Radosław Sikorski, wicepremier i minister spraw zagranicznych, był gościem Witolda Tabaki w rozmowie dla TVP Info, przeprowadzonej podczas wizyty ministra w Stanach Zjednoczonych. Rozmowa dotyczyła m.in. orędzia Donalda Trumpa, zagrożenia rosyjskimi prowokacjami, zmian w ukraińskim rządzie oraz narastających napięć między Polakami a Ukraińcami.
Orędzie Trumpa, zarzuty wobec Chin i wybory w USA
Sikorski odniósł się do wystąpienia prezydenta Donalda Trumpa, które zakończyło się tuż przed rozmową. Zwrócił uwagę, że najbardziej medialne wątki orędzia dotyczyły zarzutów o fałszerstwa w poprzednich wyborach amerykańskich oraz rzekomego wpływu Chin na ich przebieg. Zapytany, czy widzi w tym zagrożenie dla zbliżających się wyborów w USA, minister zastrzegł, że kwestie wyborcze pozostają wewnętrzną sprawą państw, ale zaznaczył, że informacja o chińskiej ingerencji jest nowością – dotychczas mówiło się głównie o rosyjskich operacjach wpływu, jak przywołana przez niego afera Fancy Bear związana z kampanią Hillary Clinton. Sikorski zapowiedział, że dokumenty na ten temat mają zostać opublikowane na stronach Białego Domu, i zwrócił uwagę na różnice kulturowe między krajami – w Polsce okazanie dowodu osobistego przy głosowaniu jest oczywistością, w Stanach Zjednoczonych nie jest to standardem, co rodzi dodatkowe komplikacje.
Iran i cieśnina Ormuz
Odnosząc się do jedynego zdania w orędziu Trumpa dotyczącego Iranu – zapowiedzi, że wkrótce poznamy „owoce” amerykańskich działań wobec tego kraju – Sikorski przedstawił polską perspektywę: kluczowe jest, by nie rosły ceny ropy i by cieśnina Ormuz pozostała międzynarodowym szlakiem wodnym. Zaznaczył, że próba przywłaszczenia sobie wód międzynarodowych stworzyłaby niebezpieczny precedens dla innych podobnych miejsc na świecie, wymieniając cieśniny duńskie, Dardanele, Malakka oraz cieśninę tajwańską. Wyraził nadzieję, że sytuacja wróci do stanu sprzed eskalacji konfliktu.
Wakat na stanowisku ambasadora w Waszyngtonie
Zapytany o brak ambasadora RP w Stanach Zjednoczonych podczas wizyty, Sikorski przekazał, że sprawa leży po stronie Pałacu Prezydenckiego – złożył zgodnie z ustawą odpowiednie wnioski, a prezydent mógłby rozwiązać ten problem jednego ranka, podpisując je, tak jak robił to wcześniej prezydent Andrzej Duda w dwudziestu czterech innych przypadkach. Zaznaczył, że nie przebywał akurat na zachodnim wybrzeżu USA, gdzie polską placówką jest dobrze działający konsulat, nie ambasada. Poinformował, że mianował trzech nowych konsulów honorowych – instytucję, którą określił jako użyteczną zarówno dla Polaków za granicą, jak i dla promocji polskiej kultury i biznesu.
Odnosząc się do doniesień tygodnika „Wprost” o forsowaniu przez Pałac Prezydencki kandydatury Nikodema Rachonia na ambasadora, Sikorski unikał bezpośredniej odpowiedzi, stwierdzając jedynie, że spekulowanie o nazwiskach w dyplomacji nie pomaga polskim dyplomatom w pełnieniu ich misji.
Rosyjskie prowokacje nad Bałtykiem
Pytany o poderwanie polskich myśliwców w związku z incydentem nad Bałtykiem z udziałem dwóch rosyjskich samolotów Su-31 i An-20, Sikorski przypomniał, że mówił o możliwości takich prowokacji już od kilkunastu dni. Zaznaczył, że szczegółowe pytania o same przechwycenia należą do kompetencji Ministerstwa Obrony Narodowej, natomiast podczas pobytu w Kalifornii rozmawiał na ten temat m.in. z byłym doradcą prezydenta Trumpa ds. bezpieczeństwa, generałem H.R. McMasterem, spotkał się także z gubernatorem stanu. Wspomniał o wzruszającym dla niego przemówieniu w Bibliotece Ronalda Reagana, prezydenta wierzącego w koncepcję „pokoju poprzez siłę”, a także o spotkaniach z Polakami tworzącymi patenty i wspierającymi innowacyjność polskich firm w Kalifornii – podkreślił wagę utrzymywania kontaktów z zachodnią częścią Stanów Zjednoczonych.
Zapytany wprost, czy Rosja może posunąć się o krok dalej, minister ocenił, że nie można tego wykluczyć. Stwierdził, że Władimir Putin znajduje się w desperacji, nie wygrywając wojny, a przed podobnym ryzykiem ostrzegają służby specjalne państw bałtyckich i poważna prasa. Zwrócił uwagę na niejasne wypowiedzi Putina dotyczące separatystów, sugerując możliwość operacji pod fałszywą flagą mającej na celu przetestowanie spójności sojuszu zachodniego. Sikorski ocenił, że Putin fundamentalnie nie rozumie psychologii demokracji – zakładał, że część zachodnich rządów ma „w kieszeni” i że państwa demokratyczne są zbyt podzielone, by się porozumieć, co – jak przyznał minister – w pewnym stopniu jest prawdą, jednak w obliczu realnego zagrożenia demokracje potrafią zachować konsekwencję, czego dowodem ma być już dwadzieścia pakietów sankcji nałożonych na Rosję.
Zmiany w ukraińskim rządzie
Rozmowa przeszła do wewnętrznych zmian politycznych na Ukrainie, w tym zmiany na stanowisku premiera. Zapytany, czy zna osobiście nowego premiera Serhija Koreckiego, Sikorski potwierdził, że poznał go w kontekście żądania dowodów dotyczących zdarzenia w przepompowni ropy w Brodach oraz związanego z tym sporu z Węgrami. Odniósł się też do odwołanego ministra obrony, oceniając go jako bardzo dobrego, innowacyjnego urzędnika, który wprowadził nowy system premiowania za skuteczne ataki dronowe oraz walczył z korupcją. Sikorski wspomniał, że przy pierwszym spotkaniu odchodzący minister podziękował mu za interwencję u Elona Muska, która doprowadziła do odcięcia rosyjskich terminali Starlink na polu bitwy – co, według relacji Fedorowa, miało wpłynąć na sytuację na linii frontu.
Zapytany, czy niestabilność polityczna związana z wymianą rządu na Ukrainie, w tym protesty w obronie odwołanego ministra obrony, działa na korzyść Rosji, Sikorski określił to jako wewnętrzną sprawę Ukrainy. Przyznał, że odwołany minister rzeczywiście cieszył się popularnością, bo dawał nadzieję dzięki odnoszonym sukcesom, i wyraził nadzieję, że decyzja prezydenta Zełenskiego nie wynika wyłącznie z motywów wyborczych, lecz z troski o losy wojny.
Odnosząc się do zapowiedzi powołania przez prezydenta Zełenskiego nowego stanowiska osoby odpowiedzialnej za kontakty polsko-ukraińskie, Sikorski wskazał, że polskim odpowiednikiem takiej funkcji jest przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, pełniący jednocześnie funkcję pełnomocnika ds. kontaktów z Ukrainą – i ocenił, że ewentualny ukraiński odpowiednik takiej roli mógłby okazać się pomocny.
Napięcia między Polakami a Ukraińcami
Sikorski został zapytany o serię incydentów, które w ostatnich dniach zdominowały debatę publiczną w Polsce – agresywne zachowanie kierowcy wobec grupy dziewczynek w Bielsku-Białej oraz zabójstwo Polaka przez Ukraińców w Bytomiu – oraz o to, czy można już mówić o otwartym konflikcie między narodami, a nie pojedynczych incydentach.
Minister ocenił, że słowa mają swoje konsekwencje, przywołując zasadę, że po słowie następuje czyn. Zaapelował, by politycy zachowywali szczególną ostrożność w powielaniu stereotypów i wykorzystywaniu historii – nie po to, by zapobiegać powtórce krzywd z przeszłości, lecz by zdobywać głosy w radykalnych elektoratach, co w konsekwencji prowadzi do tego, że część odbiorców traktuje taką retorykę dosłownie i sięga po przemoc. Podkreślił, że na politykach spoczywa w tym względzie wielka odpowiedzialność.
Zapytany wprost, czy politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji nie zdają sobie z tego sprawy, Sikorski ocenił, że obie formacje rywalizują między sobą o elektorat antyukraiński, który – jego zdaniem – istnieje w Polsce podobnie jak elektorat antysemicki, co określił jako bardzo niebezpieczną grę polityczną.
Odnosząc się do pytania o rządową retorykę w kontekście „wyścigu” na to, kto mniej pomógł Ukrainie, Sikorski zdystansował się od takiego podejścia, przypominając, że publicznie wyrażał dumę z tego, że polskie rakiety strącają pociski lecące na Kijów i inne ukraińskie miasta. Skrytykował za to zwrot retoryczny wykonany przez Prawo i Sprawiedliwość, które – jak ocenił – obecnie zdaje się wypierać własne wcześniejsze decyzje, takie jak nadanie Orderu Orła Białego czy wysyłka czołgów i samolotów dla Ukrainy, nazywając to „humbukiem”, który – jego zdaniem – wyborcy dostrzegają. Podkreślił, że mimo poważnych, fundamentalnych różnic w ocenie faktów historycznych między Polską a Ukrainą, nie zmienia to polskiego interesu geopolitycznego – odparcia przez Ukrainę rosyjskiej agresji. Zaznaczył, że odmienna ocena rzezi wołyńskiej nie zmienia geopolitycznej rzeczywistości, a w polskim interesie leży to, by Ukraina przetrwała i wygrała wojnę, a Rosja ją przegrała.
Sprawa Zbigniewa Ziobry
Sikorski odniósł się także do słów ministra sprawiedliwości sugerujących, że amerykańska służba imigracyjna (ICE) powinna zająć się Zbigniewem Ziobrą, korespondentem Telewizji Republika przebywającym w Stanach Zjednoczonych. Zapytany, czy to faktycznie zadanie dla amerykańskich służb, minister zwrócił uwagę na sprzeczność w samej sytuacji – z tego, co wie, radykalne polskie media miały zaprzeczać, jakoby Ziobro był ich korespondentem, bo nadanie mu takiego statusu w czasie, gdy jest ścigany listem gończym, wypełniałoby znamiona przestępstwa poplecznictwa, zagrożonego poważnymi karami. Ocenił, że w tej sprawie potrzebna jest jasność co do faktycznego statusu Ziobry. Podkreślił też, że miejscem wiceprzewodniczącego PiS i posła na Sejm jest Sejm, nie Stany Zjednoczone, kontrastując to ze swoją rolą dziennikarza i korespondenta, jaką pełni sam prowadzący rozmowę.
Sytuacja wewnętrzna w PiS
Na zakończenie rozmowy Sikorski został zapytany, czy niepokoi go sytuacja w Prawie i Sprawiedliwości, w kontekście doniesień, że partia może przestać funkcjonować w formule „dwóch płuc”. Minister ocenił, że PiS jest statutowo skonstruowane jako prywatna partia Jarosława Kaczyńskiego, więc nie dziwi go pojawianie się oporu wobec takiego stylu zarządzania wewnątrz ugrupowania.
Live przeprowadził Witold Tabaka. Materiał „Radosław Sikorski: Putin fundamentalnie nie rozumie demokracji | WYWIAD” dostępny na kanale TVP Info na YouTube, liczącym 529 tys. subskrybentów. Opublikowany 20 lipca 2026.