Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki zaprezentował w Sejmie, w imieniu prezydenta Karola Nawrockiego, projekt ustawy o zmianie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz ustawy Kodeks karny.
Dziewięć miesięcy zwłoki
Bogucki podziękował Sejmowi za rozpoczęcie procedowania projektu, przypominając jednocześnie, że został on złożony przez prezydenta Nawrockiego 29 września 2025 roku i czekał na rozpatrzenie ponad dziewięć miesięcy. Ocenił, że w tym czasie nie zaistniały żadne przeszkody formalne, prawne ani faktyczne, które usprawiedliwiałyby takie opóźnienie, a jedynym powodem zwłoki był brak woli politycznej w koalicji rządzącej i po stronie marszałka Sejmu. Podkreślił, że na uchwalenie tej ustawy od lat czekają rodziny kresowe.
Przedstawiciel Kancelarii Prezydenta ocenił szerzej, że prezydent wielokrotnie wychodził z inicjatywami wyprzedzającymi stanowisko koalicji rządzącej — wymienił w tym kontekście również kwestię stosunków ze Stanami Zjednoczonymi i obecności wojsk amerykańskich w Polsce — a odpowiednia reakcja większości sejmowej pojawiała się, jego zdaniem, dopiero z opóźnieniem, już po faktycznych działaniach prezydenta.
Zmiany w ustawie o IPN — ludobójstwo nazwane po imieniu
Bogucki wyjaśnił, że potrzeba nowelizacji ustawy o IPN wynika z orzeczenia zakresowego Trybunału Konstytucyjnego, które pozbawiło Instytut części instrumentów prawnych umożliwiających zajmowanie się zbrodnią dokonaną przez ukraińskich nacjonalistów w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu. Projekt ma to uregulować na dwóch płaszczyznach: po pierwsze — nazwać sprawców, czyli nacjonalistów i szowinistów ukraińskich z OUN i UPA oraz inne organizacje kolaborujące z III Rzeszą; po drugie — nazwać samo wydarzenie, określając to, co wydarzyło się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, wprost jako ludobójstwo. Bogucki zapowiedział, że nowelizacja doprecyzuje także wykaz regionów dawnej i obecnej Rzeczpospolitej, w których dochodziło do mordów na polskich kobietach, dzieciach i osobach starszych.
Zmiany w Kodeksie karnym — penalizacja propagowania banderyzmu
Drugi filar projektu dotyczy Kodeksu karnego. Proponowana zmiana art. 256 poprzez dodanie paragrafu 1a ma objąć tą samą sankcją karną, która obowiązuje już wobec propagowania ideologii nazistowskiej, komunistycznej i faszystowskiej, także propagowanie ideologii organizacji ukraińskich nacjonalistów, frakcji Bandery i UPA, a także ideologii nawołującej do stosowania przemocy w celu wpływania na życie polityczne lub społeczne. Bogucki argumentował, że obecnie polska prokuratura i sądy nie dysponują narzędziami do ścigania szerzenia ideologii banderowskiej, a projektowany przepis ma to zmienić, dając organom ścigania jasną i nie budzącą wątpliwości podstawę prawną. Podkreślił przy tym, że w jego ocenie chodzi o ściganie zbrodniczej ideologii, a nie działanie wymierzone w Ukrainę jako państwo czy naród.
Bogucki zaproponował ponadto zaostrzenie sankcji w art. 264 Kodeksu karnego: podniesienie górnej granicy kary za nielegalne przekroczenie granicy RP z użyciem przemocy, groźby, podstępu lub we współdziałaniu z innymi osobami z 3 do 5 lat pozbawienia wolności, a za organizowanie nielegalnego przemytu osób przez granicę — z 8 do 12 lat. Uzasadniał to sytuacją na granicy polsko-białoruskiej.
Krytyka poprzedniej kadencji ws. zapory granicznej
W tym kontekście Bogucki przypomniał, że w poprzedniej kadencji Sejmu rząd Zjednoczonej Prawicy przedstawił projekt budowy zapory na granicy polsko-białoruskiej, przyjęty ostatecznie niewielką większością głosów. Ocenił, że ówczesna opozycja — obecna koalicja rządząca — kierowała się wyłącznie partykularnymi interesami politycznymi i nie poparła projektu, mimo że scenariusz destabilizacji granicy był, jego zdaniem, zaplanowany w Moskwie i realizowany przez reżim Alaksandra Łukaszenki w Mińsku. Określił postawę ówczesnej opozycji jako granie „w orkiestrze Putina” i nazwał to „wielkim wstydem” tego środowiska politycznego.
Bogucki wyraził nadzieję, że nowelizacja zostanie przyjęta możliwie szybko, najlepiej jeszcze w lipcu — miesiącu, w którym przypada rocznica apogeum zbrodni wołyńskiej.
Wołyń — ludobójstwo, nie pole bitwy
W dalszej części wystąpienia Bogucki odniósł się do decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych nazwy nawiązującej do UPA. Argumentował, że Wołyń nie był polem bitwy dwóch regularnych armii walczących o interesy narodowe, lecz miejscem bestialskich mordów — mówił o zamordowanych kobietach w ciąży, rozszarpywanych dzieciach i metodach zbrodni z użyciem wideł i pił, których — jak stwierdził — nie znała dotąd cywilizacja zachodnia. Ocenił, że prawdziwymi bohaterami Wołynia byli sami ofiarowani, ponad 100 tysięcy Polaków wciąż niepochowanych w bezimiennych mogiłach, nie zaś członkowie UPA.
Jednocześnie Bogucki podkreślił, w imieniu prezydenta, że wśród Ukraińców byli także tacy, którzy — jak to ujął — nie „wpisali się w ten amok nienawiści” i ostrzegali polskich, żydowskich i czeskich sąsiadów przed mordercami. Zasugerował, że gdyby Ukraina poszukiwała dziś wzorców do własnego panteonu narodowego, powinna sięgnąć właśnie po te postacie, kierujące się ideą człowieczeństwa, a nie po ideologię banderowskiego nacjonalizmu.
Zakończenie: pamięć jako fundament tożsamości
Kończąc wystąpienie, Bogucki odwołał się do ciągłości pokoleń w historii Polski, obejmującej także tych, którzy zginęli na Wołyniu. Ostrzegł, że zapomnienie o nich przez obecne pokolenie może skutkować tym, że przyszłe pokolenia zapomną o samej Polsce, i zaapelował o przyjęcie ustawy jako wyraz pamięci i odpowiedzialności wobec ofiar.
Transmisja z obrad Sejmu RP. Materiał dostępny na kanale Telewizja Republika na YouTube, liczącym jeden milion sześćset trzydzieści tysięcy subskrybentów. Opublikowany 3 lipca 2026.