Wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat ze Stowarzyszenia Wspólne Jutro oceniła w rozmowie z Gazetą Wyborczą, że rozważanie odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego jest błędem politycznym, który osłabia Polskę na arenie międzynarodowej — choć jednocześnie zaznaczyła, że pierwszy błąd popełnił Zełenski.
Zełenski się mylił — ale Nawrocki też
Biejat nie miała wątpliwości, że decyzja o nadaniu jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA” była poważnym błędem. „Wiadomo było, że będzie fatalnie odebrana w Polsce, a Polska jest ważnym sojusznikiem Ukrainy. To musi wybrzmieć za każdym razem” — powiedziała. Jednocześnie oceniła, że polska reakcja w postaci inicjatywy odebrania orderu jest działaniem emocjonalnym i krótkowzrocznym. „Jest taka reakcja, w której strzela się sobie w stopę, i taka, w której próbuje się być skuteczną” — stwierdziła.
Gdyby sama była prezydentką, jak powiedziała, spotkałaby się z ministrem spraw zagranicznych, przygotowała plan reakcji dyplomatycznej i doprowadziła do rozmów z administracją ukraińską oraz do zmiany tej polityki — nie poprzez działania wzmacniające ukraińskie nastroje antyposlkie.
Biejat zwróciła też uwagę, że order nie został przyznany Zełenskiemu osobiście — odebrał go w imieniu całego narodu ukraińskiego walczącego o niepodległość i o bezpieczeństwo Polski.
Polska osłabia sama siebie
Wicemarszałkini wskazała na szerszy kontekst: Europa obserwuje, że Polska inicjuje odebranie orderu prezydentowi Ukrainy, mimo że Order Orła Białego ma wciąż Gerhard Schröder — „ortodoksyjny zwolennik Putina” — a historycznie posiadał go również Mussolini. „Europa patrzy i widzi, że Polska nie jest gotowa do odpowiedzialnej roli” — oceniła.
Biejat skrytykowała też fakt, że Polska nie zadeklarowała gotowości wysłania sił pokojowych na Ukrainę po ewentualnym rozejmie — i że w tej sprawie rządowi wtóruje cała opozycja. Efekt jest taki, że Polska nie ma miejsca przy stole rozmów pokojowych. „Emocje i krótkoterminowy zysk polityczny są ważniejsze niż rozsądna polityka międzynarodowa” — stwierdziła.
Dyplomacja nie działa, bo jest sabotowana od środka
Na argument premiera Tuska, że dyplomacja nie przynosi efektów, Biejat odpowiedziała, że dyplomacja nie działa wtedy, gdy dwa najważniejsze ośrodki — prezydencki i rządowy — podkopują się nawzajem i nie są w stanie ustalić wspólnego stanowiska. „Dyplomacja nie działa wtedy, kiedy Polska sama siebie osłabia” — powiedziała. Dodała, że widoczne jest też uleganie rosyjskiej propagandzie, która nakręca nastroje antyukraińskie w Polsce.
Nagonka na Ukraińców gra w melodię Putina
Biejat ostro skrytykowała nastroje antyukraińskie nakręcane przez część prawicy — w tym poszukiwanie Ukraińców w polskim rządzie przez posła Kowalskiego. „To jest obrzydliwa fala ksenofobii. Opowieść, że Ukraińcy są dziś naszym wrogiem, to dokładnie to, czego oczekuje Moskwa” — powiedziała. Przestrzegła, że taka retoryka osłabia Polskę także w negocjacjach dotyczących trudnej wspólnej historii.
Skrytykowała też decyzję o wydaleniu Ukraińców i nałożeniu na nich pięcioletniego zakazu wjazdu do strefy Schengen za wykroczenia takie jak wjazd samochodem w Morskie Oko czy złowienie suma. „Państwo polskie uganiające się za człowiekiem, który ma suma w bagażniku, samo się ośmiesza. Naszym obowiązkiem jest ściganie dywersantów i szpiegów, a nie takich przypadków” — stwierdziła.