Ołeh Biłecki, ukraiński dziennikarz Radio NV, rozmawiał z Wirtualną Polską bezpośrednio po nocnym zmasowanym ataku rakietowym na Ukrainę — noc spędził w schronie, a do studia dotarł z trudnościami przez odcięte przez odłamki ulice Kijowa.
Noc w schronie i ranek w zbombardowanym mieście
Biłecki opisał, że służby wywiadowcze i prezydent Ukrainy uprzedzili poprzedniego wieczoru o możliwym ataku — wiele rodzin z dziećmi udało się do metra i innych schronień jeszcze przed ogłoszeniem alarmu. Sam spędził noc na podziemnym parkingu. Po odwołaniu alarmu o świcie alarm zabrzmiał ponownie i słychać było kolejne eksplozje — obrona przeciwlotnicza poinformowała o pociskach CYRKON z terytorium okupowanego Krymu. W efekcie ataku zginęły co najmniej cztery osoby w Kijowie i co najmniej siedem w Dnieprze, gdzie pocisk uderzył w blok mieszkalny. Wśród ofiar był ratownik. Metro w Kijowie w czasie alarmów nie kursuje w całości — część stacji jest naziemna, co odcina lewy brzeg od prawego. Biłecki sam miał trudności z dojazdem do studia przez zablokowane przez odłamki ulice.
Zwrócił uwagę na psychologiczny wymiar ataku. Rosja przez poprzednie noce ogłaszała gotowość do uderzeń, przemieszczała lotnictwo strategiczne — i nic nie następowało. Ukraińcy zaczęli ignorować alarmy. Szef MSZ Ukrainy Andrii Sybicha dzień wcześniej komentował właśnie ten mechanizm: Rosjanie celowo przyzwyczajają ludzi do fałszywych alarmów, by zaatakować w momencie największego zaskoczenia.
Reakcje na Ukrainie na zapowiedź odebrania orderu
Biłecki powiedział, że w ukraińskiej przestrzeni medialnej toczy się dyskusja — w jego własnym radiu w czasie rozmowy odbywała się debata między ukraińskim historykiem Wiatrowyczem a polskim przedstawicielem Centrum Dialogu Łukaszem Adamskim. Zaznaczył, że sam zabiegał o to, żeby polska perspektywa była obecna na ukraińskich antenach — nawet jeśli słuchacze reagują na to negatywnie. Uznał, że ważne jest przedstawianie różnych punktów widzenia, niezależnie od emocji.
Odrzucił obiegową tezę, że Ukraińcy w ogóle nie przejmują się opinią Polaków. Jego zdaniem Ukraińcom zależy na dobrych relacjach z Polską — i ta dyskusja to udowadnia. Jednocześnie Ukraina chce, żeby jej własna perspektywa historyczna była rozumiana — nie przyjmowana, ale rozumiana.
Dlaczego Zełenski podjął tę decyzję
Biłecki wyjaśnił decyzję o nazwie jednostki z ukraińskiego punktu widzenia. Ta jednostka jest elitarna i bardzo skuteczna bojowo — i właśnie to było powodem decyzji. Dla Ukrainy UPA to nie tylko rzeź wołyńska — i rzeź wołyńska to nie tylko UPA. UPA to także opór wobec Sowietów po II wojnie światowej, dywersje i zabójstwa sowieckich generałów w okupowanych miastach aż do 1956 roku. Decyzja o nazwie była — w jego ocenie — motywacją dla żołnierzy odwołującą się do poprzedniej walki z rosyjskim najeźdźcą, nie zaś gestem wymierzonym w Polskę.
Biłecki ostrożnie zaznaczył, że nie chce wchodzić w spory historyczne — to rola historyków. Przywołał niedawne forum polsko-ukraińskich historyków jako przykład właściwej drogi. Wymienił też poszczególne postaci — Banderę, Szuchewycza, Stelmaszczuka, Klaczkowskiego — i zaznaczył, że każdy z nich pełnił inną funkcję i wywodził się z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, nie bezpośrednio z UPA jako formacji wojskowej.
Czy Ukraina rozumie niejednoznaczność tych postaci
Biłecki ocenił, że tak — i jako dowód wskazał postęp w ekshumacjach. Zaznaczył, że ważniejsza od samego faktu ekshumacji jest postawa Ukraińców, którą słyszy w różnych regionach kraju — nie tylko na zachodzie, ale też w Kijowie, Charkowie i innych miastach na wschodzie i południu. Jego rozmówcy mówią, że szczątki ofiar nie powinny leżeć w lasach, że należy je godnie pochować, że miejsca pochówku powinny być oznaczone i dostępne. Nikt — w jego ocenie — nie sprzeciwia się temu otwarcie. Ta postawa jest po prostu rzadko widoczna w nagłówkach mediów i wymaga bezpośrednich rozmów z ludźmi, żeby ją dostrzec.
Historia a integracja z UE
Biłecki przyznał, że rozumie, iż na Ukrainie z niepokojem obserwuje się polskie głosy uzależniające akcesję do UE od rozliczenia historycznego. Słyszy jednak również inne głosy — że mamy współpracę strategiczną, kwestie bezpieczeństwa, że zagrożenie ze strony Moskwy dotyczy i Polski, i Ukrainy w równym stopniu. Jego zdaniem temat historyczny nie powinien być zlekceważony, ale też nie powinien stać się przeszkodą nie do pokonania w budowaniu stabilnej Europy Wschodniej.
Nie komentował polskiej polityki wewnętrznej, zastrzegając, że to nie jego rola jako ukraińskiego dziennikarza. Ocenił natomiast, że dyplomacja ukraińska musi się skupić na tym, jak poradzić sobie z Polską — to zadanie trudne, bo emocji jest dużo, ale konieczne.