Miller o kryzysie polsko-ukraińskim: „Polska nie jest darmowym zapleczem wojny”

Były premier Leszek Miller był gościem programu Rymanowski Live, gdzie odniósł się do kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich po decyzji prezydenta Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA” oraz do sprawy Orderu Orła Białego.

Kapituła podzielona, Nawrocki ma ciężki orzech

Miller ocenił, że tajemniczy komunikat rzecznika prezydenta Nawrockiego po posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego świadczy o istotnej różnicy zdań wśród jej członków. Były premier uznał, że Nawrocki powinien jak najszybciej wykonać zapowiedzianą decyzję — bez dalszego zwlekania. „Jeżeli prezydent zapowiada, że zamierza pozbawić Zełenskiego Orderu Orła Białego, to nie może 48 godzin później powiedzieć, że się rozmyślił. Bo to będzie kompromitacja” — stwierdził Miller. Podkreślił, że przedłużanie decyzji będzie przez Kijów odebrane jako słabość.

Budanow jako zaprzysięgły banderowiec

Miller skrytykował przyjęcie wizyty Kyryła Budanowa w Warszawie. Ocenił, że Budanow — były szef ukraińskiego wywiadu wojskowego — jest „zaprzysięgłym banderowcem”, który uczestniczył w organizacji pogrzebu Andrija Melnyka i należy do twardych zwolenników rehabilitacji OUN i UPA. Gdyby był premierem, takiej osoby by nie przyjął, a co najwyżej „zweksłował na czwarty lub piąty garnitur urzędników różnych ministerstw”. Minister Sikorski słusznie zrezygnował ze spotkania — ocenił Miller.

Zasada warunkowości zamiast bezwarunkowej pomocy

Były premier skrytykował dotychczasową polską politykę wobec Ukrainy, którą określił jako opartą na bezwarunkowej pomocy. Zaproponował wprowadzenie zasady warunkowości: tranzyt z opłatami, odbudowa Ukrainy z udziałem polskich firm, wejście do UE z zabezpieczeniem interesów polskich rolników i przedsiębiorców, wzmocnienie Polski w ramach NATO, ekshumacje bez warunków wstępnych oraz prawo do nazywania zbrodniarzy zbrodniarzami. „Polska nie jest darmowym zapleczem wojny i darmową stacją przeładunkową” — powiedział dosadnie.

Wołyń — groby bez krzyży i napisów

Miller skrytykował polską zgodę na rozłączenie ekshumacji od upamiętnienia — czyli pochówku od napisów informujących, kto zamordował ofiary. Porównał to do tablicy w Katyniu z napisem „tu leży 4 tysiące Polaków zabitych w niewyjaśnionych okolicznościach”. Ocenił, że polskie władze przez lata udawały, że nie widzą i nie słyszą narastającego kultu UPA na Ukrainie. „Płacimy teraz cenę za to, że przez wiele lat polskie władze bagatelizowały ten problem” — stwierdził. Przypomniał, że już w 2014–2015 roku SLD próbowało zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo rosnącego nacjonalizmu na Ukrainie — projekt uchwały Sejmu nie został nawet dopuszczony do pierwszego czytania.

Kult UPA jako fundament ideowy państwa ukraińskiego

Miller ocenił, że gloryfikacja UPA to nie incydent, lecz świadoma polityka — konsekwentna budowa ideowego fundamentu państwa ukraińskiego opartego na koncepcji czystości etnicznej. Wskazał, że decyzja Zełenskiego o nadaniu imienia jednostce wojskowej cieszy się poparciem 80 procent Ukraińców. Zacytował profesora Motykę, według którego taka rehabilitacja była przewidywalna i trwa od lat. Były premier podkreślił, że pojednanie jest możliwe, ale wymaga najpierw możliwości pochowania ofiar i upamiętnienia ich z nazwiskami oraz informacją o sprawcach.

Zełenski ominął Polskę samolotem

Miller zwrócił uwagę, że Zełenski — mimo że jego samolot stacjonuje na lotnisku pod Rzeszowem — poleciał do Londynu przez Kiszyniów, omijając Polskę. „Obraził się” — ocenił wprost. Uznał to za sygnał, że Kijów demonstracyjnie pokazuje, że nie jest zależny od Polski.

Trójkąt bermudzki i polska nieobecność w Londynie

Miller z niepokojem skomentował fakt, że Polska nie uczestniczyła w spotkaniu Zełenskiego z Mercem, Starmerem i Macronem w Londynie. „To pokazuje gdzie jest nasze miejsce — poza stołem” — stwierdził. Nazwał tę trójkę „trójkątem bermudzkim” złożonym z polityków, którzy w swoich krajach cieszą się rekordowo niskim poparciem.

Krytyka Czarzastego i Kowala

Miller zapowiedział, że nie poda ręki Włodzimierzowi Czarzastemu po tym, jak ten wzniósł okrzyk „Sława Ukrainie” w ukraińskim parlamencie. „Żaden Polak, marszałek Sejmu, który staje na mównicy i wznosi ten banderowski okrzyk, to jest koszmar” — powiedział. Pawła Kowala określił jako człowieka, który „bezkrytycznie wielbi władzę w Kijowie”.

Ukraińcy w Polsce i rodzina Millera

Były premier przyznał, że ma ukraińskich bliskich w Polsce — część z nich sprzedała cały majątek i postanowiła zostać. Mężczyźni boją się wracać, bo obawiają się przymusowego wcielenia do wojska. Ocenił, że decyzja Zełenskiego w sprawie UPA uderza również w Ukraińców mieszkających w Polsce, których sytuacja gwałtownie się pogorszyła. „Zełenski nie brał pod uwagę swoich rodaków, którzy tu są” — stwierdził. Jego wnuczka jest półukrainką, mieszka z Ukraińcem w Polsce.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *