Sikorski w „Faktach po Faktach”: „Putinowi źle idzie wojna, więc kombinuje”

Nowe

Radosław Sikorski, wicepremier i minister spraw zagranicznych, był gościem Piotra Kraśki w programie „Fakty po Faktach” na antenie TVN24. Rozmowa dotyczyła ryzyka rosyjskiej prowokacji wobec Polski, w tym możliwej operacji pod fałszywą flagą z użyciem ukraińskich dronów, wypowiedzi Przemysława Czarnka na temat pomocy dla Ukrainy, sytuacji wewnętrznej w Prawie i Sprawiedliwości oraz sprawy dotyczącej pobytu Zbigniewa Ziobry w Stanach Zjednoczonych.

Ryzyko rosyjskiej prowokacji pod fałszywą flagą

Kraśko zapytał o skalę ryzyka rosyjskiej prowokacji, w tym operacji pod fałszywą flagą z wykorzystaniem ukraińskich dronów przejętych przez Rosjan i użytych na terenie Polski – temat poruszany na posiedzeniu Komitetu Bezpieczeństwa. Sikorski zastrzegł, że nie będzie komentował przebiegu samego posiedzenia, ale przypomniał, że minister obrony, przewodniczący komitetu, mówił o tym rano na konferencji prasowej, a on sam sygnalizował tę sprawę już miesiąc wcześniej. Potwierdził, że Rosja przechwytuje część ukraińskich dronów, i ocenił, że Władimir Putin – nie mogąc od 14 lat podbić nawet Donbasu, nie mówiąc o całej Ukrainie – prawdopodobnie rozważa różne scenariusze mające na celu podzielenie NATO. Zaznaczył, że choć taki plan i tak by się nie powiódł, to nie oznacza, że Rosja nie podejmie próby.

Zapytany, na co Polacy powinni być przygotowani, Sikorski podkreślił, że im bardziej Putin będzie przekonany, że jego plany są znane, tym mniejsze prawdopodobieństwo ich realizacji. Zaapelował o budowanie odporności społecznej i ostrzeganie przed rosyjską dezinformacją oraz manipulacjami w mediach społecznościowych, na które – jak zaznaczył – Rosja wydaje miliardy, prosząc obywateli, by nie dawali się nabierać na antyzachodnią i antyukraińską propagandę.

Na pytanie, jak realny jest scenariusz operacji z użyciem ukraińskich dronów przeciwko Polsce, odpowiedział, że to jeden z możliwych scenariuszy, a to, czy i który zostanie uruchomiony, wie tylko jedna osoba. Zapytany szerzej, co konkretnie mogłaby zrobić Rosja przeciwko Polsce, wskazał na całe spektrum działań hybrydowych jako codzienność – cyberataki, wcześniejsze próby sabotażu (przypomniał próbę wysadzenia pociągu poruszającego się po wysokim nasypie, udaremnioną dzięki niekompetencji sprawców) oraz podpalenia na dużą skalę. Ocenił, że rozważany scenariusz mógłby być powtórzeniem, na większą skalę, wydarzeń z września ubiegłego roku, gdy Rosja użyła dronów pod fałszywą flagą, sugerując ukraińskie pochodzenie ataku – przypomniał, że mimo jednoznacznie rosyjskiego pochodzenia tamtych dronów, część polskich polityków prawicy, poczynając od Grzegorza Brauna, i tak twierdziła, że były ukraińskie.

Odnosząc się do pytania o źródła tych ocen, w tym o rolę informacji od amerykańskich partnerów, Sikorski odmówił komentowania konkretnych źródeł, zaznaczając jedynie, że o podobnych zagrożeniach mówią też państwa bałtyckie oraz poważna prasa zachodnia, więc nie można udawać, że problem nie istnieje.

Krytyka wypowiedzi Przemysława Czarnka

Kraśko przywołał wypowiedzi Przemysława Czarnka, kandydata na kandydata na premiera z ramienia PiS, o rzekomym odradzaniu się nazizmu na Ukrainie – retorykę zbieżną, jak zauważył, z tym, co mówił Putin przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji – oraz o postulacie wstrzymania polskiej pomocy zbrojnej dla Ukrainy.

Sikorski ocenił to jako znaczące, przywołując komentarz Jana Marii Rokity, wieloletniego zwolennika PiS, który określił tę partię jako „dywersyjną” – sprzeniewierzającą się fundamentalnej strategii narodowej opartej na integracji z Zachodem i odstraszaniu Rosji. Ocenił, że postawa Czarnka, antyzachodnia i antyukraińska, obiektywnie służy interesom Kremla, niezależnie od intencji.

Skala rosyjskich operacji wpływu

Zapytany o skalę rosyjskich prób oddziaływania na opinię publiczną w Polsce, krajach bałtyckich i Europie, Sikorski ocenił, że mają one głębokie, wieloletnie korzenie sięgające czasów sprzed aneksji Krymu. Wyjaśnił, że Rosja słusznie postrzega Polskę jako kluczowy kraj wspierający Ukrainę, w tym przez hub logistyczny w Jasionce, przez który przechodzi 90 procent pomocy dla Ukrainy. Podkreślił, że gdyby Moskwie udało się nastawić Polskę przeciwko Ukrainie i doprowadzić do zerwania funkcjonalnego sojuszu między obu krajami, znacząco zwiększyłoby to szanse Rosji na wygranie wojny.

Obrona decyzji o wsparciu Ukrainy

Kraśko przywołał krytyczną opinię Jacka Sasina, kwestionującego zasadność przekazywania Ukrainie rakiet do systemów Patriot w sytuacji ostrzeżeń przed rosyjską prowokacją, i zapytał, jak Sikorski uzasadniłby wsparcie dla Ukrainy w rozmowie z Sasinem, nawiązując do amerykańskiej zasady, że lepiej toczyć wojnę daleko od własnych granic niż na własnych ulicach.

Sikorski odpowiedział, że kiedyś sam Sasin i inni politycy PiS rozumieli tę logikę – przypomniał manifest wyborczy PiS z 2007 roku, podkreślający wagę silnych instytucji unijnych dla polskiego interesu, oraz wcześniejszą dumę tej partii z bycia inicjatorem przekazania Ukrainie czołgów i samolotów myśliwskich, nawet wbrew ówczesnym zastrzeżeniom Zachodu. Zapytał retorycznie, co się zmieniło, skoro Putin nie zaprzestał prób podboju Ukrainy. Kraśko przypomniał, że rosyjskie straty w Ukrainie są trzydziestokrotnie większe w krótszym czasie niż w ciągu całej dziesięcioletniej wojny w Afganistanie, na co Sikorski doprecyzował, że miesięczne straty rosyjskie na Ukrainie przewyższają trzykrotnie całość strat ZSRR z dziesięciu lat wojny afgańskiej. Zaznaczył, że mimo tak wysokich strat Putin nie podejmuje realnych działań w kierunku zakończenia wojny, ograniczając się do powtarzanej propozycji zawieszenia broni jedynie wzdłuż obecnej linii kontaktu wojsk.

Prowokacje nad Bałtykiem

Odnosząc się do coraz częstszych przechwyceń rosyjskich samolotów przez polskie myśliwce nad Bałtykiem, Sikorski ocenił to jako fundamentalne pytanie testujące lojalność polskich polityków – czy stoją po stronie Zachodu, Ukrainy i Polski, czy po stronie Putina. Przypomniał, że Ukraina płaci dziś „daninę krwi”, będąc atakowana nie tylko militarnie, ale też w infrastrukturę cywilną – elektrociepłownie, fabryki zbrojeniowe i obiekty cywilne. Postawił pytanie retoryczne, czy w razie hipotetycznego zdobycia całej Ukrainy przez Rosję można mieć pewność, że rosyjskie wojska zatrzymałyby się na granicy z Polską w Medyce, czy raczej wykorzystałyby przejęte zasoby ludzkie, przemysłowe i wojskowe Ukrainy do dalszej ekspansji – nie wykluczył tego drugiego scenariusza, konkludując, że lepiej zatrzymać Putina w Donbasie niż w Medyce.

Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości

Kraśko zapytał o ocenę wewnętrznego kryzysu w PiS i to, czy Jarosław Kaczyński jest gotowy na rozpad partii. Sikorski ocenił, że spór ma podłoże ideowe – przypomniał, że rządy Mateusza Morawieckiego doprowadziły do zrujnowania relacji z instytucjami europejskimi, w tym do gigantycznych kar finansowych, wstrzymania środków z Krajowego Planu Odbudowy oraz unijnych sankcji. Zaznaczył jednak, że konkurenci Morawieckiego wewnątrz szeroko pojętej prawicy są jeszcze bardziej radykalni, sięgając po dawne, sowieckie kalki propagandowe o „zgniłym Zachodzie”. Określił obecną sytuację jako „chocholi taniec” rywalizacji na radykalizm z Grzegorzem Braunem, który sprowadził PiS na polityczne manowce.

Kraśko przywołał sondaż dla „Faktów” TVN i TVN24, według którego partia Morawieckiego, gdyby wystartowała samodzielnie, uzyskałaby 17 procent poparcia, pytając, czy Morawiecki ma w sobie determinację, by stworzyć własne ugrupowanie i przetrwać rok do wyborów. Sikorski odpowiedział wymijająco, wyrażając nadzieję, że politycy ci – w tym sam Morawiecki, wobec którego, jak zaznaczył, również toczą się postępowania – będą mieli siłę zmierzyć się z zarzutami prokuratorskimi.

Sprawa Zbigniewa Ziobry w Stanach Zjednoczonych

Kraśko zapytał o sytuację Zbigniewa Ziobry, w kontekście zarzutów dotyczących przekierowania środków z Funduszu Sprawiedliwości na własne projekty polityczne, i o okoliczności jego wjazdu do Stanów Zjednoczonych, pytając, czy odbyło się to na podstawie oficjalnej wizy dziennikarskiej. Sikorski unikał bezpośredniej odpowiedzi na to pytanie, stwierdzając jedynie stanowczo, że miejscem wiceprezesa PiS i posła na Sejm RP jest Warszawa i Sejm, a nie Stany Zjednoczone.

Kraśko posłużył się hipotetyczną analogią – gdyby amerykańskiej prokuraturze zależało na postawieniu 26 zarzutów byłemu prokuratorowi generalnemu USA, a ten znalazłby się w Warszawie, Stany Zjednoczone wysłałyby po niego jednostki specjalne. Sikorski zareagował na to z dystansem, mówiąc „bez przesady”, ale przyznał, że w takiej sytuacji Polska prawdopodobnie wystąpiłaby o unieważnienie wizy takiej osoby. Poinformował, że w ostatnich dniach minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zwrócił się do amerykańskich władz imigracyjnych w sprawie statusu kilku polskich podejrzanych, a niezależnie od tego brytyjska prokuratura wystąpiła do USA o ekstradycję osób wcześniej przetrzymywanych w Rumunii, wobec których toczą się poważniejsze zarzuty, dotyczące pedofilii i gwałtu.

Zapytany, czy w rozmowach z sekretarzem stanu USA Marco Rubio uzyskał jakiekolwiek wyjaśnienia w tej sprawie, Sikorski odpowiedział, że sprawę należy traktować profesjonalnie i proceduralnie – w grę wchodzi formalny proces ekstradycyjny, w którym polska dokumentacja będzie musiała przekonać amerykańskiego sędziego. Zapytany wprost, czy nie otrzymał sygnału odmownego ze strony amerykańskiej, zaprzeczył, podkreślając, że sądy w Stanach Zjednoczonych pozostają, jego zdaniem, niezależne.


Rozmowę przeprowadził Piotr Kraśko w programie „Fakty po Faktach”. Materiał „Skąd większe ryzyko rosyjskiej prowokacji? »Putinowi źle idzie wojna, więc kombinuje«” dostępny na kanale TVN24 na YouTube, liczącym 206 tys. subskrybentów. Opublikowany 21 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *