Sykulski o wojnie zastępczej: Ukraińcy jako mięso armatnie w rywalizacji mocarstw
Główny Urząd Statystyczny oszacował straty, jakie w związku z wojną na Ukrainie poniosła Polska w latach 2022–2025, na ponad 490 miliardów złotych — to około 3,5 procent skumulowanego nominalnego produktu krajowego brutto z tego okresu. Dane te podał do publicznej wiadomości prezes GUS Marek Cierpiał-Wolan podczas konferencji prasowej na Forum Ekonomicznym w Karpaczu. Komentarza do tych danych, a także do szeregu innych bieżących wydarzeń geopolitycznych, udzielił na swoim kanale Leszek Sykulski podczas programu na żywo z 10 września 2026 roku.
Struktura strat według GUS
Według analityków GUS największe straty w związku z wojną poniósł sektor gospodarstw domowych — ponad 292 miliardy złotych. Sektor przedsiębiorstw stracił około 126 miliardów złotych, a sektor rządowo-samorządowy około 72 miliardów złotych. Sykulski ocenił, że dane te potwierdzają, iż dalsze angażowanie się Polski w pomoc wojskową dla Ukrainy przyczynia się do zubożenia polskiego społeczeństwa, i skrytykował kolejne rządy — od gabinetu Mateusza Morawieckiego po rząd Donalda Tuska — za przekonywanie opinii publicznej, że wspieranie Ukrainy jest zbieżne z polską racją stanu. Jego zdaniem w dobrze pojętym interesie Polski leży jak najszybsze zakończenie wojny, ponieważ – jak ocenił – potencjał geopolityczny Ukrainy od początku nie dawał jej perspektyw na zwycięstwo militarne nad Rosją, a kraje zachodnie, które w jego ocenie mocno się zdeindustrializowały, nie są w stanie zapewnić Ukrainie wystarczającego wsparcia. Zwrócił przy tym uwagę, że Ukraina straciła już ponad 100 tysięcy kilometrów kwadratowych terytorium – obszar odpowiadający mniej więcej jednej trzeciej powierzchni Polski – i ocenił, że kolejne straty terytorialne są prawdopodobne. W tym kontekście przywołał wielokrotnie cytowane przez siebie wcześniej poglądy amerykańskiego politologa Johna Mearsheimera oraz jego podcast „Offensive Realism”.
Odpowiadając wprost na pytanie widzki podpisanej jako „Janina”, czy jest „za Ukrainą”, Sykulski odpowiedział krótko: „Bo ja nie, ja jestem za Polską”.
Wątpliwości co do metodologii wyliczeń
Odpowiadając na pytania widzów w części programu poświęconej Q&A, Sykulski przyznał, że sposób liczenia kosztów przez GUS budzi jego zastrzeżenia, ponieważ prezes urzędu nie przedstawił szczegółowej metodologii. Przypomniał, że w przeszłości, przy okazji demonstracji przed ambasadą Ukrainy, organizatorzy szacowali koszty wsparcia dla Ukrainy na około 75 miliardów euro – a było to dwa, trzy lata wcześniej. Sykulski zwrócił uwagę, że nie wiadomo, czy kwota 490 miliardów złotych obejmuje wyłącznie sprzęt wojskowy i pomoc finansową, czy także koszty socjalne, opieki zdrowotnej, edukacji i szkolnictwa wyższego dla ukraińskich uchodźców, koszty zakwaterowania finansowane przez samorządy, a także szeroko pojętą polską akcję humanitarną, w tym zbiórki publiczne (przywołał przykład zbiórki na dron Bayraktar, w ramach której zebrano znacznie więcej niż planowane 17–18 milionów złotych, choć ostatecznie sprzętu nie kupiono, bo Turcja miała go przekazać nieodpłatnie). Wymienił również utracone korzyści polskich rolników i branży transportowej związane z napływem ukraińskiego zboża i produktów rolno-spożywczych. Ocenił, że rzeczywista kwota strat może być wyższa niż podana przez GUS, ale zastrzegł, że poczeka na szczegółowe dane metodologiczne, zanim wyda ostateczną ocenę.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie i cieśnina Bab al-Mandab
Sykulski poświęcił obszerną część programu sytuacji w regionie Bliskiego Wschodu. Zwrócił uwagę na postępy jemeńskich Huti, którzy według przywoływanych przez niego informacji, wspieranych częściowo bronią z Iranu, mieli opanować praktycznie całe wybrzeże umożliwiające kontrolę nad cieśniną Bab al-Mandab – jednym z kluczowych strategicznych wąskich gardeł żeglugi morskiej, obok cieśnin Ormuz, Malakka, Gibraltarskiej i Sundajskich oraz kanałów Sueskiego i Panamskiego. Ocenił, że dalsza eskalacja w tym regionie będzie negatywnie wpływać na globalne ceny ropy naftowej i gazu, w tym skroplonego, oraz że jesienią nie należy spodziewać się obniżek cen paliw w Polsce.
Odniósł się także do doniesień Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej dotyczących prac budowlanych w rejonie góry Pik Kuh (określanej w materiale jako „Pik Aks” / „Góra Kilofów”, w Iranie znanej jako Kolang), znajdującej się około 1,5 kilometra od głównego irańskiego ośrodka wzbogacania uranu w Natanz. Przywołał wypowiedź szefa MAEA Rafaela Grossiego, który stwierdził, że agencja nie przeprowadziła jeszcze inspekcji wewnątrz kompleksu, choć zdjęcia satelitarne wskazują na nową aktywność w tym miejscu. Sykulski przypomniał, że ośrodek w Natanz był bombardowany przez amerykańskie bombowce B-2 w czerwcu 2025 roku, jednak w jego ocenie nie zaszkodziło to rozwojowi irańskiego programu nuklearnego. Wskazał również na spekulacje dotyczące możliwej zmiany stanowiska władz w Teheranie po śmierci najwyższego przywódcy duchowego i politycznego Alego Chameneia w wyniku ataku Izraela i Stanów Zjednoczonych 28 lutego 2026 roku – w kontekście roli jego syna, Mocztaby Chameneia. Przypomniał także wcześniejsze bombardowania ośrodków w Fordo i Isfahanie w ramach tak zwanej „wojny dwunastodniowej”, a także nieudaną, jego zdaniem, próbę przejęcia przez amerykańskie siły specjalne wzbogaconego uranu w okolicach Isfahanu – operację, którą określił jako poważną kompromitację wojsk specjalnych USA, w tym Delta Force, Navy oraz Rangersów, wyciszoną następnie w mediach zachodnich.
Sykulski wspomniał też o rosnącym napięciu między sojuszem zwanym Paktem z Mekki (zawartym 7 sierpnia 2026 roku między Pakistanem, Arabią Saudyjską i Turcją) a Iranem, wskazując na ostre wypowiedzi Pakistanu grożące zastosowaniem klauzuli kolektywnej obrony w razie dalszych ataków Huti na saudyjską infrastrukturę naftową. Zwrócił uwagę, że Pakistan dysponuje około 170 głowicami nuklearnymi, co jego zdaniem podnosi ryzyko eskalacji regionalnego konfliktu do skali globalnej – tym bardziej że, jak ocenił, równolegle narasta napięcie między Izraelem a Turcją.
Doniesienia o szkoleniu Rosjan przez zachodnich instruktorów wojskowych
Sykulski przywołał informację brytyjskiego dziennika „The Telegraph”, powołującego się na raport przygotowany dla australijskiego wywiadu oraz służb państw sojuszu Five Eyes (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada, Australia, Nowa Zelandia). Według tych doniesień żołnierze zachodnich wojsk specjalnych – w tym weterani brytyjskiego SAS, a także jednostek specjalnych Australii i USA oraz różnych formacji policyjnych – mieli być zatrudniani jako instruktorzy w prywatnych ośrodkach szkoleniowych w Bułgarii i Serbii, szkoląc tam rosyjskich wojskowych, w tym jeszcze w 2025 roku. Sykulski ocenił te doniesienia jako dowód dwulicowości zachodnich elit politycznych oraz nieskuteczności zachodnich sankcji wobec Rosji, zaznaczając jednocześnie, że informacje te wymagają dalszego potwierdzenia.
Wypowiedź ministra Kosiniaka-Kamysza o Polsce jako pierwszym obrońcy państw bałtyckich
Sykulski odniósł się do wypowiedzi wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, wygłoszonej 10 września 2026 roku podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu i opublikowanej przez Ministerstwo Obrony Narodowej w mediach społecznościowych. Zacytował ją w pełnym brzmieniu: „Jeżeli zostałyby zaatakowane państwa bałtyckie, bo to jest ten scenariusz, o którym najgłośniej jest również w przestrzeni publicznej, to Polska jako pierwsza, bez wahania, ja, jeżeli byłbym wtedy ministrem obrony, skieruję wniosek do Rady Ministrów, do rządu, do prezydenta, żeby Polska jako pierwsza poszła z pomocą, z uruchomieniem artykułu 5, ze wszystkimi konsekwencjami dla Rzeczypospolitej i dla polskiego społeczeństwa. Bo jeżeli my tego nie zrobimy, stracimy tamtą przestrzeń. A jak stracimy tamtą przestrzeń, za chwilę będziemy prosić o to, żeby nam pomagano, bo my będziemy musieli uruchamiać dla siebie artykuł 5”.
Sykulski skrytykował tę wypowiedź, wskazując, że artykuł 5 traktatu waszyngtońskiego pozostawia każdemu państwu członkowskiemu decyzję o formie udzielanej pomocy, kierując się między innymi bezpieczeństwem własnego społeczeństwa. Ocenił, że deklarowanie gotowości do wysłania Wojska Polskiego do Estonii, na Łotwę czy Litwę bez względu na konsekwencje dla Polaków świadczy albo o skrajnej nieodpowiedzialności, albo o lobbingu na rzecz obcych interesów, nazywając tę postawę doktryną „Poland first to fight”.
Umowa Polski z Brazylią o zabezpieczeniu społecznym
Sykulski odniósł się krytycznie do zakończonych negocjacji między Polską a Brazylią w sprawie umowy o zabezpieczeniu społecznym, mającej wyrównać prawa emerytalno-rentowe obywateli obu krajów, o czym jako pierwszy poinformował dziennik „Rzeczpospolita” 9 września 2026 roku. Ocenił, że jednym z efektów porozumienia może być dopłacanie z polskiego budżetu do minimalnych emerytur Brazylijczyków, porównując sytuację do znanej mu sprawy wyrównań emerytalnych dla Ukraińców, gdzie – jak wspomniał – nawet kilkanaście godzin przepracowanych na umowie zlecenie miałoby stanowić podstawę do ubiegania się o wyrównanie świadczeń (sprawa ta, jak zaznaczył, toczy się obecnie w sądzie pracy). Przywołał dane, według których w 2020 roku łączna suma dopłat do minimalnych świadczeń dla cudzoziemców wynosiła niecałe 28 milionów złotych i obejmowała nieco ponad 4 tysiące osób, podczas gdy na koniec ubiegłego roku kwota ta wzrosła do ponad 123 milionów złotych przy ponad 11 tysiącach beneficjentów. Zwrócił uwagę, że w Polsce mieszka zaledwie 1716 obywateli Brazylii, co jego zdaniem poddaje w wątpliwość argumentację resortu rodziny, pracy i polityki społecznej o korzyściach gospodarczych i społecznych takiego porozumienia.
Doniesienia o rosyjskiej operacji w Arktyce
Sykulski przekazał informacje mediów zachodnich, według których siły zbrojne Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Norwegii miały udaremnić tajną rosyjską operację na wodach Arktyki w pobliżu archipelagu Svalbard, w ramach której rosyjskie jednostki miały testować nową technologię do niszczenia podmorskich kabli łączących Svalbard z kontynentalną Norwegią. Przypomniał wcześniej relacjonowaną przez siebie sprawę zatrzymania przez Norwegów rosyjskiej jednostki badawczej „Prof. Mołczanow”, które określił jako akt piractwa morskiego i naruszenie prawa międzynarodowego. Zaznaczył, że media zachodnie nie przedstawiły konkretnych dowodów potwierdzających zamiar przecięcia kabli przez Rosjan, co jego zdaniem świadczy o budowaniu przyzwolenia na eskalację napięcia między NATO a Rosją.
Pytania widzów: koszty zbrojeń, relacje z Rosją, NATO, Bliski Wschód, mniejszość polska na Ukrainie
W części programu poświęconej odpowiedziom na pytania widzów Sykulski poruszył szereg dodatkowych wątków. Odnosząc się do umowy MON na tak zwane amerykańskie „sejfy” (Foreign Military Financing) o wartości 4 miliardów dolarów, wskazał na rosnące zadłużenie Polski związane z programem zbrojeniowym, w tym Funduszem Modernizacji Sił Zbrojnych i zakupami w ramach programu PERŁA, zaznaczając, że mimo dążenia do wydatków na poziomie 5 procent PKB Polska wciąż nie dysponuje realnym, wielowarstwowym systemem obrony powietrznej.
Zapytany, czy w dzisiejszym świecie klasyczny podział na prawicę i lewicę wciąż ma sens, Sykulski ocenił, że pojęcia te w dużej mierze się zatarły, wskazując jako przykład Prawo i Sprawiedliwość, które – jego zdaniem – patrząc na poglądy gospodarcze tej formacji, „nie jest formacją prawicową w klasycznym rozumieniu prawicy”.
Pytany o kwestię nieprzyjęcia przez prezydenta listów uwierzytelniających od ambasadora Rosji Georgija Michno, Sykulski wskazał, że najbardziej radykalną konsekwencją mogłoby być zerwanie relacji dyplomatycznych, ale bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest obniżenie rangi tych relacji do poziomu chargé d’affaires – analogicznie jak w przypadku relacji polsko-białoruskich – co przełożyłoby się na ograniczone kontakty gospodarcze, kulturalne i naukowe.
Odnosząc się do pytania o sens dalszego istnienia NATO po 1991 roku, Sykulski przywołał klasyczne koncepcje realizmu strukturalnego (Kenneth Waltz) oraz artykuł Johna Mearsheimera „Back to the Future” z 1990 roku, a także przypisywaną pierwszemu sekretarzowi generalnemu NATO lordowi Ismayowi maksymę o celu sojuszu: trzymać Rosjan na zewnątrz, Amerykanów w środku, a Niemców na dole. Ocenił, że NATO przetrwało dzięki funkcji regulowania relacji wewnątrzeuropejskich, zastąpieniu ideologii antysowieckiej promowaniem demokracji „siłą” (przywołał bombardowanie Jugosławii w 1999 roku) oraz bezwładności instytucjonalnej. Wskazał również na politykę otwartych drzwi NATO jako, jego zdaniem, główny czynnik destabilizujący relacje z Rosją, przywołując szczyt NATO w Bukareszcie z 2008 roku oraz ostrzeżenia George’a Kennana z 1997 roku przed rozszerzeniem NATO na Polskę, Czechy i Węgry.
Odpowiadając na pytanie o metodologię szacowania rosyjskich strat wojennych, Sykulski wyjaśnił, że stosuje się co najmniej dwie uzupełniające się metody – imienną weryfikację zgonów na podstawie nekrologów, doniesień prasy lokalnej i zdjęć satelitarnych nowych miejsc pochówku, a także analizę rejestrów spraw spadkowych i szacunki nadmiarowej śmiertelności. Zaznaczył, że nawet zweryfikowana lista imienna, według szacunków ekspertów, obejmuje jedynie 45–65 procent rzeczywistych strat.
Odpowiadając na pytania o pozycję Turcji i Chin na arenie międzynarodowej, ocenił Turcję jako mocarstwo regionalne budujące strategię wielowektorową (członkostwo w NATO, sojusz z Azerbejdżanem, aktywność w Azji Środkowej), którego ambicje ogranicza jednak Izrael. Stwierdził, że w jego ocenie Pax Americana nie istnieje już od końca 2025 roku, co – jak twierdzi – opisał w swojej książce „Geopolityka Świata Wielobiegunowego”, odwołując się do podpisanej przez Donalda Trumpa Narodowej Strategii Bezpieczeństwa oraz porażki USA w konflikcie z Iranem. Ocenił, że Chiny nie dążą do zastąpienia Stanów Zjednoczonych w roli hegemona w dotychczasowym rozumieniu, gdyż budują partnerstwa strategiczne, a nie sieci sojuszy polityczno-militarnych, i w przeciwieństwie do USA (posiadających ponad 800 baz wojskowych na świecie) utrzymują tylko jedną bazę zagraniczną, w Dżibuti.
Odnosząc się do pytania o mniejszość polską na Ukrainie, Sykulski stwierdził, że Polacy są tam mobilizowani do wojska i giną, a polski rząd pozostaje w tej sprawie bierny – w przeciwieństwie do węgierskiego MSZ, który, jego zdaniem, skutecznie chroni mniejszość węgierską przed poborem. Wspomniał przy tym byłego ambasadora RP w Kijowie Bartosza Cichockiego, zarzucając mu bierność w tej sprawie w trakcie pełnienia funkcji.
Odpowiadając na pytanie o możliwość zamknięcia granicy z Ukrainą, Sykulski stwierdził wprost, że jego zdaniem spora część establishmentu politycznego III Rzeczpospolitej jest „bardzo głęboko skorumpowana przez ukraińskich oligarchów” i „zaangażowana w afery korupcyjne na Ukrainie, o czym się w ogóle w Polsce nie mówi”. Ocenił, że wywiad ukraiński dysponuje w Polsce na tyle dużymi aktywami operacyjnymi, że kwestia zamknięcia granicy czy wprowadzenia polityki wizowej jest dziś „po prostu nie do wyobrażenia” dla polskich decydentów, których – jego zdaniem – działania te bezpośrednio zagrażają.
Sykulski odniósł się również do relacji polsko-brytyjskich w kontekście wojny na Ukrainie, przywołując wypowiedź Dawyda Arachamii, szefa ukraińskiej delegacji na rozmowy pokojowe w Stambule w 2022 roku, który miał stwierdzić, że to pod naciskiem brytyjskiej dyplomacji i służb specjalnych rozmowy te zostały zerwane. Wspomniał także o spotkaniach Donalda Tuska z szefową brytyjskiego wywiadu MI6, określając ją jako wnuczkę ukraińskiego działacza nacjonalistycznego z okresu II wojny światowej, i wiążąc częstotliwość tych spotkań ze zmianą retoryki premiera wobec Rosji. Przywołał również stosowane oficjalnie przez amerykańskiego sekretarza stanu Marca Rubio określenie wojny na Ukrainie jako „wojny zastępczej” (proxy war), interpretując ją jako element strategii osłabiania jednocześnie Rosji i Europy przez mocarstwa morskie.
Na pytanie o strukturę etniczną Polski w kontekście migracji Sykulski ocenił, że możliwe jest odwrócenie obecnych trendów, ale wymagałoby to głębokich zmian politycznych, krytykując rządy Prawa i Sprawiedliwości za skalę migracji do Polski, w tym za tzw. aferę wizową w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Zaapelował przy tym o udział w wyborach jako jedyny legalny sposób wpływania na zmianę polityki, wyraźnie odcinając się od nawoływania do jakichkolwiek działań niezgodnych z prawem i ostrzegając przed prowokatorami.
W tym kontekście Sykulski przywołał obszerną analogię historyczną: porównał dzisiejsze wypowiedzi generała Wiesława Kukuły i Władysława Kosiniaka-Kamysza o Polsce jako „mocarstwie” i posiadaczu „najsilniejszej armii Europy” do przedwojennej broszury „Polska jest mocarstwem” autorstwa Juliusza Łukasiewicza, ambasadora RP we Francji i bliskiego współpracownika ministra spraw zagranicznych płk. Józefa Becka, wydanej kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej. Poinformował, że dokument ten jest dziś dostępny w formie zdigitalizowanej, i zestawił go z podobnymi hasłami pojawiającymi się wcześniej zarówno ze strony polityków PiS, jak i Platformy Obywatelskiej. W tym samym kontekście polecił widzom archiwalny, czarno-biały film dokumentalny „Domek z kart” z początku lat 50., ilustrujący jego zdaniem mentalność i poczucie bezkarności elit sanacyjnych przed wojną.
Zapowiedzi wydarzeń autorskich
Sykulski poinformował widzów o zbliżających się spotkaniach autorskich związanych z promocją swojej najnowszej książki „Geopolityka Świata Wielobiegunowego” – 16 września w Krakowie (Dom Handlowy Jubilat) oraz 24 września w Poznaniu (Winiarnia Sursum Corda), a także przypomniał o dostępności dodruku książki w sprzedaży do 18 września.
Źródło: YouTube, kanał „Leszek Sykulski” (154 tys. subskrybentów), transmisja na żywo „NA ŻYWO. GUS: wojna na Ukrainie kosztowała Polaków ok. 490 mld zł”, publikacja: 10 września 2026.


