Maria Stepan w Kanale Zero: firma zmieniła zasady na 11 dni przed atakami dronów na jej magazyny

Nowe

Maria Stepan w komentarzu wyemitowanym na kanale Kanał Zero omówiła trwającą od kilkunastu dni ukraińską kampanię uderzeń dronowych w magazyny i centra logistyczne Wildberries — największej platformy handlu internetowego w Rosji, porównywanej do amerykańskiego Amazona.

Fala ataków na magazyny w całej Rosji

Od 18 lipca ukraińskie drony systematycznie uderzają w obiekty Wildberries rozsiane po całym terytorium Rosji oraz na okupowanym Krymie. Wśród zaatakowanych lokalizacji znalazły się m.in. Elektrostal pod Moskwą, Kotowsk w obwodzie tambowskim, Koledino, Kołopodolsk, Krasnodar, Newinnomyssk w kraju stawropolskim, okolice Petersburga, Symferopol na okupowanym Krymie oraz Jekaterynburg. Pożary wywołane atakami są, jak podkreśliła autorka komentarza, bardzo rozległe — obiekty spalają się niemal doszczętnie. Firma analityczna Data Insight szacuje straty w towarach na ponad 2 miliardy dolarów. W wyniku ataków zginęło co najmniej kilka osób, choć według części doniesień liczba ofiar może sięgać kilkunastu — i to ta wyższa liczba wydaje się, zdaniem Marii Stepan, bardziej prawdopodobna.

Dlaczego celem stał się właśnie Wildberries

Wildberries odpowiada dziś za ponad połowę — dokładnie 52 proc. — całego handlu internetowego w Rosji. Platforma daje możliwość sprzedaży ponad pół milionowi przedsiębiorców, pobierając prowizję od każdej transakcji. Średnio dziennie przez system przechodzi około 750 tysięcy zamówień, a roczny przychód firmy przekracza 6 bilionów rubli, czyli blisko 300 miliardów złotych.

Jak zaznaczyła Maria Stepan, Wildberries od dawna znajduje się pod międzynarodowymi sankcjami — także na liście sankcyjnej Ukrainy i Polski — z powodu powiązań z wojną. Platforma otwarcie sprzedawała i reklamowała sprzęt wojskowy oraz towary tzw. podwójnego zastosowania (dual use), czyli produkty formalnie cywilne, które w praktyce trafiają do rosyjskiej armii. Wśród oferowanych towarów dziennikarze wielokrotnie odnajdywali mundury, kamizelki kuloodporne, opakowania na granaty, komponenty do dronów czy światłowody. Firma jest oskarżana o realne wspieranie rosyjskiej armii poprzez zaopatrywanie żołnierzy i jednostek wojskowych. Ukraina oficjalnie traktuje ataki na Wildberries jako element szerszej kampanii, którą sama określa mianem dalekosiężnych sankcji — wymierzonej nie tylko w rosyjską logistykę wojskową, lecz również w gospodarkę i morale społeczeństwa.

Dlaczego pożary są tak trudne do opanowania

Skala i intensywność pożarów wynika, jak wyjaśniła autorka komentarza, z charakteru towarów przechowywanych w magazynach Wildberries — kartonów, plastikowych opakowań, tekstyliów, odzieży syntetycznej, tysięcy baterii litowych, aerozoli, środków czystości oraz alkoholu. Dodatkowym czynnikiem są ogromne, otwarte przestrzenie magazynowe pozbawione wyraźnych przegród przeciwpożarowych. Systemy gaśnicze, które w teorii powinny działać skutecznie, w praktyce często okazują się niewystarczające lub nie zdążają zareagować na czas. Wystarczy jeden precyzyjnie wycelowany dron, by ogień strawił całe hektary powierzchni magazynowej.

Zmiana zasad tuż przed atakami

Maria Stepan zwróciła uwagę na budzący wątpliwości zbieg okoliczności czasowych. 1 lipca Wildberries opublikowała zaktualizowaną umowę dla sprzedawców — tzw. ofertę numer 98 — która w przeciwieństwie do wcześniejszej wersji (numer 97) precyzyjnie wymieniała skutki użycia broni, sprzętu wojskowego, dronów, amunicji, ostrzałów, eksplozji i innych działań zbrojnych jako przypadki siły wyższej. W tych sytuacjach firma zastrzegła sobie brak odpowiedzialności za zniszczone lub utracone towary sprzedawców oraz brak obowiązku wypłaty odszkodowań. Nowe zasady weszły w życie 7 lipca — jedenaście dni przed pierwszymi dużymi atakami dronowymi na magazyny, które rozpoczęły się 18 lipca.

Zdaniem Marii Stepan najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie tej zbieżności jest jednak prozaiczne — firma zareagowała na realne, rosnące zagrożenie, obserwując wcześniejsze ukraińskie ataki dronowe na rosyjskie rafinerie i magazyny paliwowe. Już w czerwcu jeden z magazynów Wildberries w rejonie Moskwy był prewencyjnie ewakuowany po pojawieniu się dymu wywołanego atakiem na pobliską rafinerię. Wszystkie ponad 200 obiektów firmy jest, jak zaznaczyła autorka komentarza, trudnych do obrony przed atakami dronowymi, a prawnicy firmy po prostu doprecyzowali zapisy o sile wyższej, by ograniczyć potencjalne koszty. Podobne zmiany wprowadziły wkrótce także konkurencyjne platformy — Ozon, Yandex Market, a później Megamarket. Maria Stepan określiła to jako klasyczną, choć cyniczną z perspektywy sprzedawców, praktykę biznesową w warunkach wojny — przerzucanie ryzyka na słabszą stronę.

Autorka komentarza wspomniała też o alternatywnych hipotezach krążących w internecie — że firma mogła mieć przecieki o konkretnych planach Ukrainy, choć nie ma na to żadnych dowodów, dokumentów ani wiarygodnych przecieków, albo że to sami Ukraińcy, dowiedziawszy się o zmianie przepisów, postanowili uderzyć w magazyny Wildberries, by wojna „wróciła do domu” zwykłych Rosjan. Część komentujących wiąże ataki także z odwetem za rosyjskie uderzenia w centra logistyczne ukraińskiego giganta pocztowego Nowa Poczta.

Tatiana Kim — fortuna zbudowana na wojnie

Wildberries w całości należy do jednej kobiety — Tatiany Kim, obecnie najbogatszej kobiety w Rosji, o koreańsko-rosyjskich korzeniach. Około półtora roku temu kupiła najwyższy budynek w Moskwie, liczący 398 metrów wysokości, 75 pięter nadziemnych i 6 podziemnych.

Firmę założyła w 2004 roku w niewielkim moskiewskim mieszkaniu wraz z ówczesnym mężem Władysławem Bakalczukiem. Będąc wówczas nauczycielką angielskiego na urlopie macierzyńskim, zaczęła sprzedawać ubrania i akcesoria zamawiane z europejskich katalogów, z czasem budując prawdziwe imperium handlowe.

Dwadzieścia lat później, w 2024 roku, para rozwiodła się w atmosferze skandalu obserwowanego przez całą Rosję. Władysław Bakalczuk, cieszący się poparciem Ramzana Kadyrowa, oskarżał byłą żonę o wrogie przejęcie firmy — Tatiana posiadała 99 proc. udziałów, on jeden procent. Gdy sąd przyznał pełną własność firmy Tatianie, sytuacja się zaostrzyła. We wrześniu 2024 roku Władysław wtargnął do siedziby Wildberries w Moskwie, gdzie doszło do strzelaniny, w wyniku której zginęli ludzie. Bakalczuk został aresztowany pod zarzutem morderstwa.

Wcześniej Tatiana Kim rozprawiła się z konkurencją — po lutym 2022 roku, czyli po wybuchu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę, gdy zachodnie firmy masowo opuszczały Rosję, przejmowała ich magazyny, centra logistyczne i infrastrukturę za ułamek wartości. W ten sposób z lokalnej bizneswoman stała się najbogatszą kobietą w Rosji. Jak podsumowała Maria Stepan, mówiąc wprost — Tatiana Kim dorobiła się na wojnie w Ukrainie.

Rekompensaty i reakcja Kremla

Po pożarach firma początkowo powoływała się na nowe zasady umowne, komunikując brak formalnego obowiązku wypłaty odszkodowań. Pod rosnącą presją społeczną i medialną Tatiana Kim zapowiedziała jednak dobrowolne, ograniczone rekompensaty, przede wszystkim dla najmniejszych sprzedawców — głównie w formie rabatów, bonusów na platformie lub częściowych wypłat. Poszkodowani opisują te kwoty jako symboliczne, czasem poniżej 1 proc. realnych strat, mimo że wielu drobnych przedsiębiorców straciło cały towar i praktycznie cały biznes. Według doniesień rosyjskich mediów poważnie poszkodowani mieli otrzymać po milionie rubli, a rodziny osób zabitych — po dwa miliony rubli. Informacji o tożsamości ofiar, w tym doniesień o obcokrajowcach wśród zabitych, nie potwierdzono oficjalnie.

Kreml i media prorządowe określają ataki jako ukraiński terroryzm wymierzony w zwykłych ludzi. Maria Stepan zwróciła jednak uwagę na sprzeczność tej narracji — przez długi czas na Wildberries można było swobodnie kupować towary ściśle związane z wojskiem. Choć rosyjskie portale informują, że platforma oficjalnie ugięła się pod ukraińską presją i przestała sprzedawać produkty wojskowe, w praktyce — jak donosi niezależny portal Meduza — wystarczy nieznacznie zmodyfikować zapytanie w wyszukiwarce, by nadal znaleźć kamizelki kuloodporne, plecaki, krótkofalówki, a nawet części do dronów.

Sytuacja wciąż się rozwija

Ukraińska kampania jest kontynuowana. W Symferopolu w Republice Udmurskiej firma ewakuowała centrum sortowania i kompleks logistyczny, oficjalnie tłumacząc to „wymogami bezpieczeństwa”. W Jekaterynburgu zawieszono działalność kolejnego magazynu i ewakuowano pracowników. W sobotę, 25 lipca, Tatiana Kim poinformowała o reorganizacji całej logistyki firmy w związku z serią ataków oraz zadeklarowała trzymiesięczne zawieszenie spłat kredytów dla poszkodowanych sprzedawców.

Według szacunków portalu Meduza Ukraińcy zniszczyli już około jednej czwartej całkowitej powierzchni magazynowej Wildberries — ponad 1,2 miliona metrów kwadratowych. Jak podsumowała Maria Stepan, rachunek za te straty płacą przede wszystkim drobni sprzedawcy, którzy stracili towar, pieniądze, a w wielu przypadkach całe źródło utrzymania — wojna, którą rozpętał Putin, wraca do domu, do zwykłych Rosjan.


Komentarz wygłosiła Maria Stepan. Materiał „UKRAINA UDERZA W ROSYJSKIEGO GIGANTA. MAGAZYNY WILDBERRIES W OGNIU” dostępny na kanale Kanał Zero na YouTube, liczącym 2,33 mln subskrybentów. Opublikowany 28 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *