Czaputowicz w Radiowej Trójce: odebranie orderu było błędem strategicznym. Polska pokazała się jako państwo nieobliczalne

Renata Grochal rozmawiała z prof. Jackiem Czaputowiczem, byłym ministrem spraw zagranicznych w rządzie Mateusza Morawieckiego, w programie Bez Uników w Radiowej Trójce. Rozmowa dotyczyła kryzysu polsko-ukraińskiego, statusu prawnego odebrania Orderu Orła Białego oraz konsekwencji dla polskiej polityki zagranicznej.

Order nie został odebrany — tylko odesłany

Czaputowicz postawił tezę, która dominowała w całej rozmowie: Polska formalnie nie odebrała Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Nawrocki ogłosił taką decyzję, ale nie weszła ona w życie, bo wymaga kontrasygnaty premiera, której Donald Tusk nie złożył. Tymczasem Zełenski odesłał order kurierem jeszcze zanim decyzja stała się prawomocna. Efekt jest taki, że Polska ogłosiła odebranie orderu, którego faktycznie nie odebrała — a społeczeństwo polskie jest przekonane, że do tego doszło. Zdaniem byłego ministra jest to poważna kompromitacja, bo Polska pokazała się jako państwo nieobliczalne, które podejmuje działania bez konsultacji i bez doprowadzenia ich do końca.

Czaputowicz zauważył, że jeśli Tusk zdecyduje się nie kontrasygnować, można będzie stwierdzić, że order nigdy formalnie nie został odebrany — co być może stworzyłoby szansę na naprawę relacji. Ale mleko się już rozlało.

Odebranie orderu było błędem strategicznym

Profesor ocenił decyzję Nawrockiego jako błąd nie moralny, lecz strategiczny. Polska zakładała, że szantaż zmusi Ukrainę do cofnięcia nazwy jednostki. To się nie stało i nie mogło się stać — żadne suwerenne państwo nie cofa publicznie ogłoszonych decyzji pod presją zewnętrzną. Ukraina nie poddała się nawet presji znacznie silniejszych graczy. Oczekiwać, że ugnie się pod naciskiem Polski, świadczyło o niezrozumieniu podstawowych mechanizmów polityki zagranicznej.

Zamiast odebrania orderu Polska mogła sięgnąć po właściwe narzędzia dyplomatyczne: wezwanie ambasadora, poważna nota, uchwała parlamentu. Efekt tych działań byłby taki sam symbolicznie, ale odwracalny. Tymczasem decyzja o odebraniu orderu jest już nieodwracalna, a jej skutki to: nazwa jednostki niezmieniona, stosunki popsute, order zdegradowany.

Klasa polityczna wokół prezydenta nie rozumie polityki zagranicznej

Czaputowicz był bardzo krytyczny wobec kancelarii prezydenta. Ocenił, że jej działania ujawniają kompletny brak zrozumienia relacji przyczynowych w dyplomacji. Podobnie skrytykował wykorzystanie kapituły orderu jako narzędzia do uzasadnienia decyzji — kapituła składa się z bardzo zasłużonych osób w średnim wieku powyżej osiemdziesięciu lat, w tym profesorów, dziennikarza i fotografa, i trudno oczekiwać, żeby oceniali międzynarodowe konsekwencje takich kroków. Zdaniem byłego ministra przeniesienie odpowiedzialności na kapitułę było cyniczne.

Wskazał też, że Nawrocki ani razu nie był w Kijowie, wymusił natomiast wizytę Zełenskiego w Warszawie — co jest traktowaniem partnera w sposób paternalistyczny. Zełenski zrozumiał, że cokolwiek by nie zrobił, stosunek Nawrockiego do Ukrainy się nie zmieni. Kuleba mówił wprost, że Nawrocki nienawidzi Ukraińców. Kiedy do tego ukraiński prezydent usłyszał, że Polska nigdy nie zgodzi się na jego członkostwo w UE ze względu na rolników — uznał, że dalsze szukanie porozumienia nie ma sensu.

Polska wykluczyła się z formatów międzynarodowych

Czaputowicz wskazał na szerszy problem: Polska oficjalnie ogłosiła, że jej rolą jest bycie zapleczem logistycznym i hubem, nie angażowanie się w misje stabilizacyjne. W efekcie nie było jej na spotkaniu w Londynie z Zełenskim, Macronem, Starmerem i Merzem. Tam omawiano kształt misji stabilizacyjnej na Ukrainie — a Polska sama się z tych rozmów wyklucza. Nie można jednocześnie deklarować, że się w niczym nie uczestniczy, i oczekiwać miejsca przy stole.

Rzecznik MSZ Niemiec powiedział już wprost, że Polska będzie informowana, ale nie jest traktowana jako istotny gracz. Polska straciła zdolność przyciągania państw regionu — Bałtowie współpracują ze Skandynawami i Niemcami, Węgry szukają innych partnerów. Trójmorze przestało funkcjonować. Konferencja w Gdańsku była szansą na odbudowanie pozycji — ale Polska przyszła na nią w najgorszym możliwym momencie dyplomatycznym.

Ukraina nie straci na nieobecności Zełenskiego w Gdańsku

Czaputowicz ocenił, że nieobecność Zełenskiego jest problemem przede wszystkim dla Polski, nie dla Ukrainy. Konferencja w Gdańsku jest ważna dla finansowania odbudowy — ale Ukraina i tak w tej grze będzie górą, bo to jej kraj jest odbudowywany. Polskie firmy mogą stracić kontrakty, jeśli relacje polityczne pozostaną złe. Państwa obecne przy stole i angażujące się w misję stabilizacyjną będą przez Ukrainę preferowane.

Ukraińcy w Polsce i ryzyko eskalacji nastrojów

Czaputowicz zwrócił uwagę, że Polska nie docenia wkładu Ukraińców mieszkających i pracujących w Polsce w polską gospodarkę — płacą podatki, wykonują pracę w wielu zawodach, przyczyniają się do dobrobytu. Wyraził zaniepokojenie przypadkami pobić — wspomniany przypadek na moście w Warszawie — i ostrzegł, że podgrzewanie nastrojów może mieć realne konsekwencje dla bezpieczeństwa Ukraińców w Polsce.

Szczyt Grupy Wyszehradzkiej i dymisja Starmera

Na marginesie głównego tematu Czaputowicz skomentował zbierający się po dwuletniej przerwie szczyt Grupy Wyszehradzkiej pod Budapesztem, zwołany przez nowego premiera Węgier Petera Madzia. Ocenił go jako potencjalnie dobry format, choć z niepokojem odebrał sygnały o ewentualnym rozszerzeniu o Rumunię i Austrię — co jego zdaniem byłoby rozmyciem formuły i dowodem na to, że Polska nie jest dla Węgrów wystarczająco wartościowym partnerem. Zmianę na Węgrzech opisał jako wizerunkową, nie głęboką — Madziar nadal hamuje akcesję Ukrainy do UE, tyle że delikatniej niż Orban. Rezygnację Starmera ocenił jako nie mającą wpływu na wsparcie Wielkiej Brytanii dla Ukrainy — zmiana dotyczy polityki wewnętrznej, nie zagranicznej.


You may also like

Strona 1 z 76
Strona 1 z 76

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *