Arleta Bojke w komentarzu dla Kanału Zero oceniła kryzys wokół Orderu Orła Białego, reakcje polskiego rządu i ukraińskich polityków oraz pytanie, kto naprawdę działa na korzyść Rosji.
Tusk między młotem a kowadłem
Bojke zwróciła uwagę, że premier Donald Tusk znalazł się w wyjątkowo trudnym położeniu. Z jednej strony doskonale zdaje sobie sprawę z narastających nastrojów antyukraińskich w Polsce. Z drugiej — za tydzień ma gościć Zełenskiego na konferencji odbudowy Ukrainy w Gdańsku i walczyć o kontrakty dla polskich firm. Tusk wybrał rolę rozjemcy, pisząc na X, że konflikt między Polską a Ukrainą cieszy Putina i szokuje sojuszników oraz że zadaniem obu prezydentów jest tonowanie emocji, a nie podsycanie napięcia.
Ta rola jest dla niego politycznie najbezpieczniejsza — ale decyzja w sprawie kontrasygnaty pod odebraniem orderu będzie dla niego trudnym orzechem do zgryzienia. Wpisy ministrów koalicji sugerują, że kontrasygnaty raczej nie należy się spodziewać.
Ministrowie cytują Miedwiediewa — to błąd
Bojke ostro skrytykowała zachowanie ministrów rządu Tuska, którzy jeden po drugim cytowali wpis Dmitrija Miedwiediewa — byłego rosyjskiego prezydenta, który w Rosji jest traktowany jako pajac polityczny i obiekt żartów nawet wśród samych Rosjan. Miedwiediew pełni funkcję narzędzia Kremla do wrzucania ekstremalnych wypowiedzi do zachodniej przestrzeni informacyjnej — takich, których Putin nigdy sam by nie wypowiedział.
W tym konkretnym wpisie Miedwiediew nazwał Zełenskiego nazistowskim wyznawcą degeneratem. Bojke zapytała retorycznie: Żyd z pochodzenia jest nazistą? I to ma być dowód na to, że Nawrocki pracuje dla Rosji?
Cytując Miedwiediewa, polscy politycy — Sikorski, Tomczyk, Szłapka i inni — robią z niego ważniejszego polityka niż jest w rzeczywistości i wzmacniają narzędzie Kremla. Gdyby przestali na te wpisy reagować, narzędzie przestałoby działać. Zamiast tego polscy politycy jeden za drugim podbijają rosyjski przekaz, działając dokładnie tak, jak Moskwa chciałaby żeby działali.
Kto naprawdę działa na korzyść Rosji
Bojke postawiła pytanie, które jej zdaniem jest stawiane fałszywie. Mówienie, że Nawrocki działa na korzyść Rosji, jest tak samo absurdalne jak mówienie, że Zełenski działa na korzyść Rosji — bo to przecież Zełenski, wiedząc jak duży jest to dla Polski problem, zdecydował się nazwać jednostkę imieniem bohaterów UPA.
Rosjanie grają na polsko-ukraiński podział od lat — nie od 2022, nie od 2014, ale dużo wcześniej. Pytanie, co bardziej działa na korzyść Moskwy: czy otwarte mówienie o problemie, czy udawanie przez dekady, że go nie ma, zaklejanie go kolejnymi poduszkami i pozwalanie, żeby narastał. Przez lata przykrywano ten granat poduszkami — i teraz wybuchł.
Reakcje Ukrainy
Bojke opisała lawinę ukraińskich odpowiedzi. Zełenski odesłał order Nową Pocztą nie czekając na zakończenie formalnych procedur. Budanow zwrócił swoje polskie odznaczenie i napisał, że żaden naród nie będzie dyktował Ukrainie jej historii i że Ukraina zastrzega sobie prawo do własnej pamięci i godności. Dodał też, że gest Nawrockiego nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością, skoro orderu nie odebrano Benito Mussoliniemu. Sybiha napisał, że przykro mu, iż emocje wzięły górę w Warszawie i zmusiły polskich polityków do nieuzasadnionych, impulsywnych i lekceważących kroków wobec ukraińskiego państwa.
Lista oddających ordery jest długa i rośnie z godziny na godzinę — ambasador Ukrainy w Polsce Bodnar, kolejni urzędnicy i wojskowi.
Bojke odnotowała jeden głos odmienny: były premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk napisał, że decyzja Nawrockiego była zła, ale reagowanie kolejnymi złymi decyzjami na złą decyzję nie rozwiązuje problemu. To pokazuje, że i na Ukrainie nie ma monolitu — ale inne środowiska niż otoczenie Zełenskiego niespecjalnie się teraz liczą.
Bojke przytoczyła też relację deputowanego Ihor Moisiczuka, według której gdy tłumaczono Zełenskiemu, że nadanie tej nazwy rozdrażni Polaków, miał odpowiedzieć wulgarnie — że ma Polskę i Polaków w nosie. Bojke zastrzegła, że jest to relacja z trzeciej ręki, niemożliwa do zweryfikowania.
Nawrocki przeciął wrzód — może się zagoić
Bojke przyznała, że nie była zwolenniczką odbierania orderu. Ale skoro już się to wydarzyło, widzi w tym pewną szansę. Przez lata zaklejano wrzód, zamiast go przeciąć — i problem wracał. Może ta wielka awantura, której wszyscy się spodziewali, okaże się katharsis. Jeśli Ukraińcy — podobnie jak Rosjanie — rozumieją w polityce tylko siłę, może ta awantura sprawi, że w końcu zrozumieją polskie stanowisko.
Kontrsygnata i zbieżność z aferą szpitalną
Bojke zwróciła uwagę na zaskakującą zbieżność czasową. Kancelaria Nawrockiego ogłosiła decyzję w piątek wieczorem — dokładnie w tym momencie, gdy koalicja rządząca przeżywała największy kryzys wizerunkowy związany z aferą szpitala południowego w Warszawie, ujawnioną przez portal Zero.pl. Nawrocki wchodził cały na biało i przesuwał całą uwagę mediów na order. Jak podsumował Adrian Zandberg: prezydent Nawrocki podał rękę Donaldowi Tuskowi. A jeśli oni nie będą razem, to Zandberg nie wierzy w miłość.
Podsumowanie
Bojke zakończyła komentarz przypomnieniem, że Ukraina płaci krwią za swoją niepodległość i poniekąd za polskie bezpieczeństwo — i o tym w całym sporze nie można zapominać. Wyraziła nadzieję, że ktoś zobaczy w tym kryzysie szansę na uzdrowienie relacji, tak żeby Moskwa nie mogła dalej rozgrywać obu stron.