„To nie incydent, to doktryna.” Warzecha i Chrabota o UPA, orderze i polskiej polityce wobec Ukrainy

Łukasz Warzecha z tygodnika Do Rzeczy i Bogusław Chrabota z Rzeczpospolitej starli się w debacie prowadzonej przez Igora Janke w Kanale Otwartym o to, jak Polska powinna odpowiedzieć na decyzję Zełenskiego o nazwie jednostki wojskowej, czy odebrać mu order i jak w ogóle powinna wyglądać polska polityka wobec Ukrainy.

Czy Polska ma znaczenie dla Ukrainy?

Warzecha ocenił, że znaczenie Polski dla Ukrainy jest ograniczone i maleje. Polska nie stoi na drodze między Ukrainą a jej głównym wrogiem — stoi natomiast na drodze między Ukrainą a jej najważniejszym sojusznikiem, czyli Niemcami. Żałował, że od połowy 2022 roku Polska prowadziła wobec Ukrainy politykę nieracjonalną — emocjonalną zamiast transakcyjnej.

Chrabota przyznał, że Ukraina jest ważniejsza dla Polski niż Polska dla Ukrainy, ale nie zgodził się, że polskie znaczenie jest marginalne. Wskazał trzy argumenty: Polska była i może być adwokatem członkostwa Ukrainy w UE i NATO, Jasionka pozostaje kluczowym hubem logistycznym wsparcia wojskowego, a Polska jest domem dla milionów Ukraińców.

Warzecha odparł, że argument o polskim wsparciu dla ukraińskiej akcesji do NATO to złudzenie — kluczowa jest zgoda Stanów Zjednoczonych, której nie będzie. Co do UE — jego zdaniem przyjęcie przez Polskę jako dogmatu, że wspiera ukraińskie członkostwo, było błędem od początku. Wskazał trzy powody: sprzeczne interesy rolnicze i gospodarcze, ryzyko że Ukraina stanie się przede wszystkim partnerem Niemiec w UE, i wreszcie — szantaż rezygnacją z weta, który od lat stosują kolejni kanclerze Niemiec i przewodniczące Komisji Europejskiej.

Incydent czy doktryna?

Obaj rozmówcy zgodzili się, że decyzja Zełenskiego była błędem. Różnili się jednak w ocenie jej znaczenia. Warzecha stwierdził, że początkowo miał nadzieję, iż война da Ukrainie szansę na budowanie tożsamości na nowych autorytetach — szybko się rozczarował. Jego zdaniem ukraińskie państwo buduje już całą swoją politykę na odwoływaniu się do skrajnego nacjonalizmu i ludobójców, i to jest element, który powinien być dla Polski poważnym ostrzeżeniem. Zwrócił uwagę na szczegół, który umknął w debacie: pierwotnym projektem było nadanie jednostce imienia Kłyma Sawura — dowódcy, który bezpośrednio kierował mordami na Polakach. To żołnierze zaproponowali tego patrona, znając jego życiorys.

Chrabota przestrzegał przed zbyt daleko idącymi uogólnieniami. Był wielokrotnie na Ukrainie w czasie wojny i wszędzie spotykał się z życzliwością wobec Polaków. Podkreślił, że nacjonalizm ukraiński nie jest monolitem — i że w interesie Polski jest wspieranie tej części społeczeństwa ukraińskiego, która chce europejskich standardów, a nie pozostawianie Ukrainy samej sobie.

Order — odebrać czy nie?

Warzecha był za odebraniem: stwierdził, że ustawa o odznaczeniach przewiduje odebranie orderu, jeśli odznaczony działa przeciwko interesom Polski, a tu mamy z tym absolutnie do czynienia. Ocenił też, że nieodebranie orderu zostanie przez stronę ukraińską odczytane jako słabość i zachęta do kolejnych prowokacji.

Chrabota uważał, że odebranie orderu zamknie Polsce szanse w Ukrainie — gospodarcze, inwestycyjne, społeczne. Opowiadał się za deeskalacją i szukaniem rozwiązań, które przesuwają sytuację do przodu, nie nakręcają spirali konfrontacji. Wskazał, że depozytariuszem orderu jest nie tyle Zełenski, co naród ukraiński walczący z Rosją.

Ukraina jako rynek i partner

Obaj zgodzili się, że Polska powinna traktować Ukrainę jako ważny rynek i obszar współpracy — gospodarczo, inwestycyjnie i zbrojeniowo. Warzecha przestrzegał jednak przed iluzją, że po zakończeniu wojny Polska automatycznie zgarnie lukratywne kontrakty — jego zdaniem najlepsze wezmą Niemcy, a białoruskie i inne firmy wejdą przez korupcyjne powiązania. Chrabota był bardziej optymistyczny i przywołał analogię do wejścia polskich firm na rynek niemiecki po 1989 roku — bez gwarancji państwowych, siłą własnej pracy i produktów.

Polska dyplomacja — ocena krytyczna

Obaj przyznali, że polska polityka zagraniczna od lat cierpi na te same wady: zbyt wiele emocji, zbyt mało zimnej kalkulacji interesu, i pewien kompleks — ciągłe pytanie „a co oni powiedzą” zamiast „co my na tym zyskamy”. Warzecha podsumował, że Polska powinna odebrać order, urealnić spojrzenie na Ukrainę i zacząć wreszcie budować miękką siłę — bo to, że Ukraińcy dziwią się, iż Szuchewycz nam się nie podoba, jest miarą porażki polskiego oddziaływania na ukraińską opinię publiczną przez ostatnie dekady.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *