Bojke w Kanale Zero: Budanow stawia Polskę w jednym rzędzie z Rosją, Bogucki na liście wrogów Ukrainy

Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP, został wpisany na tzw. listę wrogów Ukrainy prowadzoną przez organizację Myrotworec, a szef administracji prezydenta Ukrainy generał Kyryło Budanow porównał Polskę do Rosji. Sprawę analizuje Arleta Bojke w Kanale Zero, tuż przed rocznicą zbrodni wołyńskiej.

Ukraina „gra brzydko” — ocena Arlety Bojke

Bojke oceniła, że Ukraina zajęła twardą i, jej zdaniem, nieprzyjazną postawę wobec Polski. Zastrzegła, że mówi to z bólem, bo zależy jej na dobrych relacjach polsko-ukraińskich, ale uznała porównywanie Polski do Rosji oraz wpisanie szefa kancelarii polskiego prezydenta na listę wrogów Ukrainy za działanie idące zdecydowanie za daleko — jak to ujęła, „przynajmniej trzy kroki za daleko”. Zwróciła uwagę, że choć Myrotworec formalnie jest organizacją pozarządową, na Ukrainie w obecnych warunkach wojennych polityka informacyjna w sprawach historycznych, w tym w kwestii zbrodni wołyńskiej, jest w pełni scentralizowana i podporządkowana prezydentowi.

Zdaniem Bojke Ukraina realizuje konsekwentnie własną politykę wobec Polski w sprawie zbrodni wołyńskiej i UPA, nie oglądając się na reakcje polskiej strony, podczas gdy polscy politycy pozostają podzieleni — również w sprawie przekazanych Ukrainie rakiet Patriot.

Budanow: Ukraina nie przyjmie żadnego ultimatum

Generał Kyryło Budanow, określony przez Bojke jako druga najważniejsza osoba w ukraińskim państwie po prezydencie, mówił o zbliżającej się rocznicy tragedii wołyńskiej i zapowiedział, że w związku z nią planowane są kolejne działania eskalacyjne ze strony ukraińskiej. Podkreślił, że Ukraina nie przyjmie ultimatum od żadnego kraju — przypomniał, że nie przyjęła nawet ultimatum ze strony Rosji, mimo poniesionych ogromnych strat.

Bojke skomentowała te słowa jako sygnał, że Ukraina nie zamierza się wycofać w żadnej kwestii związanej z historią sprzed ponad 80 lat, i oceniła zestawienie Polski z Rosją przez Budanowa jako niesprawiedliwe. Przypomniała, że po rosyjskiej inwazji Polska przekazała Ukrainie znaczną część własnego uzbrojenia i konsekwentnie wspierała ją politycznie i militarnie, a odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego miało charakter wyłącznie symboliczny i nie wpłynęło na dostawy pomocy wojskowej ani na funkcjonowanie ukraińskich żołnierzy na froncie. Według niej gest ten był reakcją na nadanie przez prezydenta Ukrainy tytułu bohaterów UPA jednej z jednostek wojskowych, co złamało dotychczasowe niepisane porozumienie między władzami obu krajów w sprawie gloryfikacji UPA.

Sprawa Zbigniewa Boguckiego na liście Myrotworca

Bojke przyznała, że sama wielokrotnie broniła tezy, iż dla wielu Ukraińców UPA i Stepan Bandera kojarzeni są przede wszystkim z walką z NKWD i sowietami, a nie z ludobójstwem Polaków — efekt sposobu nauczania historii na Ukrainie. Zaznaczyła jednak, że dziś, w jej ocenie, tej tezy nie da się już bronić, ponieważ polski wątek zbrodni wołyńskiej wszedł już mocno do świadomości Ukraińców, a mimo to Polacy są przedstawiani jako strona winna.

Zbigniew Bogucki trafił na listę Myrotworca po tym, jak w jednej ze swoich wypowiedzi użył określenia „Małopolska Wschodnia” w odniesieniu do terenów dzisiejszej zachodniej Ukrainy w kontekście historycznym II Rzeczpospolitej. Organizacja w uzasadnieniu wpisu wskazała, że tego terminu używają w Polsce środowiska rewizjonistyczne, dążące do zmiany granic. Bojke określiła taką interpretację jako nieuzasadnioną i wynikającą ze złej woli, podkreślając, że realny wpływ takich środowisk na polską politykę jest znikomy.

Bogucki odpowiedział na wpisanie na listę, deklarując, że będzie nadal wspierał Ukraińców cierpiących w wyniku rosyjskiej agresji, niezależnie od takich działań.

Bojke porównała wagę tego wpisu do innych przypadków umieszczonych na liście Myrotworca — w tym byłego lidera Prawego Sektora Dmytra Jarosza oraz Grzegorza Brauna — oceniając, że umieszczenie na liście szefa Kancelarii Prezydenta RP jest krokiem zdecydowanie bardziej eskalacyjnym.

Spotkanie ministrów spraw zagranicznych bez efektów

Bojke odniosła się też do piątkowego spotkania ministrów spraw zagranicznych Polski i Ukrainy, Radosława Sikorskiego i Andrija Sybihy. Oceniła, że rozmowa była krótka i najprawdopodobniej nie przyniosła żadnych konkretnych ustaleń, a mogła służyć Ukrainie głównie jako argument na szczycie NATO w Ankarze, potwierdzający, że strona ukraińska podejmowała próby dialogu z Polską.

Ryzyko narastających napięć społecznych

Bojke zwróciła uwagę na rosnące napięcia społeczne związane z obecnością około półtora miliona Ukraińców w Polsce — zarówno rosnące nastroje antyukraińskie w Polsce, jak i podsycane nastroje antypolskie po stronie ukraińskiej. Opisała rozmowę ze znajomą Ukrainką mieszkającą w Polsce od początku rosyjskiej inwazji, która wyraziła obawę przed możliwymi pogromami. Bojke oceniła to jako poważne wyzwanie, z którym muszą się zmierzyć polscy politycy.


Materiał opracowała Arleta Bojke. Program dostępny na kanale Kanał Zero na YouTube, liczącym 2,32 mln subskrybentów. Wyemitowany 8 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *