Sykulski: 50 mln euro na obronę powietrzną dla Ukrainy i sceptycyzm wobec triumfu AfD — „Podcast Geopolityczny”

Dr Leszek Sykulski w transmizji na żywo swojego „Podcastu Geopolitycznego” omówił zapowiedź kolejnego polskiego pakietu pomocy wojskowej dla Ukrainy o wartości 50 milionów euro, wypowiedź ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza dotyczącą planu budowy 500-tysięcznej armii, kolejną aferę korupcyjną na Ukrainie, a także zwycięstwo Alternatywy dla Niemiec (AfD) w wyborach do landtagu Saksonii-Anhalt. Drugą część transmisji stanowiła sesja odpowiedzi na pytania widzów.

500-tysięczna armia do 2039 roku, a wojna „za rogiem”

Sykulski odniósł się do wywiadu, jakiego minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz udzielił dziennikowi „Rzeczpospolita” 8 września 2026 roku, w którym minister zapowiedział przyjęcie planu rozwoju sił zbrojnych do 2039 roku, zakładającego docelową armię liczącą 500 tysięcy żołnierzy — 300 tysięcy w korpusie zawodowym oraz 200 tysięcy w rezerwie wysokiej gotowości — przy jednoczesnym stwierdzeniu, że minister nie widzi obecnie pokoju na horyzoncie. Sykulski ocenił to jako wewnętrznie sprzeczne przesłanie: z jednej strony deklarowana pełna gotowość obronna, z drugiej realizacja planów rozciągnięta na kolejne kilkanaście lat, podczas gdy premier Donald Tusk wcześniej mówił o możliwym horyzoncie konfliktu już w ciągu 7–8 miesięcy, do kwietnia 2027 roku. Zwrócił uwagę, że obecna liczebność polskich sił zbrojnych to około 220 tysięcy żołnierzy (obejmując korpus zawodowy, Wojska Obrony Terytorialnej, podchorążych i rezerwę wysokiej gotowości), a docelowy poziom uzbrojenia i wielowarstwowej obrony powietrznej ma zostać osiągnięty dopiero w 2035 roku. Przypomniał również, że we wrześniu 1939 roku Polska zmobilizowała ponad milion żołnierzy, co mimo to nie zapobiegło klęsce — sugerując, że sama liczebność 500 tysięcy nie daje żadnych automatycznych gwarancji bezpieczeństwa. Skrytykował ponadto wcześniejsze deklaracje wiceministrów obrony — Cezarego Tomczyka (mówiącego o przygotowaniach Polski do wojny) oraz Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej (deklarującej „absolutną gotowość” Polski) — jako rozmijające się, jego zdaniem, z ustaleniami raportów Najwyższej Izby Kontroli.

Pakiet 50 milionów euro i szczegóły 36. posiedzenia Grupy Ramstein

Sykulski omówił potwierdzoną przez Ministerstwo Obrony Narodowej decyzję o przekazaniu Ukrainie kolejnego pakietu sprzętu wojskowego o wartości 50 milionów euro, przeznaczonego na obronę powietrzną — bez ujawnienia dokładnego rodzaju sprzętu, choć zasugerował, że może chodzić o pociski do systemów Patriot. Zwrócił uwagę, że o tym wsparciu Polska dowiedziała się najpierw za pośrednictwem strony ukraińskiej, a wiceminister obrony Paweł Zalewski potwierdził szczegóły dopiero później, w rozmowie dla Polsat News. Ocenił krytycznie, że w tym samym czasie brakuje środków na polską ochronę zdrowia — onkologię, onkologię dziecięcą i psychiatrię dzieci i młodzieży — podczas gdy rząd przekazuje pieniądze, jego zdaniem, na rzecz ukraińskich oligarchów oraz jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy, które określił jako neobanderowskie. Przywołał sondaż, według którego 53 procent Polaków sprzeciwia się wsparciu militarnemu dla Ukrainy.

Sykulski przedstawił szczegóły 36. posiedzenia Grupy Kontaktowej ds. Obrony Ukrainy (tzw. Grupy Ramstein), podczas którego nowy minister obrony Ukrainy Jehor Czernak oraz nowy naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy generał Mychajło Drapaty przedstawili, jego zdaniem, nowy plan wojenny (a nie plan pokojowy czy rozejmowy), zawierający prośbę o 300 rakiet do systemów Patriot, 500 pocisków powietrze-powietrze oraz 2 miliardy dolarów. Zaznaczył, że dziewięć państw zadeklarowało wówczas nowe pakiety pomocy, przy czym Hiszpania zadeklarowała 2 miliony euro, a Polska aż 50 milionów euro — kontrast, który ocenił jako uderzający.

Kolejna afera korupcyjna na Ukrainie

Sykulski omówił doniesienia o rezygnacji prokuratora generalnego Ukrainy Rusłana Krawczenki w związku z ujawnioną przez Narodową Agencję Antykorupcyjną Ukrainy (NABU) siatką korupcyjną, obejmującą ochronę nielegalnych call center prowadzących oszustwa telefoniczne i cyberprzestępstwa na wielką skalę — organizacja ta miała być określana mianem „Kartaginy” i przynosić uczestnikom co najmniej 3,5 miliona dolarów miesięcznie. Zaznaczył, że według ukraińskich mediów prokurator Krawczenko miał jednocześnie zbierać kompromitujące materiały na funkcjonariuszy NABU i ich rodziny, mimo że agencja ta działa pod parasolem ochrony międzynarodowej, w tym amerykańskiej.

Powrót Andrzeja Poczobuta na Białoruś i inne wątki bieżące

Sykulski odniósł się krytycznie do doniesień o powrocie Andrzeja Poczobuta na Białoruś, oceniając przypisywanie zasług w jego uwolnieniu polskiej dyplomacji jako niepoważne — jego zdaniem kluczową rolę odegrały amerykański wywiad i dyplomacja, a sam powrót nie doprowadzi do odwilży w relacjach polsko-białoruskich, lecz stanowi kolejną kompromitację polskich instytucji na kierunku białoruskim. Wspomniał również o planowanych przez Polskę wraz z jedenastoma innymi państwami (m.in. Francją, Wielką Brytanią, Kanadą i kilkoma innymi krajami europejskimi) sankcjach na handel z izraelskimi osadnikami na Zachodnim Brzegu — zwracając uwagę, że sankcje dotyczą wyłącznie osad, a nie samego państwa Izrael, co odczytał jako dowód silnych wpływów lobby izraelskiego w Europie. Odniósł się także do zniszczenia przez Stany Zjednoczone pięciu irańskich tankowców w Zatoce Perskiej oraz odwetowego ataku Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej na siły amerykańskie w Jordanii, w wyniku którego mogło zostać wystrzelonych nawet około 100 amerykańskich pocisków Patriot mimo doniesień o zniszczeniach — zaznaczając, że taki ubytek amunicji uderza dodatkowo w ceny ropy naftowej.

Zwycięstwo AfD w Saksonii-Anhalt: sceptycyzm zamiast entuzjazmu

Sykulski przedstawił własną ocenę zwycięstwa Alternatywy dla Niemiec w wyborach do landtagu Saksonii-Anhalt, zaznaczając, że nie należy do komentatorów zachwyconych tym wynikiem. Wyjaśnił, że linia AfD w zakresie polityki historycznej jest, jego zdaniem, silnie konfrontacyjna wobec Polski — przywołał oświadczenie frakcji AfD w landtagu Meklemburgii-Pomorza Przedniego z września 2025 roku, określające Polskę jako głównego beneficjenta i pomocnika sprzecznego z prawem międzynarodowym wypędzenia Niemców z ziem odzyskanych, a także żądanie rzecznika AfD ds. finansów Kaia Gottschalka z stycznia 2026 roku dotyczące 1,3 biliona euro rzekomych reparacji od Polski za rzekome współsprawstwo w wysadzeniu gazociągu Nord Stream — żądanie poparte przez znaną z rewizjonistycznych poglądów Erikę Steinbach. Zaznaczył, że europoseł AfD Tomasz Frelich, występujący łagodniej wobec Polski, pełni w tym kontekście rolę „adwokata na potrzeby zagranicy” dla bardziej radykalnych wypowiedzi wewnątrz partii.

Sykulski zaznaczył jednocześnie, że silne resentymenty antypolskie i prorosyjskie postawy nie są wyłączną domeną AfD — przypomniał rolę Gerharda Schrödera i SPD oraz Angeli Merkel i CDU/CSU w budowie gazociągów Nord Stream. Ocenił, że gdyby AfD doszła do władzy na szczeblu federalnym, oznaczałoby to Niemcy mocarstwowe, dysponujące najsilniejszą armią w Europie, co — jego zdaniem — nie leży w interesie Polski niezależnie od tego, która partia niemiecka by rządziła, ponieważ niemiecki wywiad nie zrezygnuje ze wspierania ukraińskich nacjonalistów, a AfD ma silne korzenie antypolskie. Zaznaczył jednak, że nie uważa AfD za partię antysystemową, lecz za formację funkcjonującą pod kontrolą niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytucji, kanalizującą nastroje antysystemowe powstałe w kontekście wycofywania się Amerykanów z Europy.

Sesja pytań i odpowiedzi

W drugiej części transmisji Sykulski odpowiadał na pytania widzów z czatu. Odniósł się m.in. do debaty między prof. Adamem Wielomskim a doktorem Jackiem Bartosiakiem, oceniając, że sam poprowadziłby ją bardziej konfrontacyjnie wobec tez Bartosiaka o rzekomej nieuchronności wojny Polski z Rosją, przywołując przy tym rolę Marka Budzisza, bliskiego współpracownika Bartosiaka w firmie Strategy & Future, który latem 2022 roku miał propagować ideę federacji polsko-ukraińskiej.

Skomentował także wpis premiera Donalda Tuska na platformie X, w którym premier określił osoby cieszące się ze zwycięstwa AfD jako „idiotów albo zdrajców” — Sykulski ocenił te słowa jako nieodpowiedzialne i niedojrzałe politycznie, porównując zachowanie premiera do „chłopca w krótkich spodenkach”, i przypomniał wcześniejsze krytyczne wypowiedzi Tuska pod adresem Donalda Trumpa, cytowane rzekomo do dziś w Białym Domu, co miało wpłynąć na chłodne relacje polsko-amerykańskie. Zaapelował jednocześnie o zachowanie przez polskich polityków i publicystów daleko idącej powściągliwości wobec AfD, przypominając o odpowiedzialności Niemiec za zamordowanie sześciu milionów polskich obywateli w czasie II wojny światowej oraz o używanym przez zwolenników AfD haśle „Ausländer raus” (obcokrajowcy precz), które — jego zdaniem — odnosi się także do polskiej diaspory w Niemczech. Zaznaczył również, że nawet gdyby AfD doszła do władzy, nie doprowadziłoby to do rozpadu Unii Europejskiej, powołując się na wypowiedź francuskiej polityczki Marine Le Pen, która miała stwierdzić, że w razie zwycięstwa AfD na poziomie federalnym Francja musiałaby uważnie przyjrzeć się niemieckiemu programowi zbrojeniowemu.

Jeden z widzów zapytał, czy zwycięstwo AfD, ewentualna zmiana polityczna we Francji oraz przesunięcie sceny politycznej w Polsce na prawo mogą oznaczać koniec wpływów „globalistów” i szansę na odsunięcie od władzy osób określonych przez pytającego jako „chorzy ludzie”. Sykulski odpowiedział, że rozumie, iż wielu Polaków poszukuje takiej nadziei kierując się emocjami — podobnie jak jesienią 2024 roku znaczna część Polaków wiązała podobne nadzieje z Donaldem Trumpem, licząc, że „przyjedzie na białym koniu” i przywróci konserwatywny, chrześcijański porządek. Zaznaczył gorzko, że wiadomo już, jak to się skończyło: administracja Trumpa, jego zdaniem, doprowadziła jedynie do nasilenia „chrześcijańskiego syjonizmu” i rozpętania kolejnych konfliktów zbrojnych — sugerując, by podobnych nadziei nie pokładać teraz w zwycięstwie AfD.

Na pytanie, czy „straszenie wojną” ma na celu budowę armii europejskiej kosztem państw narodowych, Sykulski potwierdził swoją wcześniejszą tezę, że argument strachu przed Rosją („argumentum ad Putinum”) służy centralizacji Unii Europejskiej i budowie zgody na silną armię europejską, w tym rozbudowę Bundeswehry jako najsilniejszej armii kontynentu.

Odpowiadając na pytanie o wywiad z europosłem AfD Tomaszem Frelichem, prezentowanym jako łagodząca, przyjazna Polsce twarz partii, Sykulski podkreślił swój głęboki dystans wobec takiej narracji, posługując się przy tym parafrazą znanego, antycznego cytatu o Grekach niosących dary — stwierdzając, że nie ufa Niemcom, nawet gdy ci przynoszą pozornie przyjazne gesty wobec Polski.

Odpowiadając na pytanie o literaturę pomocną w zrozumieniu przemian ustrojowych po II wojnie światowej i po 1989 roku, polecił m.in. książki Johna Lewisa Gaddisa („Zimna wojna: historia podzielonego świata”), Jerzego Kukułki, Erharda Cziomera i Lubomira Zyblikiewicza, publikację Instytutu Pamięci Narodowej autorstwa Pawła Sasanki i Sławomira Stępnia, a także pozycje Zbigniewa Brzezińskiego, Francisa Fukuyamy („Koniec historii i ostatni człowiek”) oraz Timothy’ego Gartona Asha („Magiczna latarnia”).

Odnosząc się do pytania o zapasy rakiet Patriot i ewentualne przesunięcie polskiej kolejki zamówień na rzecz Ukrainy, Sykulski przypomniał, że Polsce mają przypaść cztery baterie Patriot w latach 2027–2029, a globalna produkcja tych pocisków wynosi około 650 sztuk rocznie, przy czym Amerykanie zużyli znaczną ich część podczas obrony baz w Jordanii. Wskazał na istnienie mechanizmu PURL, w ramach którego europejskie kraje kupują amerykański sprzęt trafiający następnie jako donacja do Ukrainy, oceniając to jako rozwiązanie niekorzystne dla państw narodowych, a korzystne wyłącznie dla europejskich federalistów traktujących wojnę jako katalizator integracji.

Zapytany o ewentualną ewakuację zwierząt gospodarskich i domowych w razie przymusowej ewakuacji ludności, Sykulski przyznał, że szczegółowe plany operacyjne w tym zakresie pozostają utajnione i niedostępne w domenie publicznej, mimo istnienia ogólnych ram prawnych (m.in. ustawy o stanie klęski żywiołowej z 2002 roku).

Odnosząc się do wypowiedzi liderki AfD Alice Weidel o potrzebie dążenia do pokoju na Ukrainie na wzór polityki USA, Sykulski zauważył, że Weidel nie odniosła się do kluczowej dla Polski kwestii przyszłości strategicznego partnerstwa niemiecko-ukraińskiego. Powtórzył również stanowisko w sprawie niemieckich reparacji wojennych, wyjaśniając, że Konferencja Poczdamska z 1945 roku odłożyła kwestię odpowiedzialności międzynarodowej Niemiec do czasu zawarcia traktatu pokojowego, którego formalnie nigdy nie zawarto (Traktat 2+4 z 1990 roku zamknął jedynie rozdział wojenny, bez regulacji reparacyjnych), a deklaracja zrzeczenia się reparacji z 1953 roku — według Sejmowego Biura Analiz z 2004 roku — nie miała podstawy konstytucyjnej i nie może być traktowana jako wiążące prawnie zrzeczenie. Zaznaczył, że w 1970 roku, podczas negocjacji traktatu warszawskiego, strona polska odrzuciła proponowany przez RFN zapis o wzajemnym zrzeczeniu się roszczeń wojennych.

Zapytany o rzekome porozumienie z 1968 roku między kanclerzem Niemiec a Naczelnym Rabinem dotyczące przerzucenia odpowiedzialności za Holokaust na Polskę, Sykulski zaprzeczył istnieniu takiego dokumentu, wyjaśniając, że rzeczywistym porozumieniem historycznym jest tzw. Układ Luksemburski z 1952 roku, zawarty między kanclerzem Konradem Adenauerem a przewodniczącym Światowego Kongresu Żydów Nahumem Goldmanem, zobowiązujący Niemcy do wypłaty reparacji Izraelowi, a nie przenoszący odpowiedzialności na inne państwa.

Odnosząc się do pytania o realny potencjał militarny Polski (haubice K9, transportery Rosomak, czołgi K2, myśliwce F-35, systemy Patriot), Sykulski ocenił, że mimo posiadania tego sprzętu Polska nie jest traktowana jako potentat militarny, wskazując na brak wielowarstwowej obrony powietrznej oraz na niedawną wizytę wysłanników administracji Trumpa — Jareda Kushnera i Steve’a Witkoffa — którzy jadąc pociągiem przez Polskę do Kijowa nie zabrali na rozmowy pokojowe żadnych przedstawicieli polskiego MSZ ani Kancelarii Prezydenta, mimo udziału w tych rozmowach przedstawicieli Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii.

Zapytany o zburzenie pomnika UPA na Lubelszczyźnie, Sykulski wyraził zdziwienie, że w ogóle doszło do postawienia takiego obelisku na terytorium Polski, zaznaczając, że wie o toczącym się postępowaniu prokuratorskim wobec osób, które wcześniej zamazały upamiętniającą go tablicę.

Odpowiadając na pytanie o sposób przedstawiania Polski w rosyjskich mediach, Sykulski, powołując się na wieloletnie, także zawodowe doświadczenie w monitorowaniu rosyjskich mediów, ocenił, że obecna, bardzo negatywna narracja o Polsce w Rosji byłaby nie do pomyślenia jeszcze dekadę temu, jednak zaznaczył brak symetrii w ocenie wzajemnej wrogości — wskazał na istnienie w Polsce emigracyjnego, samozwańczego rosyjskiego „rządu na uchodźstwie” (Zgromadzenia Deputowanych Ludowych) oraz na wcześniejsze doniesienia o szkoleniu na terytorium Polski białoruskich ochotników wojskowych, co jego zdaniem stanowi odpowiedź strony rosyjskiej i białoruskiej na wcześniejsze, agresywne działania polskich służb, w tym na próbę wywołania „kolorowej rewolucji” na Białorusi po sierpniu 2020 roku oraz na sprawę Romana Protasiewicza, ocenioną przez niego jako porażka polskiego wywiadu i kontrwywiadu.

Na pytanie o wpływ Watykanu na politykę światową Sykulski zaprzeczył, jakoby pomijał ten temat, i przywołał najnowsze wątki dyplomatyczne — propozycję papieża Leona XIV z maja 2025 roku, by Watykan pełnił rolę neutralnej platformy rozmów rosyjsko-ukraińskich, jego rozmowę telefoniczną z Władimirem Putinem, a także rolę kardynała Pietra Parolina, byłego nuncjusza w Wenezueli, w kontekście spekulacji o watykańskiej mediacji po zniknięciu prezydenta Nicolása Maduro — przy czym Leon XIV miał zająć stanowisko niewygodne dla administracji Trumpa, podkreślając konieczność poszanowania suwerenności i porządku konstytucyjnego Wenezueli. Ocenił jednak, że współczesna polityka globalna jest zdominowana przez narzędzia twardej siły, a autorytet moralny Watykanu został w ostatnich dekadach mocno podważony.

Odpowiadając na pytanie o dostęp obywateli do broni, Sykulski opowiedział się za tym, by każdy praworządny, zdrowy psychicznie i fizycznie obywatel niekarany za przestępstwa umyślne miał prawo do posiadania broni, krytykując jednocześnie próby ograniczenia takiego dostępu.

Na pytanie o wpływy mniejszości niemieckiej w Polsce, Sykulski zasugerował porównanie liczby organizacji afiliowanych przy ambasadzie Niemiec w Warszawie z liczbą organizacji afiliowanych przy ambasadzie Polski w Berlinie, oceniając tę asymetrię jako bardzo dużą, oraz przypomniał rolę mniejszości niemieckiej w uzyskaniu m.in. dwujęzycznych nazw miejscowości i statusu województwa opolskiego.

Na zakończenie, pytany, który moment historii uznaje za faktyczne „wygranie” II wojny światowej przez Niemcy, Sykulski ocenił, że Niemcy osiągnęły trwały dobrobyt i wpływy polityczne poprzez powojenną integrację europejską — co, jego zdaniem, jest trwalsze niż jakikolwiek podbój militarny — a samo zjednoczenie Niemiec w 1990 roku było, w jego ocenie, ogromnym sukcesem geopolitycznym osiągniętym bez żadnych realnych ustępstw na rzecz Polski, co skrytykował jako element polityki ministra Krzysztofa Skubiszewskiego, ocenionej przez niego jako w dużej mierze kapitulacyjna wobec Berlina.


Materiał „NA ŻYWO: Polska przeznaczy 50 mln euro na broń dla Ukrainy | Echa zwycięstwa AfD w Saksonii-Anhalt” opublikowany został na kanale „Leszek Sykulski” na YouTube, liczącym 154 tys. subskrybentów, jako transmisja na żywo 9 września 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *