Jacek Prusikowski poprowadził w Kanale Zero debatę poświęconą sytuacji obywateli Ukrainy w Polsce, napięciom w relacjach polsko-ukraińskich oraz ich wpływowi na nastroje społeczne. W dyskusji wzięli udział: Janusz Kowalski (poseł niezrzeszony, wcześniej Prawo i Sprawiedliwość), Piotr Ikonowicz (Ruch Sprawiedliwości Społecznej), Michał Nieznański (Konfederacja) oraz Jakub Ferek (Partia Razem). W drugiej części programu do dyskusji włączyli się telefonicznie widzowie.
Czy obywatele Ukrainy mogą czuć się w Polsce bezpiecznie
Prusikowski otworzył debatę pytaniem, czy blisko 1,7 miliona obywateli Ukrainy przebywających w Polsce może czuć się bezpiecznie.
Jakub Ferek ocenił, że na razie tak, ale sytuacja może się zmienić ze względu na narrację części prawicy, wykorzystującą naturalne mechanizmy nieufności wobec obcych. Podkreślił konieczność rozdzielenia dwóch porządków – asertywnej polityki międzynarodowej wobec Kijowa (w tym krytyki decyzji prezydenta Zełenskiego) od odpowiedzialności zbiorowej wobec zwykłych mieszkańców, którą określił jako niedopuszczalną.
Janusz Kowalski odpowiedział pytaniem, czy to Polacy mogą czuć się bezpiecznie, mając w kraju 1,7 miliona Ukraińców. Ocenił, że widząc rosnącą przestępczość wśród migrantów, Polska ma poważny problem, i zaapelował o odebranie prawa pobytu wszystkim Ukraińcom w wieku poborowym (23–60 lat). Stwierdził, że Polska straciła kontrolę nad migracją z tego kierunku, wskazując na wykorzystywanie sfałszowanych ukraińskich dokumentów przez migrantów z innych krajów, w tym z Rosji i Kaukazu. Porównał liczebność Ukraińców w Polsce do znacznie mniejszej mniejszości niemieckiej, ocenianej przez niego jako nielojalna wobec polskiego państwa. Zapytany wprost o bezpieczeństwo obywateli Ukrainy w kontekście doniesień o atakach na nich, odpowiedział, że skupia się na bezpieczeństwie Polaków, przywołując konkretne przypadki przestępstw ze strony Ukraińców.
Piotr Ikonowicz ocenił incydenty wymierzone w Ukraińców jako godne ubolewania, ale odosobnione, zarzucając politykom takim jak Kowalski podżeganie do przemocy retoryką nienawiści. Podkreślił, że obecność ukraińskich pracowników uratowała finansowo Fundusz Ubezpieczeń Społecznych oraz że znaczna część sektora budowlanego opiera się na pracy Ukraińców. Przywołał historyczny kontekst międzywojenny, ostrzegając przed powtórką skrajnej przemocy na tle narodowościowym (przywołał zabójstwo prezydenta Narutowicza). Ocenił, że rosnące nastroje antyukraińskie wynikają głównie z frustracji ekonomicznej Polaków, nie z realnych działań Ukraińców, i że łatwo skierować tę frustrację przeciwko mniejszości.
Michał Nieznański ocenił, że co do zasady problemu z bezpieczeństwem nie ma, dopóki migranci sami nie popełniają przestępstw lub poważnych wykroczeń. Podkreślił jednak, że jako goście w Polsce Ukraińcy powinni zachowywać się wzorowo. Przywołał przypadek zabójstwa Polaka w Bytowie oraz incydent z użyciem noża w powiecie gorlickim jako dowód na niepokojące zjawisko, kontrastując to z reakcją medialną na incydent w Bielsku-Białej.
Statystyki przestępczości
Jakub Ferek przywołał dane, według których na 100 tysięcy Ukraińców w Polsce przypada nieco ponad 630 podejrzanych o popełnienie przestępstwa, podczas gdy dla całej populacji Polski wskaźnik ten przekracza 700 na 100 tysięcy – co wskazuje na niższy, a nie wyższy poziom przestępczości wśród Ukraińców, biorąc też pod uwagę nadreprezentację kobiet i dzieci w tej grupie.
Nieznański zakwestionował rzetelność tych danych, wskazując, że policja nie prowadzi systematycznych statystyk narodowościowych dla wielu typów wykroczeń (np. kradzieży sklepowych) ani nie zawsze podaje narodowość sprawcy w komunikatach, co jego zdaniem uniemożliwia pełną ocenę skali zjawiska. Przywołał przy tym własną rozmowę z przedstawicielką Komendy Głównej Policji, która nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego w niektórych komunikatach narodowość sprawcy jest podawana (np. w sprawie zabójstwa Wietnamki przez jej polskiego męża), a w innych nie – co jego zdaniem podważa spójność i wiarygodność takich statystyk.
Migracja jako odpowiedź na kryzys demograficzny
Zapytany o przyszłą politykę migracyjną wobec Ukrainy, Ferek ocenił, że masowa migracja z początku wojny się nie powtórzy i migracja powinna być kontrolowana, ale obecna obecność Ukraińców w Polsce jest korzystna demograficznie – do 2060 roku ubędzie około pięciu milionów osób w wieku produkcyjnym, a Ukraińcy, bliscy kulturowo i językowo, pracują (78 proc. dorosłej populacji, więcej niż wskaźnik zatrudnienia wśród Polaków), posyłają dzieci do polskich szkół (90 proc.) i nie tworzą enklaw imigranckich.
Kowalski zdecydowanie się z tym nie zgodził, argumentując, że priorytetem powinno być sprowadzanie do Polski Polaków z Kazachstanu, Rosji i emigracji zarobkowej na Zachodzie, a nie poleganie na migracji ukraińskiej. Ocenił obecność 1,7 miliona Ukraińców jako gigantyczny problem społeczny, wskazując m.in. na wykupywanie nieruchomości i nierówne, jego zdaniem, warunki prowadzenia działalności gospodarczej dla ukraińskich firm. Przywołał też własne doświadczenie z czasów, gdy jako wiceminister rolnictwa sprzeciwiał się propozycjom sprowadzania do polskich sadów pracowników z Azji, a żartobliwie zaproponował, by w kierunkach migracji zamienić Ukraińców na Japończyków jako – jego zdaniem – bardziej kulturowo pożądaną grupę.
Nieznański dodał wątek dotyczący likwidacji polskich firm transportowych – w pierwszym kwartale 2026 roku zlikwidowano ich tyle, co w całym 2025 roku, przy jednoczesnym wzroście liczby ciężarówek zakupionych przez ukraińskie firmy transportowe o 30 tysięcy – co ocenił jako efekt nieuczciwej konkurencji wynikającej z unijnej umowy transportowej z Ukrainą oraz pakietu mobilności.
Kwestia specustawy i świadczenia 800+
Kowalski zaapelował o likwidację specustawy z 2022 roku i wszystkich wynikających z niej przywilejów, w tym wypłacania świadczenia 800+ obywatelom Ukrainy, argumentując priorytetem dostępu Polaków do służby zdrowia. Ikonowicz odpowiedział ostro, oskarżając Kowalskiego o podżeganie do nienawiści i podając przykład znajomego sąsiada – Ukraińca pracującego na złomowisku, którego rodzina mimo trudnych warunków sama zarobiła na wynajem mieszkania.
Ideologia banderowska i jej postrzeganie
Kowalski stwierdził, że według jego oceny 70–80 proc. Ukraińców, w tym mieszkających w Polsce, akceptuje ideologię banderowską, oskarżając premiera Tuska o obronę tej ideologii poprzez niepodpisanie kontrasygnaty do decyzji o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu.
Ikonowicz przyznał, że mit założycielski oparty na postaci Bandery jest, jego zdaniem, „wielkim nieszczęściem” Ukrainy, ale zastrzegł brak wiarygodnych badań na temat poglądów samych Ukraińców mieszkających w Polsce w tej sprawie. Podzielił się osobistą obserwacją – dzieci ukraińskiej rodziny przyjętej przez jego biuro na początku wojny przestały mówić po rosyjsku i przeszły na ukraiński, co interpretował jako efekt kształtowania się ukraińskiej tożsamości narodowej pod wpływem wojny.
Sytuacja mobilizacyjna i unikanie poboru
W trakcie dyskusji o dostępie do świadczeń, Ikonowicz opisał przypadek znanej mu Ukrainki wysyłającej pieniądze synowi, by mógł opłacić się od poborowych, unikając mobilizacji – co spotkało się z krytyczną reakcją innych uczestników jako przykład korupcji. Ikonowicz bronił tego stanowiska, podkreślając motywację matczyną i przywołując statystyki średniej długości życia rekruta na froncie pod Bachmutem (ocenianej przez niego na pół godziny).
Integracja obywateli Ukrainy
Zapytany o politykę integracyjną, Ferek ocenił, że proces integracji zachodzi w dużej mierze samoistnie, biorąc pod uwagę statystyki zatrudnienia i edukacji dzieci, i że państwo powinno raczej wspierać ten proces (np. dodatkowymi zajęciami z historii Polski) niż prowadzić systemową politykę polonizacyjną.
Ikonowicz odrzucił samo pojęcie „polonizacji”, porównując je do carskiej rusyfikacji i pruskiej germanizacji, opowiadając się za otwartością bez przymusu asymilacyjnego. Przywołał przy tym anegdotę o poszukiwaniu w sklepie ukraińskiej ekspedientki pokrojenia kotletów, gdzie usłyszał odmowę, podczas gdy w tureckim sklepie po drugiej stronie ulicy obsługa była bez zarzutu – konkludując, że to nie kwestia narodowości, lecz różnic w kulturze obsługi klienta, której część Ukraińców jeszcze się nie nauczyła, ale z czasem się nauczy.
Nieznański ocenił natomiast, że część Ukraińców nie dąży do integracji, traktując Polskę jako schronienie tymczasowe, powołując się na znajomości i deklaracje chęci powrotu do kraju po zakończeniu wojny – co Ikonowicz uznał za naturalne i zrozumiałe uczucie patriotyczne.
Ochrona rynku pracy i wątek taksówkarzy
Nieznański przywołał sytuację branży taksówkarskiej w Warszawie – spadek liczby polskich taksówkarzy z 12 tysięcy w 2019 roku do poniżej tysiąca obecnie, wiążąc to z napływem kierowców obcokrajowców za pośrednictwem aplikacji przewozowych i brakiem odpowiedniej weryfikacji. Kowalski przywołał w tym kontekście własny, zablokowany przez Koalicję Obywatelską projekt ustawy dotyczący weryfikacji przeszłości kryminalnej kierowców, złożony po głośnej sprawie zgwałcenia Polki przez Gruzina na Białołęce. Ikonowicz dodał do tego wątku, że w jego ocenie za wyparcie polskich taksówkarzy z rynku odpowiada w większym stopniu wejście platform takich jak Uber, co miało być powiązane z interwencją byłej ambasador USA Georgette Mosbacher, po której polski rząd wycofał się z projektu ustawy chroniącego lokalny rynek przewozów.
Kwestia mieszkaniowa
Kowalski i Nieznański wskazywali na wpływ zakupów mieszkań przez Ukraińców (Kowalski podał liczbę ok. pół miliona mieszkań) na wzrost cen najmu i zakupu nieruchomości w Polsce. Ferek zakwestionował siłę tej korelacji, przywołując dane, według których wzrost udziału migrantów o 1 proc. w populacji wiąże się ze wzrostem cen najmu jedynie o 0,2–0,3 proc., oceniając to jako element szerszego, wielowymiarowego problemu (w tym stóp procentowych i podaży mieszkań), a nie winę samych migrantów. Ikonowicz zaproponował rozwiązanie w postaci podatku od pustych mieszkań, wskazując na dużą liczbę niewykorzystanych lokali w Warszawie (ok. 200 tysięcy).
Rekomendacje polityczne poszczególnych gości
Kowalski przedstawił szczegółowy program: wprowadzenie wiz dla obywateli Ukrainy, zamknięcie granicy dla produktów rolno-spożywczych z Ukrainy, zdecydowane weto wobec członkostwa Ukrainy w UE, likwidację przepisów zwalniających mniejszości narodowe z progu wyborczego 5 proc. (z obawy przed potencjalną listą ukraińską w Sejmie), zakaz zatrudniania cudzoziemców w administracji publicznej oraz program zachęt podatkowych (liniowy podatek 10–12 proc. bez ulg) dla powrotu polskiej emigracji zarobkowej. Przywołał też przykład 1600 studentów sprowadzonych do Lublina z Zimbabwe jako dowód szerszej patologii polskiej polityki migracyjnej, nieograniczonej wyłącznie do kwestii ukraińskiej.
Nieznański (Konfederacja) opowiedział się za zniesieniem ruchu bezwizowego z Ukrainą oraz wprowadzeniem ustawy zrównującej penalizację propagowania banderyzmu z nazizmem i komunizmem. Przywołał też przykład Danii, która zdecydowała się odesłać na Ukrainę wszystkich mężczyzn w wieku poborowym (18–60 lat) zamiast przekazywać im dalsze wsparcie finansowe, oceniając to jako bardziej pomocny dla samej Ukrainy model postępowania.
Ferek (Partia Razem) opowiedział się za utrzymaniem kontrolowanej, ale otwartej polityki migracyjnej wobec obecnie mieszkających w Polsce Ukraińców, krytykując jednocześnie brak konkretnych propozycji prawicy wobec realnych problemów społecznych (mieszkalnictwo, służba zdrowia) i przerzucanie odpowiedzialności na migrantów.
Ikonowicz ostrzegał przed emocjonalną, opartą na uprzedzeniach polityką migracyjną, podkreślając wspólnotę interesów polsko-ukraińskich i nieuchronność wzmocnienia pozycji Ukrainy w regionie po wojnie, niezależnie od nastrojów w Polsce.
Weterani wojenni jako grupa ryzyka
W dalszej części debaty poruszono kwestię ewentualnego napływu byłych żołnierzy ukraińskich po zakończeniu wojny. Ikonowicz ocenił, że silnie patriotyczni weterani raczej nie będą masowo dążyć do wyjazdu z Ukrainy, ale zwrócił uwagę na ryzyko związane z PTSD i koniecznością zapewnienia takim osobom opieki psychologicznej, jeśli już się w Polsce znajdą.
Nieznański i Kowalski opowiedzieli się za całkowitym zakazem wpuszczania byłych żołnierzy do Polski, powołując się m.in. na kontrowersyjną wypowiedź publicysty Rafała Otoki-Frąckiewicza oraz argumentując ryzykiem związanym z traumą wojenną i możliwymi powiązaniami części weteranów z formacjami takimi jak pułk „Azow”. Ferek ocenił to podejście jako nadmiernie uogólniające, opowiadając się za zasadą oceny indywidualnej, nie zbiorowej.
Rola Kijowa w pogorszeniu relacji
Zapytani o odpowiedzialność Kijowa za pogorszenie relacji polsko-ukraińskich, uczestnicy zgodzili się częściowo, że decyzje prezydenta Zełenskiego (nazwanie jednostki wojskowej imieniem UPA, przymykanie oka na nastroje nacjonalistyczne) się do tego przyczyniły. Ferek zaproponował długofalową polską politykę historyczną na Ukrainie (finansowanie instytutów edukacyjnych, na wzór działań niemieckich czy izraelskich fundacji), krytykując dotychczasowe działania Polski jako czysto symboliczne gesty skierowane głównie do polskiej opinii publicznej.
Nieznański zaproponował strategię „elektryka przy tablicy rozdzielczej” – za każdą odmowę współpracy ze strony Ukrainy (np. w sprawie ekshumacji) Polska powinna konsekwentnie „wyłączać” kolejne udogodnienia, takie jak dostęp do lotniska w Jasionce czy ruch bezwizowy, traktując je jako narzędzia nacisku, nie bezwarunkowe gesty dobrej woli. Jako przykład lekceważenia Polski przy odbudowie Ukrainy przywołał wizytę kanclerza Niemiec Friedricha Merza we Lwowie przy okazji konferencji w Gdańsku, podczas której miał on podpisać sześć umów z pominięciem Polski, mimo że jedna z polskich firm, wcześniej oszukana przez stronę ukraińską, do dziś nie otrzymała zamówionego sprzętu. Skrytykował dotychczasową politykę PiS (2022–2023) i rządu Tuska jako nazbyt jednostronnie „wdzięczną” bez wynegocjowania żadnych korzyści w zamian.
Kowalski przywołał swój udział w doprowadzeniu do zamknięcia granicy dla produktów rolno-spożywczych z Ukrainy wiosną 2023 roku jako przykład skutecznej, jednostronnej polityki. Podtrzymał stanowisko sprzeciwu wobec członkostwa Ukrainy w UE, argumentując skalą korupcji i konkurencyjnym zagrożeniem dla polskiego rolnictwa.
Ikonowicz zwrócił uwagę na masowe protesty Ukraińców przeciwko ograniczaniu uprawnień instytucji antykorupcyjnej jako dowód na to, że społeczeństwo ukraińskie dąży do europeizacji i walczy z korupcją, wyrażając nadzieję, że z czasem doprowadzi to do naturalnej zmiany relacji z UE na bardziej wymagających warunkach (w tym ograniczenia eksportu zboża do Europy na rzecz Afryki).
Głosy telefoniczne widzów
W drugiej części programu do dyskusji dołączyli telefonicznie widzowie. Pani Anna opisała negatywne doświadczenie z obsługą sklepową odmawiającą mówienia po polsku oraz zwróciła uwagę na rosnącą liczbę oszustów (tzw. scamerów) mówiących po polsku z akcentem wschodnim, pytając gości o sposoby ochrony Polaków przed takimi oszustwami.
Pan z Krakowa (przedstawiony omyłkowo dwoma różnymi imionami w trakcie rozmowy) przywołał dane statystyczne wskazujące na znacznie niższy wskaźnik przestępczości wśród Ukraińców niż Polaków (odpowiednio 0,7 i 21 na tysiąc osób), krytykując dyskusję opartą na uogólnieniach zamiast na danych, oraz przywołał przykład dwóch piłkarzy reprezentacji Niemiec o polskich korzeniach jako dowód, że pochodzenie etniczne nie przekłada się automatycznie na lojalność państwową.
Pan Artur, emigrant mieszkający kolejno w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Norwegii, podzielił się osobistym, negatywnym doświadczeniem z młodości (rozmowy z ukraińskimi nastolatkami w Bieszczadach mówiącymi o wpajanej im niechęci do Polaków), formułując przy tym ogólne, negatywne oceny narodu ukraińskiego, co spotkało się z krytyczną reakcją prowadzącego za formę wypowiedzi oraz z ripostą jednego z gości, przywołującego pozytywne osobiste doświadczenia z rodziną o ukraińskich korzeniach.
Pan Dominik z Obornik Wielkopolskich, pracujący na stałe w Niemczech, wskazał na brak wzajemnego szacunku ze strony ukraińskich władz (brak oficjalnych przeprosin czy wizyt polityków po incydentach z ofiarami wśród Polaków) oraz opisał osobisty problem z dostępem do opieki zdrowotnej w Polsce (wielomiesięczne kolejki do zabiegu ortopedycznego), krytykując jednocześnie skrajność stanowisk obu stron politycznego sporu.
Lista Myrotworca
W trakcie dyskusji Nieznański przywołał funkcjonowanie ukraińskiej listy „Myrotworec”, na której – jak stwierdził – znaleźli się m.in. wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak oraz inny polski polityk, argumentując, że stanowi to dowód na wrogość części środowisk ukraińskich wobec Polaków. Ikonowicz odpowiedział, porównując to zjawisko do istnienia skrajnie prawicowych, anonimowych list z nazwiskami polityków lewicy w Polsce, podkreślając, że odpowiedzialność za takie inicjatywy ponoszą konkretne, wynaturzone środowiska, a nie cały naród.
Fundusz Sprawiedliwości i dostęp do odszkodowań
W kontekście dyskusji o sprawiedliwości systemowej, Ikonowicz przywołał sprawę pewnej polskiej rodziny, której dziecko zostało skrzywdzone przez zatrudnionego opiekuna, skazanego następnie na dziesięć lat więzienia. Mimo prawomocnego wyroku sądu przyznającego rodzinie 150 tysięcy złotych odszkodowania na każde dziecko, rodzina od pięciu lat nie może wyegzekwować tych środków z Funduszu Sprawiedliwości, który – jak zaznaczył Ikonowicz, walczący o odzyskanie tych pieniędzy w ramach swojej działalności społecznej – miał rzekomo chronić ofiary przestępstw, niezależnie od ich narodowości.
Podsumowania końcowe
Na zakończenie debaty każdy z gości przedstawił krótkie podsumowanie swojego stanowiska. Nieznański zaproponował ustawowe zrównanie penalizacji banderyzmu z nazizmem i komunizmem oraz wyraził wątpliwość co do gotowości Ukrainy do włączenia Polski w proces powojennej odbudowy.
Ikonowicz ocenił z żalem, że Polska nie ma dziś wiele do zaoferowania Ukrainie w negocjacjach, ale zaapelował o utrzymanie dialogu i niepatrzenie na cały naród ukraiński przez pryzmat samego prezydenta Zełenskiego, wyrażając nadzieję na zmianę władzy w Kijowie w przyszłych wyborach.
Kowalski powtórzył swój postulat całkowitego wycofania przywilejów dla obywateli Ukrainy, zamknięcia granic dla produktów ukraińskich, twardego weta wobec akcesji Ukrainy do UE oraz priorytetu dla powrotu polskiej emigracji zarobkowej.
Ferek podsumował trzy główne wnioski z dyskusji: po pierwsze, dane nie potwierdzają tezy, jakoby Ukraińcy żyli w Polsce „na koszt” systemu; po drugie, nie należy utożsamiać zwykłych mieszkających w Polsce Ukraińców z polityką władz w Kijowie; po trzecie, ocenił, że prawica zamiast oferować realne rozwiązania problemów społecznych (mieszkalnictwo, służba zdrowia), wskazuje migrantów jako wygodnego „kozła ofiarnego”.
Live poprowadził Jacek Prusikowski. Materiał „DEBATA – NAPIĘCIA WOKÓŁ OBYWATELI UKRAINY W POLSCE” dostępny na kanale Kanał Zero na YouTube, liczącym 2,33 mln subskrybentów. Opublikowany 23 lipca 2026.