzenie Ukrainy takiej, jakiej chcieli Niemcy — olbrzymiej, całkowicie podporządkowanej, jednocześnie bezwzględnie antypolskiej i antyrosyjskiej. Częścią traktatu było uznanie przez Niemcy prawa tej Ukrainy do Chełmszczyzny i Podlasia — terenów, których nikt w Polsce nie uważał za ukraińskie czy rosyjskie, wyrwanych dopiero w 1911-1912 roku z Królestwa Kongresowego nawet przez samą imperialną Rosję. W tajnym protokole zawarto też nadzieje na objęcie Galicji Wschodniej z Lwowem.
Nowak przywołał analizę wybitnego historyka ukraińskiego Romana Szporluka, pracującego w USA, który zwrócił uwagę, że choć etnograficzny zasięg ludności ukraińskojęzycznej sięgał istotnie po San i Chełmszczyznę, to w miastach — bez których nie da się budować nowoczesnego państwa — Ukraińcy stanowili mniejszość, czasem znikomą. Tylko kompromis między zasięgiem etnograficznym a realnymi możliwościami i siłą kulturowo-ekonomiczną żywiołu ukraińskiego pozwoliłby zbudować Ukrainę, która mogłaby być dobrym, wiarygodnym sąsiadem, a nie sztucznym tworem stworzonym wyłącznie do celów imperialnej polityki Niemiec, zmierzającej do zniszczenia jednocześnie Rosji i Polski.
Niemcy pokazali wkrótce swoje prawdziwe intencje — kilka tygodni później zmusili w ten sposób bolszewików do zawarcia II Pokoju Brzeskiego, czyniąc ich de facto sojusznikami cesarza Wilhelma. Niemcom zależało na panowaniu w całej Mitteleuropie, gdzie nie było miejsca na Polskę inną niż w granicach Generalnego Gubernatorstwa, a Wielka Ukraina miała być wyłącznie obszarem eksploatacji gospodarczej, politycznej i militarnej. Żeby to zabezpieczyć, Niemcy obalili słabe rządy Ukraińskiej Centralnej Rady i zastąpili je marionetkowym rządem hetmana Skoropadskiego, tworząc otwarty protektorat niemiecki.
Petlura, ważna postać w Centralnej Radzie jako dowódca wojskowy od 1917 roku, torował drogę do wyzwolenia Kijowa spod władzy bolszewickiej w 1918 roku. Protektorat niemiecki trwał tak długo, jak długo trwała przewaga militarna Niemiec na froncie zachodnim — a ta zakończyła się klęską w listopadzie 1918 roku. Wtedy Ukraińska Centralna Rada wróciła do gry, z Petlurą na czele sił zbrojnych. 13 listopada 1918 roku ruszył z ofensywą, która po dwóch miesiącach walk, w styczniu 1919 roku, wyzwoliła Kijów. Władzę przejął wówczas utworzony w listopadzie 1918 roku Dyrektoriat — kilkuosobowe ciało polityczne, głównie z reprezentantów lewicy ukraińskiej — z Petlurą jako głównym dowódcą wojskowym i Wołodymyrem Wynnyczenką jako liderem politycznym.
Ta współpraca trwała krótko, bo bolszewicy natychmiast po klęsce Niemiec przystąpili do swojej komunistycznej rekonkwisty Europy Wschodniej, ruszając na Charków i Kijów, skąd wyparli wojska dyrektoriatu, zmuszając je do odwrotu aż do Kamieńca Podolskiego. Jednocześnie do akcji wkroczyła Biała Rosja — generałowie dawnej armii carskiej, chcący odbudować Wielką Rosję bez ustępstw terytorialnych na rzecz dawnych narodów zniewolonych przez Imperium. Najważniejszą siłą białą na południu był generał Anton Denikin. Wojska wierne Petlurze znalazły się więc między trzema potężnymi armiami — Czerwoną, Białą i Polską, prowadzącą skuteczną kontrofensywę przeciw bolszewikom — kurcząc się do wąskiego pasa Wołynia i Podola.
Równolegle, w Galicji Wschodniej, od 1 listopada 1918 roku toczyła się wojna prowadzona przez inny ośrodek — Zachodnio-Ukraińską Republikę Ludową, nastawioną wyłącznie na walkę na śmierć i życie z Polską, dążącą do wypędzenia wszystkich Polaków z terenów aż po San, uznawanych za część przyszłego państwa ukraińskiego, w tym Lwowa, Stanisławowa i Tarnopola — co Nowak nazwał kompletnym absurdem wobec realiów demograficznych tych miast, w których przeważał żywioł polski. Te walki zakończyły się zwycięstwem Wojska Polskiego w czerwcu 1919 roku i usunięciem wojsk zachodnioukraińskich z Galicji Wschodniej. Ten ośrodek polityczny, stawiający na wyniszczającą walkę z Polską, przeniósł się na emigrację do Wiednia i Pragi — i to z niego po latach wyrosną OUN, UPA oraz najważniejszy symbol tego kierunku, Stepan Bandera.
Tymczasem wschodnio-centralny twór państwowy, Ukraińska Republika Ludowa pod władzą Dyrektoriatu, wybrał — decyzją Petlury — Polskę jako mniejsze zło i potencjalnego partnera, uznając Rosję za wroga głównego. Nowak przytoczył słynny cytat Petlury z 1921 roku: „Kiedy zawierałem umowę z Polakami, miałem na względzie, by doniosłym aktem politycznym rozpocząć uporczywą walkę wśród naszego społeczeństwa z jego skłonnościami i tendencjami do politycznych porozumień i układów z Moskwą, które uważam za naszego historycznego i wiecznego wroga. Za to jestem oblewany pomyjami i różnymi insynuacjami. Mogliście zauważyć i przekonać się, że wielkiego kłopotu z tego sobie nie robię, bowiem czynię to, co odpowiada interesom Ukrainy jako niepodległego państwa.”
Nowak podkreślił, że Petlura zmienił swój kierunek — jeszcze w 1914 roku jako dziennikarz pisał, że Ukraina powinna wspierać Rosję w wojnie z państwami centralnymi, bo to ona zjednoczy ziemie ukraińskie. Dopiero pod wpływem wydarzeń wojny i dramatycznych przesunięć w sytuacji Ukraińskiej Republiki Ludowej Petlura świadomie wybrał sojusz z Polską. Jego głównym konkurentem w walce o przywództwo, Wołodymyr Wynnyczenko, wybrał odwrotnie — przeszedł na stronę bolszewicką, błędnie pokładając nadzieje w totalitarnym państwie Lenina, Trockiego i Stalina. Tak Petlura pozostał jedynym rzecznikiem niepodległej Ukrainy sprzymierzonej z Polską.
Kluczowym momentem był sojusz zawarty 21 kwietnia 1920 roku — Piłsudski chciał poprzedzić swoją uprzedzającą sowiecką ofensywę uderzeniem na Kijów, czyniąc to aktem politycznym wsparcia ukraińskiej reprezentacji. Umowę ze strony ukraińskiej podpisał minister spraw zagranicznych rządu Petlury Andrzej Lewicki, a Petlura nosił tytuł hołownego atamana. Wokół tej umowy toczą się spory do dziś — strona ukraińska wskazuje na jej nierównoprawny charakter, czego symbolem jest klauzula, że w razie sporu interpretacyjnego rozstrzygał wyłącznie tekst polski. Najboleśniejsze dla strony ukraińskiej było wyrzeczenie się Galicji Wschodniej — Lwowa, Stanisławowa, Tarnopola — oraz zachodniej części Wołynia.
Nowak zaznaczył jednak, że to wyłącznie dzięki oręży polskiemu projekt niepodległej Ukrainy mógł wrócić do Kijowa — Petlura dysponował zaledwie 5-6 tysiącami żołnierzy, cała odpowiedzialność militarna spoczywała na polskim wysiłku. Ustępstwa polityczne były więc nieuchronną ceną wsparcia wojskowego. Przywołał też prace historyków zajmujących się tym sojuszem — profesora Jana Jacka Bruskiego, najwybitniejszego polskiego znawcy tej tematyki, oraz profesora Jana Pisulińskiego, badającego ekonomiczny wymiar układu, który — wbrew niektórym twierdzeniom — nie miał charakteru kolonialnego, czego dowodem było choćby to, że wszystkie zdobycze wojenne na wschód od Zbrucza miały pozostać do dyspozycji rządu Petlury.
7 maja 1920 roku wojska polskie i ukraińskie triumfalnie wkroczyły do Kijowa. Ale potężne kontruderzenie wojsk Tuchaczewskiego na północy i Armii Konnej Budionnego zmusiło Armię Polską do odwrotu, a Ukraińcy — zmęczeni ciągłymi zmianami władzy, niewierzący w trwałość projektu — nie zdążyli zorganizować się w większej liczbie pod sztandarem Petlury. Mimo to żołnierze ukraińscy walczyli dalej dzielnie u boku Polaków w obronie przed nawałą bolszewicką latem 1920 roku — szczególnie odznaczył się pułkownik Marko Bezruczko w obronie Zamościa przed Armią Konną Budionnego. Dwie dywizje ukraińskie zapisały piękną kartę bojową we wspólnej walce.
Projekt wznowienia walki o Ukrainę jesienią 1920 roku nie miał już poparcia w wyczerpanym sześcioletnią wojną polskim społeczeństwie — wszystkie siły polityczne w Sejmie, od narodowej demokracji po socjalistów Daszyńskiego, były temu przeciwne. Piłsudski, nawet gdyby chciał kontynuować walkę, wiedział, że nie ma na to poparcia ani w Polsce, ani wśród samych Ukraińców. Zgodził się więc na rozejm w październiku 1920 roku, a potem na pokój ryski, który ponownie podzielił Ukrainę między Polskę a sowiecką Rosję ze stolicą w Kijowie. Dla rządu Petlury była to katastrofa — powód do oskarżeń o zdradę ze strony Polski. Nowak zaznaczył jednak, że strona ukraińska również nie zrealizowała swojej części umowy, nie zdoławszy zbudować realnej siły wojskowej.
Żołnierze ukraińscy trafili do sześciu obozów internowania, traktowani relatywnie lepiej niż inne sojusznicze formacje, zachowując własną organizację. Na mocy układu ryskiego z Sowietami Polska zobowiązała się jednak nie wspierać sił wrogich Związkowi Sowieckiemu — co doprowadziło do podpisania w październiku 1921 roku protokołu Dąbski-Karachan, na mocy którego Polska zobowiązała się usunąć ze swojego terytorium przedstawicieli rządu Petlury, mającego siedzibę w Tarnowie i Warszawie. Część urzędników musiała wyemigrować dalej, ale część pozostawała pod tajną, konspiracyjną opieką polskich służb do końca 1923 roku — sam Petlura mieszkał konspiracyjnie m.in. w mieszkaniach Henryka Józefskiego i Stanisława Stempowskiego, wielkich orędowników sojuszu polsko-ukraińskiego, wspierany do końca przez Piłsudskiego.
Musiał opuścić Polskę dopiero, gdy do władzy doszedł rząd Chjeno-Piasta na czele z Wincentym Witosem, który nie chciał dłużej wspierać jego obecności. Wyemigrował przez Wiedeń do Paryża, osiadając tam w 1924 roku. Mimo brutalnych ataków ze strony sowieckich agentów, ale przede wszystkim ze strony skrajnie antypolskiej zachodnioukraińskiej emigracji z centrami w Pradze i Wiedniu — z Jewhenem Konowalcem i Jewhenem Petruszewyczem, którzy traktowali Polskę jako wroga absolutnego, a Petlurę jako symbol zdrady interesów Ukrainy — Petlura do końca pozostał wierny współpracy z Polską. Spotykał się m.in. z Tadeuszem Hołówką, wysłannikiem z kręgu Piłsudskiego, w 1925 roku, u zarania odnowienia tzw. Ruchu Prometejskiego, kontynuującego dawną linię Filipa Orlika.
25 maja 1926 roku, jedenaście dni po zamachu majowym Piłsudskiego — co nie jest przypadkiem, bo strona sowiecka traktowała powrót Piłsudskiego do władzy jako śmiertelne zagrożenie odnowienia współpracy polsko-ukraińskiej — Symon Petlura został zastrzelony na ulicy Paryża przez Szolema Szwarcbarda, poetę i anarchistę żydowskiego pochodzenia z pogranicza rumuńsko-ukraińskiego, nienawidzącego Petlury jako symbolu pogromów ludności żydowskiej na Ukrainie w latach 1917-1920. Nowak podkreślił, że do ponad tysiąca takich lokalnych pogromów rzeczywiście dochodziło w owych latach zamętu, ale odpowiedzialność za nie ponosiły wspólnie oddziały Denikina, różnych formacji ukraińskich — nie tylko Petlury — oraz bolszewików, w tym Budionnego. Sowiecka propaganda skutecznie jednak wmówiła światu i środowiskom żydowskim, że jedynym odpowiedzialnym był Petlura, mimo że jako zwierzchnik sił zbrojnych wydawał wyroki śmierci na sprawców pogromów wśród własnych żołnierzy — choć w opinii oskarżycieli żydowskich, zbyt słabo i zbyt późno.
Szwarcbard oddał pięć śmiertelnych strzałów w pierś Petlury w biały dzień na paryskiej ulicy i został przed sądem w Paryżu uniewinniony — nie wyrzekając się odpowiedzialności za czyn, lecz argumentując, że był on uzasadniony, co przekonało ławę przysięgłych. Nowak nazwał to rzeczą szokującą — możliwość zabicia człowieka w biały dzień w cywilizowanym mieście i uniknięcia kary. Szwarcbard zmarł spokojnie w RPA tuż przed wybuchem II wojny światowej.
Pamięć o Petlurze dziś — zmarnowany potencjał wobec triumfu kultu Bandery
Petlura pozostał symbolem oparcia ukraińskich nadziei na niepodległość o Polskę — symbolem, który na Ukrainie po 1991 roku nie zyskał popularności. Istnieją zaledwie dwa-trzy pomniki w prowincjonalnych miastach, m.in. w Winnicy i Chmielnickim (dawnym Płoskirowie), kilka konferencji organizowanych głównie z polskiej inicjatywy oraz okolicznościowy znaczek Poczty Ukraińskiej. Tymczasem Ukraina została niemal całkowicie zalana przez falę pamięci jednego bohatera — Stepana Bandery, symbolu skrajnie antypolskiej nienawiści.
Nowak wskazał, że olbrzymia część odpowiedzialności za ten wybór patriotyzmu antypolskiego spoczywa na władzach niepodległej Ukrainy po 1991 roku — przede wszystkim na Wiktorze Juszczence, który świadomie wspierał ten kult, ale też na jego następcy Petrze Poroszence, który bynajmniej nie odwrócił tego trendu, oraz na obecnym prezydencie Zełenskim, który — całkowicie cynicznie, mimo że jako człowiek żydowskiego pochodzenia o postsowieckiej mentalności nigdy nie dzielił tej narodowo-nacjonalistycznej wrażliwości z zachodniej Ukrainy — wybrał kult Bandery i UPA, by wzmocnić emocje czytelne dla najbardziej bojowej części dzisiejszych Ukraińców.
Nowak zakończył wykład pytaniem otwartym, na które — jak podkreślił — odpowiedzą sami Ukraińcy: czy będzie można kiedykolwiek marzyć o zwycięstwie dobrej pamięci o Petlurze, Sahajdacznym i Filipie Orliku? Piękne tradycje polsko-ukraińskiej współpracy istnieją, ale są dramatycznie słabo, wciąż niedostatecznie zakorzenione w świadomości historycznej Ukrainy. Bez wysiłku władz ukraińskich skierowanego w tę stronę — a tym bardziej przy wysiłku skierowanym dokładnie odwrotnie, w stronę umacniania najgorszych tradycji ludobójczego nacjonalizmu banderowskiego — zbudowanie polsko-ukraińskiego porozumienia nie będzie możliwe. Tym smutnym wnioskiem, nie odbierając jednak nadziei ani Polsce, ani Ukrainie, Nowak zakończył tę część cyklu swoich wykładów, zapowiadając dłuższą przerwę urlopową i powrót z nowymi tematami od końca sierpnia.
Wykład wygłosił prof. Andrzej Nowak. Materiał dostępny na kanale Kanał Zero na YouTube, liczącym ponad 2,32 miliona subskrybentów. Opublikowany 28 czerwca 2026 roku.