Żakowski w „Między nami pol i tyka”: „Poniżanie Ukrainy jest ostatnią rzeczą, którą powinniśmy dziś robić”

Publicysta Jacek Żakowski w programie „Między nami pol i tyka” Dziennika Gazety Prawnej ocenił, że odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego byłoby poważnym błędem strategicznym, a narastające nastroje antyukraińskie w Polsce prowadzą kraj na niebezpieczną drogę.

Orderu nie odbierać — bo to poniżenie, nie odpowiedź

Żakowski stwierdził, że odbieranie orderu jest „czymś niebywale poniżającym” — dużo bardziej poniżającym niż przyznawanie go jest wywyższające. Zaznaczył, że order nie był przyznany Zełenskiemu osobiście, lecz był wyrazem sympatii, solidarności i podziwu dla całego narodu ukraińskiego. „Poniżanie Ukrainy jest ostatnią rzeczą, którą byśmy chcieli dziś zrobić, jeżeli myślimy o przyszłości Polski” — powiedział.

Wskazał też, że nawet jeśli Ukraińcy cofnęliby decyzję o nazwie jednostki — co jego zdaniem i tak się nie wydarzy — upokorzenie po odebraniu orderu pozostałoby. Polska straciłaby więcej, niż zyskała.

Polska milczała przy gorszych decyzjach

Żakowski przypomniał, że na Wołyniu stoją pomniki dowódców UPA postawione w latach dwutysięcznych — w tym pomniki ludzi, którzy realnie dowodzili rzezią. Polska milczała, rozumiejąc, że Ukraińcy nie stawiają ich za zbrodnie na Polakach, lecz za walkę z Sowietami. „Mieliśmy rozum, żeby nie reagować” — ocenił. Jego zdaniem teraz też należało zachować spokój i skupić się na realizacji konkretnych celów — ekshumacjach i upamiętnieniach — zamiast eskalować.

Kontekst historyczny — Polska też ma swoją część

Żakowski przypomniał, że napisał tekst o polskim osadnictwie wojskowym na Wołyniu w czasach II RP — 60 tysięcy hektarów ziemi zabranych ukraińskim chłopom, na których osiedlono polskich weteranów. „Co ci ludzie potem czuli, kilkadziesiąt lat później, gdy UPA wzywała do mordowania Polaków?” — pytał. Zaznaczył wyraźnie, że nie usprawiedliwia zbrodni, ale rozumienie mechanizmów, które nakręcały obie strony, jest warunkiem zatrzymania tego procesu teraz.

Ukraina to potencjalnie najsilniejszy sojusznik w regionie

Żakowski wskazał na strategiczny wymiar kryzysu. Ukraina jest potencjalnie najsilniejszą sojuszniczą armią w regionie. Jeśli Polska będzie ją obrażać i wkurzać, pojawia się pytanie, czy Ukraińcy zechcą stanąć za polskimi plecami, gdy zajdzie taka potrzeba. „Obrażamy ich, wkurzamy. Czy Ukraińcy będą chcieli nas bronić?” — powiedział. Dodał, że boi się nie tych konsekwencji, które są przewidywalne — jak trudniejsza sytuacja polskich firm na ukraińskim rynku — ale tych, których dziś nie potrafimy sobie wyobrazić, a które mogą być „naprawdę koszmarne”.

Nacjonalizm jako droga do zatracenia

Żakowski ocenił, że spór o order i UPA jest częścią szerszego procesu — eksplozji nacjonalizmu w Polsce, który napędza się od środka sceny politycznej. Centrum polityczne ściga się z nacjonalistami o elektorat, przesuwając się coraz bardziej w prawo, co pociąga za sobą kolejnych graczy. „Każdy uczciwy Polak musi ratować Polskę przed nacjonalizmem, który jest ciężką chorobą prowadzącą do katastrof” — powiedział. Ostrzegł, że jeśli koalicja rządząca straci przez to 100-300 tysięcy wyborców, może to oznaczać jej koniec — a wtedy Polska zostanie z ministrem Braunem.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *