Bartłomiej Sienkiewicz w Polityce pod dywanem ze Strasburga: Parlament Europejski ostrzega Zełenskiego ws. UPA, ale odrzuca nazwanie Wołynia ludobójstwem

Nowe

Poseł Bartłomiej Sienkiewicz relacjonował w swoim programie „Polityka pod dywanem” ze Strasburga przebieg głosowania nad corocznym sprawozdaniem Parlamentu Europejskiego dotyczącym procesu akcesyjnego Ukrainy do Unii Europejskiej. Zapowiadając temat, sam przyznał, że brzmi on „strasznie nudno”, zaznaczając jednocześnie, że tym razem głosowanie zbiegło się z bardzo niezwykłym momentem – kryzysem w relacjach polsko-ukraińskich wywołanym decyzją prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu elitarnej jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imienia bohaterów UPA.

Kontekst kryzysu i reakcje polskiej prawicy

Sienkiewicz ocenił decyzję Zełenskiego jako próbę ratowania własnej władzy przy pomocy środowisk skrajnie nacjonalistycznych, w tym w mundurach, zastrzegając, że nie chce oceniać, czy sam ruch prezydenta był sensowny – niezależnie od tego, w europarlamencie panuje powszechna świadomość, że doszło do poważnego kryzysu. Przywołał reakcje polskich posłów prawicy: posłanka Anna Bryłka poinformowała, że jej poprawka wprost nazywająca Zbrodnię Wołyńską ludobójstwem została odrzucona głosami Koalicji Obywatelskiej i Lewicy, przy czym PSL jedynie wstrzymał się od głosu – co skomentowała jako miarę „kresowej wrażliwości” koalicji rządzącej. Poseł Jacek Ozdoba napisał z kolei, że środowiska Donalda Tuska i Włodzimierza Czarzastego zablokowały nazwanie banderowców bandytami i ludobójcami współpracującymi z Hitlerem oraz jasną kwalifikację odpowiedzialności za rzeź, określając to jako świadome zakłamywanie historii i wzywając do twardego stanowiska.

Dwa polskie cele w negocjacjach

Sienkiewicz wyjaśnił, że aby polskie priorytety znalazły się w ostatecznym tekście sprawozdania głosowanym przez cały parlament, konieczne było wynegocjowanie kompromisu z największą frakcją Parlamentu Europejskiego. Polsce zależało na dwóch elementach: wskazaniu z imienia, nazwiska i funkcji prezydenta Ukrainy jako inicjatora całej sytuacji, oraz umieszczeniu w tekście zdania stanowiącego ostrzeżenie, że kontynuowanie tej linii przez władze ukraińskie może zablokować drogę Ukrainy do Unii Europejskiej.

Poseł podkreślił, że prawdziwym narzędziem nacisku na Kijów nie jest głośne wykrzykiwanie oskarżeń o zbrodnie UPA, lecz realna groźba zablokowania procesu akcesyjnego, jeśli władze ukraińskie nie będą szanować wrażliwości związanej z ukraińskimi zbrodniami z okresu II wojny światowej – to, jak podkreślił, jest właściwy cel działania. Ocenił, że głośne potępianie UPA jako „bandytów” i „faszystów” gra w istocie na rękę Zełenskiemu, ponieważ takie reakcje pozwalają mu konsolidować wokół siebie środowisko nacjonalistyczne i umacniać własną władzę – nazwał to „średnim interesem dla Polski”. Przyznał, że polska delegacja musiała lawirować między posłami prawicy, dążącymi do maksymalnie ostrego wykrzyczenia oskarżeń, a posłami lewicy, niechętnymi jakimkolwiek sformułowaniom obciążającym stronę ukraińską, którą na co dzień silnie wspierają.

Poprawki EKR i posła Ozdoby

Sienkiewicz zrelacjonował próby zablokowania wynegocjowanego kompromisu przez posłów PiS i Konfederacji. Frakcja EKR, do której należy PiS, zgłosiła poprawkę mówiącą o niepodejmowaniu dalszych negocjacji akcesyjnych, dopóki Ukraina nie uzna kampanii czystek etnicznych wobec Polaków prowadzonych przez UPA – poseł wyjaśnił, że sformułowanie to było nieprecyzyjne, ponieważ odpowiednie rozdziały negocjacyjne (tzw. klastry) są już otwarte, więc nie chodzi o ich otwieranie, a ich formalne zamknięcie oznaczałoby w praktyce odrzucenie członkostwa Ukrainy. Zaznaczył przy tym, że realne narzędzia nacisku na władze ukraińskie Polska ma tylko tak długo, jak długo Ukraina będzie dążyć do członkostwa w UE, a „przełącznik” decydujący o tym formalnie znajduje się w rękach Europarlamentu, choć – jak ocenił – powinien znajdować się w rękach Polski.

Osobna poprawka ustna posła Ozdoby, zgłoszona – jak to ujął Sienkiewicz – w rywalizacji z posłem Adamem Bielanem o miano najbardziej zdecydowanego w krytyce Ukrainy, nie została w ogóle dopuszczona do głosowania: zabrakło wymaganego sprzeciwu mniej niż around 40 posłów gotowych ją odrzucić proceduralnie, a przeciw poprawce zaprotestowali głównie posłowie lewicy.

