Albert Świdziński ze Strategy&Future był gościem Janusza Schwertnera w programie „Obraz Świata” na kanale Goniec. Punktem wyjścia rozmowy był artykuł „Die Welt” oparty na analizie australijskiego generała i stratega wojskowego Micka Ryana, krytykujący Zachód za niewyciąganie wniosków z wojen w Ukrainie i Iranie. Rozmówcy omówili rewolucję technologiczną na polu walki, przyczyny bierności zachodnich i polskich elit oraz bieżącą sytuację wokół konfliktu USA–Iran.
Ukraina i Iran — ten sam wzorzec zaskoczenia mocarstw
Świdziński ocenił artykuł Ryana jako trafny punkt wyjścia do refleksji nad tym, dlaczego ani Rosja w Ukrainie, ani USA w Iranie nie osiągnęły szybkiego zwycięstwa, mimo wcześniejszych zapowiedzi. Wskazał, że kluczową przyczyną jest demokratyzacja środków rażenia dalekiego zasięgu oraz masowe użycie tanich technologii dronowych, które radykalnie podnoszą koszt każdej ofensywnej koncentracji sił — na Ukrainie każda taka koncentracja jest niemal natychmiast wykrywana i niszczona. Zaznaczył, że nawet Stany Zjednoczone, dysponujące najbardziej zaawansowanymi technologiami wojskowymi, nie były w stanie skutecznie zastosować projekcji siły wobec Iranu, który wykorzystał m.in. drony typu Shahed (te same, które Rosja kupuje od Iranu jako drony Geran).
Świdziński ocenił to zjawisko jako potencjalnie korzystne dla Polski, ponieważ w konfrontacji z silniejszą konwencjonalnie Rosją tanie drony i rakiety balistyczne czy manewrujące mogą przekreślić rosyjską teorię zwycięstwa — pod warunkiem, że Polska rzeczywiście wyciągnie z tego wnioski, czego jego zdaniem obecnie nie robi. Zastrzegł przy tym, że to „okienko” przewagi technologicznej słabszych stron nie potrwa wiecznie.
Starzenie się sprzętu wojskowego — od pancerników do czołgów
Świdziński rozwinął koncepcję tzw. starzenia się uzbrojenia (ang. senility), sformułowaną przez George’a Friedmana. Wyjaśnił, że drogi, tradycyjny sprzęt — czołgi, samoloty, okręty — z czasem wymaga coraz większych nakładów na własną ochronę, a jego wartość ofensywna spada, podczas gdy zwrot z inwestycji w nowe, tanie technologie, takie jak drony, jest wielokrotnie wyższy zarówno militarnie, jak i gospodarczo (przykład gałęzi gospodarki określanej jako „air literal” — dostawy dronowe, usługi cywilne). Jako analogię historyczną przywołał ewolucję potęgi morskiej: przed I wojną światową i na jej progu synonimem dominacji były ciężkie, kosztowne pancerniki typu Dreadnought, które zostały wyparte przez tańsze i bardziej ofensywne lotniskowce z samolotami pokładowymi. Z czasem jednak same lotniskowce, chroniąc się przed zagrożeniem, zaczęły wymagać budowy kosztownych grup uderzeniowych (niszczyciele, okręty podwodne, jednostki zaopatrzenia), powtarzając ten sam cykl starzenia się. Zdaniem Świdzińskiego dziś rolę tanich, ofensywnych środków rażenia pełnią drony, a rolę drogiego, coraz mniej efektywnego sprzętu — m.in. czołgi, choć nie zniknęły one całkowicie z pola walki.
Spór z Mickiem Ryanem o AUKUS
Świdziński ujawnił, że pozostaje w sporze merytorycznym z Mickiem Ryanem, choć — jak zaznaczył żartobliwie — australijski generał nie jest tego świadomy. Spór dotyczy przekonania Ryana o możliwości utrzymania globalnego prymatu USA oraz jego wsparcia dla projektów takich jak AUKUS i wydatków na okręty podwodne tego typu, co Świdziński ocenił jako błędne założenia dotyczące sytuacji geopolitycznej Australii.
Dlaczego Zachód nie wyciąga wniosków
Odnosząc się do przywołanych przez Ryana przykładów — zniszczenia rosyjskiego samolotu rozpoznawczego A-50 na Białorusi w lutym 2023 roku oraz zniszczenia amerykańskiego samolotu rozpoznawczego na bazie w Arabii Saudyjskiej przez Iran trzy lata później — Świdziński przyznał rację tezie Ryana, że mimo upływu czasu Zachód nie wyciąga z tych wydarzeń praktycznych wniosków. Ocenił, że o ile błąd Rosji można częściowo wytłumaczyć zaskoczeniem nową technologią, o tyle powtórzenie tego samego błędu przez Stany Zjednoczone jest, jego zdaniem, niewybaczalne. Zaznaczył, że nie cały Zachód jest jednakowo narażony na konsekwencje tej niekompetencji — państwa takie jak Niemcy, Portugalia czy Hiszpania mogą sobie na nią pozwolić, natomiast Polska, znajdująca się na linii bezpośredniego zagrożenia, powinna być w awangardzie wdrażania wniosków płynących z wojny na Ukrainie, czego — jego zdaniem — nie robi, trzymając się kurczowo tradycyjnego systemu zakupowego NATO.
Jako przyczynę tej bezwładności wskazał sposób, w jaki tworzony jest sprzęt wojskowy na Zachodzie — w ramach wielkich, chronionych przed konkurencją konsorcjów (wymienił m.in. Rheinmetall, Airbus, Lockheed Martin, General Dynamics), tworzących system w sposób etapowy i mało elastyczny, w przeciwieństwie do ukraińskiego modelu dronowego, gdzie parametry sprzętu są modyfikowane praktycznie z tygodnia na tydzień, na wzór aktualizacji oprogramowania. Świdziński wskazał również na strukturalny problem grup interesu — dziesiątki tysięcy osób zatrudnionych w wielkich koncernach zbrojeniowych, w tym byłych generałów, doradców i polityków (zjawisko tzw. revolving door w USA), mających żywotny interes w utrzymaniu status quo. Przywołał też wypowiedź byłego prezesa Rheinmetalla, lekceważąco komentującego ukraińskie drony montowane w warunkach domowych, oraz podobną, jego zdaniem pogardliwą, wypowiedź polskiego szefa sztabu generalnego o „dronach komunijnych” — jako przykłady mentalnego niedocenienia nowej technologii przez tradycyjne struktury wojskowe.
Oddolna rewolucja dronowa na Ukrainie
Świdziński, powołując się na własny raport sprzed roku poświęcony ukraińskiemu ekosystemowi dronowemu, podkreślił, że system ten powstał oddolnie, a nie odgórnie — wyłącznie dlatego, że państwo ukraińskie znalazło się w sytuacji krytycznego zagrożenia egzystencjalnego, zmuszającej do odpuszczenia kontroli przez duże, tradycyjne koncerny zbrojeniowe (takie jak ukraiński odpowiednik polskiego PGZ) na rzecz setek nowych firm zakładanych przez ludzi spoza systemu wojskowego — programistów, twórców gier komputerowych. Zaznaczył, że pozostaje sceptyczny, czy podobna rewolucja może zajść w warunkach braku krytycznego zagrożenia, ponieważ również w tym przypadku broniące swojej pozycji grupy interesu — nie tylko lobbyści, ale i zwykli urzędnicy państwowi — będą opierać się rozluźnieniu regulacji, co jego zdaniem widać już w Polsce.
Zapytany, czy zgadza się z Ryanem co do tego, że bardziej otwarte na zmiany technologiczne pozostają dziś Chiny, Rosja, Iran i Korea Północna, Świdziński przyznał, że Iran rzeczywiście to udowodnił, wskazując na nieskuteczność amerykańskich uderzeń wymierzonych w irańskie samoloty i przestarzałą flotę — środki te nie stanowiły bowiem faktycznego centrum ciężkości irańskich zdolności bojowych, którym pozostają głęboko ukryte, rozproszone i trudne do zniszczenia arsenały dronów i rakiet balistycznych. Co do Rosji ocenił, że kraj ten uczy się obecnie na własnych błędach, mając trudność w obronie wszystkich ważnych celów przed ukraińskimi atakami ze względu na rozmiar własnego terytorium. Odnośnie Chin zachował większy sceptycyzm, wskazując, że – w przeciwieństwie do Ukrainy i Iranu – kraj ten nie przeszedł jeszcze rzeczywistego sprawdzianu bojowego (tzw. chrztu ognia), mimo rozwijania własnych technologii dronowych i rakiet balistycznych zdolnych zagrażać amerykańskim lotniskowcom (m.in. DF-21D, DF-26, DF-17).
Polska bez strategii bezpieczeństwa od sześciu lat
Świdziński ocenił krytycznie stan polskiej myśli obronnej, wskazując, że problem dotyczy nie tylko polskich, ale i wielu zachodnich elit — z tą różnicą, że konsekwencje niekompetencji są dla Polski znacznie bardziej dotkliwe. Za fundamentalny błąd uznał niezdolność do dostosowania polskiego rozumienia rzeczywistości do zmian w systemie międzynarodowym: zakupy sprzętu mają w jego ocenie charakter głównie wizerunkowy, motywowany albo celami PR-owymi, albo naiwnym przekonaniem, że sam zakup uzbrojenia od danego państwa automatycznie zobowiąże je do obrony Polski. Zwrócił uwagę, że artykuł 5. traktatu NATO nie gwarantuje konkretnej formy reakcji sojuszników, a decyzja o zaangażowaniu militarnym pozostaje zawsze polityczną kalkulacją bieżących elit, która może się zmienić wraz z ich rotacją.
Jako szczególnie poważny problem wskazał fakt, że Polska nie ma aktualnej strategii bezpieczeństwa narodowego od 2020 roku — czyli sprzed inwazji na Ukrainę i sprzed czterech i pół roku trwania wojny — a i tamten dokument określił jako zbiór ogólników pozbawiony odważnych, konkretnych odpowiedzi na pytanie, do jakiego rodzaju wojny Polska się przygotowuje oraz na co realnie może liczyć w ramach NATO. Ocenił, że debata między społeczeństwem a elitami w Polsce sprowadza się w praktyce do wzajemnego okłamywania się.
Koszt szczerości: Izrael jako punkt odniesienia
Świdziński podkreślił, że rzetelne przygotowanie do wojny wymagałoby uczciwej rozmowy ze społeczeństwem o realnych ograniczeniach obrony przeciwrakietowej — Polska nie jest w stanie zakupić wystarczającej liczby systemów Patriot i efektorów, by zagwarantować przechwycenie każdej rosyjskiej rakiety, co pokazuje przykład Izraela, który mimo niewielkiego terytorium i rozwiniętego systemu obrony powietrznej nie jest w stanie odeprzeć każdego ataku Iranu. Przypomniał własne, wcześniej krytykowane sformułowanie z koncepcji „Armii Nowego Wzoru”, zgodnie z którym Polska musi być przygotowana na przyjęcie części uderzenia „na klatę”, uznając to za formę uczciwości wobec społeczeństwa, a nie defetyzm. Ocenił, że bez takiej szczerej, wewnętrznej dyskusji w systemie państwowym dalsze zakupy uzbrojenia sprowadzają się do gromadzenia sprzętu bez zaplecza technicznego i odpowiedniej amunicji (przywołał przykład wyrzutni HIMARS z zapasem pocisków wystarczającym na jedną salwę), co w razie realnego konfliktu doprowadzi do katastrofalnego zderzenia z rzeczywistością.
Wojna USA–Iran: Trump zapowiada „wielokrotnie gorsze konsekwencje”
Druga część rozmowy dotyczyła bieżącej sytuacji wokół konfliktu Stanów Zjednoczonych z Iranem, w tym śmierci trzech amerykańskich żołnierzy w irańskim ataku na bazę w Jordanii. Prowadzący przypomniał zapowiedź Donalda Trumpa, że każda kolejna śmierć amerykańskiego żołnierza z rąk Iranu spotka się z wielokrotnie surowszą odpowiedzią, oraz przywołane w materiale słowa prezydenta USA o rzekomo poważnym osłabieniu zdolności wojskowych Iranu. Świdziński ocenił te zapowiedzi sceptycznie, nie widząc podstaw, by sądzić, że dotychczas nieskuteczna strategia USA miałaby teraz przynieść inne rezultaty — chyba że doszłoby do głębokiego rozłamu wewnątrz irańskich elit władzy. Zwrócił uwagę na asymetrię charakteru ataków: Iran uderza w cele wojskowe, podczas gdy Stany Zjednoczone atakują cywilną infrastrukturę w Iranie, co jego zdaniem stawia Polskę w niewygodnej pozycji, utrudniając krytykowanie podobnych działań Rosji wobec Ukrainy przy jednoczesnej akceptacji takiej realpolityki wobec Iranu.
Na pytanie o bilans sił, Świdziński wskazał, że słabością Iranu pozostaje jego relatywnie reaktywna postawa — poza jednym przykładem tzw. eskalacji horyzontalnej (atakami na cele w państwach sojuszniczych USA) Teheran nie przejął inicjatywy eskalacyjnej. Zwrócił uwagę na czynnik gospodarczy: powrót Chin do zakupów ropy naftowej, po wcześniejszym ich ograniczeniu o niemal połowę, może doprowadzić do gwałtownego wzrostu cen ropy i pogłębienia globalnego kryzysu gospodarczego, co osłabia jednoznaczność potencjalnego zwycięstwa Stanów Zjednoczonych. Przywołał również doniesienia izraelskiej prasy, według których Izrael obawia się wciągnięcia w wojnę przez Amerykę, ograniczając własne zaangażowanie w kampanię, w tym wcześniejszą niechęć do udostępnienia lotniska Ben Guriona dla amerykańskich samolotów-cystern.
Świdziński zwrócił też uwagę na niskie i malejące poparcie społeczne dla wojny w Stanach Zjednoczonych — według jego oceny jedyną grupą społeczną wciąż akceptującą oficjalną narrację są najstarsi wyborcy Partii Republikańskiej (60 lat i więcej), podczas gdy młodsi republikanie oraz wyborcy Partii Demokratycznej pozostają wobec konfliktu sceptyczni lub wrogo nastawieni.
Program „Obraz Świata” poprowadził Janusz Schwertner. Rozmówcą był Albert Świdziński ze Strategy&Future. Materiał dostępny na kanale Goniec na YouTube, liczącym 706 tys. subskrybentów. Opublikowany 25 lipca 2026.