Sadura w podcaście Faktu: obaj prezydenci eskalują konflikt w imię partykularnych interesów. Korzysta na tym tylko Rosja

Jan Kwietniewski rozmawiał z prof. Przemysławem Sadurą, socjologiem z Uniwersytetu Warszawskiego, w podcaście Faktu Bitwa o Władzę. Rozmowa objęła kryzys polsko-ukraiński, jego przyczyny i konsekwencje dla bezpieczeństwa regionu.

Nawrocki licytuje się na antyukraińskość

Profesor Sadura ocenił, że decyzja Nawrockiego o odebraniu orderu wpisuje się w licytację na antyukraińskość po prawej stronie polskiej sceny politycznej — kto będzie liderem tego głosu i zdobędzie polityczny poklask. Zastrzegł jednak, że populizm i wykonywanie mandatu większości nie wykluczają się wzajemnie — populizm na tym właśnie polega, że wyraża głos większości. Problem polega na tym, że ten głos powinien być wdrażany z poszanowaniem prawa międzynarodowego, zasad państwa prawnego i rozumienia racji stanu — a nie tylko jako doraźna kalkulacja polityczna.

Zełenski też działał z partykularnego interesu

Zdaniem socjologa decyzja Zełenskiego o nadaniu jednostce nazwy Bohaterów UPA była nieprzypadkowa — wybór akurat takiej nazwy był stuprocentową gwarancją problemów i ktoś na pewno to prezydentowi Ukrainy zasygnalizował. Sadura ocenił, że głównym motywem była chęć odciągnięcia uwagi od afer korupcyjnych prześladujących najbliższych współpracowników Zełenskiego. Być może ukraiński prezydent nie spodziewał się, jak dużą skalę konflikt przybierze.

Nawrocki strzelił z armaty do muchy

Profesor ocenił, że odebranie najwyższego polskiego odznaczenia jest gestem bardzo mocnym i bardzo rzadko spotykanym w dyplomacji — takim, którego się już nie da cofnąć i który zaciąży na relacjach długoterminowo. Nawrocki naraził najważniejsze polskie odznaczenie na serię symbolicznych upokorzeń — odesłanie kurierem, zwroty przez kolejnych polityków ukraińskich. Gdyby naszym interesem była deeskalacja, powinna być prowadzona inaczej — mniejszymi krokami. Sadura podsumował: interes narodowy przegrał z partykularnym interesem Nawrockiego i jego środowiska politycznego.

Na konflikcie korzysta wyłącznie Rosja

Sadura podkreślił, że Rosja jest w stanie faktycznej — choć hybrydowej i informacyjnej — wojny z Polską, a Ukraina walczy z tym samym wrogiem. Łamiąc zasadę, że wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem, klasy polityczne obu krajów uruchamiają automatyzm grający na korzyść Kremla. Ani Zełenskiemu, ani Nawrockiemu nie można zarzucić świadomej realizacji rosyjskich interesów — ale brak odpowiedzialności, która powinna cechować męża stanu, prowadzi do tego samego efektu. Ocenił to jako błąd mogący mieć historyczne konsekwencje.

Przyszłość przegrała z przeszłością

Socjolog opowiedział się jednoznacznie za priorytetem bezpieczeństwa i przyszłości nad polityką historyczną. Nie oznacza to, że przeszłość jest nieważna — ale polityka historyczna jest skuteczna tylko wtedy, gdy prowadzona jest spokojnie, konsekwentnie i przez lata, budując mosty między narodami o trudnej historii. Nie przez spektakularne gesty, które zaostrzają konflikt i nie prowadzą do żadnego realnego rozliczenia.

Nastroje antyukraińskie i ryzyko przemocy

Sadura ostrzegł, że podgrzewanie nastrojów antyukraińskich w Polsce, gdzie przebywa duża diaspora ukraińska, prowadzi do sytuacji przedpogromowej. Statystyki policyjne pokazują już wzrost ataków fizycznych na Ukraińców. Badania Instytutu Krytyki Politycznej, które mają zostać opublikowane w ciągu tygodnia od nagrania, wykazują, że Ukraińcy mieszkający w Polsce tracą poczucie bezpieczeństwa i coraz częściej spotykają się z wrogimi zachowaniami. Profesor przywołał analogię z Anglią przed Brexitem — tam też nikt naprawdę nie chciał wyjścia z UE, a uruchomione siły okazały się nieodwracalne. Niechęć wobec Polaków w północnej Anglii gwałtownie wtedy wzrosła. Teraz podobne zjawisko dotyka Ukraińców w Polsce.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *