Czaputowicz: Ukraina pokazała nam środkowy palec, a my udajemy, że chcą się podrapać

Prof. Jacek Czaputowicz, były minister spraw zagranicznych, ocenił w Wirtualnej Polsce stan polskiej dyplomacji po kryzysie wywołanym decyzją Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA” i zapowiedzią odebrania mu Orderu Orła Białego.

Trzy opcje — wszystkie złe

Czaputowicz nie miał wątpliwości: Polska znalazła się w pułapce własnej dyplomacji. Prezydent Nawrocki zapowiedział odebranie orderu, Ukraina się nie wycofała, a decyzja nie zapadła. „Ukraina pokazała nam środkowy palec, a my udajemy, że chcą się podrapać” — powiedział były szef MSZ.

Przed Nawrockim stoją — według niego — trzy opcje. Tragiczna: odebrać order. To osłabi relacje z Ukrainą, obniży prestiż Polski na arenie międzynarodowej i zaszkodzi bezpieczeństwu kraju. Bardzo zła: dalsze odwlekanie decyzji, które tylko utrwala wizerunek słabości. Zła, ale najlepsza z możliwych: ogłosić, że order nie zostanie odebrany i szukać jakiegoś uzasadnienia, żeby „uratować resztki twarzy”. Czaputowicz ocenił, że Polska ten spór już przegrała — pytanie tylko, jak minimalizować straty.

Chicken game — Polska skręciła

Były minister opisał sytuację jako klasyczną grę w tchórza: dwa samochody jadą na siebie, kto skręci pierwszy — przegrywa. Polska skręciła. Ukraina wyczuła słabość i nic za groźbą nie poszło. „To jest sygnał dla Ukrainy, że będzie mogła tak dalej postępować. Kolejne nazwy mogą w przyszłości nastąpić” — ostrzegł.

Jednocześnie bronił Nawrockiego przed krytyką ze strony środowisk bliskich PiS, które podjudzają go do odebrania orderu. Stwierdził, że pewna refleksja prezydenta jest w tym wypadku pozytywna — bo odebranie orderu byłoby decyzją gorszą niż nieodebranie.

Rząd umywa ręce

Czaputowicz skrytykował też premiera Tuska za apel na portalu X, wzywający prezydentów Polski i Ukrainy do rozmowy. Ocenił, że rząd jest współodpowiedzialny za obecny kryzys i nie może teraz udawać obserwatora z zewnątrz. Zgodnie z konstytucją to rząd prowadzi politykę zagraniczną — a nie zajął jednoznacznego stanowiska w sprawie orderu. „Jeżeli prezydent odebrałby order, rząd nie uniknie tej odpowiedzialności” — powiedział.

Polska w drugiej lidze

Były minister zwrócił uwagę na nieobecność Polski na kluczowym spotkaniu w Londynie, gdzie Ukraina, Wielka Brytania, Niemcy i Francja rozmawiały o przyszłości wojny i kształcie ewentualnej misji stabilizacyjnej. „Jesteśmy w drugiej lidze w sprawie ukraińskiej — w sprawie, która nas dotyczy absolutnie bezpośrednio jako kraju przyfrontowego” — stwierdził. Powodem jest m.in. wcześniejsze wykluczenie przez Polskę udziału w jakichkolwiek misjach stabilizacyjnych, co oznacza, że nie mamy nic do zaoferowania przy stole negocjacyjnym.

Czaputowicz zauważył też, że Polska nie doceniła skali przemiany Ukrainy. Kraj, który przed wojną był postrzegany jako peryferyjny, stał się globalnym graczem — ma milion żołnierzy pod bronią, rozwija własne technologie wojskowe, współpracuje gospodarczo ze Stanami Zjednoczonymi i Arabią Saudyjską, odgrywa rolę w Afryce. „To od Ukrainy zależy kształt architektury bezpieczeństwa w Europie. My przy nich niestety nie mamy za dużo do zaoferowania” — przyznał.

Naczelna zasada: nie przeszkadzać

Były minister zakończył rozmowę jednoznaczną konkluzją. W Polsce leży interes, żeby pokój na Ukrainie został zawarty na warunkach akceptowanych przez Kijów — tak żeby Rosja nie mogła czuć się zwycięzcą. W tej sytuacji naczelną zasadą polskiej polityki powinno być: jeśli nie pomagamy, to przynajmniej nie przeszkadzamy. Spór o order temu przeczy. Czaputowicz wyraził nadzieję na długoterminowe pojednanie polsko-ukraińskie — porównał je do procesu pojednania z Niemcami — ale zastrzegł, że to będzie wieloletni proces, który wymaga ostrożności, a nie podsycania napięć.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *