Winnicki: Zełenski wyświadczył Polsce przysługę. Spór o order obnażył prawdziwą naturę relacji polsko-ukraińskich

Robert Winnicki, poseł i prezes Ruchu Narodowego, opublikował 21 czerwca 2026 roku komentarz wideo, w którym przedstawił nieoczywistą interpretację kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich. Jego zdaniem Zełenski, wywołując spór o Order Orła Białego, nieświadomie wyświadczył Polsce szereg przysług — choć uczynił to wyłącznie z pobudek wewnętrznych.

Dlaczego Zełenski wywołał awanturę?

Winnicki przekonuje, że decyzja o nadaniu jednostce wojskowej nazwy upamiętniającej bohaterów UPA była całkowicie świadoma i obliczona na efekt wewnętrzny. Jako zasadniczy powód wskazał głośną aferę korupcyjną wokół szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy Andrija Jermaka, w której pojawia się postać określana jako „Wowa” — co Winnicki sugestywnie łączy z otoczeniem samego prezydenta. Wywołując konflikt z Polską, Zełenski miał skutecznie odwrócić uwagę ukraińskiej opinii publicznej od tej sprawy.

Dodatkowym powodem była — zdaniem Winnickiego — polityczna próżnia po porażce Viktora Orbana na Węgrzech. Orban i Zełenski, choć szczerze się nie lubili, byli sobie wzajemnie użyteczni: każdy straszył swoją opinię publiczną tym drugim, co napędzało konsolidację wokół własnej osoby. Po zniknięciu Orbana ze sceny Zełenski potrzebował nowego sparingpartnera — i znalazł go w osobie prezydenta Nawrockiego. Do tego doszła stagnacja na froncie i ogólna frustracja społeczna po ponad czterech latach wojny.

Krótkoterminowo — przyznaje Winnicki — Zełenski osiągnął swój cel: przykrył aferę, zjednoczył wokół siebie społeczeństwo i zabezpieczył prawą flankę, szczególnie istotną na zachodniej Ukrainie, gdzie kult UPA jest silny.

Wszyscy byli prezydenci zwrócili ordery — z własnej woli czy na rozkaz?

Winnicki zauważył, że Order Orła Białego zwrócili wszyscy żyjący byli prezydenci Ukrainy, którzy go otrzymali — Kuczma, Juszczenko i Poroszenko — i postawił wprost pytanie, czy zrobili to z własnej woli, czy na dyrektywę z Kancelarii Prezydenta. Niezależnie od odpowiedzi ocenił, że żaden z nich nie powinien był tego orderu nigdy otrzymać — Juszczenko nadał Banderze tytuł bohatera Ukrainy, a Poroszenko jeździł samochodem opatrzonym symboliką banderowską.

Polska wina: zbyt późna reakcja

Winnicki nie ograniczył się do krytyki strony ukraińskiej. Wprost stwierdził, że polskie elity polityczne — od Kwaśniewskiego przez Kaczyńskiego po Tuska — przez lata ignorowały narastający kult banderowski na Ukrainie i pacyfikowały każdą próbę zdecydowanego głosu w tej sprawie. Polska wielokrotnie spychała temat na boczny tor, co ośmielało stronę ukraińską. W tym sensie — mówi poseł — politycy proukraińscy są współodpowiedzialni za obecny kryzys, bo gdy trzeba było reagować, milczeli.

Decyzję Nawrockiego ocenił jako słuszną, choć spóźnioną o lata. Skrytykował natomiast rząd Tuska za — jego słowami — skandaliczny symetryzm, czyli stawianie znaku równości między Zełenskim i Nawrockim, zamiast bezwarunkowego stanięcia za polskim prezydentem. Zwrócił jednak uwagę na pozytywny sygnał: w sprawie przekazania Ukrainie myśliwców MiG wiceminister Cezary Tomczyk użył języka transakcyjnego, uzależniając ewentualną dostawę od ukraińskich technologii dronowych. Winnicki odczytał to jako wymuszony przez sondaże krok w kierunku bardziej asertywnej polityki wobec Kijowa.

Przysługi Zełenskiego dla Polski

Winnicki wymienił kilka konkretnych korzyści, które Polska odniosła z wywołanego przez Zełenskiego kryzysu.

Po pierwsze, nigdy wcześniej Polacy nie byli tak jednomyślni w kwestii polityki historycznej wobec Ukrainy — sondaże wskazują, że decyzję Nawrockiego popiera około 70% obywateli. To — mówi poseł — obiektywny sukces wszystkich, którzy od lat upominali się o prawdę o Wołyniu.

Po drugie, zdaniem Winnickiego postulaty, które Konfederacja głosiła od lat — realizm wobec Ukrainy zamiast romantyzmu, podejście transakcyjne, asertywność w żądaniu wzajemności — stały się dziś mainstreamem całej polskiej prawicy. To świadectwo ostatecznej konfederyzacji głównego nurtu, jak to określił.

Po trzecie, awantura wywołana przez Zełenskiego po raz pierwszy od lat sprawiła, że na arenie międzynarodowej szeroko pisze się o tym, czym była UPA, kim był Bandera i dlaczego czynienie z nich bohaterów jest nie do przyjęcia. Część zachodnich odbiorców zetknęła się z tymi faktami po raz pierwszy — i jest zszokowana. Polska będzie mogła z tego skorzystać w debacie dyplomatycznej.

Zagrożenia po wojnie: weterani i wywiad

Winnicki, podobnie jak inni komentatorzy prawicowi, wskazał na ryzyko związane z napływem ukraińskich weteranów do Polski po ewentualnym zamrożeniu konfliktu. Przywołał analogię do lat 90. i początku 2000., gdy przemoc zorganizowana była w Polsce zjawiskiem powszechnym — i przypomniał, że wzrost przestępczości koreluje historycznie z niejednorodnością narodowościową społeczeństwa. Zdemobilizowani żołnierze z doświadczeniem bojowym, połączeni z obecnym w Polsce ukraińskim kapitałem oligarchicznym przyzwyczajonym do kupowania sędziów i policjantów — to jego zdaniem mieszanka potencjalnie niebezpieczna.

Odniósł się też do aktywności ukraińskiego wywiadu w Polsce, oceniając ją jako szeroką i skuteczną, i wezwał do zdecydowanej asertywności państwa polskiego wobec wszelkich obcych wpływów — niezależnie od tego, czy płyną z Moskwy, Berlina, Waszyngtonu czy Kijowa.

Długoterminowa klęska Zełenskiego

Winnicki zakończył oceną, że choć Zełenski odniósł krótkoterminowy sukces, długoterminowo Ukraina wyłącznie na tym sporze straci — w relacjach z Polską i w oczach zachodniej opinii publicznej, od której fundamentalnie zależy zarówno jej wysiłek wojenny, jak i sytuacja gospodarcza. Podkreślił też paradoks: Ukraina dysponuje dziś dziesiątkami tysięcy świeżych bohaterów — żołnierzy broniących ojczyzny przed rosyjską agresją — a mimo to sięga po symbolikę UPA, której ciężar historyczny jest dla niej wizerunkowym obciążeniem.


You may also like

Strona 1 z 76
Strona 1 z 76

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *