Rosja ma przewagę strategiczną, ale nie ma jak wygrać wojnę na czas — płk Lewandowski w Historii Realnej

Płk Piotr Lewandowski był gościem Piotra Zychowicza w programie „Historia Realna”, gdzie szczegółowo omówił rosyjską ofensywę powietrzną przeciwko Ukrainie, sytuację na poszczególnych odcinkach frontu, potrzeby finansowe Kijowa oraz perspektywy ewentualnych rozmów pokojowych.

Wypadek kolejowy jako pretekst do rozważań o irracjonalności ludzkich zachowań

Zanim rozmówcy przeszli do tematu Ukrainy, Piotr Zychowicz nawiązał do wydarzenia sprzed nagrania — wykolejenia pociągu Intercity w miejscowości Sokolniki Suche na Mazowszu, do którego doszło po tym, jak na przejeździe kolejowym utknęła ciężarówka. W wypadku ucierpiało 20 osób, jedna zginęła. Zychowicz wyraził niezrozumienie, dlaczego kierowcy ciężarówek w takich sytuacjach nie taranują szlabanów, tylko czekają na uderzenie pociągu, przywołując podobny, wcześniejszy przypadek pod Gdańskiem, w którym rannych zostało około 20 osób. Płk Lewandowski przyznał, że również nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć takiego zachowania — spekulował, że może chodzić o strach przed konsekwencjami finansowymi ze strony pracodawcy, ale ocenił to jako zachowanie skrajnie irracjonalne, zaznaczając przy tym, że w świetle prawa sprawca takiego zdarzenia odpowiada nie za wypadek, lecz za katastrofę w ruchu kolejowym. Na pytanie widza, czy seria takich wypadków może być efektem celowego sabotażu, pułkownik odpowiedział, że nie łączyłby tego z działaniami niekonwencjonalnymi, choć nie wykluczył, że w teorii mogłoby to być jedno z możliwych narzędzi oddziaływania.

Skuteczność rosyjskich ataków rakietowych i dronowych

Głównym tematem rozmowy była ocena obecnej fazy rosyjskiej kampanii powietrznej przeciwko Ukrainie. Płk Lewandowski ocenił, że Rosjanie nie zwiększyli znacząco liczby wystrzeliwanych pocisków balistycznych i manewrujących względem poprzednich miesięcy, ale dramatycznie spadła ukraińska zdolność ich zwalczania. Zaznaczył, że teorie o załamaniu rosyjskiej produkcji zaawansowanych technologicznie pocisków wskutek sankcji się nie potwierdziły — Rosja produkuje ich obecnie około czterokrotnie więcej miesięcznie niż przed wojną, co jednocześnie pozwoliło obniżyć koszty jednostkowe dzięki efektowi skali. Zwrócił uwagę, że od 16 sierpnia ukraińskie siły powietrzne przestały publikować dane o liczbie wystrzelonych pocisków balistycznych, co utrudnia niezależną ocenę skuteczności obrony — obecnie niemal wszystkie takie pociski trafiają w cel. W przypadku pocisków manewrujących skuteczność zestrzeliwania utrzymuje się na poziomie około dwóch trzecich, głównie dzięki myśliwcom F-16 i MiG-om zdolnym je zwalczać.

Jeśli chodzi o drony, pułkownik ocenił, że Rosjanie wystrzeliwują ich obecnie mniej niż w szczytowych falach ataków, ale osiągają dwu- lub trzykrotnie większą skuteczność, ponieważ co najmniej połowa z nich ma już napęd odrzutowy — nowsza generacja dronów Geran (4. i 5.) oraz platformy zbliżone bardziej do amunicji krążącej, takie jak system Banderol. Ukraińska obrona przeciwlotnicza była skonfigurowana głównie do zwalczania wolniejszych dronów typu shahed i wcześniejszych wersji Geran, tymczasem nowe drony osiągają prędkość do 600 km/h, co sprawia, że znaczna ich część przebija się bez przeszkód — pułkownik oszacował, że około 25 procent wszystkich wystrzeliwanych dronów dociera do celu. Podkreślił przy tym, że tanie drony ze sklejki sprawdzały się na początku wojny, ale Rosja rozbudowuje obecnie zaawansowane centrum produkcyjno-badawcze w Ałabudze, gdzie powstaje kolejne około 50 hektarów hal produkcyjnych.

Na pytanie o przyczyny ataków na cele cywilne w Kijowie — w tym nocny atak sprzed dwóch dni, w którym zginęło sześć osób — pułkownik wyjaśnił, że nie chodzi o celową zmianę koncepcji rosyjskiego dowództwa, lecz o naturalną konsekwencję działania systemów walki radioelektronicznej: zakłócone drony spadają losowo, niezależnie od tego, czy są rosyjskie, czy ukraińskie — przywołał w tym kontekście również przypadki ukraińskich dronów trafiających w budynki mieszkalne w Moskwie. Zaznaczył też, że drony o napędzie odrzutowym mają nieco lepiej chronioną elektronikę, ale wciąż nie na tyle, by być odpornymi na zakłócanie.

Potrzeby finansowe Ukrainy i kwestia korupcji

Odnosząc się do zapowiadanego przez Ukrainę deficytu rzędu 27 miliardów euro do końca roku, płk Lewandowski wyraził wątpliwość co do rzetelności tego wyliczenia, sugerując, że Kijów wykorzystuje nadchodzącą zimę jako dodatkowy argument w negocjacjach z Zachodem o kolejne transze pomocy. Ocenił, że realną potrzebą Ukrainy jest przede wszystkim sprzęt — w tym duża liczba agregatów prądotwórczych do rozproszenia zasilania — a niekoniecznie gotówka. Podkreślił przy tym wyraźnie, że Ukraina nie walczy „za nas”, lecz we własnym interesie, a wsparcie dla niej wynika ze strategicznego interesu Europy Zachodniej, dla której Polska jest państwem frontowym — nie z poczucia jakiegokolwiek długu.

W tym kontekście pułkownik odniósł się do dymisji byłego ministra obrony Ukrainy, ocenianej przez niego jako efekt uporządkowania kontraktów zbrojeniowych, co miało odbić się negatywnie na popularności ministra i w efekcie doprowadzić do jego odwołania przez prezydenta, niechętnego popularnym potencjalnym rywalom politycznym. Zdaniem pułkownika, gdyby porządki w ukraińskiej zbrojeniówce zostały doprowadzone do końca, mogłoby się okazać, że rzeczywiste potrzeby finansowe Ukrainy są znacznie mniejsze niż deklarowane.

Pomoc w formacie Ramstein i propozycja współpracy technologicznej

Zychowicz zapytał o ogłoszony tego samego dnia, po spotkaniu w formacie Ramstein, polski pakiet pomocy dla Ukrainy o wartości 50 milionów euro, obejmujący sprzęt do obrony przeciwlotniczej, oraz o to, czy Polska powinna przekazać Ukrainie kolejne pociski do systemów Patriot. Pułkownik odradził przekazywanie pocisków PAC-3, oceniając je jako towar krytycznie deficytowy jeszcze przez najbliższe dwa lata, do czasu rozwinięcia produkcji europejskiej i amerykańskiej. Zaproponował natomiast inny model współpracy — przekazywanie Ukrainie polskich systemów przeciwdronowych, w tym określonych przez niego jako „potwora wielolufowego”, w zamian za pełny dostęp do ukraińskich analiz skuteczności bojowej tych systemów, częściowo opracowywanych z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Przywołał przykład Niemiec, które od drugiego roku wojny aktywnie testują na Ukrainie własne rozwiązania przeciwdronowe, i ocenił taki model współpracy jako korzystny dla Polski.

Ukraińskie uderzenia w głąb Rosji

Rozmówcy omówili też ukraińską strategię uderzeń na rosyjską infrastrukturę wojskową i naftową, w tym przeprowadzony tego samego dnia atak na port w Noworosyjsku, w wyniku którego zniszczono okręt — najprawdopodobniej fregatę wystrzeliwującą pociski manewrujące Kalibr — a według dowódcy Brygady Madiar zniszczony miał zostać również samolot Su-33. Płk Lewandowski, powołując się na dane ukraińskiego OSINT-u, ocenił, że skuteczność ukraińskich dronów dalekiego zasięgu przebijających się przez rosyjską obronę przeciwlotniczą wynosi zaledwie 1–2 procent, co oznacza, że do trafienia czterech lub ośmiu celów potrzeba około 400 dronów. Zaznaczył, że w sierpniu Ukraina wystrzeliła dwukrotnie więcej dronów dalekiego zasięgu w kierunku Rosji niż Rosja w kierunku Ukrainy, powtarzając takie zmasowane ataki co najmniej trzy razy w tygodniu.

Pułkownik ocenił, że taka strategia może dotkliwie ograniczyć zdolności rosyjskiej floty oraz zmusić ją do wycofania się ze strefy rażenia dronów, natomiast w mniejszym stopniu wpłynie na mobilne wyrzutnie pocisków balistycznych i manewrujących — chyba że Stany Zjednoczone przekierują na Ukrainę większe zasoby satelitarne, czego pułkownik nie uznał za prawdopodobne, biorąc pod uwagę priorytetowe traktowanie przez Amerykanów regionu irańskiego. Wyraził też obawę, że jeśli Rosja uzna zdolności ukraińskiej obrony przeciwrakietowej za trwale osłabione, zacznie produkować tańsze, mniej zaawansowane technologicznie pociski balistyczne w jeszcze większych ilościach. Przypomniał również, że wcześniejszy ukraiński plan czterdziestodniowej kampanii uderzeń w rosyjskie rafinerie, mający doprowadzić do przełomu, nie przyniósł zakładanego efektu, a rosyjska odpowiedź — w postaci zniszczenia około 90 procent powierzchni magazynowej największych sieci sklepów spożywczych na Ukrainie oraz zablokowania korytarza zbożowego wynegocjowanego wcześniej przez Turcję — była wyjątkowo dotkliwa.

Debata o statusie zagranicznych ochotników w armii ukraińskiej

Osobny wątek rozmowy dotyczył kwestii cudzoziemców służących w siłach zbrojnych Ukrainy. Płk Lewandowski podkreślił, że stara się oddzielać fakty od własnych opinii — przywołał przykład osób posiadających w USA jedynie prawo stałego pobytu (zieloną kartę), a mimo to od lat służących we wszystkich rodzajach amerykańskich sił zbrojnych, i zapytał retorycznie, czy taki status czyni ich z automatu najemnikami. Zaznaczył, że definicja najemnika w międzynarodowym prawie humanitarnym jest mało precyzyjna, a ocenę tej kwestii pozostawia prawnikom i widzom, chociaż przyznał, że pytany wprost o własną opinię, oceniłby to zjawisko jako tworzenie faktycznej armii najemniczej. Zychowicz w tym kontekście przywołał anegdotę o Polaku walczącym na Ukrainie, który na pytanie o motywację najpierw deklarował chęć obrony Polski, a po dopytaniu przyznał, że kieruje nim także zamiłowanie do adrenaliny i sprzętu wojskowego.

Szczegółowa sytuacja na froncie

Płk Lewandowski przedstawił obszerny przegląd sytuacji frontowej, licząc od południa. W obwodzie chersońskim sytuacja pozostaje bez zmian, z obustronnym polowaniem na operatorów dronów. W obwodzie zaporoskim doszło do ograniczonego taktycznie przełamania rosyjskiego w rejonie Orichiwa, gdzie po miesiącach ciężkich walk padła miejscowość Mała Tokmaczka, wcześniej trzykrotnie zdobywana przez wojska dowodzone przez generała Gierasimowa — pułkownik ocenił, że dalsze przesunięcie odwodów rosyjskich z rejonu Huliajpola mogłoby doprowadzić do poważniejszego przełamania frontu w tym miejscu.

W obwodzie dniepropetrowskim Ukraińcy odnotowali niewielki postęp, przesuwając front o 8–18 kilometrów od końca lutego — kierunek ten pułkownik ocenił jako drugorzędny czy wręcz trzeciorzędny operacyjnie, choć ważniejszy dla Ukrainy niż dla Rosji ze względu na zabezpieczenie tego obwodu. W rejonie na północ od Pokrowska toczą się bardzo ciężkie walki o miejscowość Dobropole, z zaangażowaniem elitarnych jednostek ukraińskich wojsk powietrzno-desantowych, bez przełamania mogącego zmienić obraz walk. Konstantynówka została zdobyta przez Rosję, ale nie w pełni opanowana — trwają walki na jej obu skrzydłach, gdzie doszło do przełamania ukraińskiej obrony, choć bez przełomu operacyjnego. W rejonie Słowiańska-Kramatorska Rosjanie znajdują się około 7 kilometrów od przedmieść, ale zostali tam na razie zatrzymani.

Pułkownik podkreślił ukraiński sukces na północ od Łymania, gdzie III Korpus Azowski przeprowadził uderzenie „przeskrzydlające” rosyjskie oskrzydlenie, choć zastrzegł, że nie należy demonizować skali tej operacji — chodzi o siły rzędu około 250 żołnierzy, nie tysięcy. W rejonie rzeki Oskoł i Kupiańska front pozostaje bez większych zmian mimo miesiąca ciężkich walk i tysięcy ofiar po obu stronach; ukraińskie kontrataki na północ od Kupiańska pozwoliły utrzymać miasto. Najbardziej niejednoznaczna sytuacja panuje w północnej części obwodu charkowskiego, gdzie Rosja twierdzi, że okrążyła ukraiński występ graniczny, a strona ukraińska temu zaprzecza — pułkownik ocenił, że najprawdopodobniej mamy do czynienia z okrążeniem operacyjnym, uniemożliwiającym zaopatrzenie drogą lądową, ale nie z okrążeniem faktycznym obejmującym duże siły, ponieważ przy tysiącach żołnierzy rosyjski manewr nie byłby możliwy.

Pułkownik zwrócił też uwagę na skalę użycia przez Rosję bomb szybujących — około 8500 miesięcznie, czyli więcej niż Stany Zjednoczone zrzuciły na Iran w najbardziej intensywnej fazie swojej kampanii (7500 bomb). Ocenił to jako bardzo skuteczną i tanią broń, możliwą do masowej produkcji dzięki dużym zapasom starszych bomb w magazynach.

Ogólna ocena sytuacji i perspektywy rozmów pokojowych

Podsumowując, płk Lewandowski ocenił, że w krótkim terminie dotkliwiej ucierpiała Ukraina, natomiast długoterminowo poważniejsze konsekwencje gospodarcze może odczuć Rosja, dla której przerób ropy spadł do najniższego poziomu od 20 lat. Podkreślił jednak wyraźnie, że nie ma prostej odpowiedzi na pytanie, kto wygrywa wojnę — jest tylko kwestia tego, kto ma przewagę strategiczną, a tą, jego zdaniem, sumarycznie i we wszystkich obszarach ma obecnie Federacja Rosyjska, i będzie ją utrzymywać, dopóki wojna pozostaje wojną na zasoby.

Pytany wprost, czy Ukraina powinna teraz iść na ustępstwa i kończyć wojnę, pułkownik odpowiedział, że z militarnego punktu widzenia ani Ukraina nie ma szans osiągnąć swoich celów na drodze zbrojnej, ani Rosja nie ma szans zająć całej Ukrainy. Ocenił, że celem Putina nigdy nie było jedynie zdobycie Donbasu, lecz przebudowa globalnego porządku, i że mimo to Ukraina powinna dążyć do rozmów pokojowych — pod warunkiem szybkiej budowy przez Zachód zdolności obronnych Ukrainy jako bufora wobec dalszych rosyjskich zapędów. Zaznaczył jednak, że Ukraina nie ma i najprawdopodobniej nie otrzyma żadnych trwałych gwarancji bezpieczeństwa od państw członkowskich NATO, ponieważ rządy i priorytety polityczne państw demokratycznych się zmieniają, a obecne trendy polityczne w Europie Zachodniej ocenił jako niekorzystne dla Ukrainy. Zastrzegł przy tym, że kwestie geopolityczne pozostawia specjalistom od geopolityki, sam koncentrując się wyłącznie na aspektach militarnych.

Osobisty wątek: wykorzystanie wizerunku pułkownika w dezinformacji

Na zakończenie rozmowy płk Lewandowski opowiedział o przypadku wykorzystania jego wcześniejszej wypowiedzi w celach dezinformacyjnych. Opisał, jak nieznajomy widz kanału zwrócił mu uwagę na krążący w sieci fragment nagrania sprzed ponad roku — wycięty z kontekstu urywek, w którym komentował wynik rosyjskiej ofensywy zimowej 2024–2025 pod Pokrowskiem, mówiąc wówczas o porażce Rosjan w tamtej konkretnej fazie walk. Fragment ten, pozbawiony dalszej części wypowiedzi, w której pułkownik prognozował ostateczny upadek Pokrowska, był wykorzystywany do sugerowania, że rzekomo twierdził coś przeciwnego do rzeczywistego rozwoju wydarzeń. Pułkownik przyznał, że nie wie, czy to przypadek, czy celowe działanie, i zrelacjonował rozmowę ze znajomym zajmującym się walką w cyberprzestrzeni, który zasugerował, że mogło to być świadome działanie mające go zdyskredytować. Przypomniał też wcześniejsze przypadki wykorzystania jego wizerunku przez wrogie służby — w tym umieszczenie jego zdjęcia jako rzekomego dowódcy „Legionu Polskich Najemników” walczącego w Donbasie już w 2019 roku, a w czasie pełnoskalowej wojny dwukrotnie, w tym raz z fałszywą informacją o jego rzekomej śmierci pod Bachmutem. Zaapelował przy tym do polskich instytucji odpowiedzialnych za obronność, by aktywniej reagowały na komentarze pod publikowanymi przez siebie materiałami, zamiast poprzestawać na samym opublikowaniu informacji.


Rozmowę przeprowadził Piotr Zychowicz. Materiał „Ukraina na krawędzi? Rosja bombarduje. Zabraknie broni zimą? — Piotr Lewandowski i Zychowicz” opublikowany na kanale Historia Realna (774 tys. subskrybentów) na YouTube, 9 września 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *