Opolska, Sekielski, Oczkoś: „Czarnek mówi jak Putin?” — spór o antyukraińską retorykę

Nowe

Karolina Opolska w programie „Pytanie Tygodnia” (TVP Info) rozmawiała z dr. Mirosławem Oczkosiem i Tomaszem Sekielskim o narastającej antyukraińskiej retoryce polskich polityków, ataku na ukraińską dziewczynkę w Bielsku-Białej, pomyśle premiera Donalda Tuska na Mur Pamięci ofiar zbrodni wołyńskiej, a także o odrzuceniu wniosku o europejski nakaz aresztowania dla Zbigniewa Ziobry i powstaniu nowego ugrupowania politycznego Unia Centrum.

Czy Czarnek mówi językiem Putina?

Program otworzyło zestawienie dwóch wypowiedzi: Władimira Putina z 2022 roku, uzasadniającego inwazję na Ukrainę „denazyfikacją”, oraz Przemysława Czarnka, który w związku z rocznicą apogeum rzezi wołyńskiej mówił o „moralnym obowiązku krzyczenia do stolic europejskich” o powstrzymanie „odradzania się ideologii nazistowskiej na Ukrainie”. Opolska zapytała, czy uprawnione jest stwierdzenie, że Czarnek zaczął posługiwać się narracją Putina.

Dr Oczkoś ocenił to jako uprawnione, dodając ironicznie, że zdanie Czarnka powinno kończyć się też wzmianką o „odradzającym się faszyzmie w Polsce”. Ocenił, że Czarnek — określony jako „kandydat na kandydata na premiera” wskazany przez Jarosława Kaczyńskiego — nie radzi sobie politycznie („efekt rabur”) i dlatego sięga po język zbliżony do Grzegorza Brauna i Konfederacji, nazywając to „wyrobem konfederacjopodobnym”. Sekielski przypomniał, że PiS słusznie wspierał Ukrainę sprzętem wojskowym wartym ponad 15 miliardów złotych po wybuchu pełnoskalowej wojny, i wyraził zaniepokojenie, że dzisiejsza licytacja polskich polityków, „kto mniej pomaga Ukrainie”, tworzy podatny grunt dla wypowiedzi w rodzaju tej Czarnka, prowadząc już do realnych napaści na Ukraińców — przywołał przykład najścia dwóch mężczyzn (w tym jednego z zarzutami szpiegostwa) na biuro pomagające w legalizacji pobytu obcokrajowców w Poznaniu.

Atak na ukraińską dziewczynkę w Bielsku-Białej

Rozmówcy obejrzeli i skomentowali nagranie z Bielska-Białej, na którym mężczyzna wulgarnie wyzywał ukraińską nastolatkę i jej koleżankę w autobusie, sugerując, że „wyrosły na polskich pieniądzach” i grożąc, że wie, gdzie mieszka. Sekielski z sarkazmem „pogratulował” Czarnkowi, Braunowi, Bosakowi i Mentzenowi „ekipy prawdziwych Polaków”, na co Opolska zauważyła, że większość wymienionych polityków incydent potępiła. Sekielski odpowiedział, że najpierw powinni zacząć myśleć o realnych konsekwencjach swoich wypowiedzi, bo odpowiedzialność za słowa przekłada się na nastroje społeczne — wyraził nadzieję, że poniosą konsekwencje w wyborach, choć sam ocenił tę nadzieję jako raczej płonną.

Oczkoś ocenił sytuację bardzo pesymistycznie, porównując mechanizm eskalacji do historycznych pogromów i „nocy kryształowej” — ostrzegł, że nienawiść, raz uwolniona, jest poza kontrolą i w końcu obraca się przeciw tym, którzy ją rozpętali. Wskazał na Karola Nawrockiego jako lidera tej fali, przy współudziale rosyjskiej propagandy Władimira Putina, dla którego taka sytuacja jest wygodna i „łatwo podpalić”. Sekielski zapytał, czy pierwsza dama Marta Nawrocka, mająca stać na czele grupy przeciwdziałającej hejtowi, zajęła stanowisko w sprawie zaatakowanego dziecka — Opolska odpowiedziała, że do godziny nadawania programu nic takiego nie widziała.

Opolska zwróciła uwagę, że nikt z pasażerów pełnego ludzi autobusu nie zareagował na atak — jedynie kierowca ostatecznie interweniował, a sprawca (kierowca autobusu przebywający wówczas na zwolnieniu lekarskim) został zatrzymany. Sekielski ocenił to jako szerszy polski problem obojętności społecznej wobec cudzej krzywdy. Przypomniał też inny, wcześniejszy incydent — wulgarny atak klienta na sprzedawczynię pochodzącą z Ukrainy w jednym z popularnych sklepów.

Sekielski ostrzegł, że polscy politycy wykorzystujący antyukraińską retorykę w istocie „podsuwają na tacy” scenariusz rosyjskim służbom — wystarczy sprowokować pozorowany lincz na Ukraińcach w Polsce i analogiczną prowokację wobec Polaków we Lwowie, by wykopać między oboma narodami rów, którego nie da się już zasypać, podczas gdy prawdziwym wrogiem pozostaje Rosja i Kreml.

Oczkoś zaznaczył, że mimo w pełni uzasadnionej krytyki decyzji Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia dowódców UPA, bardziej niż odległa polityka historyczna interesuje go to, co dzieje się „tu i teraz” — przywołał fakt, że tego samego tygodnia genetycznie zidentyfikowano tożsamość ośmiu ofiar zbrodni wołyńskiej, a proces ekshumacji, choć powolny, w końcu ruszył. Podzielił się osobistą historią rodzinną — jego dziadkowie zostali wyrzuceni z domu przez Ukraińców w 1945 roku, ale zaznaczył, że nie chce żyć przeszłością kosztem teraźniejszości. Skrytykował bezradność polskiego episkopatu, przywołując z żalem historyczny list biskupów polskich do niemieckich z lat 60., i ocenił, że politycy tacy jak Czarnek czy Bosak sięgają po najbardziej prymitywne narzędzia retoryczne, bo nie mają nic lepszego w zapasie.

Opolska zauważyła, że wielu polityków prywatnie zachowuje się zupełnie inaczej niż przed kamerami, cytując anonimowego polityka opozycji, który przyznał jej wprost: „muszę tak mówić, żeby zaistnieć”. Zwróciła uwagę, że przeciętny wyborca, nieznający politycznego zaplecza takich wypowiedzi, słyszy jedynie skrajne hasła — np. Janusza Kowalskiego o Ukraińcach „doją 800 plus”, czy wezwania do sprawdzania „polskości” nazwisk urzędników. Oczkoś przypomniał przy tym, że to Rafał Trzaskowski w kampanii wyborczej postulował odebranie 800 plus dzieciom ukraińskim, których rodzice nie pracują — pokazując, że tego typu retoryka nie jest wyłączną domeną jednej strony sceny politycznej.

Oczkoś rozwinął refleksję o mechanizmie eskalacji nienawiści, porównując go do XX-wiecznej propagandy — podkreślił, że w krajach z mocno zakorzenionym patriotyzmem rzadko używa się słowa „patriotyzm” w przekazie publicznym, bo jest on czymś oczywistym, podczas gdy w Polsce ludzie deklaratywnie „dumni z pochodzenia” atakują jednocześnie dzieci na ulicach. Przywołał analogię do wcześniejszej histerii wokół rzekomego przerzucania migrantów z Niemiec i budowy „Ruchu Obrony Granic” — zauważając ironicznie, że nikt z tych „obrońców granic” nie odważył się protestować na Placu Czerwonym, tylko wybierali bezpieczniejsze cele w Berlinie.

Mur Pamięci Tuska

Rozmówcy obejrzeli fragment wypowiedzi premiera Donalda Tuska, zapowiadającego budowę w Warszawie Muru Pamięci z wiecznym ogniem i nazwiskami każdej zidentyfikowanej ofiary zbrodni wołyńskiej oraz innych ofiar wojen XX wieku na Ukrainie, podkreślającego, że rodziny czekały na to ponad 80 lat.

Sekielski ocenił pomysł jako dobry w założeniu, ale wątpliwy wykonawczo — dotąd zidentyfikowano jedynie osiem osób spośród szacowanych stu do stu dwudziestu tysięcy ofiar rozproszonych po zachodniej Ukrainie, co czyni całe przedsięwzięcie „gigantycznym”. Zasugerował, że mur mógłby powstawać raczej na zasadzie zgłoszeń rodzin niż systematycznej identyfikacji wszystkich ofiar, i zwrócił uwagę na brak analogicznego upamiętnienia dla wszystkich obywateli II RP poległych w obu wojnach światowych. Przywołał alternatywny, wcześniejszy pomysł byłego ministra kultury Bartłomieja Sienkiewicza, by stworzyć Narodowy Panteon na placu Piłsudskiego, upamiętniający także ofiary cywilne — ocenił go jako lepszy, bo „mur” kojarzy mu się raczej z podziałem niż łączeniem.

Opolska zwróciła uwagę na paradoks obecnej debaty: Polska i Ukraina po raz pierwszy w historii mają tak spójny interes strategiczny — wspólną walkę z rosyjskim agresorem — a mimo to debata publiczna bywa prowadzona tak, jakby to Ukraina była wrogiem. Oczkoś ocenił inicjatywę Tuska jako „ucieczkę do przodu”, mającą uniknąć dalszej eskalacji, będącą też pośrednią odpowiedzią symboliczną na ukraiński panteon bohaterów UPA. Zastrzegł jednak, że cała debata sprowadza się do prostego pytania rodem z kryminału: kto na tej eskalacji korzysta? Ocenił, że najbardziej korzysta na tym Rosja — wskazując na sprzeczność w postulatach partii nacjonalistycznych (jednocześnie żądających uchwały blokującej wejście Ukrainy do UE i wyjścia Polski z Unii, co czyni taką uchwałę bezprzedmiotową) jako dowód, że w tej debacie nie chodzi o logikę, lecz o podsycanie prostych emocji.

Odrzucenie europejskiego nakazu aresztowania dla Ziobry

Program przeszedł do informacji o odrzuceniu przez Sąd Okręgowy w Warszawie wniosku o wydanie europejskiego nakazu aresztowania wobec Zbigniewa Ziobry — uzasadnionego, według rzeczniczki sądu Anny Ptaszek, brakiem dowodów, że Ziobro przebywa lub będzie podróżował na terenie Unii Europejskiej. Sekielski ocenił decyzję jako niezrozumiałą i sprzeczną z wcześniejszym podtrzymaniem krajowego nakazu tymczasowego aresztowania, przewidując, że PiS wykorzysta ją do budowania narracji o niewinności Ziobry.

Oczkoś skrytykował ostro obóz rządzący za chaos instytucjonalny — porównał sytuację do niemożności odwołania podległych urzędników przez nowego prezesa firmy, wskazując, że wszyscy zastępcy prokuratora generalnego pozostają związani z poprzednią ekipą, podczas gdy prokuratorzy niechętnie prowadzący postępowania dostają jedynie „nagany”. Skrytykował też byłego ministra spraw zagranicznych (niewymienionego z nazwiska wprost, ale w kontekście osoby odpowiedzialnej za tzw. aferę wizową) za określanie ucieczki Ziobry słowem „przemieszcza się” zamiast nazwania rzeczy po imieniu. Ocenił Waldemara Żurka jako postać tragiczną w tej sytuacji, przywołując wcześniejsze podejście Adama Bodnara, który starał się działać w pełni praworządnie, porównując to do bezskutecznej próby zaproponowania gry w szachy chuliganowi z łańcuchem. Rozmówcy odnieśli się też krytycznie do wciąż niewyjaśnionych afer, w tym sprzedaży LOTOS-u i afery Pegasus, ocenianej przez Oczkosia jako największa z możliwych, ze względu na podsłuchiwanie sztabu opozycji podczas kampanii wyborczej.

Powstanie Unii Centrum

Rozmówcy z ironią skomentowali ogłoszenie nowego ugrupowania politycznego Unia Centrum (koloru „niebiesko-zielonego”), utworzonego przez byłych działaczy Polski 2050, którzy rozstali się z Szymonem Hołownią. Sekielski ocenił, że politycy ci już raz zawiedli zaufanie wyborców, kłócąc się i rozpadając wewnętrznie, i nie mają żadnych realnych struktur terenowych ani zaplecza do prowadzenia ogólnopolskiej kampanii. Oczkoś przewidział, że ugrupowanie to ostatecznie poszuka miejsca na listach Koalicji Obywatelskiej, przywołując historyczną analogię do Nowoczesnej i Inicjatywy Polskiej, które również zaczynały jako niewielkie kluby parlamentarne przed połączeniem z większymi formacjami.

Reforma służby zdrowia

Na zakończenie programu rozmówcy odnieśli się do zaprezentowanego przez minister zdrowia Sobierańską-Grędę pakietu zmian w ochronie zdrowia, przygotowanego pod presją czasową narzuconą przez premiera po serii afer, poczynając od Szpitala Południowego. Sekielski zauważył, że problem ma charakter systemowy, obecny w wielu placówkach w różnym natężeniu, i skrytykował ostro prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasza Jankowskiego za wypowiedź sugerującą, że „nikt jeszcze z lekarzami nie wygrał” — ocenił, że taka postawa powinna kosztować go stanowisko. Oczkoś zauważył z ironią, że najgłośniejszymi krytykami patologii w systemie ochrony zdrowia bywają często osoby o wątpliwej własnej moralności, nierozliczone z wcześniejszych afer (jak zakupy maseczek czy respiratorów), i wyraził sceptycyzm co do realnych zmian, dopóki system pozostaje głęboko upolityczniony. Jako przykład dobrej praktyki przywołał tzw. model gdański, w którym miasto formalnie nie odpowiada za żaden konkretny szpital, co — jego zdaniem — pozwala uniknąć rozmycia odpowiedzialności.


Materiał „Czarnek mówi językiem Putina? | Opolska, Sekielski, Oczkoś | PYTANIE TYGODNIA” poprowadziła Karolina Opolska z udziałem dr. Mirosława Oczkosia i Tomasza Sekielskiego. Opublikował kanał TVP Info na YouTube, liczący 528 tys. subskrybentów, w ramach cyklu „Pytanie Tygodnia”. Nadano na żywo 13 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *