Bojke pyta: czy Budanow zostanie następcą Zełenskiego? Historia „ukraińskiego Bourne’a”

Nowe

Arleta Bojke w najnowszym odcinku kanału „Koniec Świata” przedstawiła obszerny portret generała Kyryła Budanowa — byłego szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR), a od niedawna szefa administracji prezydenckiej Wołodymyra Zełenskiego. Materiał szczegółowo opisuje spór Budanowa z Polską wokół orderu Orła Białego i nadania jednostce wojskowej imienia dowódców UPA, a także jego wojskową karierę, wizerunek i rosnącą pozycję polityczną na Ukrainie.

Spór z Polską: zwrócony order i „ultimatum”

Budanow zyskał w Polsce rozgłos po tym, jak zwrócił złoty krzyż Oficerskiego Orderu Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej — w odpowiedzi na decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Budanow ocenił ten krok jako „nieprzyjazny wobec naszego narodu” i „prezent dla moskiewskiego agresora”, który — jego zdaniem — z pewnością zostanie wykorzystany przeciwko obu krajom.

Jeszcze wcześniej, jako druga najważniejsza po Zełenskim osoba w ukraińskiej administracji, Budanow przyjechał do Warszawy, by załagodzić napięcia po decyzji Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek imienia dowódców UPA. Jak zaznaczyła Bojke, w tej roli okazał się jednak zdecydowanie mniej skuteczny niż w utrudnianiu Rosjanom życia na froncie — spotkania z szefem Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta Marcinem Przydaczem, wiceministrem spraw zagranicznych Marcinem Bosackim oraz ministrem obrony Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem przebiegły chłodno i nie przyniosły efektów.

Początkowo Budanow starał się zachować dyplomatyczny dystans, mówiąc o „klasycznym dyplomatycznym napięciu” z Polską, które — jak podkreślał — na razie nie jest konfliktem, tylko rozbieżnością zdań, i przywołując „starą, średniowieczną mądrość”, że z sąsiadami trzeba utrzymywać w miarę dobre relacje, bo inaczej powtórzy się sytuacja jak z Rosją. Szybko jednak porzucił dyplomatyczny ton, oświadczając wprost, że przed rocznicą tragedii wołyńskiej spodziewa się ze strony Polski „mnóstwa niedojrzałych, eskalacyjnych kroków”. Najostrzej zabrzmiały jego słowa, że Ukraina nie przyjmie ultimatum od nikogo na świecie — ostatnią stroną, która próbowała postawić Ukrainie ultimatum, była Federacja Rosyjska, i mimo że Rosja jest, jak to ujął, „trochę potężniejsza niż Polska”, Ukraina i tak go nie przyjęła, choć „leje się dużo krwi”. Bojke oceniła tę wypowiedź jednoznacznie krytycznie, zaznaczając, że nie przysporzyła generałowi sympatii w Polsce i z pewnością będzie mu wypominana.

Czerwony notatnik i wizerunek „człowieka bez emocji”

Bojke opisała charakterystyczny styl Budanowa — rzadko się uśmiecha, mówi monotonnym, pozbawionym emocji głosem i niemal zawsze utrzymuje ten sam wyraz twarzy, co odróżniało go również w wypowiedziach o Polsce. Jego gabinet określiła jako „pokój osobliwości” — viralem stał się czerwony notatnik z listą nazwisk, którą sam Budanow w wywiadzie potwierdził jako prawdziwy, roboczy spis, a nie rekwizyt: gruby zeszyt, „prawie cały zapisany”, z nazwiskami wpisywanymi na trwałe, bez możliwości wykreślenia. Pytany, co trzeba zrobić, by się na liście znaleźć, odpowiedział krótko: „wystarczy kochać Ukrainę i wszystko będzie dobrze” — insynuując, że chodzi o wrogów Ukrainy.

W gabinecie generała żyje też żaba Pedro (w akwarium od 17 lat) oraz kot Gunter, który — jak zaznaczyła prowadząca — przeżył zmasowany rosyjski atak i, zdaniem Budanowa, zna więcej tajemnic Kancelarii Prezydenta niż niejeden pracownik. Bojke przywołała też prowokacyjne gesty generała — na 37. urodzinach Budanow pokroił tort z mapą Rosji, symbolicznie „dzieląc” kraj na kawałki, a w innym wywiadzie pozował z mapą podzielonej Rosji na biurku, komentując, że każdy widzi na niej to, co chce zobaczyć.

Pochodzenie i droga do służb specjalnych

Budanow urodził się w 1986 roku w Kijowie i dorastał na lewym brzegu Dniepru. Uczęszczał do szkoły numer 128, finansowanej przez społeczność żydowską, dzięki czemu do dziś zna jidysz i utrzymuje kontakty z głównym rabinem Ukrainy, a w jego gabinecie stoi menora. Jego ojciec był inżynierem w kijowskiej fabryce radioelektronicznej produkującej komponenty dla sektora kosmicznego i rakietowego — to strategiczny przemysł, który, jak zaznaczyła Bojke, ukształtował analityczne myślenie Budanowa, przydatne później w planowaniu operacji specjalnych. Duży wpływ na niego miał także dziadek, który w latach 50. służył w sowieckiej marynarce — od najmłodszych lat Budanow jeździł na Krym trenować orientację podwodną (dyscyplinę polegającą na precyzyjnym pokonywaniu trasy pod wodą z akwalungiem, płetwami, kompasem i głębokościomierzem), co później pomogło mu w karierze w służbach specjalnych.

Na Odeską Akademię Piechoty Morskiej dostał się jako jeden z 40 przyjętych spośród 200 kandydatów, przechodząc testy sprawnościowe, matematyczne i wyjątkowo trudne testy psychologiczne — już wtedy zasłynął opanowaniem w sytuacjach ekstremalnego stresu.

Kariera wojskowa: rany, brawurowe operacje i zamachy na jego życie

Od początku rosyjskiej agresji w 2014 roku Budanow brał udział w walkach na wschodzie Ukrainy oraz w operacjach specjalnych na okupowanych terytoriach, w tym na Krymie, prowadząc działania operacyjno-wywiadowcze. Był trzykrotnie ranny — jak sam opowiadał, jeden z odłamków wciąż tkwi w okolicach jego serca i nie może zostać usunięty ze względu na zbyt duże ryzyko dla życia; ma też przebite plecy i szyję. Po jednym z ranień samodzielnie, napędzany adrenaliną, przebiegł około 5 kilometrów z linii frontu, zanim padł z wycieńczenia. Jak sam podsumował, to poważna rana, ale „da się z tym żyć”.

W sierpniu ubiegłego roku internet obiegło nagranie, na którym Budanow, będąc wtedy szefem HUR, osobiście uczestniczył w operacji odzyskiwania z rosyjskich rąk tzw. wieżowców Boyka — kluczowych dla Ukrainy platform wiertniczych na Morzu Czarnym. Sam siebie opisywał jako człowieka, o którym mówi się „supermen, żelazny człowiek” — potrafiący przepłynąć czy przebiec wiele kilometrów bez zmęczenia, robić rzeczy niemożliwe i mający wiele szczęścia; on sam potwierdzał, że „dla nas nie ma rzeczy, których nie moglibyśmy zrealizować”.

Wśród nielicznych ujawnionych operacji z jego udziałem Bojke wymieniła akcję z 2016 roku na Krymie, gdy dowodzona przez niego jednostka specjalna przedostała się na tyły Rosjan, by zniszczyć rosyjskie helikoptery bojowe w Dżankoju, a następnie w ciągu sześciu godzin przepłynęła 8 kilometrów przez jezioro Sywasz, trzymając granaty w rękach — zgodnie z zasadą, że w razie wpadki nikt nie może zostać pojmany żywcem. Budanow wspominał, jak podczas ucieczki wskoczył do wody i płynął w kierunku światła, po drodze zrzucając kolejne elementy ubrania utrudniające pływanie, zostawiając sobie jedynie pistolet z 20 nabojami; nad grupą przez cały czas latał rosyjski helikopter, co — jak przyznał, sam wcześniej lecąc niejednokrotnie takim śmigłowcem — było jednym z najtrudniejszych momentów całej operacji, choć ostatecznie mieli sporo szczęścia.

Bojke podsumowała, że ta historia brzmi „jak połączenie Rambo z Terminatorem” — i celowo tak ma brzmieć, bo niezależnie od stosunku do Ukrainy czy samego Budanowa, trzeba przyznać, że w budowaniu wizerunku niezłomnego ukraińskiego żołnierza generał jest niezwykle skuteczny. Do jego dorobku należy też koordynacja dostaw broni, leków i żywności śmigłowcami dla obrońców Mariupola oblężonych w zakładach Azowstal, w czasie gdy wróg kontrolował już niemal całe terytorium wokół miasta, a szlak wodny został odcięty przez rosyjskie okręty w porcie.

Bojke przywołała również spektakularną operację upozorowania śmierci Denysa Kapustina, dowódcy rosyjskiego oddziału walczącego po stronie Ukrainy — dzięki czemu Budanow wyprowadził w pole rosyjskich agentów, którzy wypłacili mu pół miliona dolarów nagrody za rzekome zabójstwo. Po udanej operacji Budanow opublikował nagranie, na którym szeroko się uśmiecha (co samo w sobie jest rzadkością) w towarzystwie Kapustina, gratulując mu „powrotu do żywych”. Do jego operacji należy też przejęcie rosyjskiego helikoptera Mi-8 wraz z pilotem, który przeszedł na stronę ukraińską, a przypisuje mu się także autorstwo słynnej operacji „Pajęczyna” — ataku dronów przewiezionych ciężarówkami na co najmniej pięć rosyjskich baz lotnictwa strategicznego głęboko na terytorium Rosji, nawet za Uralem, w wyniku którego zniszczono kilkanaście bombowców strategicznych. Bojke przypomniała, że o wielu podobnych ukraińskich operacjach rodem z filmów akcji kanał „Koniec Świata” mówił już w odcinku sprzed roku.

„Washington Post” pisał w 2023 roku o co najmniej dziewięciu próbach zamachu rosyjskich służb na życie Budanowa. Ukraińska Służba Bezpieczeństwa (SBU) zatrzymała dwóch Rosjan wynajętych do nieudanego zamachu na Budanowa oraz ówczesnego ministra obrony Ołeksija Reznikowa. Jeden ze schwytanych zeznał, że został zwerbowany do wykonania zadania na terytorium Ukrainy, polegającego na likwidacji wojskowych i ich przełożonych — wprost wymieniono mu ministra Reznikowa oraz szefa HUR Budanowa. Do pierwszego z zadań zaangażował człowieka mieszkającego w Ukrainie, który prowadził obserwację, robił zdjęcia, zdobył pistolet i wykonał zlecenie, otrzymując za nie 5 tysięcy dolarów.

Życie prywatne pod presją bezpieczeństwa

Budanow ożenił się w 2013 roku, po kilku próbach oświadczyn, z Marianną — psycholog z wykształcenia, która w 2020 roku bezskutecznie startowała do ukraińskiego parlamentu z ramienia partii UDAR Witalija Kliczki (nazwa oznacza po ukraińsku „uderzenie”, jak w boksie). Od początku pełnoskalowej inwazji, ze względów bezpieczeństwa, Marianna zamieszkała z mężem w jego gabinecie, w siedzibie wywiadu na Wyspie Rybalskiej w Kijowie. Mimo tych środków ostrożności w 2023 roku trafiła do szpitala z podejrzeniem otrucia metalami ciężkimi, m.in. rtęcią i arsenem, i przeszła długie, skomplikowane leczenie. Para nie ma dzieci — jak zauważyła Bojke, być może również ze względów bezpieczeństwa.

Droga do administracji Zełenskiego i spekulacje o rywalizacji

Po serii udanych operacji wywiadowczych ukraiński wywiad wojskowy stał się jednym z głównych instrumentów prowadzenia wojny, a sam Budanow zaczął funkcjonować w świadomości ukraińskiego społeczeństwa jako postać wykraczająca daleko poza sferę stricte wojskową. Gdy doszło do wielkiej afery korupcyjnej wokół poprzedniego szefa administracji prezydenckiej Andrija Jermaka, Zełenski zdecydował się powierzyć tę funkcję właśnie Budanowowi. Decyzja ta niemal natychmiast wywołała spekulacje dziennikarskie o tym, że Budanow może zostać naturalnym następcą Zełenskiego na fotelu prezydenckim — już cztery miesiące później komentatorzy analizowali domniemany konflikt między obiema postaciami, wskazując, że Zełenski nigdzie nie zabiera Budanowa ze sobą, a po objęciu stanowiska ten nie wymienił żadnego z zastępców, choć zwyczajowo nowy szef buduje własny zespół. Zdaniem deputowanego Rady Najwyższej Ukrainy Ołeksija Honczarenki, odpowiedź na pytanie, po co Zełenski w ogóle zatrudnił potencjalnego rywala, jest prosta: prezydent, po latach w polityce, nauczył się „dusić konkurencję we własnych objęciach”.

Bojke zaznaczyła, że mimo wielu lat pracy dla Zełenskiego — Budanow, mający zaledwie 40 lat, sześć lat temu został najmłodszym w historii Ukrainy szefem wywiadu wojskowego, a później szefem administracji prezydenckiej — trudno dostrzec w jego postawie pełne oddanie. Wydaje się wiedzieć, w co gra i co robi, nie tylko na polu walki. W relacjach z Polską wybrał konfrontację, ale w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi — już nie. Amerykańscy komentatorzy porównywali go do Jasona Bourne’a, podkreślając, że działał na okupowanych terenach i przyłożył rękę do likwidacji syna szefa FSB, a jego metody działania są bliskie amerykańskim — gdy przybył do USA z ukraińską delegacją i spotkał się z przedstawicielami CIA, rozmawiali ze sobą „jak starzy, dobrzy znajomi”. Podkreślano też, że sam fakt, iż Budanow jest jednocześnie szefem wywiadu i administracji prezydenta, daje Amerykanom „znacznie większe poczucie pewności”, że mogą ufać Ukraińcom, bo jest „jednym z naszych chłopaków”.

Zdaniem amerykańskich analityków to właśnie wizyta Budanowa w Waszyngtonie i spotkanie z przedstawicielami CIA miały wpłynąć na zmianę tonu administracji Donalda Trumpa wobec Kijowa — po tej wizycie Trump zaczął chwalić Ukrainę za celne uderzenia w rosyjską infrastrukturę w głębi Rosji.

Według dziennikarzy „New York Timesa” Zełenski, wybierając Budanowa na szefa swojej administracji, kierował się dwoma względami: chęcią ograniczenia jego politycznych ambicji przed ewentualnymi przyszłymi wyborami prezydenckimi oraz jego bliskimi relacjami z USA — Budanow przechodził szkolenia w CIA, a po odniesieniu ran leczył się w szpitalu wojskowym w amerykańskim stanie Maryland. Bojke przypomniała, że Budanow nie jest pierwszym popularnym wojskowym, którego rosnące poparcie społeczne stało się dla Zełenskiego wyzwaniem — wcześniej podobny los spotkał generała Wałerija Załużnego, byłego naczelnego dowódcę sił zbrojnych Ukrainy. W jego przypadku Zełenski zastosował jednak inną strategię: zamiast trzymać go blisko siebie, odsunął go — i to na wiele kilometrów — wysyłając jako ambasadora do Londynu.

Kończąc materiał, Bojke zaznaczyła, że trudno dziś przewidzieć, czy Budanow i Załużny w przyszłości rzeczywiście będą rywalizować o fotel prezydencki, ale — jej zdaniem — z pewnością usłyszymy o generale jeszcze niejednokrotnie, bo przed nim wciąż wiele życia, w tym przede wszystkim politycznego.


Materiał „BUDANOW – AGENT SPECJALNY Z KIJOWA, ZMORA ROSJI I NASTĘPCA ZEŁENSKIEGO?” opublikowała Arleta Bojke na kanale „Koniec Świata” na YouTube, liczącym 289 tys. subskrybentów. 14 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *