Banaszek w wPolsce24 o kryzysie polsko-ukraińskim: Ukraińcy doskonale wiedzą, jak boli nas Wołyń. Budanow myli upamiętnienie z eskalacją

Jakub Banaszek, prezydent Chełma i doradca prezydenta Nawrockiego, rozmawiał z Marcinem Wikłą w wPolsce24 o spotkaniu Nawrockiego z Zełenskim w Ankarze, rocznicy Krwawej Niedzieli, budowie Muzeum Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie i kryzysie w ochronie zdrowia.

Spotkanie w Ankarze — kwestie historyczne nienegocjowalne

Banaszek ocenił spotkanie prezydentów w Ankarze jako dobrą i konstruktywną rozmowę o wielu kwestiach, ale bez żadnego przełomu w sprawie dla Polski najważniejszej — upamiętnienia ofiar ludobójstwa wołyńskiego. Nawrocki od początku stawia tę sprawę jasno: w kwestii UPA i tego, co wydarzyło się na Wołyniu, w Galicji i Małopolsce Wschodniej nie ma ustępstw i kompromisów. Strona ukraińska powoli zdaje sobie z tego sprawę — i była tym zaskoczona, bo liczyła, że w Polsce pęknie jednomyślny front.

Banaszek podkreślił, że Ukraina doskonale wie, jak boli Polaków kwestia ofiar ludobójstwa — leżących do dziś w bezimiennych dołach, a nie grobach — i jak boli kult ukraińskiego nacjonalizmu. Wie to na własne doświadczenie ze spotkań z Zełenskim i administracją ukraińską. Decyzja o nadaniu jednostce imienia bohaterów UPA była przemyślana i nieprzypadkowa — to nie był wybór żołnierzy, jak próbował tłumaczyć minister Sybicha. Nadano imię UPA Północ — a ta jednostka pod dowództwem Dmytra Kłymasywa była najbardziej okrutną i bestialską grupą ludobójców, dla której likwidacja Lachów była na sztandarach od samego początku.

Banaszek ocenił, że decyzja Zełenskiego była podjęta na użytek wewnętrzny — albo po to, żeby skonfliktować Polskę ze swoim sojusznikiem, być może w interesie innych państw. Na Ukrainie wszyscy politycy zjednoczyli się za prezydentem i mówią jednym głosem. W Polsce natomiast próbowano tym grać, otwierać podziały, wymyślać ordery uśmiechu dla Zełenskiego. To przykre, że kiedy prezydent sojusznika gloryfikuje ludobójców, którzy w bestialski sposób mordowali Polaków, część polskich polityków staje po jego stronie.

Sikorski sam wystawia sobie świadectwo

Banaszek ostro skrytykował ministra Sikorskiego za ciągłe wbijanie szpil w tym sporze. Przypomniał, że gdy wybuchła sprawa nadania nazwy UPA jednostce wojskowej, Sikorski akurat spotykał się z ministrem Sybichą i zamiast twardego protestu — wręczył mu swoją książkę i się tym pochwalił. Rok wcześniej, gdy minister Kułeba zrównywał akcję Wisła z ludobójstwem wołyńskim i twierdził, że Lubelskie i Podkarpacie to były ziemie ukraińskie, Sikorski się uśmiechał i nic nie mówił. W obu przypadkach protestował dopiero po kilku dniach, gdy opinia publiczna zażądała reakcji. Teraz zaś na Twitterze napisał, że dziękuje prezydentom, że starają się rozwiązać problem, który sami stworzyli — dzieląc po połowie winę za eskalację, która wyszła ze strony ukraińskiej. Z każdym kolejnym wpisem Sikorski staje się coraz mniej poważnym politykiem.

Budanow myli upamiętnienie z eskalacją

Banaszek odniósł się do słów Budanowa, który zapowiedział, że im bliżej 11 lipca, tym większa będzie ze strony polskiej eskalacja. Ocenił to jako próbę zastraszania Polski i pokazywania muskułów, ale przede wszystkim jako mylenie upamiętnienia z eskalacją. 11 lipca jest świętością — jak co roku w wielu polskich miastach odbędą się uroczystości, pan prezydent i inni politycy oddadzą cześć tym, którzy zostali zamordowani i nie mogą się o siebie upomnieć. Nikt nic nie eskaluje.

Banaszek wskazał też, że wpis szefa BBN na Twitterze — Małopolska Wschodnia — to historyczna nazwa tych ziem, a mimo to centrum Mirotworec wpisało ministra Boguckiego na listę wrogów Ukrainy. Ocenił Mirotworec jako dziwną organizację finansowaną ze środków publicznych, która podejmuje takie decyzje na użytek wewnętrzny — żeby ukraińscy nacjonaliści mieli pożywkę i żeby budować niechęć do Polaków. Wskazał też na mer Lwowa Sadowego, który chce ustanowić rok 2027 rokiem Szuchewycza i wywiesił banderowską czerwono-czarną flagę przed ratuszem — to nie są przypadkowe prowokacje.

Rezolucja Parlamentu Europejskiego — sprzeczne sygnały

Banaszek z niedowierzaniem odniósł się do faktu, że przeciw zapisowi w rezolucji PE o niepotrzebnej i niesprowokowanej eskalacji ze strony Zełenskiego zagłosowali nie tylko Grzegorz Braun, ale też europarlamentarzyści KO — Dariusz Joński, Michał Kobosko, Ewa Kopacz i Jacek Protas. Stwierdził, że każdy, kto ma Polskę w sercu i kieruje się polskim interesem, powinien w takich sprawach działać jednoznacznie.

Muzeum Ofiar Rzezi Wołyńskiej — otwarcie 11 lipca 2027

Banaszek przedstawił stan przygotowań do obchodów rocznicy Krwawej Niedzieli w Chełmie. Uroczystości zaczną się symbolicznym biegiem pamięci na dystansie 1943 metrów i 5 kilometrów, następnie o godzinie 17 nabożeństwo w bazylice Najświętszej Marii Panny, a główne uroczystości patriotyczne o godzinie 18.30 na terenie muzeum.

Muzeum jest w organizacji i ma być oficjalnie otwarte 11 lipca 2027 roku. Budowa trwa od 2020 roku — najpierw zakup nieruchomości, formalności, dokumentacja techniczna, a w 2024 roku Ministerstwo Kultury pod rządami KO odebrało dotację, uznając inicjatywę za przedwczesną i nieprzemyślaną. Miasto samo zabezpieczyło środki na pierwszy etap inwestycji, a następnie porozumiało się z MON i premierem Kosiniakiem-Kamyszem — Muzeum Wojska Polskiego otworzy na terenie muzeum w Chełmie swoją filię poświęconą upamiętnieniu ofiar ludobójstwa wołyńskiego. Banaszek ocenił to jako sygnał, że w tym ważnym temacie możliwe jest porozumienie ponad podziałami.

Od początku wspierał muzeum prezydent Nawrocki — jeszcze jako prezes IPN był jedyną instytucją, która oficjalnie wyraziła poparcie i zaprotestowała gdy odbierano dotację. Do muzeum trafią też ukraińskie odznaczenia, których polscy politycy nie chcieli zwracać Ukraińcom — m.in. od byłego premiera Morawieckiego i ministra Dworczyka. Banaszek wyjaśnił, że muzeum jest jednocześnie Centrum Prawdy i Pojednania, a te odznaczenia będą symbolizować to, co się wydarzyło i stać się przyczynkiem do dyskusji.

Banaszek podkreślił, że w muzeum znajdzie się też miejsce dla Sprawiedliwych Ukraińców — tych, którzy byli mordowani przez UPA tylko dlatego, że pomagali Polakom lub chcieli ich chronić. To są bohaterowie, których należy pokazywać.

Wyraził marzenie, żeby wokół upamiętnienia ofiar ludobójstwa Polacy naprawdę zjednoczyli się jako naród — bo tego wymaga sumienie wobec tych, którzy zostali zamordowani.

Reforma ochrony zdrowia i szpital południowy

Banaszek krótko ocenił propozycje minister Sobierańskiej-Grędy jako częściowo zasadne, ale niewystarczające — to nie jest plan reformy, który sprawi, że pacjent będzie miał lepszy i szybszy dostęp do pomocy. Prawdziwe problemy to złe wyceny świadczeń, brak długookresowej polityki zdrowotnej, kryzys demograficzny w pielęgniarstwie, nieuregulowany dostęp do terapii chorób rzadkich. System ma ponad 20 miliardów złotych deficytu i tych problemów nikt nie rozwiązuje od lat. Poprzedni rząd przyjął strategię dla pielęgniarek i położnych, która przywróciła zainteresowanie tym kierunkiem — teraz znowu jest trudna sytuacja. Pan prezydent organizował w tej sprawie szczyt medyczny i jest otwarty na dialog.

Szpital Południowy i afery w ochronie zdrowia są dyskutowane w każdym polskim mieście. Prokuratura musi wyjaśnić sprawy do spodu — w tym to, co działo się w prosektorium, co jest najbardziej oburzające. Dopiero wtedy wiadomo będzie, kto nie dopełnił obowiązków i kto poniesie odpowiedzialność.


Rozmowę przeprowadził Marcin Wikło. Program dostępny na kanale wPolsce24 na YouTube, liczącym 541 tys. subskrybentów. Opublikowany 9 lipca 2026 roku.


You may also like

Strona 1 z 76
Strona 1 z 76

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *