Stepan: prawdziwe archiwa ws. Wołynia są nie w Kijowie, a w Moskwie

Maria Stepan skomentowała w Kanale Zero zapowiedź Wołodymyra Zełenskiego dotyczącą otwarcia ukraińskich archiwów SBU i Służby Wywiadu Zagranicznego w sprawie rzezi wołyńskiej oraz przyspieszenia wydawania pozwoleń na prace ekshumacyjne. Zadała trzy pytania: czy to przełom, czy zmniejszy to antyukraińskie nastroje w Polsce i antypolskie nastroje na Ukrainie, oraz czy ukraiński prezydent podjął tę decyzję samodzielnie — oceniając to ostatnie jako mało prawdopodobne i stawiając kluczowe pytanie, kto go do niej skłonił.

Treść deklaracji Zełenskiego

Stepan przywołała zdjęcia opublikowane na oficjalnym profilu Zełenskiego na platformie X, dokumentujące naradę z udziałem szefa ukraińskiego IPN Ołeksandra Alferowa, szefa kancelarii prezydenta Kyryła Budanowa oraz pełniącego obowiązki szefa MSZ Andrija Sybihy, poświęconą kryzysowi na linii Warszawa–Kijów. W jej efekcie zapadła decyzja o otwarciu wszystkich archiwów SBU i wywiadu zagranicznego dotyczących wydarzeń wołyńskich oraz o wydaniu dodatkowej, znaczącej liczby pozwoleń na prace poszukiwawczo-ekshumacyjne, przy zapowiedzi współpracy ze stroną polską w celu zapewnienia większych możliwości prowadzenia tych prac.

W towarzyszącym wpisie Zełenski podkreślił, że priorytetem jest budowanie dobrosąsiedzkich, równych i wzajemnie korzystnych relacji opartych na szacunku, wyraził wdzięczność Polsce za wsparcie po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji oraz stwierdził, że obrona niepodległości Ukrainy bezpośrednio wzmacnia niepodległość Polski, a wyzwania bezpieczeństwa stojące dziś przed Europą można rozwiązać jedynie poprzez współpracę między wolnymi narodami regionu.

Reakcje polskich polityków

Stepan przytoczyła reakcje polskich władz. Premier Donald Tusk napisał na platformie X, że z satysfakcją i nadzieją przyjmuje słowa i decyzje Zełenskiego dotyczące relacji między oboma państwami, które muszą być oparte na wzajemnym szacunku i prawdzie, deklarując gotowość do poważnego i przyjaznego dialogu zarówno w sprawach łączących, jak i dzielących oba kraje.

Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że każda deklaracja przybliżająca rozwiązanie trudnych spraw między Polską a Ukrainą zasługuje na uwagę, dodając w bardziej wstrzemięźliwym tonie nadzieję, że zapowiedzi dotyczące otwarcia archiwów, ekshumacji i dialogu przerodzą się w konkretne działania. Podkreślił, że to kierunek, o który Polska zabiegała od początku, stawiając na dialog i pamięć o ofiarach rzezi wołyńskiej, oraz przypomniał, że Polska i Ukraina mają dziś wspólnego wroga – Rosję, a skłócenie obu narodów leży w interesie Kremla.

Stepan zwróciła uwagę, że pojawiły się też pojedyncze głosy sceptyczne wśród polityków, podsumowane postawą „jak zobaczę, to uwierzę” – oczekiwaniem na konkretne działania, a nie tylko deklaracje, tym bardziej że Ukraina już wcześniej wielokrotnie zapowiadała przyspieszenie procesu ekshumacji bez realizacji tych obietnic.

Reakcje w ukraińskich mediach: uwaga skupiona na innym temacie

Odnosząc się do odbioru deklaracji na Ukrainie, Stepan zauważyła, że ukraińskie media poświęciły jej jedynie krótkie wzmianki informacyjne. Znacznie większe zainteresowanie wzbudziły tam wyniki najnowszego badania CBOS dotyczącego stosunku Polaków do ukraińskich uchodźców – po raz pierwszy w historii tych pomiarów głosy sprzeciwu wobec przyjmowania uchodźców przeważyły nad głosami poparcia (52 proc. wobec 42 proc.), a wzrósł też odsetek Polaków oceniających pomoc udzieloną przez Polskę jako zbyt dużą. To właśnie to badanie, jak podkreśliła Stepan, było najczęściej cytowane przez ukraińskie portale, wzbudzając tam znacznie większe emocje niż sama deklaracja prezydenta.

Dlaczego teraz? Kryzys wewnętrzny wymagający odwrócenia uwagi

Stepan podjęła próbę wyjaśnienia timing’u decyzji Zełenskiego. Na pytanie, dlaczego zdecydował się na ten gest właśnie teraz, odpowiedziała, odwołując się do starej zasady politycznej: robi się to, gdy trzeba przykryć kłopoty na własnym podwórku. Przypomniała, że na Ukrainie od kilku dni trwają protesty przeciwko dymisji popularnego ministra obrony Mychajła Fedorowa, a protestujący nie zamierzają zejść z ulicy – domagają się już nie tylko przywrócenia ministra, ale też dymisji naczelnego dowódcy generała Ołeksandra Syrskiego, skandując hasła „Syrski precz”, uznając, że to on, a nie Fedorow, powinien był stracić stanowisko.

Zdaniem Stepan, zamiast wytłumaczyć narodowi decyzję o poświęceniu ministra przy jednoczesnym oszczędzeniu generała, Zełenski postanowił wyciszyć inny front napięcia – ten polsko-ukraiński.

Rekonstrukcja kryzysu: od nadania imienia jednostce po odebranie orderu

Stepan przypomniała chronologię wydarzeń prowadzących do kryzysu. Pod koniec maja Zełenski nadał jednej z jednostek sił zbrojnych imię bohaterów UPA. W odpowiedzi prezydent Nawrocki zaczął rozważać odebranie ukraińskiemu prezydentowi Orderu Orła Białego. Zełenski nie zmienił stanowiska, mimo wysłania do Polski emisariusza – szefa swojej kancelarii Kyryła Budanowa, który wrócił do Kijowa bez sukcesu dyplomatycznego. W efekcie Nawrocki odebrał order, a Zełenski odesłał polskie najwyższe odznaczenie kurierem – gest, którego wcześniej dokonali też byli prezydenci Ukrainy: Petro Poroszenko, Wiktor Juszczenko, a nawet Leonid Kuczma.

Polska strona w tym czasie konsekwentnie podkreślała, tłumacząc światu decyzję o odebraniu odznaczenia, że sprawa Wołynia jest dla niej absolutnie kluczowa i nie będzie tu żadnych półśrodków. 8 lipca, na marginesie szczytu NATO w Ankarze, prezydenci Nawrocki i Zełenski mimo napięcia rozmawiali ze sobą – zgodnie deklarując, że oba kraje widzą głównego przeciwnika w Rosji, ale w kwestiach historycznych żadnych zmian stanowiska tego dnia nie odnotowano.

Dziewięć dni, które zmieniły stanowisko Kijowa

Stepan zwróciła uwagę na kluczowy okres dziewięciu dni między szczytem w Ankarze a przełomową deklaracją Zełenskiego, w trakcie których miały miejsce dwa istotne wydarzenia międzynarodowe. 8 lipca, jeszcze podczas szczytu NATO w Ankarze, prezydent USA Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone przekażą Ukrainie licencję na produkcję pocisków do systemów Patriot. 13 lipca w Paryżu odbył się szczyt tzw. koalicji chętnych – około 30 państw wspierających Ukrainę – który potwierdził dalsze wsparcie militarne, w tym więcej systemów obrony przeciwlotniczej, broni i kolejnych licencji produkcyjnych, a także zwiększenie presji sankcyjnej na Rosję. Podczas tego samego szczytu do unijnej pożyczki dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro dołączyła Wielka Brytania.

Stepan zauważyła, że w obu tych wydarzeniach uczestniczyła Polska, podczas gdy Ukraina była obecna w nieco innej roli – jako strona otrzymująca wsparcie, a nie współdecydująca. Oceniła, że to nie Polska bezpośrednio przekonała Ukraińców do zmiany stanowiska w sprawie Wołynia, ale – parafrazując znane powiedzenie z Gabinetu Owalnego o posiadaniu „kart w ręku” – że to właśnie Polska, jako członek NATO i Unii Europejskiej, dysponowała realnymi kartami przetargowymi. Skonkludowała, że do zmiany stanowiska Zełenskiego musiała skłonić – lub grzecznie do tego namówić – albo Ameryka, albo Europa, stąd na wstępie wskazane przez nią dwie możliwe odpowiedzi na pytanie, kto przekonał ukraińskiego prezydenta.

Zastrzeżenie na koniec: prawdziwe archiwa są w Moskwie

Podsumowując, Stepan przyznała, że sam gest ukraińskiego prezydenta – obietnica wydawania wszystkich zgód na poszukiwania i ekshumacje oraz deklaracja pełnego otwarcia archiwów – zasługuje na docenienie. Zastrzegła jednak wyraźnie, że nie należy zapominać o jednej kluczowej okoliczności: pełne, prawdziwe archiwa związane z rzezią wołyńską nigdy nie znajdowały się w Kijowie, lecz są przechowywane w Moskwie, na Kremlu.


Materiał „Przełom w sprawie Wołynia? Zełenski otwiera archiwa i obiecuje ekshumacje” – komentarz Marii Stepan, produkcja Kanału Zero, dostępny na YouTube. Opublikowany 18 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *