Kamila Baranowska rozmawiała w programie „Kanał Otwarty” z Marią Piechowską, analityczką ds. Ukrainy z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, o tym, jak spór historyczny między Polską a Ukrainą jest odbierany przez zwykłych Ukraińców, o wewnętrznej sytuacji politycznej wokół prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, nastrojach społecznych po ponad czterech latach wojny oraz o scenariuszach dla powojennej odbudowy Ukrainy.
Jak Ukraińcy postrzegają spór historyczny z Polską
Piechowska, świeżo po powrocie z Ukrainy, oceniła, że priorytetem zwykłych Ukraińców jest dziś przetrwanie, a nie spór historyczny – w noc poprzedzającą rozmowę doszło do dużego ataku na Kijów, w którym zginęło 30 osób. Zaznaczyła, że temat konfliktu z Polską pojawia się w rozmowach głównie w kontekście obaw o bliskich przebywających w Polsce – niemal każdy Ukrainiec ma tam kogoś z rodziny lub znajomych, co sprawia, że spotyka się często ze spontanicznymi podziękowaniami za przyjęcie uchodźców. Wskazała, że Ukraińcy śledzą polskie wydarzenia związane z tym sporem – przywołała przykład szeroko komentowanego na Ukrainie incydentu z młodym mężczyzną, który wjechał samochodem nad Morskie Oko; komentarze internautów były w tym przypadku krytyczne wobec niego samego, sugerujące, że powinien raczej iść na front.
Odnosząc się do politycznego wymiaru sporu, Piechowska oceniła, że sami Ukraińcy nie wnikają głęboko w jego istotę – wiedzą jedynie, że Order Orła Białego został odebrany, co ich oburza, ale na tym zwykle kończy się ich zaangażowanie w temat. Zaznaczyła, że spór wywołał w Ukrainie klasyczny efekt „jednoczenia się wokół flagi” – poparcie dla Zełenskiego wzrosło, mimo że wcześniej wielu Ukraińców nie darzyło go sympatią.
Kalkulacje polityczne Zełenskiego
Piechowska oceniła, że działania Zełenskiego wokół tematu UPA i Panteonu Narodowego wynikają z wewnętrznych kalkulacji politycznych, a nie z przemyślanej polityki historycznej. Wyjaśniła, że mimo trwającego stanu wojennego uniemożliwiającego wybory, na Ukrainie toczy się nieustanna gra przedwyborcza – prezydent gromadzi wokół siebie zaplecze polityczne i w demokratyczny sposób ogranicza możliwości działania konkurentów. Zauważyła, że temat UPA „zadziałał” i przyniósł Zełenskiemu poparcie środowisk bardziej narodowych, wcześniej wobec niego krytycznych, a uchwalona już przez Radę Najwyższą (choć jeszcze niepodpisana przez prezydenta) ustawa o Panteonie Narodowym jest kontynuacją tej samej strategii.
Odnosząc się do siły środowisk nacjonalistycznych, Piechowska zastrzegła, że dziś praktycznie każdy na Ukrainie deklaruje patriotyzm, ponieważ partie prorosyjskie zniknęły ze sceny politycznej, a deklarowanie prorosyjskości publicznie jest niemożliwe. Wskazała jednak na rosnące, choć wciąż niewielkie poparcie dla bardziej radykalnych środowisk związanych z wojskiem, budujących własne struktury wsparcia dla żołnierzy i ich rodzin.
Rywale polityczni Zełenskiego
Piechowska omówiła sposób, w jaki Zełenski neutralizuje potencjalnych konkurentów politycznych. Przywołała przykład generała Wałerija Załużnego, obecnego ambasadora Ukrainy w Wielkiej Brytanii, ostatnio wezwanego – według nieoficjalnych informacji – „na dywanik” do Kijowa, gdzie miał zostać wprost zapytany, czy zamierza startować w wyborach, na co miał odpowiedzieć twierdząco. Przytoczyła teoretyczne sondaże poparcia: około 33 proc. dla Zełenskiego, 22 proc. dla Załużnego oraz kilkanaście procent dla trzeciego możliwego kandydata – Kyryła Budanowa, którego Zełenski włączył do własnej administracji, co Piechowska oceniła jako skuteczny sposób trzymania potencjalnego rywala pod kontrolą, zamiast pozbywania się go.
Zmęczenie wojną i determinacja do dalszej walki
Piechowska opisała społeczeństwo ukraińskie jako bardzo zmęczone wojną, ale jednocześnie zdeterminowane, by nie akceptować pokoju za wszelką cenę – Ukraińcy rozumieją, po doświadczeniach Buczy i Mariupola, że celem Rosji jest zniszczenie ich jako odrębnego narodu. Opisała, jak ludność nauczyła się funkcjonować pod ostrzałem: sprawdza kanały na Telegramie informujące o kierunku lotu dronów typu Shahed, nie zawsze schodząc do schronów przy zwykłych alarmach, natomiast w przypadku pocisków balistycznych czas na reakcję bywa bardzo krótki – szczególnie w Odessie, gdzie lot z Krymu trwa zaledwie kilka minut.
Odnosząc się do problemów z uzupełnianiem szeregów armii, Piechowska wyjaśniła, że motywacja patriotyczna z pierwszych miesięcy wojny osłabła, a rząd ukraiński zaczął w związku z tym oferować wysokie wynagrodzenia za służbę na froncie (rzędu kilkunastu do ponad dwudziestu tysięcy złotych), a także dodatkowe udogodnienia dla ochotników poniżej ustawowego wieku poboru (25 lat), w tym preferencyjne kredyty mieszkaniowe. Zaznaczyła, że kluczowe pozostaje jednak wyszkolenie – najlepiej radzą sobie pod tym względem jednostki związane ze środowiskami bardziej prawicowymi, cieszące się dużym zainteresowaniem ochotników.
Powojenne wyzwania: demografia, ekologia i gospodarka
Piechowska nakreśliła obraz powojennej Ukrainy jako państwa zmagającego się z problemami na wielu płaszczyznach jednocześnie, niezależnie od wyniku wojny. Wskazała na skalę zniszczeń ekologicznych – ogromne obszary ziemi pozostaną zaminowane przez lata, a rejony przyfrontowe mogą pozostać skażone (przywołała przykład pola bitwy pod Verdun z I wojny światowej, gdzie do dziś utrzymuje się podwyższone stężenie ołowiu w glebie).
Za jeszcze poważniejszy problem uznała katastrofalną sytuację demograficzną: z około 40 milionów mieszkańców Ukrainy sprzed inwazji pozostało dziś prawdopodobnie około 25 milionów lub mniej, przy bardzo niskiej dzietności i nieznanej dokładnie liczbie ofiar śmiertelnych (szacunki dla samego Mariupola sięgają nawet 100 tysięcy). Wspomniała o przepisie zwalniającym z poboru mężczyzn mających troje dzieci, co skłania część rodzin do decyzji o kolejnym potomstwie, choć nie zmieni to ogólnego trendu demograficznego. Zaznaczyła, że słaba demografia przekłada się na gospodarkę – mimo dobrze radzącego sobie sektora zbrojeniowego i IT, wielkie przedsiębiorstwa przemysłowe na wschodzie kraju zostały zniszczone, a odbudowa państwa będzie procesem długotrwałym, dodatkowo utrudnionym przez wymogi akcesyjne w razie starań o członkostwo w Unii Europejskiej.
Napięcia społeczne i problem powrotu uchodźców
Piechowska zwróciła uwagę na rosnące napięcia społeczne między różnymi grupami ukraińskiego społeczeństwa – tymi zaangażowanymi w wysiłek obronny a tymi, którzy unikają poboru, w tym wyjeżdżającymi za granicę. Oceniła, że powrót uchodźców z Polski i Europy Zachodniej po wojnie nie jest przesądzony – zależy od tego, czy będzie do czego wracać, zwłaszcza dla rodzin z terenów wschodnich, które utraciły domy, oraz dla dzieci od lat uczących się w zagranicznych systemach edukacji. Zaznaczyła, że żaden system zachęt do powrotu nigdy historycznie nie działał skutecznie – najlepszą zachętą pozostaje funkcjonujące, bezpieczne państwo z realnymi możliwościami pracy. Wskazała przy tym na paradoks: ukraińscy uchodźcy w Polsce (m.in. licznie zatrudnieni w budownictwie) wnoszą, według jej danych, trzy złote wkładu do systemu na każdą wydaną złotówkę, więc Polska i powojenna, odbudowująca się Ukraina mogą zacząć o tę samą siłę roboczą konkurować. Odniosła się też krytycznie do hipotezy, jakoby Zełenski celowo podsycał spór z Polską, by skłonić Ukraińców do powrotu poprzez wzrost nastrojów antyukraińskich – określiła to jako zbyt daleko idącą spekulację.
Weterani, zdrowie psychiczne i przestępczość
Piechowska przywołała dane, według których blisko 38 proc. weteranów nie wytrzymuje pracy cywilnej dłużej niż trzy miesiące po powrocie z frontu. Wskazała na kompleksowy charakter wyzwań: rosnącą liczbę osób z niepełnosprawnościami i amputacjami, problemy ze zdrowiem psychicznym i traumą wojenną dotykającą praktycznie całego społeczeństwa, a także rosnącą przemoc domową. Zaznaczyła, że pomoc psychologiczna wymaga specjalistów znających język ukraiński, co ogranicza możliwość wsparcia z zagranicy, a poziom dostępnej pomocy różni się znacząco między regionami. Odnosząc się do porównań z Rosją – gdzie według badań Centrum Lewady 40 proc. Rosjan obawia się powracających z frontu weteranów – Piechowska zastrzegła ostrożność wobec takich analogii, wskazując, że ukraińscy weterani wywodzą się z innych środowisk społecznych. Zwróciła jednak uwagę na powszechny dostęp do broni palnej wśród Ukraińców (wysoki już przed inwazją, dodatkowo wzmocniony spontanicznym tworzeniem oddziałów samoobrony w pierwszych dniach wojny) jako czynnik ryzyka w kontekście powojennej przestępczości.
Edukacja w cieniu wojny
Piechowska opisała wysiłki ukraińskiego państwa na rzecz utrzymania ciągłości edukacji mimo ostrzałów – budowa schronów w szkołach jest priorytetem, a w miastach bardziej narażonych na ataki (np. w odwiedzanym przez nią wielokrotnie Mikołajowie) nauka odbywa się w trybie hybrydowym, łączącym zajęcia stacjonarne w schronach z nauczaniem zdalnym. Zaznaczyła, że obecne pokolenie ukraińskich dzieci przeszło najpierw przez zdalną edukację w czasie pandemii COVID-19, a następnie przez wojnę, co czyni kwestię jakości ich kształcenia szczególnie palącą.
Cyfryzacja i zmiany na rynku pracy
Piechowska zwróciła uwagę na postępującą feminizację ukraińskiego rynku pracy – zniesiono wcześniejsze ograniczenia prawne uniemożliwiające kobietom pracę np. w górnictwie czy prowadzenie pociągów metra, a kobiety coraz liczniej wchodzą na stanowiska wcześniej zdominowane przez mężczyzn, co według niej daje im również poczucie większej sprawczości społecznej. Podkreśliła wysoki poziom cyfryzacji ukraińskiego państwa, przewyższający pod tym względem nawet Polskę – jako przykład podała możliwość zawarcia ślubu online, wprowadzoną z myślą o żołnierzach niemogących uzyskać dłuższej przepustki.
Odbudowa: od wielkich planów do realizmu
Piechowska opisała ewolucję planów odbudowy Ukrainy – od ambitnych, comiehensywnych wizji z pierwszej konferencji w Lugano (obejmujących szczegóły typu boiska szkolne w każdej gminie) po bardziej realistyczne skupienie się na odbudowie podstawowej infrastruktury. Zaznaczyła, że realna skala zachodnich inwestycji zależy od tego, czy wojna rzeczywiście się zakończy, czy tylko ustaną działania zbrojne przy niezmienionych celach Rosji – przywołała przykład ukraińskiego Donbasu sprzed pełnoskalowej inwazji, gdzie bliskość linii frontu skutecznie odstraszała inwestorów.
Krym jako symbol i pole zwycięstwa
Odnosząc się do sytuacji wokół Krymu, Piechowska podkreśliła jego znaczenie symboliczne – jako domu Tatarów Krymskich oraz mitycznego miejsca wakacji zarówno dla Ukraińców, jak i Rosjan (według danych rosyjskich w zeszłym roku na okupowany półwysep przyjechało sześć milionów rosyjskich turystów, choć strona ukraińska kwestionuje te liczby jako zawyżone). Oceniła, że ukraińska strategia odcinania logistyki Krymu – niszczenie mostów, blokowanie dostaw paliwa – skutecznie unaocznia zwykłym Rosjanom realność wojny, wcześniej przedstawianej jako odległa „specjalna operacja wojskowa”. Podkreśliła, że Ukraina odniosła już wcześniej istotne zwycięstwo w bitwie o Morze Czarne, odblokowując korytarz transportowy z Odessy i zmuszając rosyjską flotę do opuszczenia Krymu pod presją ataków – co jej zdaniem jest niedocenianym sukcesem militarnym.
Cele Rosji się nie zmieniają
Na zakończenie rozmowy Piechowska podkreśliła, że nawet w razie zawieszenia broni Rosja nie zrezygnuje ze swoich długofalowych celów: podporządkowania Ukrainy oraz zmiany architektury bezpieczeństwa w Europie Środkowej, w tym dążenia do ograniczenia infrastruktury NATO i obecności żołnierzy sojuszniczych w Polsce i krajach bałtyckich. Oceniła, że dopóki Rosja nie zmieni tych celów, wojna – nawet po ewentualnym wstrzymaniu walk – nie zostanie realnie zakończona.
Program „Kanał Otwarty” poprowadziła Kamila Baranowska. Gościnią była Maria Piechowska, analityczka ds. Ukrainy z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Materiał dostępny na kanale Kanał Otwarty na YouTube, liczącym 220 tys. subskrybentów. Opublikowany 8 lipca 2026 roku.