Treść wynegocjowanego tekstu

Sienkiewicz odczytał na spokojnie pięć poprawek stanowiących jeden uzgodniony tekst, wynegocjowany z większością parlamentarną. Parlament Europejski przypomina w nim swoje wcześniejsze stanowisko w sprawie rzezi wołyńskiej i wyraża ubolewanie z powodu niedawnej, niepotrzebnej i niesprowokowanej eskalacji spowodowanej przez prezydenta Zełenskiego, polegającej na nadaniu elitarnej jednostce sił zbrojnych Ukrainy imienia bohaterów UPA. Dokument wskazuje, że – zwłaszcza w świetle niezachwianego wsparcia Polski dla Ukrainy w wojnie z Rosją – zaniedbano fakt, iż sprawa jest wyjątkowo delikatna i bolesna dla polskiego społeczeństwa w kontekście szacowanej na dziesiątki tysięcy liczby ofiar UPA. Tekst uznaje decyzję Zełenskiego za szkodliwą dla stosunków dobrosąsiedzkich i wcześniejszych wysiłków na rzecz rozwiązania trudnych kwestii dwustronnych, a także za niezgodną z wartościami europejskimi.

Poseł podkreślił znaczenie tego ostatniego sformułowania – niezgodność z wartościami europejskimi dotyka bezpośrednio fundamentu, od którego zależy przyjęcie jakiegokolwiek kraju do Unii Europejskiej: kraj kandydujący musi te wartości podzielać, nawet jeśli sprawia mu to trudność, a w ich ramach nie mieści się gloryfikacja morderców. Ocenił, że zapis ten stanowi de facto ostrzeżenie skierowane wprost do Zełenskiego, przywołując przy tym słowa byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który miał powiedzieć: „nie idź tą drogą” – dodając od siebie, że tą drogą Ukraina do Europy z pewnością nie trafi.

Wyniki głosowania

Sienkiewicz przedstawił szczegółowe wyniki głosowań w Parlamencie Europejskim, liczącym 720 posłów. Za wynegocjowaną polską poprawką zagłosowało 600 posłów, przy 11 głosach przeciw. Poprawka zgłoszona przez frakcję EKR uzyskała jedynie 173 głosy, przy 437 przeciw.

Ocena skuteczności polskiej dyplomacji

Poseł podsumował, że wynegocjowany tekst nie spełnia oczekiwań PiS i Konfederacji, które dążyły do maksymalnie ostrego, wykrzyczanego potępienia strony ukraińskiej, jednak w jego ocenie realnie buduje polityczną siłę nacisku na władze w Kijowie. Skrytykował strategię prawicy, wiążąc ją z rywalizacją o elektorat posła Grzegorza Brauna i próbami przejęcia jego wyborców przez PiS – ironicznie zauważył, że PiS jest gotów niedługo głosić realizację programu Brauna, łącznie z uczynieniem Chrystusa Królem Polski i uzyskaniem przez Polskę broni atomowej w ciągu kilku miesięcy, określając to jako elementy programu Konfederacji Korony Polskiej, wobec których PiS gotów jest zrobić wszystko, byle sparaliżować politykę realnie ograniczającą władze ukraińskie.

Jako analogiczny przykład wcześniejszej próby zablokowania istotnego dla Polski projektu przez skrajne poprawki PiS przywołał spór wokół unijnego systemu handlu emisjami (ETS), gdzie mimo kategorycznego sprzeciwu PiS wobec samego mechanizmu, dzięki zaangażowaniu eurodeputowanego oraz polskiej delegacji udało się wynegocjować dla Polski jedną czwartą z 40-miliardowego funduszu przeznaczonego na cały kontynent – środki, które PiS później samo dzielnie wydatkowało.

Poseł podsumował, że w polityce liczy się nie sama słuszność stanowiska, lecz sposób jego artykułowania – słucha się tych, którzy mówią spokojnym głosem, a nie tych, którzy krzyczą, nawet jeśli krzyk jest co do istoty prawdziwy, ponieważ polityka nie polega na wrzasku, tylko czasem na spokojnym mówieniu, a ci najsilniejsi, jak to ujął, „po prostu szepczą”. Zaznaczył, że w tej sprawie udało się „ściszyć głos” i uzyskać coś wyjątkowego.

Na zakończenie Sienkiewicz przyznał, że stopień zrozumienia polskich racji w Parlamencie Europejskim, a tym samym i w Komisji Europejskiej, okazał się dla niego po tym dniu czymś niespodziewanym – większość eurodeputowanych, jak ocenił, doskonale wie, co się stało, i mocno nad tym ubolewa, a łagodne, lecz wyraźne napomnienie zawarte w uchwale ma na celu uspokojenie prezydenta Zełenskiego, wymienionego w niej z imienia, nazwiska i funkcji. Dodał żartobliwie, że przy okazji zdradził widzom kulisy pracy europarlamentarnej, po czym zakończył uwagą o panującym w Strasburgu upale – tak dużym, że nawet w klimatyzowanych pomieszczeniach trudno było złapać oddech – zapowiadając kolejny odcinek programu z Brukseli w następnym tygodniu, obiecując, że będzie w nim „mówić, nie wrzeszczeć”.


Materiał programu „Polityka pod dywanem” na kanale Janusz Jaskółka na YouTube, liczącym 321 tys. subskrybentów. Wyemitowany 10 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *