Sykulski w Podcastersi: Ukrainie grozi zapaść państwowa, Rosja może uderzyć poza jej granicami

Dr Leszek Sykulski, specjalista od geopolityki, był gościem cotygodniowej analizy na kanale Podcastersi. Rozmowa dotyczyła zmasowanego rosyjskiego ataku na Kijów, zapowiedzi udziału generała Waleriona Załużnego w wyborach prezydenckich na Ukrainie, ukraińskiego uderzenia na rosyjskie radary w Dębnej, oskarżenia obywatela Ukrainy w śledztwie dotyczącym Nord Stream 2 oraz przyszłości amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce.


Zmasowany atak na Kijów i przygotowania do wyborów na Ukrainie

Sykulski ocenił, że niedawny zmasowany atak balistyczny Rosji na Kijów – w którym wystrzelono ponad 70 rakiet i blisko 500 dronów w ciągu jednej doby, zmuszając prezydenta Wołodymyra Zełenskiego do przerwania wizyty w Irlandii, a Polskę do poderwania myśliwców F-16 – jest wydarzeniem godnym odnotowania, świadczącym o przyspieszeniu pewnych procesów. Wskazał na widoczną presję ze strony otoczenia Władimira Putina, w tym Siergieja Ławrowa i Jurija Uszakowa, publicznie wypominających Amerykanom zbyt wolne wdrażanie porozumień z Anchorage z 15 sierpnia 2025 roku, dotyczących zawieszenia broni, zamrożenia konfliktu i przeprowadzenia wyborów na Ukrainie.

Kluczowym elementem tej analizy była, według Sykulskiego, wypowiedź generała Waleria Załużnego, byłego naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy, obecnie ambasadora w Londynie, który zadeklarował, że wystartuje w wyborach prezydenckich, jeśli te odbędą się jesienią 2026 roku.

Sykulski zwrócił uwagę, że kadencja prezydencka Zełenskiego formalnie wygasła zgodnie z konstytucją Ukrainy 20 maja 2024 roku. Ocenił, że ta deklaracja koresponduje z ostatnimi działaniami samego Zełenskiego i jego otoczenia, akcentującymi czynnik nacjonalistyczny – wskazał na nieobecność Zełenskiego na konferencji odbudowy w Gdańsku, błyskawiczne przygotowanie i przyjęcie przez Radę Najwyższą projektu ustawy o Narodowym Panteonie Bohaterów Ukrainy (przygotowanego wspólnie przez Zełenskiego i Kyryła Budanowa), odsłonięcie po piersiach Iwana Mazepy oraz zapowiedzi przenoszenia prochów osób uznawanych za bohaterów narodowych. Ocenił, że jest to element przygotowań do wyborów, w połączeniu z eskalacją napięć w relacjach z Polską.

Sykulski zwrócił uwagę na wyraźny zwrot ideologiczny środowisk związanych z Zełenskim – wywodzących się z korzeni lewicowo-centrowych – w stronę afirmacji ideologii banderowskiej po 2022 roku, w tym uznawania za bohaterów takich postaci jak Kłym Sawur, Roman Szuchewycz i

Stepan Bandera, czego przejawem jest również spór o nazwanie Samodzielnego Centrum Operacji Specjalnych „Północ” imieniem bohaterów UPA.

Polska jako potencjalny „kozioł ofiarny” przegranej wojny

Sykulski ocenił, że eskalacja napięć w relacjach z Polską ma również istotny wymiar zewnętrzny, związany z budowaniem z Polski „kozła ofiarnego” klęski Ukrainy w wojnie. Wskazał, że Ukraina straciła już ponad 100 tysięcy kilometrów kwadratowych terytorium, a od 2014 roku wyemigrowało z niej kilkanaście milionów osób – obecnie pod kontrolą Kijowa znajduje się, według jego szacunków, między 23 a 25 milionami ludzi, z czego 11 milionów to emeryci.

Ocenił, że Władimir Putin doskonale rozumie ograniczenia amerykańskiego zaangażowania, wynikające ze strat USA na Bliskim Wschodzie oraz z faktu, że dostawy rakiet PAC-3 do systemów Patriot na Ukrainę nie powtórzą skali z drugiej połowy 2025 roku – Amerykanie chcą podnieść własne rezerwy do ponad 13 tysięcy takich rakiet, co jest perspektywą wieloletnią. Stwierdził, że w tej sytuacji infrastruktura energetyczna i krytyczna Ukrainy nie przetrwa zimy 2026/2027 w takim stopniu, jak przetrwała przełom 2025 i 2026 roku, co grozi, jego zdaniem, absolutną zapaścią struktur państwowych. Ocenił, że dlatego prowadzone są jednocześnie gorączkowe przygotowania do wyborów oraz próby wywarcia presji na kraje zachodnie – w tym, nie wykluczył, poprzez jakąś formę prowokacji – by zaangażowały się mocniej w konflikt z Rosją. Podkreślił, że od początku wojny nie widział realnego scenariusza zwycięstwa Ukrainy, oceniając to jako naiwność wynikającą z nieznajomości twardych danych geopolitycznych.

Sykulski odniósł skalę rosyjskiego ataku na Kijów do sytuacji Polski, zwracając uwagę na ostrzeżenie premiera Donalda Tuska przed możliwością konfrontacji z Rosją w ciągu kilku miesięcy – zaznaczając, że w tak krótkim czasie nie da się dokończyć wielowarstwowej obrony powietrznej (programy Wisła, Narew, Sona), a atak podobnej skali na Polskę, powtarzany nawet kilka razy w tygodniu, oznaczałby zupełnie inną sytuację. Ocenił jako propagandę przekaz rozpowszechniany przez 74. Centrum Operacyjno-Psychologiczne z dowództwem we Lwowie, sugerujący rzekome bliskie załamanie Rosji. Wskazał również na to, co nazwał „bombą demograficzną” uderzającą w kraje wschodniej flanki NATO w związku z długotrwałą wojną na wyniszczenie, oraz na doniesienia dziennika Rzeczpospolita z 18 czerwca, według których wywiad ukraiński jest najbardziej aktywnym wywiadem działającym na terytorium Polski.

Ukraińskie uderzenie na radary w Dębnej

Odnosząc się do ukraińskiej operacji zniszczenia rosyjskich radarów w Dębnej, nazywanych w doniesieniach medialnych „kosmicznymi oczami Moskwy”, Sykulski ocenił, że Ukraińcy nie dysponują samodzielnie danymi zwiadu satelitarnego potrzebnymi do takiej operacji – jego zdaniem dane te pochodzą od Brytyjczyków lub Amerykanów, raczej od pierwszych. Zaznaczył, że przedstawianie tego ataku jako zdolnego wyeliminować rosyjski program zwiadu satelitarnego jest oderwane od rzeczywistości, ponieważ kluczowych centrów łączności satelitarnej Rosja ma pięć, nie dwa, a wiarygodnych danych o rzeczywistych skutkach ataku nie ma.

Przywołał wcześniejszy przykład operacji „Pajęczyna” z 1 czerwca poprzedniego roku, uderzającej w bazy rosyjskiego lotnictwa strategicznego, jako spektakularny, ale – jego zdaniem – niewystarczający do zmiany przebiegu wojny. Ocenił, że podobne uderzenia, w tym na obiekty naftowe w Ust-Łudze i Primorsku, mogą przynieść efekt odwrotny od zamierzonego, jeszcze mocniej konsolidując Rosjan wokół władzy, i wyraził przekonanie, że nie jest wykluczone przejście Rosji do trzeciej fazy wojny, obejmującej tzw. wariant irański – uderzenia w infrastrukturę militarną na terytorium innych państw niż Ukraina, istotnych dla jej funkcjonowania militarnego, takich jak Litwa, Łotwa, Estonia, Polska czy Rumunia. Przywołał w tym kontekście wywiad dla Financial Times, w którym minister spraw zagranicznych Estonii otwarcie przyznał, że jego kraj toleruje wykorzystywanie własnej przestrzeni powietrznej przez ukraińskie siły zbrojne do rażenia celów na terytorium Rosji, co Sykulski ocenił jako wejście na ścieżkę bezpośredniej konfrontacji z Rosją i dawanie Moskwie pretekstu do odpowiedzi. Podsumował, że obecnie pytaniem nie jest, czy Ukraina wygra wojnę czy odzyska Donbas, lecz ile jeszcze terytorium straci i czy przetrwa jako kraj integralny terytorialnie – przywołując prognozę Wiktora Orbána z września 2024 roku o możliwej dezintegracji Ukrainy na trzy części.

Sprawa Nord Stream 2 i możliwe konsekwencje dla Polski

Odnosząc się do oficjalnego oskarżenia przez niemiecką prokuraturę obywatela Ukrainy, Serhija Kuzniecowa (w transkrypcie: Siergieja Kao), o udział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream, Sykulski przypomniał, że siedmioosobowa grupa, w tym sześciu mężczyzn i jedna kobieta, operowała z jachtu „Andromeda”, a w sprawie istnieje silny wątek polski. Ocenił, że ewentualna ekstradycja Kuzniecowa z Włoch do Niemiec, o czym mówił już wcześniej we własnym podcaście, może być punktem wyjścia do uderzenia w Polskę.

Wskazał, że po tym, jak Polska nie zgodziła się na ekstradycję Włodymyra Żurawlowa do Niemiec, w obawie przed możliwością przekazania przez niego informacji niekorzystnych dla instytucji państwa polskiego, w niemieckiej i amerykańskiej prasie pojawiły się oskarżenia, że władze RP przynajmniej biernie przyglądały się operacji, którą – zgodnie z ustaleniami portalu Politico opublikowanymi w tym tygodniu – miały inspirować władze w Kijowie. Według tych doniesień siatka szpiegowska ukraińskiego wywiadu miała funkcjonować na terytorium Polski, korzystając z infrastruktury przykrycia, w tym jednego z biur podróży służącego jako firma parawanowa. Sykulski zaznaczył, że gdyby to się potwierdziło, oznaczałoby to współuczestnictwo polskich władz. Przypomniał, że przebywający w areszcie śledczym w Hamburgu Serhij Kuzniecow ma postawione zarzuty dotyczące zbrodni wojennych przeciwko cywilnej infrastrukturze (Nord Stream jest prawnie infrastrukturą cywilną), i ocenił, że jeśli zacznie on składać wyjaśnienia obciążające polską stronę, Niemcy mogą uzyskać pretekst do medialnego, a następnie formalnego wystąpienia z żądaniem odszkodowań od Polski. Wskazał na otwarte pytanie, czy w ramach ogłoszonego w kwietniu przez kanclerza Friedricha Merza niemiecko-ukraińskiego partnerstwa strategicznego dojdzie do próby scedowania części odpowiedzialności na Polskę.

Przyszłość amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce

Odnosząc się do nowego raportu dotyczącego możliwości ustanowienia stałej, a nie tylko rotacyjnej, obecności wojsk amerykańskich w Polsce, Sykulski wskazał na istniejące napięcie w amerykańskiej elicie władzy między częścią Kongresu a otoczeniem Donalda Trumpa. Wyjaśnił, że koncepcja „NATO 3.0”, opracowana przez wiceszefa Pentagonu Elbridge’a Colby’ego, zastępcę sekretarza wojny Peteâ Hegsetha, dominuje obecnie w administracji Trumpa i przewiduje ograniczenie amerykańskiego zaangażowania w Europie do parasola atomowego, bez utrzymywania zdolności do obrony konwencjonalnej. Zaznaczył, że dokument Global Posture Review, przegląd amerykańskiego zaangażowania militarnego poza granicami USA, nie został jeszcze upubliczniony, ale koncepcja ta ma być przedstawiona na szczycie NATO w Ankarze 7–8 lipca.

Sykulski przywołał doniesienia Wall Street Journal z 2 lipca, według których szef Pentagonu Pete Hegseth przygotowywał się w czerwcu do ogłoszenia w Brukseli kolejnych redukcji amerykańskich sił zbrojnych w Europie, co zostało formalnie wstrzymane przez sekretarza stanu Marco Rubio – obecnie ogłoszony jest jedynie przegląd wojsk. Zaznaczył, że Kongres wpisał do projektu ustawy o wydatkach na obronę zapis zakazujący redukcji amerykańskich wojsk w Europie poniżej poziomu 76 tysięcy żołnierzy, uznawanego za absolutne minimum, jednak zapis ten zawiera zastrzeżenie, że redukcja nie może nastąpić bez uprzedniego przeglądu ryzyka przeprowadzonego przez dowódcę sił USA w Europie i szefa Kolegium Połączonych Szefów Sztabów – analiza ta dotyczy również potencjalnej stałej obecności wojskowej w Polsce, w tym dodatkowej eskadry F-35. Ocenił, że jest to jedynie czasowa blokada ze strony Kongresu, a Stany Zjednoczone będą konsekwentnie dążyć do redukcji poniżej poziomu 76 tysięcy żołnierzy w Europie, przy czym kluczowe znaczenie będą miały wybory połówkowe do Kongresu w listopadzie 2026 roku oraz przebieg szczytu NATO w Ankarze, na którym osobiście ma się pojawić Donald Trump.


Rozmowę przeprowadził prowadzący kanału Podcastersi. Program dostępny na kanale Podcastersi na YouTube, liczącym 22,9 tys. subskrybentów. Opublikowany 3 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *